Lifestyle

6 błędów finansowych najczęściej popełnianych przy organizacji ślubu i wesela! Wejdź, przeczytaj i uniknij niepotrzebnych problemów!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
11 października 2021
 

Nie zorganizowano jeszcze (zapewne) takiego wesela, którego nie można by zrobić lepiej, a już na pewno taniej. Nawet, jeśli nie chcecie lub nie potrzebujecie szczególnie oszczędzać, planując ślub i wesele, warto wiedzieć, jak uniknąć popełnienia błędów, które narażą Was na niepotrzebne wydatki. O podpowiedzi, jak tego uniknąć poprosiliśmy naszą ekspertkę Karolinę Dokić-Pietuszko z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.


1. Brak ustalonego budżetu

Wiecie, jaką kwotą dysponujecie? Odejmijcie 5-10% i zabierzcie się do planowania – zaczynając od wyboru i rezerwacji sali, zespołu lub DJ-a i fotografa plus kamerzysty. To największe wydatki i od tego, ile uda Wam się na nich zaoszczędzić w stosunku do pierwotnego planu zrobionego po rekonesansie cenowym zależy, na co będziecie mogli sobie pozwolić, realizując pozostałe pomysły.

2. Nieśledzenie wydatków

Część par korzysta z arkuszy kalkulacyjnych zachowanych na dysku lub online z dostępem z dowolnego miejsca i w każdej chwili – w telefonie. Niektórzy wybierają zwykły zeszyt lub aplikacje ślubne. Każdy pomysł jest dobry, o ile macie do tych danych obydwoje szybki dostęp, nie dokonujecie zakupów ani nie podpisujecie umów bez sprawdzenia, czy na pewno trzymacie się budżetu. Warto ustalić między sobą wcześniej w jakich obszarach możecie podnieść kwotę maksymalną wydatku, a w jakich wtedy trzeba będzie budżet zmniejszyć.

3. Niedopatrzenia lub błędy w umowach z usługodawcami

Warto zwrócić uwagę w umowach na ewentualne dodatkowe czy „ukryte” koszty, czyli wszystko to, na czym Wam zależy, a nie jest precyzyjnie opisane w dokumencie, który podpiszecie. Istotne bardzo jest też to, na co umawiacie się z usługodawcą na wypadek odwołania wesela z Waszej winy lub leżącej po jego stronie. Należy również określić kary umowne lub inne rozwiązania w przypadku niewykonania usługi należycie – na przykład zmiany fotografa i związanego z tym innego standardu.

Ważne, aby doprecyzować w umowie, jaką rolę pełnią wszelkie przedpłaty – zaliczka czy zadatek. Ta pierwsza podlega zwrotowi w przypadku Waszej rezygnacji – na określonych w umowie warunkach, a druga przepadkowi, jednak w sytuacji wycofania się z umowy przez usługodawcę, zadatek musi on zwrócić w podwójnej kwocie, co pozwala Wam na szybsze znalezienie zastępstwa.

4. Zbyt dużo… zaproszonych osób na wesele

Stwierdzenie to może wydać się kontrowersyjne – biorąc pod uwagę ograniczony budżet, chęć spędzenia tego czasu z osobami, z którymi macie faktyczną relację, a nie same więzy krwi, łatwo ustalić listę, kogo zapraszacie, a kogo nie. Czy to takie proste?
Czas pandemii koronawirusa, który narzucił znaczące limity w liczbie weselników, zmusił pary do refleksji nad tym, z kim najbardziej chcieliby spędzić ten tak ważny dla nich dzień. Akurat ten czynnik mógł paradoksalnie „pomóc” części par, które wcześniej poszły na niechciane kompromisy z rodziną, ile ciotek i wujów poznanych w zamierzchłej przeszłości powinno znaleźć swoje miejsce przy weselnym stole.

5. Trudne wybory w trakcie planowania ślubu i wesela

Asertywność przydaje się we współpracy z usługodawcami, ale i osobami z Waszego otoczenia, które mają mnóstwo pomysłów na… Wasze wesele i nie ustają w przekonywaniu Was do nich, a nie dorzucą do tego ani grosza.

Jeśli ktoś usilnie próbuje namówić Was do rozwiązania, którym nie jesteście zainteresowani lub nie chcecie przekraczać ustalonego budżetu, to rozważcie, czy chcecie konsultować się dalej z taką osobą, a w przypadku spraw organizacyjnych podjąć współpracę z taką osobą czy reprezentowaną przez niego/ją firmą. Nie ma sensu czuć się w obowiązku ciągłego tłumaczenia ze swoich wyborów przed usługodawcą, zamiast mieć w nim wsparcie?

6. Noclegi dla gości – jak nie zapłacić więcej niż planujecie

Jeśli chcecie zapewnić wybranym gościom nocleg, koniecznie dodajcie taką informację na zaproszeniu. Jeżeli dodatkowo dostępne są miejsca noclegowe dla zainteresowanych, także jasno doprecyzujcie, ile tych miejsc jest, jak i do kiedy należy dokonać rezerwacji i kto… za to zapłaci. Kulturalnym rozwiązaniem jest dołączenie do zaproszeń karteczek, na przykład takiej treści: „Informujemy, że w obiekcie dostępne są miejsca noclegowe. Dzięki uprzejmości właścicieli obiektu, nasi goście otrzymują 15% rabatu na pierwszą noc i 30% na każdą kolejną. W razie zainteresowania dokonaniem rezerwacji, prosimy o – w miarę możliwości – jak najszybsze skontaktowanie się recepcją hotelu, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona. W razie potrzeby, służymy pomocą”.

Ile wesel, tyle unikatowych błędów! I choć warto się przed tymi obciążającymi finansowo zabezpieczyć, wielu innych nie sposób uniknąć. Jak to w życiu!


PlanujemyWesele.pl to portal ślubny i katalog posiadający w swojej bazie ponad 17 tysięcy usługodawców z branży ślubno-weselnej z każdego regionu Polski. Portal to także porady ekspertów, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Każdego miesiąca PlanujemyWesele.pl inspiruje i łączy z usługodawcami ponad 140 tysięcy par młodych. W tym roku firma obchodzi swoje 13. urodziny, osiągając oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon.


Lifestyle

Jesteśmy niedopasowani. On woli rano, ja wieczorem. On chce szybko, ja powoli. Czy mamy szanse „zgrać się” w łóżku?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
11 października 2021
Waniliowy seks
Fot. iStock/Waniliowy seks – Waniliowy seks
 

„Pojęcie dopasowania seksualnego opiera się na założeniu, że obie strony lubią w seksie to samo albo aktywności komplementarne. Dopasowanie jest wtedy, gdy obie osoby lubią seks o tej samej porze dnia. Wtedy, gdy jedna jest w łóżku raczej dominująca, a druga raczej uległa. Albo wtedy, gdy obie mają potrzebę urozmaicania życia seksualnego i tak samo często proponują w łóżku nowe aktywności.

Gdy jedna osoba preferuje poranny seks, a druga wieczorny, jedna jest dominująca, a dla drugiej dynamika dominacji i uległości nie jest tym, czego szuka w seksie, gdy jedna osoba znacznie częściej proponuje coś nowego niż druga – wtedy może pojawiać się interpretacja niedopasowania”, pisze w książce „Warsztaty intymności dla par” autorka Agnieszka Szeżyńska, certyfikowana coachką intymności i edukatorka seksualności dla dorosłych.

Autorka zwraca uwagę, że wielu z nas może wpaść w taką pułapkę myślenia, że jeśli uznajemy, że jesteśmy dopasowani – to nie ma po co gadać, bo jest cudownie. Ale jeśli nie ma między nami dopasowania – tak już mamy, trzeba cierpieć, i tyle. Takie podejście do dopasowania seksualnego sprawia, że wiele par nie zaczyna rozwiązywać swoich problemów.

Szeżyńska przytacza taką obrazową historię: „Dajmy na to, że Damian bardzo lubi chodzić na spacery do lasu i uwielbia wtedy prowadzić długie, głębokie rozmowy o sensie życia. Izie spacerowanie po lesie kojarzy się raczej z latem i wakacjami, nie ma potrzeby znajdować na nie czasu w ciągu typowego tygodnia pracy. Gdyby to ona miała wybierać, w sobotnie popołudnie pewnie zdecydowałaby się raczej na wspólne posiedzenie nad jakąś wodą, choćby sadzawką w parku. Damian woli chodzić niż siedzieć i preferuje naturalny chaos lasu od równo sadzonych krzewów parkowych. Iza i Damian mogą uznać, że są niedopasowani, próbować przekonywać się wzajemnie, co jest lepsze, i żądać od siebie nawzajem zmian preferencji. Mogą zacząć chować urazę, gdy druga osoba, zamiast spędzić czas razem, decyduje się wykorzystać go tak, jak woli, na przykład ze znajomymi. Mogą też jednak zadać sobie pytanie o to, jak w ich relacji stworzyć przestrzeń dla obojga takich, jacy są. Czego każde chce, to już wiedzą. A na co każde jest gotowe się zgodzić?

Tu przychodzi z pomocą rozróżnienie na „ochotę” i „gotowość”. Damian ma ochotę na spacer po lesie. A czy jest gotowy posiedzieć nad wodą? (…) Iza ma ochotę na posiedzenie nad wodą. A czy jest gotowa na spacer po lesie? (…) Pytanie o to, na co są w stanie się zgodzić w dane sobotnie popołudnie, może pomóc im ustalić wersję, która pomogłaby im spędzić razem czas i zachować poczucie więzi.

Jeżeli Iza i Damian nie będą upierać się, że ich więź zależy od tego, czy w sobotnie popołudnia mają jednoczesną ochotę na dokładnie to samo („marzenie o fuzji”), tylko zamiast tego zaplanują kolejne weekendy tak, by każde z nich dostało od drugiego jakąś formę zadowalającego obie strony wsparcia w spełnieniu potrzeb, wtedy ich wspólne „tak” poszerzy się o podarunki, które sobie przekażą. (….) Iza w podarunku dla Damiana pójdzie z nim na spacer po lesie, a potem trochę jeszcze posiedzą na jakieś polance. Damian w podarunku dla Izy posiedzi z nią nad sadzawką w parku, a siedząc, porozmawiają o sensie życia.”

 

Dwa rodzaje podarunków

„Są dwa rodzaje podarunków, twierdzi Agnieszka Szeżyńska. „Takie, w których robisz coś z ciałem drugiej osoby, i takie, w których dajesz jej dostęp do swojego ciała. Możesz pociągnąć kogoś za włosy podczas seksu nie dlatego, że sama / sam masz nieodpartą ochotę właśnie to zrobić, ale dlatego, że wiesz, iż druga osoba ogromnie to lubi. Możesz dać się pociągnąć za włosy nie dlatego, że ciągnięcie cię za włosy sprawia, iż mdlejesz z rozkoszy, ale dlatego, że wiesz, iż druga osoba uwielbia to robić.”

Dawanie podarunków

Kiedy Szeżyńska pomaga swoim klientom rozpracowywać ten temat, jednym z powtarzających się pytań jest: „Czy mam gotowość dać ten podarunek, bo rzeczywiście mam w sobie wewnętrzną zgodę na to, czy dlatego, że druga osoba tego chce?”.

Nasze pragnienia nie powstają i nie istnieją w całkowitym oderwaniu od innych ludzi. Autorka książki wyszczególnia trzy ważne punkty:

1. Iza może dać sobie czas na tę decyzję, nie musi wiedzieć od razu. Może zdecydować, że nie ma takiego podarunku do przekazania, i jej odpowiedź będzie brzmiała „nie”. Ta odpowiedź ma prawo w przyszłości się zmienić lub nie. Iza może też zdecydować, że ma taki podarunek do przekazania, a w trakcie przekazywania go zorientować się, że jednak nie, i wtedy nastąpi natychmiastowa pauza (…). Pozwolenie sobie na zmianę zdania w przyszłości może ułatwić znalezienie odpowiedzi, bo nie szukamy czegoś, co ma być ostateczne i wyryte w kamieniu.

2. W podjęciu decyzji Izie może pomóc kontakt z ciałem. Poczucie bezpieczeństwa to coś, co ma swój wymiar fizjologiczny – wiecie to, jeżeli kiedykolwiek zdarzyło wam się, że ze strachu serce podskoczyło wam nagle do gardła, jakaś część ciała zaczęła drżeć, zaczęło wam się zbierać na mdłości albo oddychanie nagle stało się jakieś trudniejsze. Kiedy nie wiecie, czy macie do przekazania dany podarunek, czy nie, skierujcie uważność na reakcje swojego ciała. Czy jest zrelaksowane, czy gdzieś pojawia się jakieś napięcie? Co mówi wasz oddech o tym, jak się macie? Co mówią mięśnie, brzuch, gardło?

3. Jeżeli jest wahanie i niepewność, to lepiej dać sobie więcej czasu na znalezienie odpowiedzi niż spieszyć się z podarunkiem.

 

Przyjmowanie podarunków

Narracja o altruizmie i zakazie egoizmu w seksie sprawia, że dla wielu osób, z którymi Szeżyńska rozmawia, dawanie podarunków jest znacznie łatwiejsze niż przyjmowanie ich.

„Przyjmowanie podarunków oznacza zaufanie drugiej osobie, że potrafi dbać o swoje granice i będzie dawać tylko to, co rzeczywiście ma do dania. Skąd mamy wiedzieć, że tak jest?

Nabieramy tego przekonania, słysząc, jak nam odmawia, i rozmawiając z nią o tym, jak doświadcza swoich potrzeb i granic w seksie. Jeżeli nie mamy tego rodzaju doświadczeń, o takie zaufanie może być trudno. Ciężko je wypracować również wtedy, gdy wiemy, że same / sami nie potrafimy dbać o swoje granice i dajemy podarunki, których tak naprawdę nie mamy do dania. Jeżeli nie ufamy w tym zakresie samym sobie, to jak mamy zaufać komuś innemu? Jak zwykle więc zaczynamy od siebie: od dawania podarunków w zgodzie ze sobą i odmawiania, gdy podarunek miałby przekroczyć nasze granice”, pisze coachka intymności.

 

Więcej  informacji w linku tutaj!


Lifestyle

Wszyscy mówią o porowatości włosów. Spróbujmy wyjaśnić, o co chodzi i dlaczego to ważne (ale nie najważniejsze)

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
11 października 2021
fot. bojanstory/iStock

Porowatość włosów to poziom rozchylenia łusek włosa. Może być osobistą cechą charakterystyczną, może też być efektem nieprawidłowych działań pielęgnacyjnych, stylizacyjnych czy fryzjerskich. Tu najgorsze jest – co wiemy nie od dziś – prasowanie i rozjaśnianie włosów. Będąc w warszawskim Instytucie Trychologii, miałam okazję zobaczyć jak wygląda pod mikroskopem włos zdrowy a jak taki, którego właścicielka namiętnie go prasuje. Widok straszny.


Porowatość włosów określa się zatem na podstawie ich kondycji. Jeśli chcemy dobrze dobrać odpowiednie preparaty do włosów, lub zregenerować je po lecie, to warto określić poziom ich porowatości. A najlepiej zrobić pod mikroskopem. A konkretnie pod mikroskopową kamerą z powiększenia X700.

„Klasyfikacja włosów ze względu na niskoporowate, średnioporowate czy wysokoporowate, wyznacza tylko kierunek działania w pielęgnacji, nie powinna być jedynym czynnikiem, który bierzemy pod uwagę w zadbaniu o włosy. Włosy są czułym barometrem organizmu i należy do nich podchodzić kompleksowo, zaczynając od zbadania kondycji skóry głowy, poziomu odżywienia włosa czy stanu struktury łodygi” – wyjaśnia Anna Mackojć, trycholog i biotechnolog z Instytutu Trychologii.

I dodaje, że poziom porowatości to tylko jedno z kryteriów klasyfikacji włosów. Jest jednak przydatne, ponieważ dobór poszczególnych preparatów w kontekście użytych w nich składników, powinien także być dobierany do kondycji łuski włosa, czyli stopnia jego rozchylenia.

Niskoporowate włosy to te uważane za ogólnie zdrowe, gdyż łuski są zamknięte, ściśle ułożone. Nie puszą się pod wpływem wilgoci. Są błyszczące, gładkie i zdrowe i aby wciąż były piękne i zdrowe trzeba je pielęgnować, gdyż mogą w każdej chwili przejść w średnioporowatych i wysoko…

 

Część z nas ma włosy wysokoporowate z natury i nie wynika to ze skutków złej pielęgnacji czy nadmiernej stylizacji. Porowatość to cecha charakterystyczna włosów kręconych, które są zazwyczaj wysokoporowate i mają bardziej suchą strukturę niż włosy naturalnie proste. Pociesza fakt, że porowatość można w pewnym stopniu regulować, dzięki używaniu odpowiednich masek i odżywek, które będą domykały łuskę włosa.

Wysoką porowatość daje niestety szereg zabiegów, jakim poddajemy nasze pukle – głównie częste prostowanie, kręcenie czy rozjaśnianie.

„Efektem takich stylizacji będą bardzo mocno rozchylone łuski włosa. Mamy do czynienia wówczas z porowatością, która jest bardzo trudna do wyprowadzenia”, przestrzega Anna Mackojć z Instytutu Trychologii.

Jak zatem zmniejszyć porowatość włosów?

Jeśli posiadamy włosy porowate z natury, a nie z powodu zniszczenia niewłaściwą pielęgnacją czy stylizacją, możemy ją po prostu zminimalizować. Jeśli to my zafundowałyśmy włosom gorsza kondycję – to wiemy czego nie robić – jak najrzadziej sięgajmy po lokówkę, prasowalnicę i rozjaśniacze.

Przy wysokiej porowatości włosów, warto pomyśleć o zabiegach rekonstrukcyjnych dla naszych włosów, domykających łuski, również domowymi sposobami (używając produktów zawierających ocet jabłkowy). Alternatywą jest profesjonalna regeneracja włosów w gabinecie trychologicznym. Specjalista może zaproponować nam zabiegi, na przykład z użyciem sproszkowanej czarnej perły lub naturalnego, zielonego kawioru, który nawilży i domknie łuskę. Do zabiegu pudrem perłowym, używa się autentycznych czarnych pereł japońskich, pozyskiwanych z niehodowlanych ostryg lub małży u wybrzeży Japonii. Zawiera on m.in. proteinę perłową zwaną conchiolin, która według wzoru strukturalnego odpowiada dokładnie ludzkiej keratynie i pozwala głęboko regenerować łodygę włosa.

W zabiegach obniżających porowatość włosów, można także zastosować ekstrakt z zielonego kawioru, zwany „perłą alg”.

Posiada on higroskopijne właściwości, co zapewnia włosom idealne nawodnienie, nawilżenie i utrzymanie hydratacji. Dodatkowo zielony kawior zawiera dużą ilość witamin i minerałów, które chronią łodygę włosa przed szkodliwym promieniowaniem UV.

Porowatość jest zatem po prostu jednym z czynników, które warto uwzględnić w pielęgnacji włosów. Nie należy jednak zapominać, że kondycja włosów to efekt działań wielu czynników, dotyczących zarówno zewnętrznej pielęgnacji począwszy od wyboru odpowiedniego szamponu, maski, technik mycia i masażu aż po stosowanie właściwej diety.

 

 

 

 


Autorką tekstu jest Agnieszka Prokopowicz, dziennikarka, autorka serwisu urodowego www.bellatec

Agnieszka Prokopowicz


Zobacz także

Tornistry marzeń! To prawdziwy strzał w dziesiątkę i obowiązkowy must have w tym roku szkolnym

Obudzić się pewnego dnia i żałować, że już z nim nie jesteś… Dlaczego rezygnujemy z miłości

Efekt aureoli i efekt Golema. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze