Lifestyle

Czterej jeźdźcy Apokalipsy, czyli cztery kroki do zniszczenia każdej relacji

Redakcja
Redakcja
17 października 2022
Fot. iStock/nd3000
 

Czterej Jeźdźcy Apokalipsy to metafora przedstawiająca koniec czasów w Nowym Testamencie. Opisują odpowiednio podbój, wojnę, głód i śmierć. Używamy tej metafory do opisania stylów komunikacji, które według badań mogą przewidzieć koniec związku. Autorem tej teorii jest John Gottman, psycholog specjalizujący się w terapii małżeństw. Czterej jeźdźcy Apokalipsy to zestaw sygnałów, które powinny dać nam znak, że w naszej relacji nie dzieje się najlepiej.

Co buduje, a co niszczy relację (czy też np. komunikację)? Można wskazywać na miłość, zrozumienie, wzajemny szacunek w pierwszym przypadku, a niezrozumienie, manipulację czy zdradę w drugim. Ale czy pomyślałaś kiedyś, że zarówno do umocnienia jak i zniszczenia relacji mogą przyczynić się po prostu wspólne doświadczenia i przeżycia? Codzienność nie jest zwykle usłana różami, a jej trudy potrafią nas przytłoczyć do tego stopnia, że nawet nie zauważymy, że w relacji coś dzieje się nie tak. To nie zdrada jest najczęstszą przyczyną rozstań, naprawdę.

Zdaniem Gottmana również, że para musi mieć świadomość, że większości konfliktów między nimi nie można rozwiązać i należy być na to gotowym. Należy za to pamiętać o tym, co buduje i umacnia parę: rozmowy o emocjach, obawach i spostrzeżeniach, słuchanie, tworzenie rytuałów i wspomnień. Najlepsze związki tworzą osoby, które są dla siebie przyjaciółmi, ponieważ podchodzą do siebie z otwartą głową, sercem, zaufaniem i zaangażowaniem.

Na co zatem, wg Gottmana powinnyśmy mieć szczególne baczenie?

Pogarda

Brak szacunku to pierwszy czynnik rozpadu związku. Mamy w nim do czynienia wtedy, gdy zachowujesz się tak, jakbyś była kimś lepszym niż twój partner. Pogarda pojawia się tam, gdzie zagubiła się miłość. Po cichu zajmuje jej miejsce i sprawia, że niegdyś kochające się osoby nie potrafią na siebie patrzeć. Pogarda na początku wygląda niewinnie, po prostu coś zaczyna przeszkadzać, irytować w zachowaniu, postawie czy wyglądzie partnera. Później pojawia się pogardliwy ton w rozmowach, próba ośmieszania, złośliwości i nie wiadomo kiedy, po prostu nie możesz i nie chcesz na niego/nią patrzeć. Pogarda często bywa tym przysłowiowym gwoździem do trumny.

Pogarda wykracza daleko poza krytykę. Podczas gdy krytyka atakuje charakter twojego partnera, pogarda przyjmuje pozycję moralnej wyższości nad nim.

Bo miał trudne dzieciństwo? Daj spokój, nie oszukuj się. Pogarda nie jest siostrą miłości

Krytyka

Krytyka zamiast konstruktywnego przekazu przejmuje zadanie pognębić, zdyskredytować drugą osobę. Zamiast krytykowania przewinień, pojawia się nieustająca krytyka osoby, stałe wytykanie potknięć i błędów. To z kolei przeistacza się w brak akceptacji dla partnera, co jest zabójcze dla związku. Zamiast krytykować powinniśmy mówić częściej o tym, co czujemy i czego potrzebujemy.

Ważne jest, aby nauczyć się różnicy między wyrażaniem skargi a krytykowaniem:

  • Skarga: „Byłam przerażony, kiedy się spóźniałeś i nie zadzwoniłeś do mnie. Myślałam, że uzgodniliśmy, że będziemy to dla siebie nawzajem robili”
  • Krytyka: „Nigdy nie myślisz o tym, jak twoje zachowanie wpływa na innych ludzi. Nie wierzę, że jesteś tak zapominalski, jesteś po prostu samolubny. Nigdy nie myślisz o innych! Nigdy o mnie nie myślisz!”

Postawa obronna

Stąd” ciche dni”, marudzenie, granie niewinnej ofiary i szantaż emocjonalny. Niby się wycofujemy, ale tak naprawdę pogłębiamy tylko kryzys poprzez brak komunikacji. Defensywność jest dość naturalną i częstą reakcją na krytykę. W przypadku gdy coś pójdzie nie tak, jak zakładacie, pojawiają się wzajemne pretensje i oskarżenia. To się może każdemu przydarzyć, bo życie obfituje w niespodzianki, ale ciągłe obwinianie drugiej osoby i oskarżenia, nie pomagają wybrnąć z trudnej sytuacji. W dodatku przyjmowanie postawy obronnej utrudnia komunikację i wsparcie partnera.

  • Pytanie: – Czy zadzwoniłeś do Kowalskich, aby poinformować ich, że nie przyjedziemy dziś wieczorem, jak obiecałeś dziś rano?
  • Odpowiedź obronna: „Byłem dziś po prostu cholernie zajęty. Wiesz, jak napięty był mój harmonogram. Dlaczego po prostu tego nie zrobiłaś sama?”

Blokowanie

Często mówisz swojemu partnerowi: „Nie obchodzi mnie to”? Aż 85% mężczyzn stosuje (zazwyczaj nieświadomie) ten zabieg, przyczyniając się do rozpadu swojej relacji. Ich partnerki czują się wówczas osamotnione i niedocenione. Nie ma nic gorszego od obojętności, gdy serce nie chce nawet mocniej uderzyć, na myśl o tak kochanym niegdyś człowieku.

Jeśli czujesz, że podczas konfliktu dochodzisz do ściany, przerwij dyskusję i poproś partnera o przerwę.

„Moment, czuję się zbyt zła, aby ciągle o tym mówić. Czy możemy zrobić sobie przerwę i wrócić do tej rozmowy za chwilę? Łatwiej będzie mi przez to przejść, gdy się uspokoję”.

Następnie poświęć 20 minut, aby zrobić coś, co cię uspokoi – przeczytaj książkę lub czasopismo, idź na spacer, pobiegaj, naprawdę, po prostu zrób wszystko, co pomaga przestać czuć się tak źle, a następnie wróć do rozmowy, gdy poczujesz się na to gotowa.


Lifestyle

W PRL-u nie było większego przekrętu. W tle wielkie pieniądze i niesamowite kobiety!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
17 października 2022
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdzie diabeł nie może, tam baby pośle – prawdziwa historia polskich fortun” jest debiutem reżyserskim producenta Heathcliffa Janusza Iwanowskiego. Producent „Krime Story. Love Story, znakomitego „Procederu”. Teraz Iwanowski wziął się samodzielnie za historię prawdziwą i arcyciekawą. To wielowątkowa opowieść kryminalno-komediowa, opowiadającą o najsłynniejszej aferze alkoholowej w Polsce z lat 80. podczas której powstały największe polskie fortuny. Nakręcona w konwencji kultowego „Vabanku” i „Chłopców z ferajny”.


Pomysł przyszedł do Iwanowskiego niespodziewanie, kiedy kończyli z Węgrzynem nad Bałtykiem kręcić „Krime Story. Love Story”. Ostatnie scena tamtego filmu była taka, że główny bohater żegnał się z ukochaną, bo musiał uciekać z Polski. Wtedy chodziło o pięć milionów złotych. Kiedy Iwanowski opowiedział fabułę jednemu z gości hotelu w Krynicy Morskiej – usłyszał w zamian historię, która domagała się ekranizacji. Nie tylko dlatego, że dotyczyła korupcji na wysokich szczeblach władzy w latach 80., ale też dlatego, że stawką nie było 5 milionów złotych. W grę wchodziła gigantyczna fortuna, którą dziś trudno oszacować.

Scenariusz opowiada o tym, jak „król poznańskiego półświatka” z dwójką kumpli kupili polską wódkę, wyprodukowaną przez państwowe gorzelnie i postanowili wywieźć ją do Berlina Zachodniego, gdzie przelewali ją do butelek i przywozili z powrotem do kraju, już jako niemiecką. Na granicy mówili, że wwożą wódkę na własny użytek. Wszystko było możliwe dzięki nowej ustawie, o której wejściu w życie wiedzieli z wyprzedzeniem za sprawą swoich kontaktów z komunistyczną władzą.

W PRL-u nie było większego przekrętu. Budżet państwa stracił na tym krocie. W latach 90. powołano komisję sejmową, która miała wyjaśnić tę aferę. Nawiązano nawet współpracę z niemiecką prokuraturą. Ostatecznie wszystko zostało zatuszowane, a do więzienia trafiły płotki. Grube ryby, które kierowały tym biznesem, do dziś są na wolności – podkreśla Heathcliff Janusz Iwanowski.

Iwanowski przygotowywał się do tego filmu dwa lata. Pieczołowicie zbierał materiały i rozmawiał z częścią bohaterów, którzy stali się pierwowzorem do zbudowania postaci. Mówi: „Wszystko, co oglądamy teraz na ekranie, wydarzyło się naprawdę. Pewne wątki oczywiście zostały sfabularyzowane, ale praktycznie każda scena ma swoje źródło w rzeczywistości”. Iwanowski rozmawiał z w wieloma bohaterami i świadkami tych wydarzeń. Notował ich gwarę, stąd w filmie oryginalne powiedzonka „zamieniam okrągłe na kwadratowe”.
„Co więcej, człowiek, w którego postać wciela się Rafał Zawierucha, był obecny na planie, podczas kręcenia zdjęć”, mówi Iwanowski. Personaliów nie chce zdradzić, ale niektóre osoby związane z gangiem naprawdę łatwo rozszyfrować.
Atutem filmu jest obsada aktorska. Króla poznańskiego półświatka, z czasem jednego z najbogatszych Polaków, wcielił się Sebastian Stankiewicz. To pierwsza w jego karierze pierwszoplanowa rola kinowa! Artystę, wykładowcę akademickiego i podrywacza gra Maciej Zakościelny. Natomiast oficera Ludowego Wojska Polskiego, syna generała Stanu Wojennego – Rafał Zawierucha. Plejada kobiecych gwiazd jest również imponująca. Na ekranie widzimy: Małgorzatę Kożuchowską, Agnieszkę Więdłochę, Paulinę Gałązkę i Dominikę Gwit. Nawet drugoplanowe role i epizody zgodzili się zagrać popularni  aktorzy: Jonna Opozda, Michał Koterski, Cezary Żak, Paweł Małaszyński, Mikołaj Roznerski.

Najbardziej jednak na ekranie błyszczy trio: Dominika Gwit, Sebastian Stankiewicz oraz Paulina Gałązka. Wzruszają bawią, magnetyzują i naprawdę zaciekawiają. W obfitości wątków kryminalnych wydają się najjaśniejszym punktem filmu. Może dlatego, że są najbardziej ludzcy. Gwit walczy o byt dla siebie i syna. Kocha miłością silną i bogobojną. Gałązka ma tajemnicę. Stała się konfidentką, bo chce odzyskać dziecko, które oddała do adopcji. Oglądając ten trójkąt dramatyczny, czujemy niedosyt ich historii i chcemy je poznać lepiej i głębiej.

Kolejny plus to kostiumy i dbałość o szczegóły scenografii. W filmie oprócz wspaniałych aktorów zagrało jeszcze 120 oryginalnych pojazdów z epoki. Kostiumami do produkcji zajął się popularny stylista Tomasz Jacków. Kreacje pań szyto na miarę, do każdej dobierano inny makijaż. Wszystko, by jak najbliżej oddać atmosferę gangsterskiego przepychu lat 80.

Niestety niedosyt budzi małe nasycenie wątków kobiecych, choć tytuł główny ciężar kładzie przecież właśnie na nie. Tytułowe „baby” stoją jednak w głębokim cieniu męskich kreacji, bo to decydowanie panowie grają pierwsze skrzypce. Intuicja nam podpowiada, że druga część filmu, która ma pojawić się w kinach jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, pokaże nam obficiej świat gangsterskich żon, kochanek, partnerek. A my wtedy wybierzemy się do kina na pewno.


Zobacz także

Cechy osób urodzonych w marcu

8 zaskakujących cech osób urodzonych w marcu

To nie starość, to dojrzałość! Kilka cech, które świadczą o tym, że zdobyłaś życiową mądrość

10 sprawdzonych miejsc w Warszawie, czyli gdzie naprawdę warto zjeść!