Lifestyle

British, hinglish, singlish… 5 popularnych angielskich dialektów, które warto poznać przed wakacyjnymi wyjazdami!

Redakcja
Redakcja
30 maja 2022
fot. Darrin Klimek/iStock
 

Znajomość języka angielskiego niewątpliwie sprawia, że praktycznie cały świat stoi przed nami otworem, a bariera językowa niemal całkiem znika. Jednak w miarę migracji z kontynentu na kontynent język ten ulega transformacji, nabywając nowe dźwięki i unikalne dla poszczególnych krajów niuanse. Planując więc wakacyjne podróże, warto dowiedzieć się, gdzie w anglojęzycznym świecie nosi się toques lub czym są skippies. Dzięki temu nawiązanie znajomości, np. z Aussies, będzie znacznie ułatwione.

Od wieków język angielski z powodzeniem rozprzestrzeniał się na całym świecie, głównie dzięki kolonialnej ekspansji Imperium Brytyjskiego, tworząc nowe dialekty. Nawet w samej Wielkiej Brytanii istnieje wiele odmian tego języka. Warto również spojrzeć na to zjawisko w ujęciu globalnym.

Powiedz mi, jak nazywasz tenisówki, a powiem Ci, skąd jesteś

Czasami mówi się, że Anglia i Ameryka to dwa kraje, które w istocie dzieli… wspólny język. Zaskakujące? Warto wiedzieć, że pierwsze tłumaczenie „Harry’ego Pottera” zostało wykonane z brytyjskiego angielskiego na… amerykański angielski.

Bardzo często można określić, skąd pochodzi osoba anglojęzyczna na podstawie konkretnych słów, których używa. Np. Amerykanie określają “trampki” jako sneakers, natomiast londyńczycy mówią na nie trainers. W słownikach istnieje wiele takich rozbieżności. W Wielkiej Brytanii małe dzieci noszą nappies (pieluchy), w USA natomiast bobasom zakłada się diapers. Brytyjskie niemowlęta podróżują w wózku – pram, natomiast amerykańskie w wózku dziecięcym – baby carriage. Brytyjczycy mają underground – metro, a Amerykanie korzystają z subway.

Wymowa też rządzi się swoimi prawami. Na przykład w większości odmian brytyjskiego angielskiego litera „r” na końcu słów po samogłosce (jak w “mother”, „other” lub „never”) nie jest wymawiana. I odwrotnie, zwykle wyraźnie słychać ją w amerykańskiej mowie.

Ortografia amerykańskiego angielskiego wyraźnie dąży do uproszczeń. Po co pisać „colour”, skoro wystarczy „color”? Będąc w Stanach zapomnij o „harbour”: Amerykanie piszą po prostu „harbor”. Brytyjski pączek doughnut został zredukowany w USA do skromnego donut. Po co tyle liter, skoro i tak wszystko jest jasne?

Dźwięki Kanady

Jeśli wybieracie się na wakacje do Kanady, warto wiedzieć, że kraj ten ma również swoje nazwy własne. Wspomniane wcześniej sneakersy mają tutaj charakterystyczną nazwę: runners. A to, co Amerykanie znają jako restrooms – “toalety”, to dla Kanadyjczyków washrooms.

Wiele słów w kanadyjskim angielskim zapożyczono z francuskiego, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę francuskojęzyczne regiony Kanady. Na przykład toque – to czapka z pomponem. Język francuski ma również wpływ na sposób mówienia Kanadyjczyków, np. czasami dodają wykrzyknik „eh?” na końcu zdań, np. Thanks, eh? Jeśli chodzi o wymowę, są tu też obecne różne niuanse. Na przykład kombinacja liter „au” (jak w „about” lub „out”) brzmi jak nieco wydłużone „o”.

Bez obaw, Skippy!

Australijczycy nazywają siebie Aussies, a nie Australians, jak mówią na nich Brytyjczycy. Zamiast „Nie ma za co!” – You’re welcome, mówią No worries! — czyli „Nie martw się o to, chętnie pomogę!”. Ciekawe jest również to, że kangury są tam często nazywane skippies. Co jednak najbardziej jest słyszalne w australijskim akcencie? Charakterystyczne „połknięcie” „r” i „g” na końcach wyrazów. „Wiecznie młody” brzmi jak „foreva youn”.

Święta krowa!

W Indiach znacznie więcej osób uważa angielski za swój ojczysty język niż w Anglii. W kraju liczącym prawie 1,5 miliarda mieszkańców angielski jest jednym z języków używanych do celów urzędowych, obok hindi. Indyjski angielski nosi przydomek „Hinglish”, co podkreśla jego oryginalność i specyfikę. Hinglish charakteryzuje się specjalną wymową, która bywa trudna do zrozumienia. Hindusi często mówią bardzo szybko, pomijając połowę dźwięków. Rozumienie komplikuje również duża liczba słów slangowych. Mieszkańcy Indii słyną z miłości do końcówki „–ing” i dodają ją do czasowników nawet wtedy, gdy nie jest to konieczne, np. Can you giving me some fruit? Tutaj gramatyka jest prostsza, czasowniki nie są odmieniane — używany jest bezokolicznik, a „-ji” jest dodawane do imion ludzi na znak szacunku, np.: Chrisji, Markji.

Aby docenić oryginalność indyjskiego akcentu, wystarczy obejrzeć kilka odcinków sitcomu „Teoria wielkiego podrywu” w oryginalnym języku angielskim i wysłuchać przemówienia niezapomnianego astrofizyka Rajesha Koothrappali. Od razu można zauważyć charakterystyczny nacisk: „Ókay” zamiast „Okáy”.

Elementy Hinglish są dziś łatwe do usłyszenia również w centrum Londynu. Zawdzięczamy to nie emigrantom, ale popularności klasyków Bollywood. Na przykład do brytyjskiego leksykonu weszło słowo „innit”, skrót od isn’t it. Ciekawe, innit?

Poznaj “Singlish”

Singapurczycy nazywają swoją wersję angielskiego „singlish”, nasyconą cechami malajskiego, tamilskiego i innych dialektów.

You makan already? zapyta Singapurczyk, co oznacza Have you eaten yet? – „Czy jadłeś już?”. Możesz odpowiedzieć: „It is so shiok!” („It’s so delicious!”). Inną charakterystyczną cechą Singlish jest dodanie emocjonalnego „lah” na końcu każdej frazy. Okey-lah?!

Na Filipinach angielskiego używa się z taką samą częstotliwością, jak języka tagalskiego i prawie wszyscy mieszkańcy wysp posługują się nim w stopniu co najmniej komunikatywnym. Mówi się, że lokalny akcent jest najbliższy wymowie amerykańskiej z domieszką hiszpańskiego. Jednocześnie Filipińczycy mówią melodyjnie, jakby śpiewnym głosem, dzięki czemu obcokrajowcy chwytają ich mowę w locie.

Na koniec warto dodać ciekawostkę: nawet noworodki mają swój charakterystyczny akcent – dzieci w różnych krajach krzyczą i płaczą inaczej. Wynika to z anatomicznych cech aparatu artykulacyjnego, właściwych dla różnych narodów.

Rodzice zapisujący swoje dzieci na lekcje języka angielskiego na platformach online z “native speakerem” zastanawiają się nieraz, jakiego dialektu będzie używać dany nauczyciel. Warto wiedzieć, że rekrutacja nauczycieli np. w internetowej szkole języka angielskiego Novakid jest przeprowadzana z najwyższą uważnością. Wszyscy nauczyciele przechodzą wieloetapowy proces selekcji. Jednym z wymagań zawodowych dla nich jest nauczanie standardowego języka angielskiego — Received Pronunciation (RP). Jest to szczególnie ważne w nauczaniu języków obcych dzieci, które uczą się wymawiać nowe dźwięki, naśladując nauczyciela.


O Novakid

Novakid to internetowa szkoła języka angielskiego dla dzieci założona w 2017 roku w Dolinie Krzemowej (USA) przez Maxa Azarova, Dmitrija Malina i Amy Krolevetskaya. Obecnie ponad 3000 doświadczonych i wykwalifikowanych nauczycieli prowadzi lekcje języka angielskiego dla dzieci w wieku od 4 do 12 lat za pośrednictwem interaktywnej platformy internetowej, zaprojektowanej przez Novakid. W 2021 r. szkoła przeprowadziła ponad 2,6 mln zajęć dla około 200 000 uczniów. Novakid jest obecnie na 133 miejscu na liście Forbes wśród 500 najlepszych pracodawców startupowych w USA (źródło https://www.forbes.com/consent/?toURL=https://www.forbes.com/lists/americas-best-startup-employers/).

Program edukacyjny Novakid English as a Second Language (ESL) – angielski jako drugi język – jest zgodny z Europejskim Systemem Opisu Kształcenia Językowego (CEFR) i został opracowany z myślą o indywidualnych zainteresowaniach i wieku dzieci. Novakid wykorzystuje grywalizację i technologie VR w celu stworzenia anglojęzycznego środowiska i pomaga dzieciom na całym świecie uczyć się angielskiego w zabawny i interesujący sposób.

Unikalna metoda oceny postępów Novakid (ponad 1500 parametrów, testy A/B i inne elementy podejścia opartego na danych) zapewnia doskonałe wyniki i pozwala nauczycielom dostosować program do indywidualnych potrzeb i zainteresowań każdego dziecka.

Novakid został doceniony przez wiele organizacji na całym świecie:

  • *Według J’son & Partners Consulting (2021), platforma Novakid ESL jest liderem w swoim segmencie w Europie.
  • W 2021 r. platforma Novakid znalazła się na liście 50 najlepszych firm zidentyfikowanych jako rozwijające się firmy technologii edukacyjnych przez The Org.
  • HolonIQ umieścił Novakid na liście 100 najbardziej obiecujących startupów z Europy w 2021 roku.
  • Drugi rok z rzędu firma Novakid znalazła się na corocznej liście 150 najlepszych firm GSV EdTech wiodących prywatnych firm w cyfrowej przestrzeni edukacyjnej.
  • Malezyjska społeczność rodzicielska Jenama Pilihan Pa & Ma wybrała Novakid jako jedną ze 100 najlepszych marek dla rodziców w Malezji.

Oficjalna strona: www.novakid.pl


Lifestyle

List do córki: Przynajmniej raz w życiu kup sobie naprawdę piękną sukienkę. Taką, w której poczujesz, że mogłabyś tańczyć wśród planet

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
31 maja 2022
fot. acoblund/iStock
 

Dziennikarka Julia Baird, pisząc książkę: „Fosforescencja. O rzeczach, które podtrzymują nas na duchu w mrocznych chwilach życia”, nie marzyła nawet, że tak szybko stanie się ona bestselerem oraz australijską książka roku. Autorka postanowiła napisać ją po swojej chemioterapii, bo sama potrzebowała zrozumieć, co daje w takich chwilach ludziom: siłę i radość. A czym jest tytułowa fosforescencja? To światło emitowane przez niektóre organizmy np. świetliki i grzyby. Czy możliwe jest, by takie światło emitowali także ludzie?

Z okazji Dnia Dziecka mamy dla Ciebie jeden z rozdziałów książki Julii: List do młodej kobiety.

Moja kochana Córeczko, wciąż mam Ci tyle do powiedzenia. Nigdy nie ośmieliłabym się narzucać Ci, jaka powinnaś być lub co powinnaś myśleć, bo masz takie niewzruszone poczucie tego, kim jesteś – kiedyś zirytowało Cię, że ludzie w kółko powtarzają „niedaleko pada jabłko od jabłoni”, westchnęłaś ciężko i powiedziałaś mi: „Ja chcę być tą jabłonią”. Całe życie rozmyślam o często niełatwym, acz chwalebnym losie kobiet i chciałabym zapisać kilka tych myśli dla Ciebie.

Oczekuj szacunku i okazuj szacunek.

Postępując w ten sposób, czasami będziesz miała poczucie, że jesteś niespełna rozumu, albo usłyszysz to od innych. Nie zniechęcaj się.

Używaj szarych komórek. Na pewno będziesz chwalona za pogodną twarz, dobre maniery i wdzięk, ale musisz też zawsze wykorzystywać, chronić i wytężać swój znakomity umysł. Kobiety rzucały się pod końskie kopyta, głodowały, maszerowały i walczyły, żebyś miała prawo zabierać głos i żeby był on szanowany.

Znajduj sobie przyjaciół o szczerym sercu i kochaj ich długo i wiernie. Nie sądź, że rodzina jest dana raz na zawsze, swoją rodzinę kochaj niezachwianie. Ćwicz na nich wszystkich sztukę wybaczania.

Pamiętaj, że najważniejszą cechą człowieka jest dobroć. Jeżeli postanowisz spleść swoje serce na całe życie z sercem innej osoby, upewnij się, że posiada ona wyjątkową dobroć, przyzwoitość, która przetrwa próbę ogniową. Kiedy kończy się upojny zawrót głowy i pragnienie, od którego kurczy się żołądek, kiedy gasną fajerwerki i pierwsze płomienie, liczy się już tylko dobroć. Nie lekceważ przyzwoitości, myląc ją z nijakością. Poczucie bezpieczeństwa to rzecz rzadsza, niż można by sądzić. A skoro już mowa o związkach…

Pamiętaj o Stalinie.

Każdej młodej kobiecie u progu burzliwych pragnień okresu dorastania powinno się pokazywać zdjęcie młodego Józefa Stalina. Zanim został dyktatorem, który zamordował miliony ludzi, był rewolucjonistą i romantycznym poetą o gęstej, fircykowatej czuprynie, przenikliwych ciemnych oczach i przystojnej twarzy – tym typem chłopaka, z którym kiedyś być może będziesz się całować w odległym kącie jakiegoś baru, zapominając o ludzkich spojrzeniach, zegarach i napomnieniach.

Wrzuć go w Google. Młody Stalin był ciachem. Materiałem na trwały związek z pewnością jednak nie, bo był także brutalem, tyranem i złym mężem, który ostro popijał, często wszczynał kłótnie oraz flirtował z innymi kobietami. Do swojej drugiej żony, Nadieżdy Alliłujewej, zwracał się „ej, ty!”. Kiedy przyjaciele powiedzieli jej, że małżonek masakruje ludzi, kazał ich pozamykać. Zastrzeliła się w wieku trzydziestu jeden lat po upokarzającej publicznej scysji ze Stalinem, który na bankiecie rzucał w nią papierosami. Ciekawa jestem, jak inaczej mogłoby się potoczyć jej życie, gdyby nauczyła się zaglądać pod powłokę zewnętrznego uroku, odróżniać namiętne porywy od prawdziwej miłości oraz rozpoznawać oznaki agresji, manipulacji, wykorzystywania i kontroli nawet w bardzo świeżym związku.

(…) Tyle dobrze, że dziś jesteśmy bardziej świadome, jakich związków należy się wystrzegać, niż w czasach, kiedy byłam dzieckiem, gdy wiele przypadków przemocy wobec kobiet uznawano za zwykłe „sprawy domowe”. Tak czy inaczej musisz unikać ludzi, którzy w jakikolwiek sposób próbowaliby Cię kontrolować, krytykować lub poniżać, lub takich, którzy Ci zazdroszczą, wzbudzają w Tobie poczucie niższości albo zwabieni Twoją siłą wysysają ją z Ciebie do cna. Bądź z ludźmi, z którymi czujesz się bezpiecznie, z ludźmi, którzy Cię rozumieją i pozwalają Ci rozkwitać.

Wiedz jeszcze jedno: zasługujesz na miłość. Prawdziwą, trwałą miłość. Mnóstwo miłości. Miłość to największy odlot. Pamiętaj jednak, co mówi Księga Przysłów (4, 23): „Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło.”

fot. dusanpetkovic/iStock

Bądź sobą.

(…) Bądź śmiała. Nie martw się o to, co ludzie pomyślą. Wykorzystaj każdą daną Ci okazję i ruszaj pełną parą.Nie pozwól, by świat złamał Twojego niesamowitego ducha. Raz, kiedy miałaś sześć lat, zaparkowaliśmy na ulicy naprzeciwko domu; byłaś w kiepskim humorze, rozzłoszczona albo po prostu głodna, dziś już nie pamiętam. Poprosiłam, żebyś poczekała, zanim przejdziemy przez ulicę razem, bo jedną ręką wyciągałam Twojego braciszka z fotelika, a drugą zbierałam zakupy. Kilka razy powtórzyłam prośbę, żebyś poczekała. Kiedy podniosłam wzrok, zobaczyłam, że właśnie sama przechodzisz przez ulicę, powoli i z rozmysłem. W połowie drogi odwróciłaś się i stanęłaś z ręką na biodrze, patrząc w moją stronę. Krzyknęłam ostro, żebyś uważała na samochody. Czułam się rozdarta wewnętrznie: postąpiłaś nieznośnie i naraziłaś się na niebezpieczeństwo, ale widok Twojej twarzy to był obraz czystej odwagi i buntu.

Pamiętaj, że złe czasy kiedyś miną.

Zawsze tak jest. W nasze życie wciska się brud, czasami cała masa brudu, również z naszej własnej winy, i trzeba się nauczyć wyciągać z tego wnioski. Kiedy indziej znów taka sytuacja jest głęboko niesprawiedliwa i można jedynie kontrolować sposób, w jaki na nią reagujemy. Mów, co masz do powiedzenia, ale nie uskarżaj się; idź wyprostowana, przed siebie, krok za krokiem, ze świadomością, że zło przecież minie. Jeśli nie mija, rób, co w Twojej mocy, żeby to zmienić. Ale zawsze z podniesioną głową. Nie zniżaj się do złośliwości i nienawistnej żółci – nigdy. Jak to pięknie ujęła Michelle Obama: When they go low, we go high (Kiedy oni chwytają się niskich sztuczek, my stawiamy sobie wysokie wymagania). Przekonaj się, co może Cię uodpornić.

Czytaj o historii.

Właściwie czytaj wszystko, ale o historii czytaj przede wszystkim – życie mogło kiedyś wyglądać w sposób dla nas trudny do wyobrażenia. W ciągu dziejów spotkasz kipiącą od różnych emocji masę ludzką, która bez końca do czegoś dąży, coś osiąga, gdzieś upada, coś psuje, mała i wielka zarazem. Przekonasz się, że oczywiste prawa mogą w okamgnieniu przepaść, a zło triumfuje, kiedy dobrzy ludzie odwracają wzrok. Przekonasz się, że ludzie są zdolni do nadzwyczajnej czułości i wyjątkowej brutalności, i to tego samego dnia. Że w jednej osobie mogą się skupiać niewiarygodne sprzeczności, grzesznicy miewają chwile wielkości, a święci okresy mroku. Gdy to zrozumiesz, nauczysz się rozpoznawać, co możesz akceptować u siebie i innych. Dowiesz się też, że charakter człowieka jest po części wrodzony, a po części nabyty: niech Ci wejdą w zwyczaj uprzejmość, współczucie, dyscyplina, pokora i uczciwość. Pracuj nad nimi sumiennie. Dzięki temu zyskasz niewidzialną, magiczną moc.

Fot. iStock/PeopleImages

Przynajmniej raz w życiu kup sobie naprawdę piękną sukienkę…

…taką, w której poczujesz, że mogłabyś tańczyć wśród planet – i noś ją jak królowa. A właściwie kup sobie więcej niż jedną. Kiedy byłaś szkrabem, nie mogłaś pojąć, czemu sukienki baletnicy albo tej koktajlowej z cekinami nie można nosić na co dzień. Po co – zastanawiałaś się – najlepsze ciuchy chować głęboko w szafie, kiedy można w nich paradować po ulicy już dziś? Od czasu do czasu chodziliśmy wtedy na „eleganckie” kolacje rodzinne do restauracyjki obok i któregoś razu pokazałaś mi, jak powinnam się na nasze wyjście ubrać. Tego wieczoru ja w sukience mini skrzącej się od złotych cekinów pchałam wózek z Twoim bratem na Columbus Avenue na Manhattanie, prowadząc psa na smyczy i próbując utrzymać równowagę w butach na szpilkach. A Ty z Twoim ojcem szłaś obok, cała szczęśliwa.

Pilnie słuchaj.

Okazuj szacunek każdej napotkanej osobie, a także tym, których nie spotkałaś. Dostrzegaj w ludziach to, co najlepsze. Bądź osobą, przy której inni nabierają bardziej pozytywnego stosunku do siebie, świata, wszystkiego: podnoś ludzi na duchu, zamiast ich dołować. Postaraj się zrozumieć, na czym polega wspaniałomyślność, jak dzięki niej można zasypać przepaść i wyczarować to, co niewyobrażalne.

Nigdy nie oczekuj od innych wsparcia. To zapewni Ci wolność. Znajdź sobie w życiu cel lub cele i żyj w sposób sensowny. Pracuj ciężko, żeby uzyskać niezależność finansową, i najszybciej jak to możliwe kup sobie małe mieszkanko.

Stąpaj lekko po ziemi. Żyj w pokoju z Bogiem.

Nigdy nie wyszydzaj czyjejś wiary. Pozwól sobie i innym popełniać błędy. Akceptuj słabostki swojej rodziny. Kochaj swojego brata, bo zawsze będzie Twoim największym sprzymierzeńcem. Patrz twardo w oczy prześladowcom i nie przechodź obojętnie obok cierpiących. Nie broń sobie jednak prawa do słabości. Pielęgnuj poczucie humoru. Okazuj miłosierdzie sobie i innym. Patrz uważnie na świat i staraj się usuwać przeszkody, które innym ludziom i Tobie stają na drodze do równości praw i zadowolenia z życia.

Kiedy ogarną Cię wątpliwości, niepewność …kiedy wszystko wyda Ci się frustrujące, skup się na innych. Mamy w rodzinie takie powiedzenie: „Jedni są z penthouse’u, inni z piwnicy”. Innymi słowy, spotkanie ze znajomymi lub nieznajomymi można porównać do jazdy windą. Rozmowa albo wspólnie spędzony czas mogą sprawić, że poczujemy się raźniej, radośniej, weselej. To znaczy, że spotkaliśmy osobę, z którą pojechaliśmy na najwyższe, luksusowe piętro. Możemy też poczuć się dziwnie przygnębieni, trochę przybici. Ta osoba ściągnęła nas do piwnicy. Twój Dziadzio, Babcia i Wujkowie należą do tej pierwszej kategorii. Ty też bądź osobą z penthouse’u: podnoś ludzi na duchu i okazuj im miłość; nie spiesz się z osądem i krytyką; szukaj w każdym tego, co najlepsze; i pamiętaj, co Was łączy.

Podawaj pomocną dłoń każdemu, kto jej potrzebuje, i stawaj po stronie tych, którzy są trollowani albo szykanowani.

fot. fundamental rights/iStock

Zawsze kupuj majtki pasujące do staników – bez poczucia winy.

Gromadź powoli piękne, solidne meble i otaczaj się rzeczami, które kochasz. Znajdź przyjemność w wielkoduszności, poznaj płynącą z niej radość. Często się módl lub medytuj. Znajdź ten rodzaj sztuki, który Cię zafascynuje, i chłoń ją. Tańcz tak często i tak długo, jak masz ochotę. Wdychaj muzykę.

Bądź sprawiedliwa.

Wiem, że powtarzałam Ci to mnóstwo razy: traktuj innych ludzi tak, jak chciałabyś być przez nich traktowana. A gdy robią Ci krzywdę, okrutnie traktują innych lub sprawiają komuś cierpienie – w takim przypadku uciekaj w bezpieczne miejsce lub zetrzyj ich na proch jednym z tych Twoich spojrzeń.

Pamiętaj, że jesteś kochana. Kiedy się urodziłaś, świat się zresetował, a moje serce otworzyło swe podwoje. Było tak, jakbyś nagle wyskoczyła z portalu wiodącego do innego świata i wylądowała na mojej piersi, patrząc mi prosto w oczy. Byłaś od początku całkowicie uformowana: uparta, zabawna, ekstrawagancka i pewna siebie; stawałaś okoniem każdemu, kto wszedł Ci w drogę. Woziłam Cię w wózeczku w Central Parku, kiedy powiedziałaś pierwsze słowo – dog! – i trzymałam Cię za rękę, kiedy stawiałaś pierwsze kroki.

Nigdy nie interesowało Cię raczkowanie, wstałaś z podłogi i ruszyłaś w świat. Nie mogłam wyjść z podziwu, i nadal nie mogę. Pedałowałam za Tobą w Paryżu, kiedy w wieku jedenastu lat pędziłaś na rowerze po ulicy brukowanej kocimi łbami, nie dotykając stopą ziemi. W ogóle się nie bałaś, do hamowania służyły Ci ściany.Tak wiele się od Ciebie nauczyłam. Na temat zdecydowania, wiary w siebie, stylu i intuicji. Kiedy przechodziłaś długi okres zakładania butów na odwrót (zazwyczaj przypadkiem), na wszelkie próby zwrócenia Ci uwagi odpowiadałaś, patrząc prosto w oczy: „To jest styl Poppy”.Jesteś kochana, i to bardzo, właśnie za to, jaka jesteś.Pamiętaj, że być kobietą to wspaniała rzecz. Wkrótce będziesz młodą damą, jasnym płomieniem na Ziemi. Pamiętaj – ja nauczyłam się tego od „starszych pań” na festiwalu Garma – że to od Twoich przodkiń otrzymujesz władzę: władzę bycia kobietą na tym świecie. Silną, zdecydowaną i śmiałą. Zdolną do dawania i podtrzymywania życia. Istnieje milion sposobów na bycie kobietą. Znajdź swój własny i ciesz się nim.

Nic sobie nie rób z ludzi, którzy każą Ci być kimś poniżej Twoich możliwości.

Choć może niepotrzebnie się tym martwię. Przed chwilą wysłałam Ci esemes z pytaniem, czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć na temat Twojego dnia, a ty odpisałaś: „Ta, powinnaś wiedzieć, że jestem super”. I pomyślałam sobie od razu – a może ożywiła mnie nadzieja – że to może być początek etapu, kiedy będziesz oczekiwać nie pochwał, ale szacunku.


Julia Baird ” Fosforescencja. O rzeczach, które podtrzymują nas na duchu w mrocznych chwilach życia”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2022.

 

Zobacz także: 32 pomysły, by #nażyćsię i być szczęśliwą według psycholożki Marty Iwanowskiej-Polkowskiej


Lifestyle

„Moje dzieci czekają na telefon od mamy z zakładu karnego, malują laurki i zawsze jej wszystko wybaczą”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
30 maja 2022

Nie, nie mówią do mnie MAMO! Mówią CIOCIU i uważam, że tak jest lepiej i uczciwiej. Większość z nich ma swoje biologiczne mamy. Nawet jak zdarza się im powiedzieć w złości MATKA, to napominam delikatnie, że mama jest tylko jedna, ona was urodziła i jest ważna – tłumaczy Ewa Rzepa, która prowadzi Rodzinny Dom Dziecka w Żyrardowie, w którym wychowuje się (bagatela!) dwanaścioro dzieci.

Ewa jest rodzicem w pieczy zastępczej. Samotnym rodzicem. Samotną matką. Co roku 26 maja dostaje od dzieciaków laurki i zazwyczaj jeden kwiat. „Nie chcę bukietów”, mówi. „Uczę, że nie ilość jest ważna, a intencja”. Tego dnia dzieciaki Ewy chcą przede wszystkim mieć kontakt ze swoimi biologicznymi mamami. Jeśli mogą, odwiedzają albo chociaż ślą laurki. Jedno z nich zawsze bardzo czeka na telefon z zakładu karnego.

Jestem ciocią, a nie mamą

A czy podopieczni próbują do Ewy czasem powiedzieć… mamo? Ona chwilę się zastanawia: „Jeden chłopiec tak robił. Nie napinałam go, ponieważ uznałam, że robi to w sposób naturalny. Ale z czasem zaczął mówić – tak jak inne dzieci – ciociu. Uważam, że to słowo jest uczciwsze. Ten chłopiec ma teraz dziewięć lat i jego mamy nie ma już niestety na świecie. On wie, że mama jest u aniołków i czasem pyta: Czy jej jest tam dobrze? Kiedy do mnie wróci? Biologii nie oszukasz, to wszechpotężna siła”, mówi Ewa.

Opowiada też historię rodzeństwa, które z nią mieszka od kilku lat. Niedawno przyjechałam po nich do ich domu, by zabrać już do Żyrardowa i zadałam zwyczajowe pytanie: »Jak było u rodziców?«. Wtedy się rozpłakali i jedno przez drugie mówiło, że rodzice pokłócili się. Postanowiłam więc spędzić najbliższe godziny razem z nimi i pozwoliłam im towarzyszyć mi w załatwianiu różnych spraw na mieście. Jeździliśmy samochodem i po prostu sobie rozmawialiśmy, a dzieci pomału uspakajały się. Minęło kilka dni. I kiedy rodzice znowu zadzwonili, dzieci szczęśliwe krzyczały: »To my chcemy tam iść!«. Były na to gotowe, natychmiast. W nich nie ma pamiętliwości. W nich jest tylko nadzieja, że będzie lepiej i że rodzice je jednak kochają”, opowiada.

Co w takiej sytuacji robi ciocia Ewa? „Muszę upewnić się, że w tym momencie rodzice są trzeźwi i wyciszeni. Proponuję, że może na początek, by poszli tylko na spacer. Jestem ostrożna i zawsze martwię się o dzieciaki”, mówi.

Ewa nie pamięta już świąt, które spędziła bez tego martwienia się. Wychowała troje dorosłych pełnoletnich dzieci: dwie córki i syna i z nimi właśnie siada co roku do stołu. Podczas ostatnich świąt wielkanocnych dostała telefon od jednego z rodziców, bym natychmiast przyjechała. Po godzinie wstała więc od stołu. Wtedy jej trzydziestoletnia córka popłakała się, a Ewa pomyślała, że jednak dzieci w każdym wieku potrzebują matki.

Ale dlaczego miałaś tak jechać tak nagle?, dopytuję.

„To są skomplikowane sytuacje. Czasem dziecko nagle zachoruje albo rozbiło głowę i właśnie jedzie karetką do szpitala. W tym wypadku chodziło o… uzależnienie. Ale powiem ci, że ja cieszę się, że ci rodzice mają do mnie zaufanie i dzwonią, jak już czują, że nie mogą wytrzymać. Cieszę się, bo wolę to, niż dzieci miałyby patrzeć na nieprzytomne matki lub ojców”, mówi.

Ostatnio ktoś zapytał Ewę, jak to jest możliwe, że pokocham cudze dzieci? „Ja się nie zastanawiam nad tym. Jedne pokochałam natychmiast, inne wolniej budowały swoją relację ze mną. Dzieci po prostu są bardzo różne i różnie trafiają do mojego serca, ale za wszystkie poszłabym w ogień. Wszystko bym dla nich zrobiła”, opowiada.

Naprawdę kochasz je wszystkie? Całą dwunastkę i jeszcze trójkę własnych biologicznych?”, odważyłam się spytać. Ewa odpowiedziała bez zastanowienia: „Naprawdę!”

„Dzieci różnie otwierają się na miłość. Niektóre potrzebują więcej czasu i na początku wyrzucały we mnie tyle błota, że już sądziłam, że nasze relacje zawsze będą… tu Ewa przeżywa, bo szuka odpowiedniego słowa i w końcu mówi: … suche. Lepszego nie znajduje. Ale dziś od tego dziecka, o którym mi opowiada, co wieczór dostaje SMS-y: »Ciociu, bardzo cię kocham, jutro do ciebie zadzwonię i nie mogę doczekać się aż przyjadę na weekend«.

 

Kupiliśmy dom i jesteśmy bezpieczni

Choć jest samotnym rodzicom i ma 51 lat, radzi sobie świetnie. Jest zorganizowana do bólu. Konkretna. Mądra i cholernie optymistyczna, wbrew wszystkiemu. Kiedy rok temu dowiedziała się, że będzie musiała razem z dwunastką podopiecznych szukać innego domu niż ten, który wiele lat wynajmowała, zawzięła się. Powiedziała dzieciom, że udowodni im, że jak się chce, to się da! Zakasała rękawy i założyła zbiórkę na zrzutka.pl, którą starała się nagłośnić wszystkimi sposobami. Aż w końcu trafiła na Małgorzatę Ohme, która sprawiła, że zbiórka funduszy ruszyła z kopyta.
W tym miejscu chcemy podziękować wszystkim naszym czytelnikom i darczyńcom, ponieważ efekty przerosły marzenia wszystkich i udało się zgromadzić 109% wymaganej kwoty, czyli 656 111 złotych.

15 lutego kupili dom i dzięki temu nie muszą się już przeprowadzać. Są na swoim i cieszą się ogromnie. „Dzieci mówią, że wszyscy dostaliśmy ze szczęścia głupawki, bo na zmianę płakaliśmy i śmialiśmy się. Ale to nie koniec. Teraz czeka nas jeszcze remont. Dlatego założyłam kolejną zbiórkę”, dodaje zastępcza mama. Gromadzenie kwoty idzie powoli, bo czasy są, jakie są, ale oni nie tracą nadziei.

Remont start!

Dobrych ludzi nie brakuje. Niedawno zgłosiła się do nich pani architektka Karolina Maszkatow, która pro bono w dwa miesiące stworzyła projekt przebudowy całego domu. Przyjechała do nich na dwa dni, rozmawiała ze starszymi dziećmi, bo chciała uwzględnić ich potrzeby. Już wiedzą dokładnie, jak wszystko ma wyglądać. Jedno piętro będzie przeznaczone dla chłopców, drugie dla dziewczynek. Natomiast z przebudowanych garaży i dolnej części domu powstanie pięć oddzielnych mieszkań, które będą miały niezależne wejścia, tak, by pełnoletnie niedługo dzieci mogły w nich zacząć dorosłe życie. Dla Ewy to jest ważne, bo nie chce tracić kontaktu z podopiecznymi, którymi zajmuje się od lat. Wie, że gdy chłopcy i dziewczynki staną się pełnoletni (już za trzy, cztery lata!), będą musieli wrócić do swoich rodzin, które są przecież dysfunkcyjne. Ewa chce nadal im pomagać, bo – jak mówi – 18-latki to nadal dzieciaki. A bez stabilnego zaplecza rodzinnego nie jest łatwo wchodzić w dorosłe życie.

Zastępcza mama obliczyła, że potrzebują 400 tysięcy złotych, by domknąć całe przedsięwzięcie. Wszystkie ekipy budowlane, które oglądały dom, stwierdziły, że potrzeba jest wymiana całej instalacji grzewczej, elektrycznej i hydraulicznej. Nie mają wyjścia: muszą na początek zebrać około 150-200 tysięcy złotych, a potem zajmą się dalszymi remontami.

Matka jest tylko jedna

Niedawno był Dzień Matki. Ewa swoją straciła cztery lata temu i bardzo za nią tęskni. Twierdzi, że to był najbliższy jej człowiek, taki od którego całe życie uczyła się empatii. „Moja mama była cudowna, opiekuńcza, wyrozumiała, kochała nas najbardziej na świecie. Wszystko by dla nas zrobiła. Zawsze uczyła, że ludzie są najważniejsi, a nie dobra materialne. Była taka, że jak dowiedziała się, że dzieciak chodzi zimą w trampkach, to organizowała mu swoimi sposobami ciepłe buty. Opiekowała się też zwierzakami, które z siostrami znosiłyśmy do domu. Nawet jak była już leciwa i przynosiłam jej jakieś przybłąkane stworzenie, mówiła surowo: »Dziś go nakarmię, ale jutro wystawiam na wycieraczkę«. I tak wiedziałam, że gdy wrócę następnego dnia, to zwierzak już będzie sobie wygodnie leżał na kanapie z głową wtuloną w poduchy. Już był nie do ruszenia. Wtedy mama odgrażała się: »Dobra, tego zostawię, ale następnego to już na pewno nie przyjmę. Pamiętajcie!« Bardzo mi jej brakuje, bo jak już powiedziałam, dziecko w każdym wieku potrzebuje matki”, śmieje się Ewa.

Pytam ją, dlaczego pomaga? „Pamiętaj, że ja dając dzieciom miłość, czas i po prostu siebie – dostaję w zamian wiele czułości, miłości, wdzięczności, uśmiechu”, mówi. „25 lat pracowałam w korporacji. Bardzo to lubiłam, ale dopiero kiedy odeszłam, by zająć się dziećmi, zrozumiałam, że żadna praca wcześniej nie dawała mi takiego spełnienia. Dopiero teraz widzę sens tego, co robię. Dając miłość – tworzę nowego człowieka. Kiedyś oddam go światu i to daje mi ogromną siłę na co dzień i wiarę, że warto robić dobre rzeczy”, mówi.

Jak Ewa spędzi w tym roku Dzień Matki? „Pewnie dzieci biologiczne przyślą kwiaty, pogadamy chwilę przez telefon. A w domu dostanę laurki”, mówi. A czy znajdziesz chwilkę dla siebie na odpoczynek? Ewa śmieje się: „Wiesz, od Gosi Ohme dostałam książkę i przyrzekłam jej, że będę ją czytać. Ale prawda jest taka, że choć staram się, to pod dwóch miesiącach nadal jestem na 71 stronie.

 


Zobacz także

Kobiety są wkurzone. To wynik olbrzymiego napięcia i przekonania, że najwyższa pora na zmiany. To nie czas na uprzejmości!

Bezpieczna stylizacja twoich włosów – to musisz wiedzieć

Efekt aureoli i efekt Golema. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze