Zdrowie

XII kampania Fundacji Hospicyjnej „Hospicjum to też Życie”

Redakcja
Redakcja
9 października 2015
 

XII ogólnopolska kampania społeczna Fundacji Hospicyjnej „Hospicjum to też Życie” prowadzona jest pod hasłem „Dzieci radzą sobie same tylko w bajkach. Pomóż osieroconym dzieciom”.

Odwołujemy się do pamięci zbiorowej znanych bajek, których bohaterami są dzieci pozbawione przynajmniej jednego rodzica. Kopciuszek, Jaś i Małgosia, sierotka Marysia, dziewczynka z zapałkami, królewna Śnieżka – na ich losy, często dramatyczne, strata najbliższych osób w przeszłości miała istotny, choć niejednorodny wpływ. Obniżyła status materialny, usunęła poza nawias lokalnej społeczności, w sposób znaczący zaważyła na kształtowaniu się osobowości. Co pół godziny ktoś poniżej 20. roku życia staje się w Polsce sierotą! Najczęściej osierocone dziecko ze swoją żałobą pozostaje samo. I ta bajka nie zawsze dobrze się kończy. Dlatego tak ważna jest pomoc, okazana w sposób profesjonalny i na czas. Bogate doświadczenie hospicjów z pracy nad osieroconymi dziećmi pacjentów, dzięki współpracy z powstałym 9 lat temu Funduszem Dzieci Osieroconych, wykorzystane zostanie do pomocy wszystkim małoletnim żałobnikom.

Jak możesz pomóc? Dowiedz się więcej.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Zdrowie

„Życie jest bardziej zabawne niż poważne. I nie ma w tym nic złego”. List do córki

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
9 października 2015
List do córki
Fot. iStock
 

Kochana Córeczko,

Jak każda matka, chciałabym, abyś była szczęśliwa. Jak każda matka chciałabym ochronić Cię przed złem. Jak każda matka chciałabym, żebyś nie powtarzała moich błędów. Chciałabym powiedzieć Ci, jak najlepiej żyć, choć pewnie sama tego nie wiem. Przez ostanie lata nauczyłam się jednak sporo, wiele rzeczy musiałam doświadczyć na własnej skórze i dziś w wielu sytuacjach zachowałabym się inaczej. Wiem jednak, że pewne rzeczy musimy przeżyć sami. Nie wszystkiego mogę Cię nauczyć, choć bardzo bym chciała. Ale może kiedyś to, co Ci napiszę, będzie dla Ciebie ważne?

 

  1. Nie próbuj rozstrzygać, czy na świecie jest więcej zła czy dobra. Wybierz tę drugą opcję, bo z nadzieją łatwiej jest żyć. Gdy będziesz oczekiwać pozytywnego, podświadomie będziesz kierować swoim życiem tak, by było ono szczęśliwe.
  2. Bądź wrażliwa na to, co dzieje się wokół. Będziesz coraz bardziej zajęta sobą, to naturalne, czasami bardzo zmęczona, ale nie bądź obojętna na krzywdę innych. Reaguj. Zawsze. Dobro wraca.
  1. Dbaj o swoich przyjaciół. Nawet, gdy nie masz czasu, daj im sygnał, że jesteś. Będą różne momenty w Twoim życiu, w których coś innego/ktoś inny nim się stanie. Ale im będziesz starsza, tym trudniej będzie Ci się zaprzyjaźnić.
  1. Opiekuj się nami, swoimi rodzicami (mam nadzieję miłymi staruszkami, którymi będziemy). Odzywaj się do nas raz na kilka dni, dla Ciebie to chwila, ale dla nas zapełnienie myśli na długi czas. Wiem, że wydaje Ci się, że mamy jeszcze mnóstwo czasu. Nie mamy.
  1. Wybieraj jednak swoje drogi. Nie słuchaj nas. Czasami wydaje nam się, że wiemy lepiej, a nie wiemy. Kłóć się z nami i trzaskaj drzwiami. Walcz o swoje. Nigdy nie chciej być nami.
  1. Niech nikt Ci nie mówi, jak masz kochać. Nie ma jednej definicji miłości. Będziesz kochała różnych ludzi w różny sposób. Ale nigdy nie kochaj głową, kochaj sercem. Nie bądź z nikim z rozsądku. Od rozsądku jest tylko krok do bycia instrumentalnym. Rozwaga jest przydatna w miłości, ale nigdy jej nie zastąpi.
  1. Słuchaj swojej intuicji. To jest głos Twojej podświadomości. Nikt nie zna Cię lepiej niż Ty sama, więc nie ignoruj tego, co sama sobie podpowiadasz. Słuchaj konstruktywnej krytyki, ale na końcu zapytaj siebie, czy zgadzasz się z tą opinią. Bierz zawsze pod uwagę swoje zdanie.
  1. Dawaj, ale naucz się przyjmować. Niech branie nie kojarzy Ci się ze słabością. Zasługujesz na to, by być obdarowywana przez innych. Kiedyś zrozumiesz, że branie jest inną formą.
  1. Bądź pewna, że każda Twoja relacja będzie przechodzić kryzysy. Bycie z drugim człowiekiem jest cholernie trudne. Nie odchodź, zanim nie sprawdzisz innych rozwiązań. Nie uciekaj. Ci, którzy tak robią, nie mogą długo znaleźć swojego miejsca, bo zamiast szukać -uciekają.
  1. Kompromisy są ważne. Naucz się ich. Ale nie myl ich z poświęceniem.
  1. A jak odchodzisz, to domykaj za sobą drzwi. Nie zostawiaj ze strachu szczeliny na wszelki wypadek, gdybyś się rozmyśliła. Nie trzymaj głowy w przeszłości, bo nigdy nie zbudujesz teraźniejszości.
  1. Naucz się mówić ludziom prawdę, nawet jeśli jest ich rani. W życiu spotkasz więcej ludzi, którym nie będziesz mogła czegoś dać, niż tych, których oczekiwania spełnisz. Bądź z nimi szczera. Po jakimś czasie mają żal nie o to, że czegoś nie dostali, ale o to, że kłamałaś.
  1. Definiuj swoje sukcesy tym, ile wysiłku włożyłaś w ich osiągnięcie. Rozliczaj swoje działania nie tylko z wyniku końcowego, ale także z wytrwałości i pracy. Bądź swoim sprzymierzeńcem, nagradzaj się i chwal. Mów sobie codziennie, jak ważne jest to, co robisz i kim jesteś.
  1. Miej piękne i wielkie marzenia, ale nie czekaj aż ktoś je spełni. Ten ktoś to Ty. Jak masz odwagę marzyć, to miej odwagę je urzeczywistniać. I nie zamieniaj życia w hipotezy. Nie żyj wyobrażeniem, jak mogłoby być, tylko pomyśl, co zrobić, aby tak się stało.
  2. Nie pracuj za dwoje, nie kochaj za dwoje, nie staraj się za dwoje. Popatrz na siebie naszymi oczami. Taty i moimi. Zobaczysz w nich najpiękniejszą kobietą, jaka istnieje, która zasługuje na miłość bez warunków. Na kwiaty. Czułość. Spełnienie. Która zasługuje na wszystko.I śmiej się dużo Córeczko, bo na końcu zrozumiesz, że życie jest bardziej zabawne niż poważne. I nie ma w tym nic złego.

Kocham Cię. Mama. Matka. Mimi. Mu.


Zdrowie

Już wiem, kto jest winny temu, że nie chudniemy! I to wcale nie my

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 października 2015
Fot. iStock

Odchudzałaś się kiedyś? A może marzyłaś, by ważyć o te minimum trzy kilogramy mniej? Próbowałaś różnych diet? Zaczynając od znanej chyba niemal wszystkim kobietom MŻ (Mniej Żreć), która nakazuje nakładanie sobie na talerz połowę porcji tego, co jadłaś dotychczas, aż po wizyty u dietetyczek, które rozpisywały mądre diety.

Próbowałaś łączyć dietę z ruchem, co nawet przynosiło efekty? Jednak po utracie  pierwszych dwóch kilogramów i euforii, że oto znalazłaś sposób na chudnięcie, przychodziło magiczne zatrzymanie wagi, a ciebie dopadała w końcu rezygnacja, a myśli zaczynały krążyć tylko wokół jednego: „Jakby tu się najeść.”

Trafiłam ostatnio na ciekawą teorię*. Wiecie, dlaczego tak ciężko zgubić nam znienawidzone kilogramy, choć ściśle przestrzegamy diety?

Fot. Pixabay/fancycrave / CCO

Fot. Pixabay/fancycrave / CCO

Silna wola to jakiś mit

Za to, ile jemy odpowiedzialny jest mózg. Czy zdajecie sobie sprawę, że z dziennego zapotrzebowania cukru, które wynosi dla człowieka 200 gram, mózg „przejada” 130 gram – czyli małą filiżankę do kawy? Co więcej okazuje się, że u osób zagłodzonych, choćby u anorektyczek waga wszystkich narządów wewnętrznych spada o 40% – o tyle mniej waży przykładowo wątroba czy żołądek. Jest jednak jeden wyjątek – mózg, tu wahania wagi wynoszą zaledwie 2%. Okazuje się, że to mózg pochłania w dużym stopniu energię naszego organizmu.

I co się dzieje, gdy się odchudzamy? Mózg, który potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania masę cukru, dotychczasowe dostarczane porcje czerpie z całego organizmu, korzysta z rezerw. To prawdopodobnie wtedy tracimy kilogramy. Niestety, wszystko się zmienia, kiedy rezerwy się kończą.

Znamy winnego

Metoda wygląda na prostą: kto się odchudza, powinien unikać sytuacji stresowych.  Wiem,  mało prawdopodobne.  Ale to właśnie w stresie mózg domaga się, jak najwięcej energii w postaci cukru. Nie znajduje go już w organizmie, uruchamia więc sygnał: JEŚĆ! Pewnie często nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo na co dzień funkcjonujemy w stresogennym środowisku. Jednak, to wyjaśniać może, że kiedy jesteśmy na diecie nagle będąc w pracy myślimy o czekoladzie, a w domu szukamy lodów w zamrażalce. To mózg wysyła komunikat: CHCĘ CUKRU, CHCĘ CUKRU. Efekt uboczny? Niezużyta już przez mózg energia odkłada się nam na boczkach lub udach. Niestety.

Co więcej, ograniczenie ilości kalorii wiecie do czego prowadzi? Do zwiększenia stresu w organizmie. A jak już wiemy: stres=więcej energii. Mózg nie wie, że się odchudzamy, nie rozróżnia głodzenia od diety. I kiedy na początku udaje się nam utrzymać kontrolę na mózgiem i jego potrzebą energii, to ostatecznie przegrywamy z najprostszym wysyłanym przez mózg komunikatem: Jesteś głodny, idź kup coś do jedzenia. A kiedy już uda się skończyć dietę osiągając wymarzoną wagę, mózg dopuszczony do głosu domaga się więcej i więcej cukru, by uzupełnić zapasy. Co się dzieje z nadwyżką – już wiemy, kto by nie słyszał o efekcie jojo.

To stres, a dokładnie ściśle związany z nim kortyzol, który w stresie rządzi naszym organizmem jest przyczyną wilczych napadów głodu. Jest także powodem nocnego jedzenia. Obiecujemy sobie, że nie będziemy jeść po godzinie 18:00, a tymczasem około 22:00 krążymy wokół lodówki?  Walczymy z chęcią podjedzenia, jeśli się nam udaje, jesteśmy zachwyceni. Kiedy jednak nasz mózg nie wytrzymuje już braku energii, a kortyzol wskutek stresu osiąga niebezpieczny poziom, wówczas porzucamy dietę, co oczywiście uważamy za swoją porażkę.

Mało pocieszające? Cóż, zawsze, jak ktoś się spyta, jak tam twoja dieta, możesz powiedzieć,  że twój mózg nie dał rady. „Wiesz, poziom kortyzolu niestety wzrósł zbyt mocno. Mój mózg pracuje na takich obrotach, że potrzebuje dużo energii, dieta mu nie służy”. I co? Mina rozmówczyni – bezcenna.

Tyle tylko, że pewnie nie o tę minę nam chodzi. Przecież będąc na diecie chcemy schudnąć, to jest główny cel. Drogi są dwie. Albo odpuścimy i oswoimy się z myślą, że optymalna dieta do normalnego funkcjonowania naszego organizmu i mózgu jest kilka kilogramów wyższa, niż byśmy chciały. Ważymy co prawda nawet pięć kilogramów więcej, za to organizm świetnie funkcjonuje, dzięki czemu więcej już nie tyjemy. To trudne, znaleźć tę równowagę?

Jak zatem walczyć ze zbędnymi kilogramami, kiedy masz wrażenie, że spróbowałaś już wszystkiego i nic nie skutkuje? Zgodnie z teorią, którą próbuje w naprawdę wielkim skrócie wam przytoczyć, jeśli chcesz schudnąć, a wszystkie środki zawodzą, zacznij pracować najpierw nad radzeniem sobie ze stresem. To może być o tyle trudne, że to jak panujemy nad stresem jest ściśle związane z naszym dzieciństwem, doświadczeniami. Ale może warto spróbować?

Chcesz schudnąć, a nie możesz? Przyjrzyj się sobie. Może to jest jakiś sposób.


 

*Jeśli chcecie więcej dowiedzieć się o tym, jak na otyłość i nieskuteczność dieta wpływa nasz mózg, sięgnijcie po książkę „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają” Achim’a Peters’a.

 


Zobacz także

„ZDROWIE INTYMNE”, co powinniśmy o nim wiedzieć?

Chcesz mieć lepszą pamięć? Uprawiaj seks

rak jajnika

Obok tej kampanii żadna z nas nie powinna przejść obojętnie. „Twoja historia nie musi być złośliwa”