Lifestyle

Zawiodłeś mnie, jako ojciec. Ale mam nadzieję, że tam gdzie jesteś, odczuwasz spokój

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 września 2020
Fot. iStock/Zoran Zeremski
 

Cześć Tato.

Dziwnie pisać to słowo TATO. Trochę tak, jak wołać kogoś pierwszy raz jego imieniem i mieć wrażenie, że do tej osoby kompletnie to imię nie pasuje. Nadszedł moment, żeby zebrać się na odwagę i wyrzucić z siebie to, co od tylu lat niszczy mnie od środka. Kilka banalnych pytań, które zadawałam sobie przez cały ten czas. Powiedz, tato, czy nie byłam wystarczająco dobra? Niewystarczająco ładna? Niewystarczająco inteligentna, by być twoją córką? Czy to dlatego, że jestem dziewczyną i nie mogłabym przekazać twojego nazwiska dalej, tak jak zrobi to twój syn? A może dlatego, że widziałeś we mnie tak wiele cech mojej matki, że zdecydowałeś się ukarać również i mnie?

Wiesz, na twoim pogrzebie ludzie mówili o tobie jako o jakimś bohaterze, prawie bogu.  Młodzi chłopcy z  Twojej okolicy powiedzieli, że założyłeś klub piłkarski, aby dać im szansę na życie inne, niż oferowała im ulica. I że ich wspierałeś, dawałeś im miłość i rady, jak ojciec. Poczułam w tym momencie, że ja (twoje prawdziwe dziecko) nie byłam warta takiego traktowania, takiej uwagi. Wisienką na torcie po twojej śmierci było odkrycie, że ponownie się ożeniłeś. Wiem, że nie potrzebowałeś na to niczyjej zgody, ale czy nie mógłbyś przynajmniej poinformować mnie, jako swoją rodzinę?

Naprawdę chciałabym móc powiedzieć, że twoja śmierć w ogóle na mnie nie wpłynęła, ale to nie byłaby prawda. To wydarzenie rozerwało mnie emocjonalnie. Tak bardzo chciałam płakać, że ciężko mi było nawet oddychać. Ale nie płakałam.  Coś w środku kazało mi być silną i nie dawać ludziom satysfakcji. Część mnie jednak nie płakała z innego powodu. Po prostu  czułam, że nie zasługujesz na ani jedną moją łzę. mnie. Nie jestem dumna z tego, że podtrzymuję, podgrzewam tę nienawiść, którą do ciebie czuję. Łzy twojego syna na twoim pogrzebie  przypominały mi o tym wszystkim, czego nigdy nie doświadczyłam w dzieciństwie tylko dlatego, że byłeś zbyt samolubny, by dać mi miłość i uwagę, na którą zasługiwałam.

Czy to egoistyczne z mojej strony, gdy żałuję, że nie zostałeś ze mną i z mamą choć trochę dłużej? Nie mógłbyś przynajmniej poczekać do końca 2008 roku, żebyś mógł zobaczyć, jak zajęłam pierwsze miejsce w nauce w całej szkole? Albo do 2010 roku, kiedy zajęłam drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie kuratoryjnym z matematyki? Albo do 2012 roku, kiedy mój licealny projekt zdobył główną nagrodę na konkursie młodych talentów? Dlaczego nie zaczekałeś, aż przynajmniej dorosnę? Nie byłeś przy mnie, kiedy przekonana, że nie jestem nic warta

Kiedy ciężko zachorowałam, tuż przed maturą, potrzebowałam ciebie, potrzebowałem, żebyś powiedział mi, że wszystko jest w porządku i że dam radę zdać ten egzamin w przyszłym roku, że najważniejsze jest moje zdrowie, szczęście, spokój. Że jestem mądra, zdolna, że sobie poradzę. Ale znowu zawiodłeś mnie jako ojciec.

Pragnęłam w swoim życiu ojca, który by mnie kochał, dbał o mnie, chronił. Ojca, który byłby w moim życiu obecny. Okazało się, że to dla ciebie zbyt wiele.  Mam nadzieję, że jesteś spokojny, gdziekolwiek jesteś.

Twoja córka


Lifestyle

Kilka dobrych powodów, by nigdy nie błagać o miłość. Zaakceptuj to, że nie jesteś kochany

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 września 2020
Fot. iStock/PeopleImages

Znacie takie osoby? Czy to mężczyzni, czy kobiety, pragnąc rozpaczliwie związku, nie potrafią zaakceptować odrzucenia, odmowy. „Jak to jest możliwe – mówią – że jeszcze wczoraj biegliśmy w jednym kierunku trzymając się za ręce, a dziś on/ona odchodzi, nie tłumacząc jasno co takiego się zmieniło?”. Więc w rozpaczy, zagubieniu, błagamy „zostań”, „spróbujmy”, „zrobię wszystko”. Ale miłości nie da się wybłagać, wyprosić. Miłość jest albo jej nie ma. I jeśli jej nie ma, to nie znaczy, że ten, kto nas nie chce jest potworem, który bawi się naszymi uczuciami.

Jest kilka ważnych powodów, by o miłość nie błagać.

Być może druga strona nie jest jeszcze gotowa

Do prawdziwego, głębokiego związku trzeba dojrzeć. Często mylimy pierwsze zauroczenie i chęć bycia z w relacji ze szczerym uczuciem, które popycha nas do działania i motywuje do podejmowania konkretnych decyzji. O ile nie stwarzamy komuś iluzji relacji i uczucia, nie obiecujemy związku na dobre i na złe, „na stałe”,  mamy prawo nie być pewni własnych emocji i pragnień.

„Żebranie” o miłość wydłuża czas leczenia się z niej 

Jak masz uwolnić się od tego uczucia, dać sobie szansę na poukładanie swoich emocji, na przestrzeń dla samego siebie, jeśli wciąż koncentrujesz się na miłości, która nigdy się nie spełni? Tracisz czas, który mógłbyś poświęcić na uleczenie, uspokojenie, na wyjście z tego, co bolesne i zakończone. Na zakończenie tej iluzji, którą stale jeszcze się karmisz, wierząc, że ukochana osoba zmieni zdanie.

Coraz bardziej tracisz poczucie wartości

Im bardziej błagasz, tym bardziej czujesz się odrzucony. Odrzucenie zabiera nam poczucie wartości, ale nie na długo. Po zawodzie miłosnym wrócimy w końcu do równowagi emocjonalnej, pod warunkiem, że na dobre pozbędziemy się złudzeń i zaakceptujemy fakt, że tak jak nie każdy musi nas lubić, nie każdy musi nas kochać i najczęściej nie ma w tym niczyjej winy… Jeśli stale zabiegasz o czyjeś uczucie, jesteś w stanie ponieść zbyt wiele wyrzeczeń, rezygnujesz z siebie, upadlasz się w jakiś sposób, zaczynasz wierzyć w to, że nie zasługujesz na miłość.

Nie widzisz tego, co ważne

Jeśli uparcie podążasz za uczuciem, które i tak nigdy nie zostanie odwzajemnione, tracisz z oczu to, co dzieje się tuż obok. A masz przecież wokół bliskie osoby, którym na tobie zależy, które pragną twojego szczęścia. Naprawdę warto skoncentrować się na tych przyjaźniach, na życzliwości i trosce, która cię otacza. Warto zrobić coś dla innych, odwrócić głowę i serce od zawiedzionych nadziei.

Odrzucenie boli, a świadomość, że nie jesteśmy kochani przez tego, kto dla nas jest całym światem, wprawia nas w smutek. Nie pozwólmy temu smutkowi przerodzić się w niszczącą rozpacz. Nie pozwólmy sobie na pogrążenie się w jakimś obsesyjnym, upartym dążeniu do bycia kochanym. Pokochajmy przede wszystkim siebie i zaakceptujmy fakt, że on/ona widzi swoje życie bez nas.

 


Zobacz także

„Make your own story in life”. Bynamesakke, czyli jak kreować swój wizerunek, a nie ślepo podążać za trendami

Dlaczego wciąż nie możesz znaleźć miłości? Twój znak zodiaku wyjaśnia zagadkę

To nieprawda, że złość piękności szkodzi. Złość jest dobrą emocją, jeśli tylko zrozumiemy, co chce nam powiedzieć