Lifestyle

W ciągu dwóch minut auto nagrzewa się do 36 stopni, w trakcie kolejnych czterech do 45… Obejrzyj i uratuj komuś życie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 sierpnia 2017
Fot. Screen/You Tube
 

Na zewnątrz jest 30 stopni, a ty tylko na chwilę wychodzisz z auta, coś załatwić Zaraz masz wrócić. Zostawiasz w samochodzie psa, a może i dziecko. Nic im się nie stanie, a bez nich szybciej uporasz się z jakąś niecierpiącą zwłoki sprawą. Tyle, że w samochodzie oni cierpią. Auto nagrzewa się błyskawicznie, zagrażając życiu pozostawionym w środku…

Ty możesz nie jesteś na tyle lekkomyślny, ale może ktoś inny? Reaguj, zwracaj uwagę, pomagaj – chociażby podając ten film dalej.

P.S. Film nakręcony w perspektywie 360 stopni, można obracać obrazem.

 


Lifestyle

„Kocham tę kobietę i jej krągłości. Nie ma nic bardziej seksowniejszego”. Taki mąż to skarb!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
5 sierpnia 2017
fot. screen z Instagram/ tripp
 

Masz cellulit, rozstępy i nosisz rozmiar większy niż 38? To wcale nie znaczy, że jesteś gorsza i nie zasługujesz na miłość! Choć od lat przekaz z mediów mówi nam, że powinnyśmy być fit, smukłe, zgrabne i powabne, to coraz częściej pojawiają się głosy sprzeciwy, które mówią, że przede wszystkim trzeba być sobą – bez względu na rozmiar. I nawet z fałdkami na brzuchu i dużą pupą można być szczęśliwą i kochaną.

Robbie Tripp, 26-letni autor i działacz, napisał list na temat swojej żony i udostępnił go na swoim profilu na Instagramie. Zrobił to, by wyrazić swoją miłość do niej i jednocześnie skrytykować tych, którzy utrwalają bardzo wąski i bardzo specyficzny standard piękna. Robbie twierdzi bowiem, że kobieta nie musi być chuda, smukła i przypominać top modelkę – najważniejsze, by była prawdziwa.

fot. screen z Instagram/ tripp

fot. screen z Instagram/ tripp

Kocham tę kobietę i jej krągłości. Jako nastolatek często moi przyjaciele dokuczali mi z powodu mojego zainteresowania dziewczynami, które były niższe i bardziej krągłe, i które niejeden mój kumpel określiłby jako „puszyste” ” lub nawet „grube”. Potem, gdy stałem się mężczyzną i zacząłem kształcić się w takich sprawach jak feminizm i tym, jak marginalizuje się kobiety w mediach, przedstawiając bardzo wąski i bardzo specyficzny standard piękna (smukła, wysoka, chuda), zdałem sobie sprawę, ile mężczyzn kupiło to kłamstwo. Dla mnie nie ma nic bardziej seksowniejszego niż ta kobieta: grube uda, duża pupa, słodka mała fałdka, itp. Jej kształt i rozmiar nie będą tym, które pojawi się na okładce Cosmopolitan, ale tym, które pojawia się w moim życiu i w moim sercu. Nie ma mi nic bardziej seksowniejszego niż kobieta z krągłościami, która jest pewna siebie; ta wspaniała dziewczyna, z która się ożeniłem, wypełnia każdy cal swoich dżinsów i nadal jest najpiękniejszą kobietą w pokoju.

Faceci, przemyślcie to, co społeczeństwo wmówiło wam, że powinniście pragnąć. Prawdziwa kobieta nie jest gwiazdą porno ani manekinem bikini, ani postacią z filmu. Ona jest prawdziwa. Ma piękne rozstępy na biodrach i słodkie małe dołeczki na pupie. Dziewczyny, nie dajcie się nabrać, że musicie dopasować się do jakiejś formy, którą należy kochać i doceniać. Gdzieś tam jest facet, który będzie czcić cię dokładnie za to, kim jesteś, ktoś, kto cię pokocha tak, jak ja kocham moją Sarę.

Tak kochający, akceptujący i szanujący swoją żonę mąż to prawdziwy skarb. Wielkie brawa za szczerość, otwartość i odwagę! Mamy nadzieję, że takie komunikaty i pozytywne przykłady wpłyną na zmianę myślenia i postrzeganie kobiet przez pryzmat ich fizyczności.

Na podstawie: www.indy100.com


Lifestyle

„Już dłużej z nim nie wytrzymam!”. Bo w związku chodzi o to, żeby dać sobie trochę przestrzeni

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 sierpnia 2017
Fot. iStock/momcilog

Dlaczego nam się wydaje, że jak już złapiemy się za ręce, to już jesteśmy jednością. Nic beze mnie, nic bez ciebie. Jedność taka, że hej. Wiecznie razem – na spotkaniach ze znajomymi, w kinie, na siłowni, spijający sobie z dziubków nieustannie nektar miłość. Bleee tak słodko, że aż zwymiotować można. I w sumie każdego w końcu zaczyna mdlić. Nie ma na to mocnych. I nikt mi nie powie, że tak symbiotyczna wersja związku to ideał.

Nie uwierzę, że można wspólnie przeżyć dziesięć lat i potem kolejną dekadę nie odstępując się na krok, robiąc wszystko wspólnie, zupełnie zatracając się dla tej drugiej osoby. Niestety, zatraca się zazwyczaj kobieta, która jeszcze na uwięzi lubi trzymać faceta, bo skoro już przysięgał, że z nią do końca życia, to jak może mieć ochotę spędzić ciut czasu bez niej.
A dla związku nie ma nic bardziej odświeżającego, niż odrobina własnej przestrzeni. Przestrzeni, gdzie każdy realizuje swoje marzenia i potrzeby. I naprawdę nie trzeba brać w tym wspólnie udział. Jeśli on chce chodzić na basen, a ty marzysz o kursie garncarstwa – droga wolna. Jeśli twój związek jest dojrzały, z pewnością nikt nie będzie miał pretensji o to, że możesz mieć ochotę na coś innego.

Dlaczego warto dać sobie w związku trochę przestrzeni?

Bo rozwijacie swoje pasje

Dobra, jasne jest, że wiele rzeczy lubicie robić wspólnie, ale czy wszystko? Czy może ty chciałabyś zapisać się na taniec brzucha, a on marzy o kursie nurkowania – przy czym ty panicznie boisz się wody. Każdy z nas nosi w sobie jakieś marzenia, ma własne pasje, za którymi chciałby podążać i się w nich realizować. To zupełnie zrozumiałe. Nie ma nic gorszego dla związku, od poczucia, że ta druga osoba nas ogranicza, że żyjemy w klatce, przez którą nie możemy rozłożyć skrzydeł.

Nie ograniczaj i nie pozwól ograniczać siebie. Pamiętaj, że jesteście odrębnymi bytami i każde z was, choć częściowo wspólny, ma też swój własny pomysł na życie – co nie znaczy, że przez to kocha mniej.

Bo nadal budzicie w sobie wzajemną ciekawość

Dzięki temu, że każde z was ma część waszego świata i życia tylko dla siebie, nigdy nie będziecie się sobą nudzić, zawsze będziecie siebie ciekawi. Wyobraź sobie, że spędzasz z kimś 24 godziny na dobę, wiecie o sobie wszystko, nie ma rzeczy, której o sobie nawzajem byście nie wiedzieli, jesteście dla siebie przewidywalni do bólu. Ktoś powie: „świetnie”, ale na jak długo? Dając sobie przestrzeń w związku otwieracie drzwi do rozmów, do rozwoju, bo sami dla siebie stajecie się siłą napędową, jedno drugie zachęca, by rozwijać się w tym, w czym czujecie się mocni.

Bo nabieracie dystansu

A dystansu dla związku potrzeba jak powietrza. Kiedy już nie możecie ze sobą wytrzymać. Wkurza cię wszystko, od skarpetek, przez siorbanie herbaty, po stukanie widelcem w talerz. Ale kiedy wychodzisz, kiedy masz tę swoją przestrzeń, w której go nie ma, to przyglądając się światu i swojemu związkowi trochę z boku, widzisz, jak błahe są czasami wasze powody kłótni, z jakim fantastycznym człowiekiem jesteś, który, choć bywa trudny we współżyciu, to cię kocha, a ty kochasz jego.

Bo na tęsknotę w związku trzeba sobie pozwolić

Przecież tęsknota jest wpisana w nasze życie. Jest uczuciem naturalnym, sprawia, że doceniamy to, co mamy na co dzień, choć często o tym zupełnie zapominamy. Związek traktujemy, jak coś stałego, niezmiennego. A tymczasem, gdy on wyjeżdża w góry z kolegami, a ty z koleżankami planujesz wspólny wypad nad morze – wracacie z wdzięcznością za waszą miłość i za to, że jesteście razem, za to, że ktoś zawsze na was czeka.

Bo budujecie poczucie własnej wartości

W zbyt symbiotycznym związku – zatracamy swoje ja, żyjemy życiem i uczuciami partnera, przestajemy zauważać, czego mu chcemy. Na świat patrzymy przez pryzmat „my”, a nie ja „ja”. Pamiętajmy, że poczucie własnej wartości buduje się całe życie, nieprzerwanie. Buduje się je, kiedy samodzielnie podejmujemy decyzję, gdy jesteśmy sprawczy, gdy dokonujemy wyborów. Przestrzeń w związku jest do tego właśnie potrzebna – żeby samostanowić o sobie, brać odpowiedzialność za siebie, a nie opierać się na opinii, zdaniu drugiej osoby. To w związku do niczego dobrego nie prowadzi.

Przypatrz się swojemu związkowi? Ograniczacie się nawzajem, czy może inspirujecie i zachęcacie do sięgania po nowe, nie bojąc się, gdy każde z was czasami skręca w swoją stronę ze wspólnie obranej drogi, bo wiesz, że wrócicie – jeszcze lepsi dla siebie.


Zobacz także

„Nie radzę sobie z tym, że tak wyglądam, nie radzę sobie z tym, że nie potrafię nic, z tym zrobić”

20 rzeczy, które musi zrobić 30-latka, by być szczęśliwą po pięćdziesiątce

9 rzeczy, które zrozumie jedynie najmłodszy w rodzinie