Ekologia Koronawirus

Czy w obliczu pandemii jakość powietrza faktycznie się poprawiła?

Redakcja
Redakcja
22 kwietnia 2020
Fot. Materiały prasowe
 

W ostatnim czasie w mediach pojawiło się wiele informacji o możliwym pozytywnym wpływie koronawirusa na środowisko, a w szczególności spadku emisji zanieczyszczeń do atmosfery i tym samy pośrednio znaczącej poprawie jakości powietrza. Doniesienia te komentuje Krzysztof Skotak, kierownik Ośrodka Ochrony Atmosfery Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego.

O jakości powietrza decyduje wiele elementów. Istnieją trzy kategorie źródeł powstawania zanieczyszczeń w atmosferze. Pierwszym z nich jest emisja związana bezpośrednio z działalnością człowieka. W Polsce to głównie emisja w sektorze komunalno-bytowym związana z produkcją ciepła i energii w urządzeniach indywidualnych, emisja z sektora energetyki, transportu, rolnictwa, produkcji przemysłowej i działalności usługowej. Drugim źródłem jest emisja pośrednio związana z działalnością człowieka, czyli tzw. wtórna emisja, obejmująca m.in. porywanie wcześniej wyemitowanych cząstek pyłu z dróg, wysypisk, hałd, emisja z odkrytych pól uprawnych oraz tworzenie się zanieczyszczeń w atmosferze. Trzecią kategorią jest emisja naturalna powodowana m.in. przez aerozol morski, aktywność wulkaniczną, sejsmiczną i geotermiczną, naturalne pożary lasów i torfowisk, emisję aerozolu biologicznego (pyłki roślinne, zarodniki grzybów, fragmenty materiału roślinnego, wirusy i bakterie) oraz przenoszenie zanieczyszczeń z regionów suchych i pustynnych. Wirusy są zaliczane do emisji naturalnych (jak np. wirusy grypy, czy bakterie chorobotwórcze), a ich udział w zanieczyszczeniu powietrza jest pomijalny.

Koronawirus a jakość powietrza

Zagrożenie dla zdrowia publicznego, jakim jest koronawirus, wymusza znaczące zmiany w sposobie i intensywności działalności człowieka. Obecnie nie mamy jeszcze dokładnych analiz, ale wprowadzanie zakazów przemieszczania się, organizowania zgromadzeń publicznych oraz nakaz unikania kontaktów z innymi osobami czy powszechna kwarantanna, zdecydowanie wpłynęło na zmianę sposobu funkcjonowania społeczeństwa oraz w sektorach gospodarki o mniejszym stopniu emisyjnym (małe przedsiębiorstwa). Zdecydowanie zmienił się model przemieszczania ludzi w miastach (poza miastami te zmiany są znacznie mniej widoczne). Szacuje się, że liczba pojazdów poruszających się po drogach w miastach spadła zaledwie o 30%. Wynika to z faktu, że wiele osób, które musi się przemieszczać, unika komunikacji publicznej (funkcjonującej znacznie rzadziej niż normalnie) i obecnie porusza się autami prywatnymi, natomiast transport publiczny i spedycyjny zmienił się nieznacznie.

Jeśli chodzi o natężenie ruchu na ulicach, sytuacja przypomina do złudzenia okres wakacyjny, więc nie ma się co dziwić, że obserwowane poziomy zanieczyszczeń są analogiczne. Należy zauważyć, że transport spedycyjny nadal funkcjonuje, przy wzroście usług kurierskich, wynikających ze zwiększonej liczby zamówień produktów z dowozem do domu. W przypadku dróg uznawanych za trasy z intensywnym ruchem w miastach, obecna sytuacja powoduje spadek stężeń tlenków azotu, zbliżając się do poziomu tła miejskiego, czyli jest to spadek o około połowę sprzed okresu kwarantanny. Wynika to też z udziału emisji z transportu w rachunku globalnym. Dla porównania, około 35% tlenków azotu wprowadzanych do atmosfery, pochodzi z transportu, przy podobnym udziale przemysłu i energetyki. – komentuje Krzysztof Skotak, kierownik Ośrodka Ochrony Atmosfery IOŚ-PIB, realizującego projekt Klimada 2.0

W przypadku pyłu zawieszonego te zmiany nie są aż tak widoczne. Wynika to z niskiego udziału sektora transportu w kreowaniu jakości powietrza w miastach (transport stanowi niecałe 10% emisji pyłu w Polsce). Potwierdzają to wyniki pomiarów Państwowego Monitoringu Środowiska w ostatnich 2 latach oraz na przełomie lutego i marca tego roku, gdy nie notowano w praktyce sytuacji smogowych zimą (potwierdzając tym samym dominującą rolę tzw. „niskiej emisji” w tworzeniu zanieczyszczeń). Nierzadko wyniki pomiarów na przełomie marca i kwietnia bieżącego roku wskazywały miejscami nadal wysokie stężenia pyłu PM10 przekraczające normatywną wartość dobową w wielu miastach, pomimo widocznego ograniczenia ruchu pojazdów.

Czy zmiany w konsumpcji wpłynęły na gospodarkę?

Kwarantanna i ograniczenie wychodzenia z domów mocno wpłynęło na nasz styl konsumpcji. Wychodzimy tylko, kiedy to konieczne. Czy jest to równoznaczne, z tym, że struktura poboru energii uległa zmianie?

W porównywalnym okresie zeszłego roku obecnie nie zmieniła się również aktywność energetyki ani przemysłu, który w dużej mierze wykorzystuje gaz jako paliwo. Duże znaczenie w ocenach jakości powietrza w tym roku ma relatywnie wysoka temperatura, która powoduje niższe zapotrzebowanie na ciepło, tym samym wpływając na mniejszą ilość spalanego paliwa do celów grzewczych. Należy zaznaczyć, że wyższe niż przeciętnie tegoroczne temperatury w lutym i marcu oraz przebywanie społeczeństwa w domach, lokalnie mogło spowodować wyższą emisję wynikającą z rekreacyjnego i częstszego uruchomienia kominków, kosztem innych systemów grzewczych, np. pieców gazowych. Taka sytuacja nie ma miejsca, gdy ludzie przebywają w pracy. Tak więc ocena wpływu koronawirusa na jakość powietrza jest wielowątkowa i w wielu przypadkach niejednoznaczna, a autorytatywne stwierdzenia pojawiające się w prasie o znacznej jej poprawie z powodu koronawirusa, jak na razie nie mają większego uzasadnienia – dodaje Krzysztof Skotak, kierownik Ośrodka Ochrony Atmosfery IOŚ-PIB, realizującego projekt Klimada 2.0.

Przy tego typu analizach należy rozważyć wszystkie potencjalne czynniki mogące mieć wpływ na jakość powietrza, w tym również wpływ warunków meteorologicznych i klimatycznych (w tym prędkości i kierunki wiatrów), podjęte wcześniej decyzje mające na celu redukcję emisji (np. wymiana pieców, wprowadzenie norm jakości paliw stałych itd.) czy zmianę zachowań ludzi (dogrzewanie domów źródłami emisyjnymi, przy nadal niskich temperaturach nocą).

Czy koronawirus faktycznie ma wpływ na jakość powietrza?

Czy rzeczywiście mniejsze natężenie ruchu na ulicach spowodowało znaczącą poprawę jakości powietrza? Wyniki pomiarów wskazują, że w niewielkim stopniu i mogą to być zmiany krótkotrwałe. Na jakość powietrza kluczowy wpływ mają długofalowe działania mogące przyczynić się do zmian w wielkości oraz strukturze emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Takim przykładem są m.in. rozporządzenia w kwestii zmian sposobu produkcji energii (np. postać miksu energetycznego), wprowadzenie przepisów prawnych dotyczących jakości paliw stałych, wdrożenie w życie uchwał antysmogowych czy finansowanie wymiany pieców na niskoemisyjne lub przepisy ograniczające poruszanie się pojazdów w centrach miast. W takim przypadku o poprawie jakości powietrza decyduje konsekwencja w realizowaniu podjętych decyzji i kontrola ich przestrzegania.


Ekologia Koronawirus

Pandemia a środowisko – FAQ

Redakcja
Redakcja
22 kwietnia 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Czy pandemia koronawirusa wpłynęła na jakość powietrza i w jakim stopniu?

Obecnie nie ma jeszcze dokładnych analiz na temat znacznych ograniczeń w działalności powodującej emisje zanieczyszczeń do atmosfery tj. produkcji przemysłowej czy energetyce. W związku z tym, że ostatnio zmienił się sposób naszej aktywności (pozostajemy w domach i mniej się przemieszczamy), należy spodziewać się zmniejszenia emisji z sektora transportu i poprawy jakości powietrza szczególnie w centrach miast, gdzie właśnie ruch samochodowy ma kluczowe znaczenie. Podobne wyniki rejestrują stacje pomiarowe Głównego Inspektora Ochrony Środowiska zlokalizowane w pobliżu tras tranzytowych – urządzenia rejestrują 30% spadek zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego (np. NOx). Natomiast sytuacja jest odmienna na obszarach o zabudowie jednorodzinnej, gdzie główną rolę w zakresie jakości powietrza odgrywa sektor bytowo-komunalny, czyli emisja z indywidualnych źródeł spalania paliw wykorzystywanych do odgrzewania domów. W tym przypadku możemy się liczyć ze wzrostem emisji.

W obliczu koronawirusa ludzie będą teraz częściej oglądać telewizję i używać energochłonnych urządzeń domowych. W jakim stopniu to może przyczynić się do zużycia energii?

Wydaje się, że energetyka pracuje bez dodatkowych obciążeń, głównie ze względu na podobne lub wyższe zużycie prądu w miejscach pracy (serwery, oświetlenie, centralne system wentylacji itd.) względem urządzeń domowych. Jak podają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, obserwuje się wręcz spadek zapotrzebowania na moc o około 12%. Przyczyną tego jest zarówno zamknięcie szkół, uczelni, centrów handlowych czy zakładów przemysłowych, jak i pogoda. Zużycie energii elektrycznej zależy od temperatury i nasłonecznienia, a te różnią się znacznie w stosunku do ubiegłego roku oraz poprzednich tygodni, więc nie można jednoznacznie wnioskować o przyczynach tego spadku. Ponadto obecnie urządzenia elektroniczne są naprawdę energooszczędne i nie stanowią istotnego udziału w zużyciu energii elektrycznej w gospodarstwach domowych.

Czy masowa produkcja jednorazowych środków higienicznych i powrót do łask plastiku może przyczynić się do wytworzenia rekordowych odpadów?

Tak, może. I powinniśmy pamiętać o tym, że odpady stanowią zagrożenie zarówno dla nas, jak również dla środowiska. Bardzo ważne jest, abyśmy zadbali o to, żeby porzucone maseczki na twarz i jednorazowe rękawiczki nie zalegały na trawnikach czy w lasach. Także nawet w tych trudnych czasach nie zapominajmy o podstawowych zasadach porządku i czystości. Maseczki i rękawiczki używane przez osoby indywidualne są odpadami komunalnymi i powinny trafić do śmieci zmieszanych.

Mamy teraz często myć ręce – czy to oznacza też większe zużycie wody?

To zależy od zasad higieny indywidualnej, z którą w Polsce do tej pory nie było najlepiej. Według badania przeprowadzonego przez stowarzyszenie WIN/Gallup International zaledwie 68% Polaków myje ręce wodą z mydłem po skorzystaniu z toalety. Co więcej, nawet teraz Miejskie Przedsiębiorstwa Wodociągowe nie zauważają większego poboru wody w marcu – w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Pamiętajmy również o tym, że oprócz prawidłowej techniki mycia rąk, która powinna obejmować całą dłoń, powinniśmy zakręcać wodę podczas namydlania – w tym czasie nie jest nam potrzebna. Zachęcam do stosowania tej zasady również podczas szczotkowania zębów.

Pojawiły się informacje o powrotach zwierząt do miast. Czy są prawdziwe i o jakich zwierzętach mówimy?

Nie są to wiarygodne informacje w kontekście koronawirusa. Na wiosnę, zwierzęta zawsze zbliżały się do miast celem poszukiwania łatwego dostępu do pokarmu. Tak więc pojedyncze przypadki, takie jak np. łanie w Zakopanem, mogą się zdarzyć. Ponadto należy wziąć pod uwagę fakt, że to my coraz częściej zajmujemy tereny należące do zwierząt – przybywa nowych dróg, domów, różnej zabudowy. W związku z powyższym nie możemy się dziwić, że dzikie zwierzęta pojawiają się na terenach zurbanizowanych. To zjawisko jest coraz bardziej widoczne na całym świecie i prawdopodobnie będzie się nasilać.

Mówiąc o koronawirusie, nie sposób pominąć tematu zwierząt i chorób odwzwierzęcych

Pojawienie się rolnictwa i rozwój populacji ludzkiej około 11 tys. lat temu były kluczowe dla stworzenia warunków do rozprzestrzeniania się chorób. Historyczne choroby, takie jak tzw. grypa „hiszpanka” – pochodziły od wirusów zwierząt domowych (np. świń), a powodowana przez bakterie dżuma – od szczurów i żyjących na nich pcheł. Koronawirusy to wirusy odzwierzęce, zaś 2019-nCoV, prawdopodobnie pojawił się na targu owoców morza w Wuhan pod koniec 2019 r.Wyniki badań pokazują, że pochodzące od zwierząt epidemie zakaźnych chorób ludzi, takich jak gorączka krwotoczna Ebola, bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej MERS, czy ptasia grypa występują coraz częściej, czego przyczyną jest zarówno zajmowanie coraz większych obszarów należących do zwierząt, jak i zmiany klimatu. Patogeny przenoszą się ze zwierząt na ludzi i bardzo szybko rozprzestrzeniają po świecie.

Czy pandemia była to przewidzenia?

Gdy Bill Gates ostrzegał w 2018 roku, że świat nie jest przygotowany na wypadek pandemii, wielu sceptycznie oceniało wypowiedź biznesmena. W ostatnim stuleciu ryzyko wystąpienia nowych ognisk chorób wirusowych wzrasta w związku z postępującymi zmianami klimatu oraz niszczenia naturalnych ekosystemów Ziemi. Kolonizacja dzikich obszarów przez ludzi i odebranie innym gatunkom ich siedlisk oraz niezrównoważona eksploatacja dóbr naturalnych, sprzyjają przenoszeniu się nowych chorób z dzikiej przyrody na ludzi. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) szacuje, że 3/4 nowych zagrażających ludziom chorób ma źródło w zwierzętach. Obecne tempo przyrostu globalnej populacji, postępująca urbanizacja i rozwój transportu, który między innymi sprawił, że jesteśmy w stanie udać się do niemal każdego zakątka świata, spowodowały wzrost ryzyka zarażenia.

Odpowiedzi udzielił  dr inż. Krystian Szczepański
Dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego



Zobacz także

Wielkanoc 2020 - kiedy wypadają dni wolne

Wielkanoc 2020 – kiedy przypadają dni wolne, jak będziemy świętować?

Nie można w pojedynkę odczarować całego świata. Ale można pięknie zmienić go dla siebie. Bądź z nami Oh!Eko! Każdy „mały świat” się liczy

Epidemia koronawirusa zamknęła mnie w domu z oprawcą. Chcę, żebyście wiedzieli te kilka rzeczy