Filmy Kultura

8 seriali, które są świetną rozrywką i znakomitą lekcją dla nas wszystkich

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 lutego 2020
8 seriali, które są świetną rozrywką i znakomitą lekcją dla nas wszystkich
Fot. iStock – 8 seriali, które są świetną rozrywką i znakomitą lekcją dla nas wszystkich
 

Seriale mają się tak dobrze, jak nigdy! Przeżywamy finały, czekamy na kolejne sezony, dyskutujemy o wydarzeniach z ostatniego odcinka w czasie przerwy na kawę w pracy i chyba każdy z nas doskonale wie, co znaczy maraton przed laptopem i jak trudno jest sie oprzeć kliknięciu w „odtwórz kolejny odcinek”. Jednak współczesne produkcje to coraz częściej coś znacznie więcej niż zwykła rozrywka, czy „guilty pleasure” – poruszają tematy ważne, edukują i skłaniają do myślenia. Oto 8 seriali, które śmiało można potraktować jako swoiste lekcje dla nas wszystkich.

“Rok za rokiem”

Przeciętna angielska rodzina i jej życie na przełomie kilkunastu lat. Każdy odcinek to skok w przyszłość głównych bohaterów oraz świata dookoła. Obserwujemy zmiany społeczne, technologiczne i polityczne nie tak dalekie od nas – za chwilę będę one naszą rzeczywistością! Nie ma latających deskorolek, super robotów czy odkrycia recepty na nieśmiertelność – jest znacznie bardziej realnie, przez co momentami nawet całkiem przerażająco. Znakomita obsada, wciągające historie, zaskoczenia, a na dokładkę Emma Thompson.

“Sex education”

Produkcja z założenia dla młodzieży, ale i dorośli odnajdą radość z oglądania, a może i podpowiedzi dotyczące swoich nastoletnich dzieci. Głównym bohaterem jest Otis – nastolatek, syn terapeutki specjalizującej się w sprawach seksualnych. Chłopak, pod wpływem zbuntowanej Maeve i rosnącej potrzeby wśród uczniów, zaczyna udzielać w szkole porad seksualnych. W serialu poruszane są wątki homoseksualizmu, fetyszy, dziewictwa, dojrzałości seksualnej, skomplikowanych uczuć i skrywanych emocji. Ale przede wszystkim otwarcie mówi o życiu seksualnym – w dzisiejszych czasach to niezwykle ważne i potrzebne.

“This is us”

Ten serial jest niczym terapia z ekranu. Każdy odcinek porusza w widzach czułą strunę ich emocji, wyzwala śmiech, łzy, a czasem jedno i drugie w tym samym czasie. Akcja serialu toczy się w kilku wątkach czasowych i opowiada o rodzinie Pearsonów – Jacku, Rebecce i trójce ich dzieci: Kate, Kevinie i Randallu. Każdy odcinek odkrywa kolejne karty ich historii, obnaża skrywane uczucia, rodzinne tajemnice, smutki i radości. Przygotujcie paczkę chusteczek i włączcie – naprawdę warto!

„Ania, nie Anna”

Choć serial powstawał na podstawie dobrze znanej i lubianej książki „Ania z Zielonego Wzgórza”, to główna bohaterka znacznie bardziej pasuje do współczesnych czasów niż realiów z XIX wieku. Serialowa Ania to prawdziwa wojowniczka o sprawiedliwość, równouprawnienie, tolerancję i prawa dla mniejszości. W kolejnych sezonach poruszane są wątki feministyczne, dotyczące orientacji seksualnej, przemocy, wolności słowa i wychodzenia poza dobrze znane nam granice. I choć nie każdemu miłośnikowi książkowego pierwowzoru może się to podobać, to jedno pozostało niezmienne – rudowłosa Ania napawa optymizmem i wprawia w dobry nastrój!

„After Life”

Ricky Gervais w roli dziennikarza, który próbuje pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony jest wcieleniem brytyjskiego humoru – ironiczny, uszczypliwy, serwujący trudną prawdę prosto w oczy, bardzo szczerze i prawdziwie. W tej tragikomedii znajdziemy tematy żałoby, godzenia się ze stratą, samotności i uczuć skrywanych pod maską obojętności lub nawet otwartej niechęci wobec świata. To trudne tematy, a dzięki Gervaisowi, który żartuje z nich i drwi, zostajemy z odczuciem, że chociaż było śmiesznie, to jest w tym coś znacznie więcej.

„Czarne Lustro”

Dokąd doprowadzi nas świat wypełniony technologią, wstawianiem niezliczonych ilości selfie do social mediów, budowania poczucia wartości na podstawie lajków i ciągłym pędem za karierą i sukcesem? Serial „Czarne lustro” przedstawia nam ponura wizję naszej przyszłości, ostrzega przed szaleństwem, w którym żyjemy i prezentuje mroczne konsekwencje naszych działań. Warto włączyć dla refleksji, otrzeźwienia i zrozumienia pewnych rzeczy nim będzie już na to za późno.

„Niewiarygodne”

Serial został zainspirowany nagrodzonym nagrodą Pulitzera artykułem „An Unbelievable Story of Rape”. To historia osiemnastoletniej Marie, która została zgwałcona we własnym domu, a po zgłoszeniu przestępstwa oskarżona przez policję o składanie fałszywych zeznań. Zarzucano jej kłamstwo, wmawiano problemy psychiczne i chęć zwrócenia na siebie uwagi, zmuszano do przeżywania tragicznych wydarzeń kilkukrotnie. To wydarzyło się naprawdę. To wciąż się dzieje. Niewiarygodne, wstrząsające, a jednak prawdziwe.

„Nasza planeta”

Ośmioodcinkowa produkcja dokumentalna, która pokazuje nam cudowny świat natury. Każdy z odcinków poświecony jest innemu środowisku – odwiedzamy na ekranie m.in. lasy, morza, dżungle – i w przepiękny, nowatorski sposób prezentuje nam żyjące w nim zwierzęta. Głos sir Davida Attenborough (lub w polskiej wersji językowej Krystyny Czubówny) nie tylko wzbogaca naszą wiedzę przyrodniczą, ale też tłumaczy wzajemne oddziaływania przyrody i człowieka, wskazuje niebezpieczeństwa, zagrożenia i zachodzące zbyt szybko zmiany. Trzeba obejrzeć, by zdać sobie sprawę, że każdy musi podjąć działania dla naszej planety, w obronie jej piękna i dla dobra nasz wszystkich.

 


Filmy Kultura

Po co te walki i oburzenie? Bo zmieniło się wiele, ale wciąż za mało

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2020
Fot. iStock
 

Jedna z moich znajomych podczas babskiego spotkania przy winie ochoczo zaproponowała wyjście na film „365 dni”. Połowa zgromadzonych babek zaniemówiła i zmierzyła ją zdziwionym spojrzenie, druga połowa nie wiedziała, o co chodzi lub z miejsca przytaknęła (chcę wierzyć, że one też nie wiedziały, o czym mowa). Zapytałam wprost, czy kręci ją seksizm, gwałt i poniżanie przez mężczyzn – wiem, prosto z mostu i bez ogródek, ale ręce już mi opadają, jak słyszę takie brednie! Po co te walki i oburzenia, zapytacie. Bo zmieniło się wiele, jeśli chodzi o prawa kobiet i równouprawnienie, ale wciąż za mało.

Kobiety od zawsze walczyły i nadal walczą – kiedyś o prawo do głosu i traktowania ich jako pełnoprawnego człowieka, dziś o to, by ten głos miał takie samo znaczenie i był słuchany z taką samą uwagą. Mamy XXI wiek, powszechny dostęp do internetu, technologie, o których dawniej nawet nikt nie marzył, żyje nam się wygodniej i bardziej komfortowo, a jednak będąc kobietą wciąż musisz udowadniać, że nie jesteś gorsza od mężczyzn, upominać się o swoje prawa, szacunek i sprawiedliwość.

Przykład – głośny ostatnio wywiad z aktorką wspomnianego na wstępie filmu. Tego nie dało się czytać, było paskudne, brutalne i po prostu niesmaczne. A jednak „pan dziennikarz” nie miał problemu z wypytywaniem młodej aktorki o jej bieliznę w czasie castingu, upodobania seksualne i uczucia wobec filmowego partnera. Po czym zarzucił jej, że brzmi zbyt staro (jak 57-latka, a nie 27-latka), cokolwiek miał na myśli tym stwierdzeniem. Wywiad odbił się szerokim echem w Internecie, usunięto go ze strony, a panu dziennikarzowi podziękowano za dalszą współpracę. A jednak, takie pytania padły, ktoś wywiad zaakceptował, ktoś pozwolił na jego upublicznienie.

Kolejny przykład – czerwone dywany i rozmowy z gwiazdami. Chociaż rozmowy są zdecydowania na drugim planie, najważniejsze jest co, od kogo i za ile kobiety mają na sobie. Tyle wspaniałych, mądrych, odważnych i zaangażowanych kobiet sprowadzanych jest do roli wieszaka na suknie! Nawet przy okazji nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk rozmawiano o odpowiedniej sukni i fryzurze, zamiast o jej dokonaniach. Cudownie na ziemię sprowadziła kamerzystę Cate Blanchett pytając go wprost, czy robi to samo mężczyznom. Zakładam, że raczej nie.

Ale seksizm to nie tylko sprawa gwiazd i celebrytów, mamy go na co dzień niemal na każdym kroku. W moim biurze, gdy zawiesza się program komputerowy większość prosi o pomoc pana Krzysia, chociaż to siedząca obok pani Basia jest tutaj ekspertem i rozwiązuje problemy o wiele szybciej. Kiedy szef rozdziela nam nowe projekty, do facetów trafiają te „trudniejsze”, technologiczne, samochodowe, z branży IT, a do nas te bardziej „kobiece”, jak kulinaria, kosmetyki, produkty dziecięce – wiadomym przecież jest, że umysł żeński uaktywnia się tylko pod wpływem płynu do mycia naczyń lub pamperów, a męski dzięki olejom samochodowym i gigabajtom.

To zawsze matka jest winna niewyprasowanej koszulce, zbyt długim paznokciom lub nieprzyniesieniu potrzebnych na zajęcia szkolne pomocy. Jeśli pracuje, dostanie łatkę karierowiczki, która nie troszczy się o swoje dziecko i ważniejsza jest dla niej praca niż rodzina. Jeśli nie pracuje, powiedzą, że jest wygodna, leniwa i nieźle się ustawiła w życiu, takiej to dobrze. Kobieta z dzieckiem na zakupach to coś normalnego, facet z maluchem to powód do roztkliwiania się i podziwiania „jaki ten tata dzielny i jak świetnie sobie radzi!”. Kobiecie nikt tego nie powie – ona po prostu musi sobie radzić, być Matką Polką Idealną, inaczej zostanie zlinczowana.

Wciąż potrzebne jest głośne mówienie o tym, że nie jesteśmy jeszcze tak postępowi i sprawiedliwi, jak byśmy chcieli. Że seksizm istnieje i ma się dobrze, że wciąż traktuje się nas jako słabą płeć, piękne obrazki i dodatki do tych silnych i wspaniałych mężczyzn. Nie twierdzę, że myśli tak każdy, bo zmiany są widoczne i nie chcę im zaprzeczać. To jednak jeszcze nie jest równość, jeszcze mamy całkiem sporo do zrobienia.


Filmy Kultura

Szafran – przyprawa na wagę złota

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 lutego 2020
szafran przyprawa cena

Szafran to przyprawa, której cena może przyprawiać o zawrót głowy. Jest uwielbiany jest za walory smakowe, ale nie bez znaczenia są także jego właściwości lecznicze. Stosowany od wieków, traktowany jest jako towar wręcz luksusowy. Dlaczego ta najdroższa przyprawa na świecie jest tak bardzo pożądana?

Szafran – przyprawa, której cena może zaskoczyć

Szafran (krokus uprawny, szafran siewny, łac. Crocus sativus), najpewniej pochodzi z południowo-wschodniej Europy lub Azji Mniejszej. Jest to roślina o jasnofioletowych kwiatach, w których środku znajduje się słupek z trzema znamionami. Ze znamion uzyskuje się złocistoczerwone, cienkie nitki szafranu, które cenione są jako przyprawa. Pozyskiwali już je starożytni Sumerowie i Grecy, stosując je w ziołolecznictwie oraz kuchni. Jego cena może dziwić, jednak szafran otrzymuje się z wysuszonych znamion, zbieranych ręcznie o poranku. Proces jest mozolny, bowiem należy oddzielić czerwone części znamion od białych i żółtych. Aby pozyskać 1 kg znamion, trzeba wykorzystać aż 200 tys. kwiatów szafranu uprawnego.

Jaka jest cena za szafran? Małe opakowanie tej przyprawy to koszt od ok. 5 zł wzwyż, a za kilogram tej przyprawy można zapłacić od kilku, aż do 30 tysięcy złotych. Trzeba również uważać, by nie dać się nabić w butelkę, ponieważ szafran bywa fałszowany, szczególnie jeśli występuje w zmielonej postaci. Wtedy mogą go udawać np. krokosz barwierski lub kurkuma. Trudno to sobie wyobrazić, ale na szczęście na potrzeby domowe, wystarczą niewielkie opakowania tej cennej przyprawy.

szafran przyprawa cena

Nitki szafranu/Fot. iStock

Szafran – zastosowanie w kuchni 

Przyprawa jaką jest szafran, stosowana jest do podnoszenia walorów smakowych potraw z owoców morza, np. uwielbianej w Hiszpanii paelli. Trudno sobie wyobrazić bez niego pilaw. W polskiej kuchni znajduje zastosowanie jako przyprawa podnosząca smak flaczków oraz zup rybnych. Pasuje nie tylko do różnych zup, potraw z ryżem i warzywami, ale także jako dodatek do wypieków i alkoholu.

Szafran należy należy stosować bardzo ostrożnie – wystarczą dwie niteczki, by nadać smak i kolor potrawie. Nadmiar spowoduje, że jedzenie nabierze gorzkiego posmaku. Przed zastosowaniem warto namoczyć szafran w odrobinie wody lub mleka, i doprawić nim potrawę pod koniec gotowania. Często podkreśla się, by dozować go ostrożnie także dlatego, że spożycie ok. 20g szafranu na kilogram masy ciała, może może stanowić zagrożenia dla życia. W praktyce, by ponieść śmierć, osoba ważąca ok 70 kg musiałaby spożyć aż 1500 g, co raczej jest niemożliwe.

Szafran w medycynie naturalnej

Naukowcy ustalili, że szafran obfituje w substancje lecznicze, jak krocyna, gorycz pikrokrocyna, safranal. Ponadto zawiera witaminę C, A, B6 oraz kwas foliowy, miedź, potas, selen, cynk. Ta przyprawa jest silnym antyoksydantem (przeciwutleniaczem), a obecne w nim olejki eteryczne (m.in. linazol, geraniol, cyneol) podnoszą jego właściwości lecznicze.

W medycynie naturalnej znalazł on zastosowanie jako środek na na odrę, żółtaczkę, czy artretyzm. Traktowany był również jako cenny afrodyzjak dla mężczyzn. Szafran, jako silny antyoksydant powinien zostać szczególnie doceniony przez panów planujących potomstwo, ponieważ chroni plemniki przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. W medycynie tybetańskiej stosuje się go przy chorobach serca, oraz kojąco na układ nerwowy. Tę przyprawę zaleca się  w medycynie naturalnej osobom, które mają dużo zmartwień, lub wykazują tendencję do popadania w gorszy nastrój. Szafran zalecany jest także osobom z chorobą wrzodową żołądka, jako przyprawa zmniejszająca stan zapalny. Stosowanie go w potrawach poleca się paniom, którym dokucza zespół napięcia przedmiesiączkowego (PSM), gdyż poprawia samopoczucie i łagodzi przykre skurcze. Zwolennicy stosowania szafranu podkreślają także, że może on wspomóc walkę z bólem oraz chorobą wrzodową.

Szafran na depresję?

W składzie szafranu znajdują się związki takie jak: safranal, krocyna i krocetyna. Wpływają one na stężenie serotoniny i dopaminy, które mają ogromy wpływ na nasze samopoczucie oraz odczuwanie szczęścia. Badania pokazują, że szafran może być pomocny w przypadku łagodnej depresji, działając podobnie do leków przeciwdepresyjnych czy przeciwlękowych. Jest on w dodatku dobrze tolerowany i jako przyprawa może znaleźć się z kuchni „antydepresyjnej”. Oczywiście jeśli pacjent przyjmuje leki przepisane przez lekarza, nie powinien ich odstawiać, ani odstępować od terapii na rzecz szafranu. Wszelkie zmiany należy wprowadzać za zgodą lekarza.

Szafran w kosmetyce

Szafran bywa wykorzystywany do zmniejszenia przebarwień i wyrównania kolorytu skóry. Jego działanie antyoksydacyjne wpływa na spowolnienie procesów starzenia się skóry. Ze względu na cenę, nie jest on jednak powszechnie stosowanym składnikiem kosmetyków.


Źródło: www.healthline.com  www.centrumdobrejterapii.pl 

Zobacz także

„Obojętność to nie zbrodnia. Czyż nie?”. A czy jest coś gorszego?

„Chcę być kimś! Czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone”. Jedyna seria polskich książek dla młodzieży z zakresu rozwoju osobistego

Jeśli wystarczy ci odwagi, obejrzyj „Czworo do poprawki”- nowy spektakl Fundacji Garnizon Sztuki