Lifestyle

Jak być szczęśliwszym w trzech łatwych krokach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 stycznia 2019
Fot. iStock / AlekZotoff
 

Nie ma chyba na świecie człowieka, który by powiedział, że nie chce być szczęśliwszy niż jest teraz. Obojętnie na jakim etapie swojego życia jest, każdy chciałby zwiększyć swoje poczucie szczęścia, a przynajmniej sprawić, by nie było ono tylko chwilowe. Według Dana Buettner’a autora książki o tym, jak być szczęśliwszym, istnieje sześć czynników, które korespondują z osobistym szczęściem i są prawdziwe niezależnie od miejsca, w którym żyjesz.

Są to:

Zaufanie. Czy mogę zaufać mojemu sąsiadowi?

Tolerancja. Czy mogę być wierna swoim wartościom?

Społeczność. Czy mam dobre relacje społeczne?

Zdrowie.

PKB. Pieniądze mają znaczenie … do pewnego momentu.

Wolność. Czy nic zewnętrznego nie ogranicza mnie w moich działaniach?

Było idealnie zapewnić sobie wszystkie sześć składników na wysokim i zadowalającym poziomie. To jednak może być trudne, dlatego ważne by chcąc osiągnąć szczęście, zadbać o te rzeczy, które tu i teraz masz pod ręką.

Szczęśliwy przyjaciel

Bardzo duże znaczenie dla naszego własnego szczęścia mają ludzie, którymi się otaczamy. Ważne by oni nas wspierali, mieli na nas pozytywny wpływ, inspirowali i motywowali nas do działania. Szczęśliwy i dobry przyjaciel to 15% wzrostu naszego szczęścia.

Wolontariat

Bardzo często niedoceniany. Tymczasem dawanie dobroci ma efekt domina. Zrób coś miłego dla kogoś innego, a także poczujesz się dobrze. To mogą być zakupy dla sąsiadki, kawa z tą, która jest samotna. Ciasto dla samotnego pana, przekazanie rzeczy na licytację WOŚP, wyprowadzenie psa na spacer ze schroniska. Możliwości wolontariatu jest bardzo dużo, wystarczy się rozejrzeć i dawać dobro.

Sen

Cieszę się, że coraz więcej mówi się o tym, jak ważny jest sen w naszym codziennym funkcjonowaniu, nie tylko ze względu na zdrowie, ale też nastrój. Czy wiecie, ze ci którzy śpią sześć godzin na dobę, są o 30 procent mniej zadowoleni ze swojego życia niż ci, którzy więcej śpią.

Badania wykazały, że dzięki 7,5 godzinom snu jesteśmy zregenerowani, gotowi stawić czoło codziennym wyzwaniom. Chcesz być szczęśliwsza? Śpij więcej.

Poza tym kup sobie tęczowy parasol, parę żółtych kaloszy i skacz po kałużach, bo czemu nie? 😉


Lifestyle

Nie zapraszaj depresji na kawę. To toksyczna przyjaźń, która zniszczy ci życie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 stycznia 2019
Fot. iStock/Carlo107
 

Ostatnio media społecznościowe obiegł łańcuszek z zaproszeniem do domu dla tych, którzy cierpią na depresję, a przynajmniej zauważają jej symptomy. Smutne, że przez Facebooka trzeba zapraszać ludzi do swojego domu, ciekawe, ile osób zmagających się z depresją realnie z takiego zaproszenia skorzystało.

Nie neguję, ale nie jestem fanką takich pomysłów, bo nikomu nic dobrego nie przynoszą, ewentualnie poprawiają nastrój tym, którzy taki wpis na swojej ścianie umieścili. Bo depresja proszę państwa, nie przychodzi na kawę i ciastko, nie wpada na butelkę wina i wieczorne pogaduchy. Depresja bierze wszystko, całość. Ona jest kawą, ciastkiem, przyjaciółką. Nie dzieli się z nikim i z niczym. A co najgorsze – skrada się i jak toksyczna przyjaciółka odbiera przyjaciół, znajomych, chęć do zwierzeń. Jest świetną aktorką – w ileż to już mitów na jej temat uwierzyliśmy, a ona nadal ma się bardzo dobrze. Chodzi do pracy, uśmiecha się, rozmawia, zasysa nasze życie niepostrzeżenie.

Dopiero ci, którzy z niej wychodzą, którzy dali radę się z nią pożegnać mówią, czym jest, jak ją rozpoznać, jak nie dać się nabrać na jej sztuczki. Zamiast zapraszać ją na kawę, lepiej najpierw nauczyć się rozpoznawać jej prawdziwe objawy

Czujesz, że ciągle udajesz

Masz poczucie, że tkwisz w jakimś oszołomieniu? Że ciągle odgrywasz siebie, jakąś rolę, zamiast być sobą? Stajesz się doskonałym aktorem w graniu samego siebie, by inni nie zorientowali się, że każdego dnia za rękę idziesz z depresją?

Musisz udowodnić, że walczysz i potrzebujesz pomocy

Jak wiele razy już słyszałaś: „daj spokój, nie przesadzaj, masz piękne życie”, „to chwilowe załamanie, pewnie pogoda, wyjdzie słońce i będzie lepiej”, „jesteś zmęczona, powinnaś odpocząć”. Depresja chowa się za wszystkimi tymi słowami i nikt nie wierzy, że z nią walczysz, bo przecież twoje życie się nie rozpada.

Dobre dni są względnie „normalne”

Dobry dzień, to taki, kiedy jesteś w stanie wcześnie wstać, kiedy bierzesz prysznic i wchodzisz bez problemu w codzienność. Nie czujesz niepokoju. Taki dzień może ci minąć bez poczucia całkowitej rozpaczy, co więcej – masz pewność swoich zdolności i umiejętności.

Ale złe dni są nie do zniesienia

Wtedy właśnie walczysz ze sobą, żeby się w ogóle obudzić. Wchodzisz pod prysznic wstydzą się własnego ciała. Robisz makijaż, żeby ukryć to, co w tobie głęboko skryte. . Nie chcesz rozmawiać, nikomu nie chcesz przeszkadzać. Bywasz urocza, bo nie masz ochoty komplikować sobie życia jeszcze bardziej. A później wracasz do domu i bezmyślnie gapisz się w sufit marząc o tym, żeby zniknąć.

Przetrwanie złych dni wymaga od ciebie ogromnej ilości energii

W zły dzień wszystko idzie nie tak. Na każdą czynność musisz poświęcić więcej czasu. Często patrzysz w przestrzeń próbując odzyskać kontrolę nad swoim umysłem. Jesteś sfrustrowana, pogrążona w poczuciu własnej beznadziejności. W takie dni robisz tylko to, co jest niezbędne, bo na inne rzeczy nie masz kompletnie siły. Starasz się zapanować nad łzami, które cisną ci się do oczu.

Życie z depresją jest wyczerpujące

Ukrywanie toksycznej przyjaciółki pochłania mnóstwo energii i uwagi. Skupiasz się na tym, żeby się uśmiechać, żeby zmusić się do uśmiechu. Jesteś przekonana o swojej bezużyteczności. Wydaje ci się, że twoja osoba niepotrzebnie marnuje tlen, więc ze wszystkich sił starasz się udowodnić, że jesteś najlepsza – w pracy, w domu, wśród przyjaciół. Chcesz pozbyć się tego wrażenia, bo masz nadzieję, że dla kogoś okażesz się jednak być ważną.

Prośba o pomoc jest najlepszą rzeczą, jaką możesz dla siebie zrobić

Chociaż ona cię przekonuje, że nie ma takiej potrzeby. Choć umacnia cię w przekonaniu, że i tak ci nikt nie pomoże, bo jesteś beznadziejna, nie pozwól jej tobą zawładnąć. To toksyczna przyjaźń, wiele odbiera niczego nie dając w zamian.

Szukaj pomocy. Porozmawiaj z kimś, komu jeszcze ufasz, znajdź specjalistę, który wie, jak postępować z depresją. Zawalcz o siebie.


Lifestyle

Trzy proste (ale skuteczne) sposoby na wysłuchanie siebie nawzajem. To podstawa każdej rozmowy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 stycznia 2019
Fot. iStock/iTref

Zakochujesz się. Znasz ten stan – jesteś oszołomiona, policzki bolą od ciągłego uśmiechania się, a życie wydaje się po prostu lepsze. Wszystko cię w nim intryguje. Gadasz z nim godzinami. O wszystkim.

Aż pewnego dnia budzisz się z poczuciem, że zapomnieliście wspólnego słownika. Znam parę, która otwarcie mówi, że wylądowała na terapii, bo łatwo założyli, że zakochanie wystarczy do wspólnego życia i utrzymania związku w dobrej kondycji. Założenie okazało się boleśnie błędne.

Ze związkiem jest jak z ogrodem. Gdy chcesz, żeby przez cały rok był piękny, musisz włożyć w niego dużo pracy. Praca w związku zaczyna się i kończy na właściwej komunikacji. Tak, jesteśmy świetni w mówieni, za to bardzo słabo w słuchaniu.

Między wami dzieje się coś złego? Zacznijcie się słuchać nawzajem. Jak? Jest kilka prostych, ale skutecznych sposobów. Spróbujcie, nim będzie za późno, by się porozumieć.

Naucz się słuchać responsywnie

Większość z nas chciałaby wierzyć, że jesteśmy świetnymi słuchaczami, ale często jesteśmy zbyt zajęci formułowaniem naszej następnej myśli, by naprawdę usłyszeć, co mówi druga osoba. Kiedy uczymy się słuchać w sposób responsywny, nasza uwaga skupia się całkowicie na tym, co mówi nasz partner, a nie na argumencie, z którego za chwilę użyjemy.

Słuchanie wymaga odwagi i wysiłku, ale ono buduje intymność, która jest klejem nas zespalającym.

Jak słuchasz w sposób responsywny? Po pierwsze, odłóż telefon, zamknij laptopa, wyłącz telewizor. Już tak zachęcasz do rozmowy. Staraj się zrozumieć, co on chce ci powiedzieć, jeśli nie jesteś pewna – zapytaj.

Mówcie: „Ja czułam się tak”, „Rozumiem, dlaczego tak się czujesz”. Nie podważajcie swoich uczuć, nie umniejszajcie ich.

Nie przerywaj

Jeśli chcesz usłyszeć, co partner ma ci naprawdę do powiedzenia – słuchaj i nie przerywaj. Jego poproś o to samo. Wysłuchanie siebie nawzajem do końca, może być dla was bardzo zaskakujące, bo słuchanie bez przerywania pozwala naprawdę się usłyszeć i zrozumieć, co co wami chodzi.

Upewnij się, że zrozumiałaś dobrze to, co usłyszałaś

Byliście kiedyś zaskoczeni tym, jak ktoś z kim rozmawialiście, relacjonuje, co powiedzieliście? Czasami jest to przejaskrawione, czasami niesprawiedliwe, a nawet krzywdzące dla was. Dziwicie się, bo przecież wcale tak nie mówiliście, nie to mieliście na myśli. Tak samo jest w związku. On mówi, ale tak naprawdę ty możesz usłyszeć coś zupełnie innego – i odwrotnie. Dlatego zawsze warto się upewnić, czy dobrze się zrozumieliście. Gdy on skończy mówić, ty zacznij: „Czy z tego co mówisz, zrozumiałam, że…”. Rozmawiajcie i słuchajcie się tak długo, aż będziecie pewni, że żadne z waszych słów nie zostało źle usłyszane.


Zobacz także

magia świąt

Czym jest myślenie magiczne i skąd się bierze

Przyjaciel może być bliżej niż myślimy. Zostań nim, od dziś na zawsze. Akcja „Prawdziwa przyjaźń”

„Będziemy rozmawiali o nowotworze, jak rodzina przy obiedzie?”