Lifestyle Psychologia

Inteligentni ludzie kładą się spać późno, wszędzie robią bałagan i przeklinają. To potwierdzone naukowo!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
31 stycznia 2017
Fot. iStock/SIphotography
 

Jeśli w dzieciństwie ciągle zbieraliście reprymendy za bałagan w pokoju, toczyliście wojny z rodzicami, gdy kazali wam gasić światło i iść spać, albo dostawaliście kary „tylko” dlatego, ze wymsknęło wam się jakieś przekleństwo… – gratulujemy wam serdecznie! Niektórzy eksperci uważają, że oznacza to, że jesteście naprawdę bardzo inteligentni.

Mów brzydko… kiedy można

Istnieje opinia, że ​​tylko słabo wykształceni ludzie używają wulgarnego języka, ponieważ mają ograniczony zasób słownictwa. Ale w rzeczywistości, to właśnie ci, którzy nigdy nie użyli przekleństwa znają i rozumieją mniej słów.

Badacze przeprowadzili interesujący eksperyment: poprosili osoby biorące w nim udział, by przypomniały sobie jak największą liczbę przekleństw. Wyniki były zaskakujące: ci, którzy podali najwięcej przykładów, mieli równocześnie najwyższe IQ z całej grupy, a także znacznie większe umiejętności krasomówcze. Jednak inteligentni ludzie charakteryzują się również zdolnością do wykorzystania odpowiednich słów w zależności od sytuacji, a także wiedzą, kiedy milczeć.

Noc jest młoda

Już od dłuższego czasu, eksperci badali ludzi wybitnie utalentowanych i doszli do wniosku,  że „nocne marki”  mają zazwyczaj wyższy poziom inteligencji. Więc jeśli jesteś jednym z tych ludzi, którzy kochają kłaść się późno w nocy – możesz się cieszyć. Jesteś w tej samej drużynie co Karol Darwin, Winston Churchill i Madonna (i Doda podobno też!).

Twórczy bałagan

I na koniec jeszcze jedna, wspaniała wiadomość. Bałagan w domu i wyjątkowa inteligencja często idą w parze. Badania przeprowadzone na  Uniwerytecie  w Minnesocie, dały interesujące wyniki: chaos na twoim biurku wskazuje wcale nie na to, że jesteś brudaskiem, ale na to, że twój mózg koncentruje się na tym, co naprawdę ważne. Ponadto, psychologowie są przekonani , że nieuporządkowane środowisko jest doskonałym sposobem na pobudzenie twórczego nastroju.

No, teraz chyba zupełnie inaczej spojrzycie na wasze mieszkanie. I na pokój dzieci, rzecz jasna. I pamiętajcie, że czasem lepiej przekląć, niż być małym, cichym…


Na podstawie: brightside.com

 


Lifestyle Psychologia

Kosmiczny poradnik życia na ziemi, czyli życiowe rady astronauty

Karolina Krause
Karolina Krause
31 stycznia 2017
Fot. iStock/peepo
 

Jaka jest najstraszniejsza rzecz jaką zrobiliście w życiu? Większości z nas odpowiedź na to pytanie zajęłaby trochę czasu, ale dla Chrisa Hadfielda, kanadyjskiego astronauty, nie ma w tym żadnej tajemnicy. To pierwsze pięć startów wahadłowca, jakie odbył w swoim życiu. Prawdopodobieństwo katastrofy w takim momencie wynosi 1 do 40. Innymi słowy istnieją pewne szanse, że zamiast znaleźć się tego dnia w przestrzeni kosmicznej, będzie się po prostu martwym. Nie mówiąc już o problemach, które mogą pojawić się w trakcie lotu…Aby człowiek był w stanie zmierzyć się z taką ilością stresu szkoli się go do tego przez lata. Zarówno droga do zostania astronautą, jak i sama kosmiczna podróż, nauczyły Chrisa, jak prowadzić lepsze życie na Ziemi. Po powrocie na ziemi postanowił więc napisać swój  poradnik. Oto kilka z jego rad:

Przejmuj się drobiazgami

„Astronautów uczy się, że najlepszym sposobem zmniejszenia stresu jest przejmowanie się drobiazgami. […]Uczymy się specjalistycznych rzeczy, ale też zaskakująco przyziemnych. Każdy astronauta potrafi naprawić zepsutą toaletę, wykonać podstawowe zabiegi chirurgiczne i dentystyczne, zaprogramować komputer, wymienić instalację elektryczną, robić profesjonalne zdjęcia, poprowadzić konferencję prasową i świetnie dogadywać się z kolegami 24 godziny na dobę w ograniczonej przestrzeni. W rezultacie stajemy się bardzo kompetentni, co jest najistotniejszą cechą astronauty – czy też, szczerze mówiąc, każdego, kto gdziekolwiek stara się osiągnąć cel. Kompetencja oznacza umiejętność zachowania zimnej krwi w sytuacji kryzysowej”.

Nie bój się złych myśli

„Żeby zachować spokój w stresującej sytuacji, gdzie stawka i ryzyko są wysokie, potrzebna jest wiedza. Żeby być naprawdę gotowym, trzeba wiedzieć, co może pójść nie tak – i mieć plan, jak sobie z tym poradzić. […] Przewidywanie problemów i szukanie sposobów ich rozwiązania jest przeciwieństwem zamartwiania się, jest czymś konstruktywnym. Podobnie i opracowanie planu działania nie jest stratą czasu, jeśli dzięki temu czujemy się spokojni. Nie musisz na każdym kroku wietrzyć katastrofy, przekonany, że niebo zaraz zwali ci się na głowę. Na pewno jednak warto mieć plan na wypadek zaistnienia nieprzyjemnych okoliczności. Dla mnie stało się to odruchową formą dyscypliny umysłowej, nie tylko w pracy, ale w życiu w ogóle”.

Zadbaj o nastawienie

„Ponieważ nie uzależniałem wszystkiego – poczucia własnej wartości, szczęścia, tożsamości zawodowej – od lotu w kosmos, codziennie przychodziłem do pracy z entuzjazmem, […] nawet gdy oznajmiono mi, że już nigdy nie polecę. […] Ponieważ uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, zgłosiłem się na ochotnika na wiele dodatkowych zajęć, co podniosło moje kwalifikacje, a to z kolei zwiększyło moje możliwości w NASA. Sukces nigdy nie oznaczał dla mnie startu rakietą (chociaż czułem, że to wielkie osiągnięcie). Sukces to poczucie, że wykonujesz dobrą robotę przez całą długą nienagłaśnianą podróż, która może, ale nie musi, prowadzić na płytę wyrzutni. Na Ziemi jest podobnie. Na zbyt wiele zmiennych nie mam wpływu. Mogę właściwie kontrolować tylko jedną rzecz: swoje nastawienie. Dlatego świadomie je monitoruję i jeśli trzeba, koryguję, bo utrata odpowiedniego nastawienia, byłaby znacznie gorsza niż nieosiągnięcie celu”.

Naucz się doceniać krytykę

„W każdej dziedzinie dobrze jest traktować krytykę jako potencjalnie pomocną radę, a nie osobisty atak. Jednak dla astronauty taka depersonalizacja krytyki to podstawowa umiejętność przetrwania. Gdyby jeżył się za każdym razem, kiedy usłyszy coś negatywnego – albo uparcie nie reagował na zgłaszane uwagi – byłoby po nim. W NASA każdy jest krytykiem. […] Nie chodzi o stawianie kogoś pod pręgierzem, tylko o zbudowanie pewnej zbiorowej mądrości. Dlatego na błąd nigdy nie reaguje się pobłażliwym: »Nic się nie stało, nie przejmuj się«. Mówimy: »Pociągnijmy to«, bo zakładamy, że błąd jest jak wisząca luźno nitka, za którą powinniśmy mocno szarpnąć, żeby sprawdzić, czy cały materiał nie zacznie się pruć”.*

*Fragmenty książki Chrisa Hadfielda „Kosmiczny poradnik życia na ziemi”

Źródło: focus.pl


Lifestyle Psychologia

Znalazł niezwykły sposób na walkę z Alzheimerem ojca

Karolina Krause
Karolina Krause
31 stycznia 2017
Fot. Screen z YouTube The Songaminute Man

Nie od dziś wiadomo, że muzykoterapia może zdziałać cuda w terapii wielu neurologicznych chorób. Ale to, co zrobił ten syn, aby pomóc swemu ojcu w walce z Alzheimerem dosłownie ściska za serce!

80- letni Ted McDermott w młodości był zawodowym śpiewakiem i występował na scenach klubów w całej Wielkiej Brytanii. Wkrótce po urodzeniu syna muzyk zmienił jednak profesję, by móc lepiej zadbać o swoją rodzinę. W 2013 roku zdiagnozowano u niego chorobę Alzheimera.

Jakiś czas później, jego syn Simon (40) zauważył,  że gdy tylko ojciec zaczyna śpiewać objawy choroby stopniowo ustępują. By ożywić w ojcu na nowo pasję do śpiewania wpadł na pomysł, by śpiewać razem z nim. I to przy każdej możliwej okazji, jak chociażby podróż samochodem.

Nagrania z ich występów Simon umieszcza potem w sieci, gdzie osiągają rekordy oglądalności. Ich wspólne wykonanie słynnej piosenki Quando Quando Quando obejrzało już ponad 60 mln ludzi na całym świecie!

Na swojej stronie na Facebooku Simon i Ted promują zbiórkę pieniędzy dla fundacji wspierającej chorych na Alzheimera. Część pieniędzy ma być także przeznaczona na to, by pomóc ojcu zrealizować jego odwieczne marzenie –wydać jego pierwszą płytę.

Źródło:dailymail.co.uk


Zobacz także

Urodził się pierwszy na świecie noworodek bez określonej płci

Zemsto, na imię Ci Kobieta

8 najgorszych porad dietetycznych. Jak najszybciej zapomnij o nich!