Koronawirus

Jak pandemia zmieniła życie kobiet – zyski i straty z pandemii

Redakcja
Redakcja
15 września 2020
Fot. iStock
 

Pandemia COVID-19 miała wpływ praktycznie na wszystkie obszary naszego życia – zdrowie, pracę, wypoczynek czy dostęp do usług. W najnowszym raporcie „Szczęście i kobiecość w czasie zmian”[i] przygotowanym na zlecenie Gedeon Richter Polska Sp. z o.o. kobiety wskazały zarówno najbardziej dokuczliwe ich zdaniem zmiany wynikające z pandemii, ale również to, co ich zdaniem czas z COVID-19 zmienił w ich życiu na lepsze. Za największe plusy obecnej sytuacji Polki uznały spokój dzięki przebywaniu z bliskimi i wolniejsze tempo życia, zaś do największych wad – mniej stabilny nastrój.

Sytuacja związana z pandemia zaskoczyła bez wyjątku każdego. Postawiła na porządku dziennym tematy, z którymi musieliśmy się zmierzyć. Nikt z nas nie był przygotowany na tak dużą zmianę, a tym bardziej tak nagłą i wprowadzającą wiele ograniczeń. Jako firma, której priorytetem jest ochrona zdrowia kobiet, postanowiliśmy zapytać Polki jak się odnajdują w zupełnie innej niż dotąd rzeczywistości – czy widzą poza oczywistymi wadami w niej również jakieś plusy, jak sytuacja wpłynęła na ich zdrowie, stabilizację i rozwój zawodowy. Raport przygotowany na zlecenie Gedeon Richter Polska został opatrzony komentarzem Marty Majchrzak z firmy Herstories, psycholożki i badaczki społecznej, autorki badań i raportów o polskich kobietach – powiedziała Karolina Wojtczak, Kierownik Działu Public Relations w Gedeon Richter Polska.

Wolniej żyć

48% Polek zauważa, że ich życie podczas pandemii zwolniło. To jedna z najważniejszych korzyści związanych z epidemią, jakie odczuły Polki. Wiele z nas odzyskało swój czas, a co za tym idzie umiejętność smakowania życia bez ciągłej zadyszki w kołowrocie codzienności. Paradoksalnie dla wielu Polek pandemia to czas, w którym pojawiła się przestrzeń na cieszenie się życiem, większą uważność, docenienie tego, co mamy. Takie doświadczenia są dla wielu z nas dostępne wyłącznie w wakacje, a i to w ograniczonym zakresie. Uważam, że kombinacja: więcej czasu, większa uważność, ale też większa niż na co dzień świadomość śmiertelności sprawiły, że wielu z nas łatwiej było poczuć wdzięczność, za to co mamy, podkreśla Marta Majchrzak. Polki przekonały się, że wolniejsze tempo życia to luksus, odpoczynek od presji wiecznego pośpiechu. Często chciałybyśmy, żeby ten wolniejszy rytm już z nami został, chciałybyśmy nieco wolniej żyć. Jak widać pandemia dla wielu Polek okazała się być skuteczną nauczycielką work-life balance.

Deficytowy czas

Dla 27%  Polek efekt pandemii jest odwrotny – mają mniej czasu i są bardziej zajęte niż przed nią. W wielu domach konieczność zamknięcia zadziałała jak papierek lakmusowy, pokazała jak na dłoni nierówności podziału obowiązków domowych, z których większość przypada kobietom. W danych odzwierciedla się obraz polskich gospodarstw domowych, w których kobiety mają prawie dwa razy więcej obowiązków domowych niż ich partnerzy. Warto je wyliczyć, proponuje Marta Majchrzak, rozmawiać o nich częściej, bo na co dzień wiele z nas mniej wyraźnie odczuwa niesprawiedliwość związaną z ich podziałem. W pierwszej piątce obowiązków, w których Polki czują się osamotnione i zajmują się nimi głównie same są: pranie (75%), prasowanie (71%), gotowanie (67%), zmywanie (64%), sprzątanie (63%), na dalszym miejscu plasuje się prowadzenie budżetu domowego (55%) czy organizacja życia rodzinnego (52%). Szczególnie matki młodszych, niesamodzielnych dzieci poczuły, że na ich barkach spoczywa zbyt wiele. Dodatkowo muszą bowiem, znacznie częściej niż ich partnerzy, pomagać dzieciom w nauce (56%). Warto też dodać, że wiele z nas cierpi na syndrom superwomen, żonglujemy rolami, które pełnimy w życiu i staramy się być w nich jak najlepsze. Narzucamy sobie zadanie nieomal niemożliwe, bo przecież już samo bycie fantastyczną mamą i rewelacyjną pracownicą jednocześnie jest bardzo trudne, a my chcemy jeszcze być wspaniałymi partnerkami, córkami, przyjaciółkami. Mówiąc krótko: wiele z nas to wykańcza. 26% Polek mówi, że nadmiar obowiązków je przytłacza. Jeśli w czasie pandemii zyskałyśmy tego świadomość, można uznać to za zysk, nie stratę – komentuje Marta Majchrzak. Umiejętność stawiania granic i dogadywania z partnerem zmiany niekorzystnego dla nas status quo nie bierze się znikąd, najpierw trzeba zauważyć problem. Tu wielu z nas przymus pozostania w domach nie pomógł.

Schronić się w domu

Dom i rodzina też są źródłem ważnych korzyści jakie osiągnęłyście w czasie pandemii. Ponad połowa Polek (52%) odnajduje spokój w przebywaniu z bliskimi w ciągu ostatnich miesięcy, a troska o dom pozwala im odzyskać poczucie kontroli. Dla Polek relacje z bliskimi są fundamentem poczucia szczęścia. Nadają życiu sens, porządkują rzeczywistość i są celem egzystencji. To właśnie poprzez relacje kobiety w Polsce najczęściej budują swoją tożsamość, to dzięki nim osiągają harmonię. Są bezpośrednim źródłem spełnienia częściej niż sukces zawodowy czy samorozwój. Po stronie pozytywnych aspektów pandemii można więc zapisać pogłębienie, zacieśnienie relacji z domownikami. Z kolei w trosce o dom kobiety odnajdują poczucie sprawstwa, namiastkę kontroli, która w pandemicznym świecie jest towarem deficytowym. Dom to obszar kulturowo przynależny kobietom, zadbany dom podnosi samoocenę, bo jest namacalnym dowodem sukcesu w postaci wypełniania społecznego wzorca kobiecości. Kobiety zawsze chętnie deklarują, że spełniają się w dbaniu o relacje i dom. Tak jesteśmy wychowane, proces socjalizacji większości z nas skutecznie wpoił, że rodzina jest najważniejsza, a nasz dom świadczy o nas. Ważne tylko, żeby nie wypalić się w tej trosce i pamiętać o sobie, nie pozwolić na to, aby obok dumy jednocześnie rosła w nas frustracja związana z przeciążeniem obowiązkami płynącym z niesprawiedliwego podziału, komentuje Marta Majchrzak.

Chwiejne emocje

Dla więcej niż 1/3 Polek poważna strata związana z pandemią to zwiększona labilność emocjonalna. Wiele kobiet skarży się na mniej stabilny niż przed pandemią nastrój. Doskwiera nam częściej irytacja, podenerwowanie, zły humor. To skutki przeciążenia i stresu, który w naturalny sposób przekłada się na stan emocjonalny. Nieprzewidywalność życia i nagle wykształcona świadomość ograniczonego wpływu na to, co ono niesie są dla wielu trudne do zniesienia, mówi Marta Majchrzak. Już sama niemożność zaplanowania czegokolwiek, od wakacji do pierwszego dnia szkoły wytrąca z równowagi i sprawia, że Polki czują duże napięcie. Uczucie utraty porządku świata wywołuje negatywne emocje, potęgowane często poprzez brak ruchu. Wysiłek fizyczny, nawet lekki, który w innych okolicznościach byłby katalizatorem napięć i mógłby pomóc utrzymać się w dobrej kondycji psychicznej stał się trudniej dostępny. Zamknięcie w domach pozbawiło nas możliwości korzystania nawet ze spacerów i wysiłku na świeżym powietrzu, co dodatkowo utrudniło Polkom zadbanie o swój dobrostan.

Ja i moje pasje

31% kobiet w Polsce znalazło jednak czas i przestrzeń dla siebie – na realizowanie swoich pasji (np. szycie, malarstwo, fitness itd.). Chciałabym podkreślić, że kobiety w Polsce bardzo często myślą przede wszystkim o innych, a nie o sobie samych, mówi Marta Majchrzak. Bycie dobrym człowiekiem, z którym będzie się dobrze żyło innym to cenna dla Polek wartość. Stawianie na siebie postrzegane jest jako egoizm, znajdowanie czasu dla siebie często jest postrzegane jako zabieranie dla siebie czasu przynależnego bliskim. Oskarżenie o egoizm jest jednym z najgorszych możliwych oskarżeń dla bardzo wielu kobiet, tuż obok nieszczerości. Postawienie na siebie, realizacja pasji często wymagają od kobiet odwagi. 1/3 z nas postawiła na siebie, na zdrowy egoizm i zaczęła właśnie teraz dążyć do spełnienia. Odnalazłyśmy czas, którego wcześniej nie udało się wygospodarować. Wspaniale, że tyle kobiet dało sobie taki prezent, komentuje Marta Majchrzak.

Rachunki pandemiczne

Bilans zysków i strat dla każdej z nas może być inny, ale jedno jest pewne. Warto zrobić podsumowanie i sprawdzić co nam dał, a co zabrał ten czas. Wnioski koniecznie zapisać. To mogą być ważne drogowskazy na następne miesiące, a może i na całe życie – podsumowuje Marta Majchrzak.



Koronawirus

Dorota Wellman: „Przyjaźń to nie jest prosta relacja, ale jak się już ją ma i ma się fajną, to trzeba ją chronić jak najcenniejszy klejnot”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
15 września 2020
Fot. How2

Dorotę Wellman i Martę Klepkę dzieli 20 lat. Mieszkają w innych miastach, każda ma swój zawodowy świat. Spotkały się przypadkiem i natychmiast znalazły nić porozumienia – mają wspólny „gen wariactwa”. Do przodu pcha je życzliwe zaciekawienie ludźmi, chęć uczenia się nowych rzeczy i odważne realizowanie marzeń. Łączy je bliska przyjaźń, o której postanowiły opowiedzieć w wydanym niedawno ebooku „#Przyjaźń”.

Dorota Wellman: Przyjaźń to naprawdę niezwykła rzecz, a my jej często nie doceniamy. I zdarza się, że porzucamy przyjaciół w trudnej sytuacji. Często z nich rezygnujemy, bo poznaliśmy nowych i w naszej ocenie bardziej atrakcyjnych. Znam takie sytuacje, wielokrotnie sama się tak czułam. Często sprzedajemy przyjaciół za jakieś korzyści, także materialne. Przyjaźń to nie jest prosta relacja, ale jak się już ją ma i ma się fajną, to trzeba ją chronić jak najcenniejszy klejnot.

Marta Klepka: I trzeba mieć dla niej czas.

Dorota Wellman: Trzeba mieć czas, ale też nie ma co się tym brakiem czasu zasłaniać. Nie rozumiem wypowiedzi typu: „oj, nie miałem czasu się z kimś przyjaźnić”. Jeden telefon zawsze damy radę wykonać, połączenia są tanie, SMS niewiele kosztuje. Znak pamięci jest bardzo ważny. Czasami nie możemy się spotkać przez dwa miesiące, ale dajemy komuś znaki: „jestem, pamiętam o tobie, sorry, mam taki okres w życiu, że nie dam rady zobaczyć się z tobą bezpośrednio”, ale ten znak, ten sygnał: „jestem, myślę o tobie” – jest bardzo istotny. A często się nam po prostu nie chce, w ogóle nie chcemy pracować nad relacjami. Ja się przyjaźnię z Kaliną, którą znasz, od wielu lat. Miałyśmy jednak dwa czy trzy lata przerwy, bo nam się coś rozerwało w tych relacjach i po trzech latach wróciłyśmy do siebie. Wróciłyśmy, bo bardzo ją lubię i uwielbiam z nią rozmawiać. Uważam, że jest świetnym człowiekiem, chociaż niełatwym. Przyjaźnimy się i myślę, że to jest piękne, że nam się znowu udało nawiązać kontakt. Bo do jasnej cholery, to było zbyt cenne, żeby te trzy lata przekreśliły nam 20 poprzednich lat naszej relacji. Przyjaciele nie są przecież przez cały czas tylko przyjaźni, mili i łatwi, prawda? Bywają czasami trudni, kapryśni, zmienni, mają swoje kłopoty i nie zawsze potrafią o nich opowiedzieć. W przyjaźni niezwykle ważna jest tolerancja. Jeśli jej nie mamy, trudno nam będzie zdobyć przyjaciół.

Fot. How2

Marta Klepka: A co ty na to, że z niektórymi przyjaciółmi jest tak, że nie musimy być z nimi w stałym kontakcie i dzwonić do nich trzy razy w tygodniu. Wystarczy, że dzwonimy do siebie raz, dwa razy w roku.

Dorota Wellman: Jasne. Rozumiem. Łatwo to rozpoznać. Podobnie mam na przykład z moim Zygmuntem. Nie mamy częstego kontaktu, on mieszka daleko. Spotykamy się i, kurczę, czuję się tak, jak byśmy się widzieli wczoraj. I nawijamy, nawijamy, całą noc gadamy. Bo ta więź między nami cały czas jest. Może się coraz bardziej rozciąga, ale jest, więc jeśli taka relacja jest prawdziwa, jeśli naprawdę lubisz tego człowieka, naprawdę za nim tęskniłaś, to jeśli wrócisz nawet po roku, dwóch czy trzech latach, to siadasz, gadasz i znowu jest tak, jak było. To oznacza, że to jest prawdziwa głęboka przyjaźń i nie macie przed sobą tajemnic, wszystko sobie opowiecie, trzy lata opowiecie sobie w trakcie jednego spotkania. Da się. Wszystko się da. Powinniśmy też celebrować przyjaźń. Tak uważam. Ale to wymaga trochę wysiłku i pracy, żeby sobie sprawiać radości, przyjemności, żeby się spotykać, organizować nawet błahe spotkania pełne takiego śmiechu, że aż brzuch boli. To też jest nam potrzebne. Powinniśmy sobie w ogóle zrobić listę rzeczy, które chcemy zrobić razem i tak sobie myślę, że gdy się spotkam ze swoimi przyjaciółmi w najbliższy weekend, to zrobimy sobie taką listę.

Marta Klepka: Świetnie. Podoba mi się ten plan. Spiszemy nasze pomysły i samo czekanie na ich realizację będzie już przyjemnością.

Dorota Wellman: Jeden, dwa, trzy, cztery – niech każdy coś dorzuci, tak? Chcielibyśmy się jeszcze pośmiać, któregoś dnia posiedzieć w ogrodzie, wyjechać razem na wakacje, bo nam to dobrze wychodzi, pojechać gdzieś na weekend, wspólnie pójść do kina. Myślę, że jest jeszcze wiele rzeczy, które możemy razem zrobić. Chyba warto robić takie przyjacielskie listy, żeby cieszyć się tym, co jeszcze jest przed nami. To nam daje fajną perspektywę, radość i nadzieję na przyszłość. To też łączy.

Marta Klepka: Wiesz, co? Miałam taką przyszywaną ciocię Zuzię. Ona miała przyjaciółkę Stenię i one co roku, co mnie zawsze ogromnie wzruszało, spotykały się w kolejne rocznice swojego pierwszego spotkania. To było chyba dziewiątego sierpnia każdego roku. Spotykały się i cały dzień spędzały razem. W ten sposób dziękowały sobie za miniony rok. I wyobraź sobie, że świętowały pięćdziesięciopięciolecie tej przyjaźni. Zuzia miała wtedy siedemdziesiąt kilka lat, bo one od dzieciństwa były ze sobą blisko. Pamiętam to do dziś. Zuzia mieszkała sama, miała malutką kawalerkę, była taką bardzo poprawną ciocią, nosiła rękawiczki pasujące do torebki, słuchała muzyki poważnej z płyt, chodziła do opery, sylwestra czasami również spędzała w operze, nie chciała być tego dnia sama. Z okazji tej pięćdziesiątej piątej rocznicy Zuzia wycięła z papieru duże serce, pomalowała je kredkami na żółto i czekała z kwiatkami na swoją przyjaciółkę. To było wyjątkowe. Kiedy zobaczyłam to ogromne serce przypięte do firany w jej oknie i pomyślałam, ile ona włożyła w to serca, bardzo mnie to rozczuliło. One naprawdę celebrowały przyjaźń. Ja też miałam taką przyjaciółkę i próbowałam wprowadzić w nasze życie ten zwyczaj świętowania rocznic, ale nasze drogi rozeszły się po dwudziestu latach, niestety. Nie wiem, czy ta przyjaźń kiedyś wróci. Może te wspólne dwadzieścia lat też kiedyś docenimy, jak ty z Kaliną, ale myślę, że warto takie rzeczy robić, że to jest piękne, takie celebrowanie ważnych dat czy rocznic. W związkach świętujemy czasami rocznice pierwszej randki, oświadczyn czy ślubu, może warto podobnie celebrować ważne daty w relacjach przyjacielskich. To niewiele kosztuje.

Dorota Wellman: Niewiele. I naprawdę wymaga tylko odrobiny wysiłku.

Marta Klepka: Dla mnie to jest piękne.

Dorota Wellman: Znam dziewczyny, które przyjaźnią się od podstawówki, teraz mają po około 50 lat. Wydaje mi się, że ta ich przyjaźń trwa już jakieś 40 lat. Mają taki zwyczaj, że świętują swoje rocznice, wyjeżdżając zawsze we dwie na weekend nad morze. Obgadują sobie wszystko, cały poprzedni rok, korzystają przy tym z dobrodziejstw jakiegoś SPA i spacerów nad morzem. Są po prostu tylko we dwie, razem. I wiem, że przez te 40 lat przyjaźni tylko raz nie wyjechały, bo jedna z nich była w zagrożonej ciąży i nie mogła jeździć. W pozostałe lata, niezależnie od wszystkiego, jeździły, początkowo do jakiejś chaty rybackiej w Kątach Rybackich, a później na Hel, raz do lepszego, innym razem do gorszego hotelu. Mają taki swój czas, swój zwyczaj i fundują sobie ten weekend jako taką wspólną fajną przyjemność. Więc można celebrować przyjaźń na różne sposoby. Może to być serce z papieru, może być wspólny wyjazd, spełnienie jakiegoś drobnego marzenia, to jest naprawdę proste. Nie wymaga wiele.

Fot. How2

Marta Klepka: Może my też powinnyśmy mieć jakiś swój zwyczaj, musimy ustalić dzień początku naszej znajomości, potrzebujemy daty.

Dorota Wellman: O matko. To było dawno temu.

Marta Klepka: Mieszkałaś wtedy u mnie w hotelu w Blow Up Hall w Poznaniu. Ustalę datę zameldowania i wszystko będzie jasne. Będziemy miały swoją datę.

Dorota Wellman: Ależ to był początek. Jakby jakiś piorun sycylijski nas trafił. To było bardzo podobne uczucie do tego, co czujesz, gdy poznajesz człowieka, w którym się zakochujesz. Totalne oszołomienie. Ja się zakochałam w tobie. Tak, zobaczyłam wariata, którego absolutnie zaakceptowałam. Myślałam, że jesteś szalona i bierzesz narkotyki. (śmiech)

Marta Klepka: Byłaś w sukience w paski, w takie niebieskie paski i miałaś na stopach turkusowe klapki.

Dorota Wellman: No sama widzisz, jak w miłości… (śmiech)

Marta Klepka: No tak!

Dorota Wellman: Dlatego namawiamy ludzi do tego, żeby, niezależnie od wieku, otwierali się na innych, bo nigdy nie wiemy, czy przysiadając się do kogoś na ławce w parku, nie spotkamy w ten sposób bardzo ciekawego, fajnego człowieka. Nigdy nie wiemy, kiedy będzie ten dzień, że wpadniemy na kogoś niezwykłego, że na przykład ktoś usiądzie w pociągu naprzeciwko nas, zaczepi i powie coś fajnego. Wciągając się w tę konwersację, możemy poznać kogoś fascynującego, kogoś, z kim będziemy mieli fantastyczny przyjacielski kontakt.

Marta Klepka: Bądźmy zatem w podróży i bądźmy otwarci na nowych ludzi.

Dorota Wellman: Niezależnie od wieku, niezależnie od różnic, jakie są między nami, niezależnie od płci, możemy się zaprzyjaźnić. Ostatnim przykładem niech będzie nasz sąsiad na Ochocie, właściwie sąsiad moich teściów. On jest bardzo młodym człowiekiem, a przyjaźni się z panią, która ma 80 lat, jest jej wsparciem w tej chwili, najbliższym przyjacielem. Razem oglądają bardzo mocne amerykańskie kino, bo ona bardzo lubi, gdy komuś odstrzeliwują głowę z pistoletu. Nigdy więc nie wiadomo, co się może zdarzyć. Otwierajmy się na przyjaźń. Nie ma większej wartości. Czasami przyjaciele są nawet ważniejsi niż rodzina.

Więcej na temat przyjaźni przeczytasz w ebooku Doroty Wellman i Marty Klepki „#Przyjaźń” dostępnym na platformie How2.

Fot. How2


Zobacz także

Jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie?

Jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie?

Pandemia a środowisko – FAQ

Strach jest naturalną emocją. Pozwólmy sobie na to, by się bać