Tę chemię między nami można wyczuć w powietrzu… Poznaj wzór na miłość

Hanna Strzelecka
Hanna Strzelecka
30 listopada 2015
Miłość jak narkotyk.
Fot. iStock / mediaphotos
 

Jedna z moich ukochanych piosenek zaczyna się od słów „Byłaś serca biciem, wiosną, zimą, życiem (. . .) „ Każdy choć raz w życiu się zakochał i zna to uczucie, gdy pojawiają się motylki w brzuchu, a serce zaczyna szybciej bić lub gubi swój rytm. Tylko czy zakochanie i miłość to to samo, czy może jednak dwa zupełnie różne stany?

Co na to mężczyźni?

Zabierając się do tego tematu pokusiłam się o zadanie mojemu znajomemu pytania: „Co to jest miłość?” I usłyszałam:  „Miłość jak u Shakespeare’a o jakiej marzą kobiety nie istnieje. Miłość to jedynie procesy chemiczne i biologiczne zachodzące w naszym organizmie. Reakcja na działania hormonów”. Hmmm. Miał rację?

Jeszcze w liceum usłyszałam teorię Platona o miłości i wydaje się, że jego poglądy są najbliższe prawdzie i dzisiejszej wiedzy naukowej. Uważał, że miłość przechodzi trzy następująco po sobie fazy. Pierwszą z nich jest etap, kiedy zauważamy przede wszystkim ciało, następnie zaczynamy dostrzegać duszę, by ostatecznie skupić się na duszy nie na ciele.

Do zakochania jeden krok

Zakochać się jest bardzo łatwo i czasem faktycznie zdarza się to od pierwszego wejrzenia. Jest to tak proste, bo działają emocje. Gdy jesteśmy zakochani, czujemy, że unosimy się nad ziemią i wszystko jest możliwe, nieustannie myślimy o ukochanym i niecierpliwe wyczekujemy chwili ponownego spotkania. Zakochanie jest jak choroba lub obsesja, gdy nie można przestać myśleć o obiekcie swoich westchnień, a chwile bez niego ciągną się bez końca.

Alchemia miłości

Jest to piękny, romantyczny stan, który uszczęśliwia, jednak ma podłoże chemiczne, czyli to zwykła chemia. Niestety za wszystkie te emocje odpowiedzialne są hormony, które na ludzki mózg działają jak narkotyki. A oto lista winnych:

  • serotonina, której spadek oddziałuje na komórki nerwowe  utrudniając koncentrację, równocześnie powoduje niepokój czy uczucia ukochanego nie uległy nagłej zmianie. Wahania poziomu serotoniny sprzyjają gwałtownym zmianą nastroju od euforii po rozpacz, ale także bezustanne, a wręcz obsesyjne myślenie o obiekcie westchnień;
  • fenyloetyloamina, przez naukowców nazywana chemiczną formułą miłości odpowiada za odczuwanie stanu euforii. Jest jedynym znanym w historii bezpiecznym narkotykiem, którego „działkę” otrzymujemy dzięki najmniejszemu kontaktowi fizycznemu z ukochaną osobą, ale wystarczy nawet myśli o niej;
  • noradrenalina, spokrewniona z adrenaliną, daje poczucie lekkiego rauszu i działa dopingująco, dodając energii. Sprzyja poprawie działania pamięci, dzięki czemu zapamiętuje się najmniejsze szczegóły o drugiej osobie i przechowuje się je niczym skarby;  
  • dopamina, nazywana też hormonem szczęścia, bo powoduje euforię i  bezkrytycznie patrzenie na ukochaną osobę, a jej wady nie są irytujące, a wręcz przeciwnie wydają się uroczymi dziwactwami. Działanie podobne do amfetaminy i wywołuje silne objawy fizyczne takie jak przyspieszone bicie serca, wstrzymywanie oddechu, drżenie dłoni oraz bezsenności. Sprawia też, że działania zakochanych stają się nieracjonalne i pojawia się obawa o możliwość utraty ukochanego.

Ostatni kawałek ciasta

Zakochanie jest nietrwałe i z czasem przechodzi obierając jedną z dwóch dróg. Związek kończy się lub przeradza się w trwały stan. Miłość, bo właśnie o niej jest mowa, związana jest z uczuciami, a nie emocjami. Maja one swoje źródło w zmysłach, jednak inaczej u kobiet i mężczyzn. Mężczyźni kochają w oparciu o zmysł wzroku, kobiety natomiast wykorzystują cztery pozostałe zmysły, dzięki czemu kochają mocniej.

Miłość składa się z trzech bardzo ważnych elementów: namiętności, intymności i zaangażowania. Jednak co oznaczają te słowa? Namiętność to wszystkie emocje jakie wiążemy z daną osobą, zarówno te pozytywne jak i negatywne. To dzięki niej tęsknimy, jesteśmy zazdrośni, ale i szczęśliwi będąc z ukochanym. Częścią miłości jest również zaangażowanie, odpowiedzialne za dojrzałą i świadomą decyzję o budowaniu wspólnej przyszłości. Jednak dla mnie najważniejsza jest intymność, która opiera się na rozmowach i dzieleniu się swoimi radościami, smutkami, myślami i marzeniami. Gotowość do otwarcia się i podzielenia się najbardziej skrywaną cząstką samego siebie. Jest to też wzajemne rozumienie swoich potrzeb i dawanie sobie nawzajem tego czego potrzebujemy. Intymność to gotowość pozostawienia ostatniego kawałka ciasta dla ukochanego. Taki drobny gest, a mający tak wielkie znaczenie i moc. A czy wy jesteście gotowe to zrobić?


Szlaban na komputer – czy jest to właściwa metoda wychowawcza?

Redakcja
Redakcja
30 listopada 2015
Fot. Materiały prasowe
 

Decyzja o szlabanie zazwyczaj zapada w przypływie gniewu i złości. Rodzice działają impulsywnie, dlatego ich kary nie zawsze są przemyślane. Czy w dobie komputerów i Internetu, z których współczesne dzieci korzystają również jako pomoc w nauce, szlaban na komputer to właściwa metoda wychowawcza?

Badanie „Generacja Z od A do Z”[1] zrealizowane na zlecenie platformy edukacyjnej Squla.pl wykazało, że wspólne odrabianie pracy domowej to najczęściej wymieniana aktywność wykonywana przez rodziców i ich dzieci (74%). Udział rodzica w domowej nauce dziecka cieszy, jednak większość rodziców zapomina, że ulubioną aktywnością dziecka po szkole są gry komputerowe. Tymczasem wspólne spędzanie czasu z dzieckiem na graniu, tak krytykowanym przez rodziców, deklaruje zaledwie 29% z nich. Czy połączenie domowej nauki i gry jest możliwe?

Gry placem zabaw

Zabawa jest naturalną formą dziecięcego poznawania świata. Rozrywka pobudza wyobraźnię, motywuje do dalszego poznawania, tym samym dziecko szybciej zapamiętuje i utrwala wiedzę.

Możliwość pokonywania kolejnych etapów i podnoszenie poprzeczki, to czynnik, który powoduje, że dzieci tak chętnie sięgają po rozrywkę w postaci gier – tłumaczy André Haardt, założyciel platformy edukacyjnej Squla.pl

Nadal większość rodziców tę formę rozrywki traktuje jako zagrożenie, ograniczając dzieciom czas spędzany przed ekranem komputera. Jak pokazuje nasze badanie, pomimo negatywnego stosunku rodziców do gier komputerowych, nie towarzyszą oni dziecku we wspólnej grze.

Badanie „Generacja Z od A do Z” wykazało, że w istocie większość rodziców (90%) śledzi działania dziecka w sieci. Jednak sama kontrola nad aktywnością dziecka nie buduje więzi rodzicielskiej. Tworzą ją zazwyczaj czynności wykonywane wspólnie. Obserwujemy pewną zmianę pokoleniową – Internet powoli wypiera telewizję. W trakcie jednej godziny poświęconej na rozrywkę, częściej wybierany przez dziecko jest Internet (36%), niż telewizja (27%). Oglądanie telewizji to druga, po wspólnej nauce, najczęściej wskazywana przez rodziców czynność wykonywana z dzieckiem (71%). Korzystanie z Internetu i wspólne granie w gry pozostaje natomiast daleko w tyle – dodaje André Haardt ze Squli.

Internet i nauka – można to połączyć!

Jednym z podstawowych błędów rodziców, jest zbyt pochopne kojarzenie Internetu tylko i wyłącznie z dziecięcą rozrywką. Sieć może jednak posłużyć jako przydatne narzędzie do pomocy w domowej nauce, trzeba tylko wiedzieć jak ją w tym celu wykorzystać. Takim przydatnym narzędziem jest platforma edukacyjna Squla.pl, dzięki któremu dziecko utrwala wiedzę zdobytą w szkole poprzez interaktywne gry i quizy z wszystkich przedmiotów szkolnych. Squla jest w pełni zgodna z podstawą programową Ministerstwa Edukacji Narodowej, a jej partnerem jest Oxford University Press. Główny cel tej interaktywnej platformy jest oswojenie uczniów klas 1-6 z testami i egzaminami, w tym testem szóstoklasisty. Squla stawia przed uczniem kolejne wyzwania dostosowane do jego poziomu umiejętności, a postępy nagradza punktami, które można zamienić na nagrody, m.in. karty upominkowe do Smyka lub Empiku oraz gadżety szkolne. Jej ogromną zaletą jest również aplikacja dla rodzica, w której może on śledzić postępy swojego dziecka. Twórcy Squli, na podstawie obserwacji z badań najmłodszego pokolenia, stworzyli jeszcze jedno atrakcyjne rozwiązanie na swojej edukacyjnej platformie – możliwość zmierzenia się z rodzicem w quizach. Wspólna rywalizacja: dziecko kontra rodzic, gwarantuje utrwalanie wiedzy oraz rozrywkę jednocześnie, a co najważniejsze podtrzymuje więzi rodzinne i sprawia, że dziecko ma w swoim rodzicu przyjaciela, a nie strażnika.

Być odpowiedzialnym rodzicem

Zrozumienie i odpowiadanie na zapotrzebowania dziecka gwarantuje sukces wychowawczy. Dzieci uwielbiają skupiać na sobie uwagę rodzica, chwaląc się wynikami w szkole lub nowo poznanymi umiejętnościami. Świat gier pochłania je tak bardzo, że kolejne etapy przeżywają z jeszcze większą ekscytacją. Stosowanie kary na gry, jako czynnika motywującego do odrabiania prac domowych, może poskutkować efektem przeciwnym niż zamierzony. Dla dziecka nauka zacznie kojarzyć się z przykrym obowiązkiem, wykonywanym szybko i niedokładnie, tylko po to, by móc znowu powrócić do gry. Rozwiązanie tego problemu jest proste – połączenie wspólnej nauki i gier. Gry i platformy edukacyjne pozwalają w tym wypadku zachować zdrowy balans między światem online i offline, zabawą i nauką – jednocześnie!

 


Artykuł powstał we współpracy ze platformą edukacyjną Squla.pl

[1] Raport „Generacja Z od A do Z” na zlecenie Squla.pl przez Gemius Polska, sierpień 2015.


Zrób coś dla siebie i zrezygnuj z jednego obowiązku. Tydzień trzeci, dzień #7

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 listopada 2015
Fot. Pexels / Kaboompics / CC0 Public Domain

Zrezygnuj z jednego obowiązku. Jakiegoś małego.

Nie idź z psem, tylko poproś by zrobił to inny członek rodziny. Jeśli zawsze to ty gotujesz obiad, poproś dzisiaj domowników o pomoc albo wyręczenie. Mieszkasz sama? Zjedz w knajpie albo kup pierogi –  świat się nie skończy.

Czas, który musiałabyś poświęcić na ten obowiązek podaruj sobie. I z rób z nim coś, na co masz ochotę.


Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi trzeci: 24-30.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień trzeci:
    2 x  Sesja coachingowa ze specjalistką – Karoliną Cwaliną – przeczytaj więcej na Sexy zaczyna się w głowie.

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień trzeci – zobacz wszystkie zadania


Zobacz także

10 pytań, które powinniśmy sobie zadać właśnie dzisiaj!

Terapia – najlepsza droga do siebie i szczęśliwego życia

Masz chęć na romans? Szukasz wrażeń? Opowiem ci, co potem się z tobą stanie