Macierzyństwo Związek

„Przestań zwracać mu uwagę”. Jak walczymy ze sobą przy dzieciach, mimo, że miało być inaczej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 kwietnia 2018
Fot. istock/gradyreese
 

Bierzecie rozwód, wydaje ci się, że przez chwilę jest spokój. Nie „siedzicie już sobie na głowie”, nie musicie na siebie patrzeć, emocje się uspokajają, nawet jeśli uczucia nie do końca wygasły. Powoli godzicie się z tym, że właściwie macie już oddzielne życia.

Ale tak naprawdę wciąż jest w was mnóstwo złości, skumulowanych złych emocji, pretensji i żalu. I walczycie ze sobą przy dzieciach, choć przecież po rozstaniu, miało być łatwiej, lepiej, spokojniej. Choć przecież rozstaliście się dla nich, żeby nie cierpiały dłużej z powodu waszych konfliktów. Tak było ze mną i z moim byłym mężem.

Staraliśmy się, bardzo. Kiedy wyprowadziłam się z dziećmi z domu, mąż był w naszym nowym mieszkaniu częstym gościem. Najpierw sama o to zabiegałam, zależało mi na tym, żeby dzieci czuły, że nadal mają oboje rodziców, że na oboje mogą liczyć. Żeby czuły, że mimo zmian, jakie nadeszły w ich życiu, czuły, że nadal mają rodzinę. Na początku czuł się u mnie nieswojo, ustaliliśmy jednak, że dwa razy w tygodniu przychodzi do dzieci wieczorem, że jemy razem kolację, rozmawiamy o tym, co się wydarzyło w szkole, planujemy ewentualne wspólne wyjazdy. Ma być z uśmiechem, bez nerwów. Jasne, że się zmuszaliśmy. Ale po kilku tygodniach te spotkania zaczęły naprawdę dobrze funkcjonować, dzieci wydawały się spokojne i szczęśliwsze, zawsze dopytywały, kiedy tata przyjdzie. Po trzech miesiącach było naprawdę dobrze, wszystko toczyło się naturalnie.

Pół roku później mąż poznał swoją obecną partnerkę, zakochał się. Kilka razy nie pojawił się na wieczornym spotkaniu, kilka razy odwołał wycieczkę, wspólne kino. Zaczęło się robić nerwowo.

We mnie, wciąż samotnej, odezwał się dawny żal, zazdrość, złe emocje. Dobra atmosfera zniknęła ja za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Były mąż przychodził nadal, a ja miałam coraz większą pretensję, że wychodzi coraz wcześniej, bo spieszy mu się do niej. Mimochodem wymykało mu się: „Agata to, Agata tamto…” Był szczęśliwy, chciał się tym dzielić, nawet ze mną, z dziećmi. Ale, jak to zakochany, bywał u nas obecny jedynie ciałem. Rozkojarzony, tracił cierpliwość do dzieci, nie poświęcał im już czasu tak, jak dawniej. Młodszemu synowi zaczął nagle zwracać uwagę, że źle trzyma widelec. Na starszego kilka razy krzyknął, że nie radzi sobie z banalnymi zadaniami z arytmetyki. Ja, rozgoryczona, stawałam natychmiast w obronie dzieci, dorzucając komentarze dotyczące jego nowego życia. To wystarczyło. Wróciły kłótnie, „dogadywanie sobie”, złość. Wróciły pretensje, a my znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Jemu znów zaczęły przeszkadzać we mnie te same rzeczy, co przed rozwodem, ja wypominałam mu błędy, które popełnił pięć lat temu. W domu znów pojawiły się krzyki, niepozoromienia i łzy.

Postanowiliśmy na jakiś czas przerwać te spotkania. To oczywiście nie jest dobre rozwiązanie, synowie tęsknią za ojcem, ja nie mam chwili odpoczynku. Zmiana w życiu mojego byłego męża wpłynęła na nas wszystkich. A ja zrozumiałam, że wciąż nie „przepracowałam” w sobie naszego rozstania.


Macierzyństwo Związek

Alkohol nie musi rujnować twoje diety. 5 niskokalorycznych drinków, które warto wykorzystać podczas majówki

Redakcja
Redakcja
28 kwietnia 2018
Fot. iStock/petrenkod
 

Bardzo długi weekend już za pasem, a wy drżycie, jak go przeżyć, żeby nie zrujnować waszej diety. Już pomijamy grille, okazje do słodkości, ale co z alkoholem. To właśnie w nim ukrytych jest najwięcej pustych kalorii. Już spieszymy wam z pomocą. Czy wiecie jakie wysokokaloryczne drinki zastąpić tymi, które mnie idą nam w „boczki”?

Zamień Long Island Iced Tea (424 kalorii) na Cosmopolitan (100 kalorii)

Drink, który składa się z wódki, ginu, rumu, tequili, likieru triple sec i coli musi niestety mieć sporo kalorii, nic więc dziwnego, że 420 ml Long Island Iced Tea zawiera aż 424 kalorie.

Tymczasem Cosmopolitan ma znacznie mniej alkoholu, do którego dodajemy niewielką ilość soku z żurawiny i cytryny, tym samym 250 ml tego drinka ma tylko 100 kcal.

Zamień Pina Colada (300 kalorii) na Fuzzy Navel (120 kalorii)

Pina Colada to idealny koktajl na plażę, który jednak przez dodanie soku ananasowego i kokosowego jest bardzo kaloryczny. Tymczasem mniej znany Fuzzy to likier brzoskwiniowy z sokiem pomarańczowym i lodem – idealny zamiennik dla Pina Colady, bo 115 ml to jedynie 120 kcal.

Zamień Mojito (242 kalorie) na Martini (70 kalorii)

Ciężko zrezygnować z ulubionego Mojito, kiedy tylko robi się ciepło, a który przez syrop cukrowy ma aż 242 kcal w 230 ml drinku. Można jednak rozważyć od czasu do czasu mniej kaloryczny zamiennik, czyli Martini – 250 ml to zaledwie 70 kcal, oczywiście pod warunkiem, że nie zjadasz oliwki.

Zamień słodkie białe wino (160 kalorii) na kieliszek szampana (89 kalorii)

Dodatkowy cukier zawarty w słodkim białym winie oznacza, że przeciętne 175 ml wina może mieć 160 kalorii. Tymczasem szampan ma jedną z najniższych wartości kaloryczności. 120 ml to 89 kcal..

Zamień Margaritę (280 kalorii) na Moskiewski Muł (120 kalorii)

Margarita to jeden z najmodniejszych i najbardziej znanych koktajli. Niestety w 230 ml mieści się 280 kcal. Można za to zaskoczyć swoich znajomych i wypić Moskiewski Muł, na który składa się wódka, piwo imbirowe i sok z limonki – 170 ml drinka to 120 kcal.

Co sądzicie o tych propozycjach?


źródło: Business Insider

 


Macierzyństwo Związek

Pięć kaw dziennie nie odwodni twojego organizmu. Nie musisz pić litrów wody – mówią naukowcy

Redakcja
Redakcja
28 kwietnia 2018
Fot. iStock / pasgen kongsuk

Teraz zewsząd słychać: „Pij wodę”, „Woda to życie”. Mamy nawilżać nasze ciało od środka, unikać tego, co nas odwadnia – zwłaszcza kawy i herbaty, bo te zwierają kofeinę. Czy to jedna prawda? Doktor Ali Webster przeprowadziła badania, by dowiedzieć się, co stanie się z naszym organizmem, jeśli przez cały dzień będziemy pić tylko kawę i herbatę unikając czystej wody.

Okazało się, że picie w dużych ilościach kawy (czyli pięciu filiżanek kawy dziennie), ma efekt moczopędny, co jednak nie oznacza, że jej działanie jest mniej nawilżające. Doktor zaznacza, że zwiększamy z czasem tolerancję na kofeinę, więc rzadziej biegamy do toalety.

Innym powodem, dla którego napoje zawierające kofeinę uważane są za odwadniające, według doktora ,jest uczucie suchości w ustach, które niektórzy odczuwają po wypiciu kawy. Jednak to uczucie związane jest ze związkami zawartymi w kawie i herbacie, niektórych owocach i ciemnej czekoladzie. Wiążą się one ze ślina powodując wysuszanie. Doktor twierdzi, że nie przekłada się to jednak na odwodnienie, ponieważ te napoje to głównie woda.

Czy wiecie, że kawa może podobne właściwości nawilżające do wody?

Naukowcy na Uniwersytecie w Birmingham bezpośrednio porównali wpływ spożycia kawy z wodą spożytą w różnych technikach hydratacji.

W badaniu 50 mężczyzn pijących kawę od trzech do sześciu filiżanek dziennie, uczestniczyło w dwóch 3-dniowych próbach.

W oddzielnych przypadkach każdy z uczestników spożywał albo cztery 200 ml kubki kawy dziennie, albo taką samą ilość wody.

Wynik badań pokazały, że nie było znaczących różnic we krwi czy w moczu ze względu na stan nawodnienia organizmu. Wywnioskowano, że kawa spożywana regularnie i z umiarem zapewnia odpowiednia ilość płynów do nawilżenia organizmu. Było to jednak badanie przeprowadzone na bardzo małą skalę, więc nie wiadomo czy jest do końca wiarygodne.

Jak podaje doktor Webster: dla większości zdrowych dorosłych osób bezpieczne jest spożywanie do 400 mg kofeiny dziennie – czyli około czterech filiżanek zwykłej kawy lub ośmiu filiżanek czarnej herbaty, Zielona herbata ma nieco mniej kofeiny niż czarna herbata (około 25 mg na filiżankę), więc można pić jej więcej.

Webster jednak ostrzega, że zbyt częste spożycie kofeiny może powodować niepożądane skutki uboczne, takie jak rozstrój żołądka, zgaga, zwiększony niepokój lub nerwowość, bezsenność, drżenie mięśni i zwiększone tętno.

Średnio około 80% naszego spożycia wody pochodzi z płynów do picia, a pozostałe 20% z żywności – szczególnie tej o dużej zawartości wody, czyli warzyw i owoców. Przy czym zalecana dzienna dawka płynów dla kobiet wynosi około 11 szklanek wody lub 2,2 litra, a dla mężczyzn około 13 szklanek lub trzy litry. Oczywiście wszystko to jest zależne od tego w jakim klimacie żyjemy, jak bardzo aktywni jesteśmy.

Picie wystarczającej ilości wody jest ważne dla usuwania produktów przemiany materii wynikających z normalnego metabolizmu organizmu. U osoby z prawidłowo funkcjonującymi nerkami nadmiar wody jest wchłaniany w przewodzie pokarmowym, przesączany przez nerki i usuwany z ciała poprzez oddawanie moczu.

Jak sprawdzić czy nie jesteśmy odwodnieni?

Najlepszym sposobem na utrzymanie równowagi wodnej w ciele jest monitorowanie koloru moczu – powinien on być jasnożółty.


Zobacz także

I że cię nie opuszczę, aż do śmierci… Co dziś znaczy przysięga przed ołtarzem czy urzędnikiem?

Starania o dziecko. O tym musisz wiedzieć, zanim zaczniesz się martwić brakiem dwóch kresek

Czego dowiedziałam się o lojalności, sypiając z żonatymi mężczyznami