„Oddałbym wszystko, gdyby ktoś uświadomił mi, jakim dupkiem byłem dla mojej żony… Jej już nie ma. Ty o swoją możesz jeszcze zadbać”

Sziti Mąż
Sziti Mąż
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/splendens
Fot. iStock/splendens

Nie radzisz sobie ze swoimi dziećmi? Żona prosi cię o pomoc, a ty bezradnie po pół godzinie rozkładasz ręce pokonany przez dwójkę maluchów?

Gdzie ty się urodziłeś, gdzie byłeś dotychczas. Oślepłeś,ogłuchłeś i nie zauważyłeś, że jesteś już mężem, ojcem, a nie jakim dupkiem, który nie widzi nic poza swoim własnym ego?

Myślałeś, że miłość wystarczy, że to, że od czasu do czasu powiesz, że kochasz, załatwi wszystko? Serio? Byłeś pewny, że ona zawsze przy tobie będzie, że będzie o ciebie dbała? A ty? Jak ty o nią dbasz? Jak jej pomagasz? Mówisz: „jasne, idź do przyjaciółki”, a po pół godzinie dzwonisz: „Gdzie jest mleko? Mamy jakieś płatki w domu? One są głodne!”. No też mi odkrycie, że dzieci są głodne. Zazwyczaj kończy się to tym: „Kochanie, one płaczą, bo nie mogę bez ciebie zasnąć”. I to twoje kochanie wraca szybko do domu, kładzie się z dziećmi, sprząta syf po was w kuchni, podczas gdy ty, rozsiadasz się na kanapie i włączasz film, który miałeś od dawna zamiar obejrzeć.

Jesteś fiu*em, wiesz. Za każdym razem, kiedy tak robisz, kiedy zachowujesz się jak cholerny samolub, odsuwasz ją od siebie. Do czego ty jej jesteś właściwie potrzeby? Pomyślałeś kiedyś? Czy ona ciebie w ogóle potrzebuje?

Nie, nie oburzaj się, nie prychaj. Pomyśl o tym. Jak kiedyś, tak jak ty myślałem: „Też mi debilne pytanie”, ale moja żona ode mnie odeszła… Chcesz myśleć jak ja – bardzo proszę. Twój wybór. Tylko nie zdziw się później, jak zastaniesz pusty dom, bez dzieci, bez niej. Jak usłyszysz od niej, że właściwie ciebie nie było, bo ona musiała o wszystko zadbać sama. O dzieci, o zakupy, o płacenie rachunków, ubezpieczenie auta.

I jak ona odejdzie, to ty się będziesz publicznie odgrażał, nagle wrzucał swoje zdjęcia na Facebooku jakim cudownym ojcem jesteś, to nic, że tylko w weekendy. Ona będzie ta najgorsza. Która starała się to naprawić, która chodziła z tobą na terapię, która mówiła, czego jej brakuje, czego pragnie, dlaczego jest jej z tobą źle.

Ale co ciebie wtedy to obchodziło? Przecież była. Niech sobie pogada. Przejdzie jej, jak zawsze, w końcu mnie kocha. I tu się mylisz, miłość nie wystarczy, żeby zostać z takim dupkiem jak ty.

Jasne, że każde małżeństwo jest inne, różnią się relacje, tak jak my się różnimy.

Niektórzy faceci spędzają dużo czasu w pracy. Inni nie.

Niektórzy faceci zarabiają kupę kasy. Inni nie.

Niektórzy faceci oszukują swoje żony. Inni nie.

Niektórzy faceci wiedzą, jak być dobrymi ojcami. Inni nie.

Niektórzy faceci zaspokajają seksualne pragnienia swoich żon. Inni nie.

Znasz to?

Żona: „Słuchaj, muszę z małą jechać wcześnie rano do lekarza, odstawisz młodego do szkoły? Ja nie zdążę, bo musi być wcześniej, jedzie jutro na wycieczkę”.

Mąż: „Jasne, nie ma problemu”.

Żona: „Tylko proszę, pamiętaj, ja wyjdę wcześniej, więc nie siedź długo przed komputerem, żebyś wstał rano”.

Mąż: „Okej, rozumiem. Przecież, jak mam go zawieźć, to zawiozę”.

Żona: (bierze głęboki oddech) „Wstaw tylko jeszcze nim pójdziesz spać zmywarkę, resztę ogarnę, jak wrócę”.

Mąż: „Okej”.

Żona: „Dziękuję. Kocham Cię. Dobranoc”.

Mąż: „Dobranoc”

Przychodzi poranek.

Ona wstaje, zagląda do kuchni, wszystko wygląda tak, jak zostawiła wieczorem. Zapomnij, żeby zmywarka była przez noc włączona, skoro nawet naczynia po kolacji zostały w zlewie.

Jedzie z córką do lekarza. Kiedy wraca, co widzi? Syna jeszcze w piżamie, ciepie drapiącego się po jajkach i ledwo przytomnego. „Zaspaliśmy” – tłumaczysz…

Ile razy prosiła cię, byś o niej pomyślał? Żebyś zobaczył, ile ona robi, a ile ty z siebie dajesz?

Ja wiem, skąd się to bierze. Wasze matki też za was wszystko robiły. Sprzątały, prały, gotowały. Wasi ojcowie, choć może nie okazywali tego wprost, mieli szowinistyczną mentalność, której nauczyli się od swoich ojców. A więc wy przejęliście tę samą filozofię. Chcecie żony i matki, która wokół was wszystko zrobi.

Tyle tylko, że wasze żony pracują na pełen etat, dojeżdżają do pracy tak, jak wy, zarabiają tak, jak wy, uczestniczą realnie w utrzymaniu rodziny, wożą dzieci na zajęcia pozalekcyjne. Czasy się zmieniły. To nie tak, jak kiedyś – on zarabiał, ona zajmowała się całą resztą. Obudź się w końcu i zobacz to. Tobie nic się od niej nie należy! Ona wkłada w ten dom tyle samo co ty, na poziomie pracy i kasy. Tyle tylko, że ona daje znacznie więcej, a co ty dajesz oprócz tych cholernych pieniędzy?

Wiesz, czego potrzebuje twoja żona? Potrzebuje tego, żebyś jej pomógł, żebyś na równi z nią zaangażował się we wszystko, co dotyczy waszej rodziny. Ona chce czuć się bezpiecznie. Chce móc na ciebie liczyć. Potrzebuje ci ufać, ale nie chodzi tu o zdradę, ale o poleganie na tobie, gdy cię o coś prosi, gdy w czymś musisz jej pomóc.

I ona ma w dupie twoje docenienie, ile wysiłku wkłada w to, jak wygląda wasz dom, wasza rodzina. Ona chce realnej pomocy z twojej strony. Chce, żebyś posprzątał łazienkę, umył, podłogę, wstawił zmywarkę, zabrał dzieci na spacer. I czasami powiedział: „odpocznij, ja to zrobię”.

Gówno cię obchodzi, co piszę? To wyobraź sobie życie bez niej. Zamknij oczy i pomyśl, że wracasz z pracy do pustego domu. Nie pachnie obiadem, nikt nie umył kubka po porannej kawie, zimne łóżko w sypialni. Fajnie? Chciałbyś tak? To faktycznie olej to, co piszę.

Powiem ci tylko na koniec jedno – oddałbym wszystko, gdyby ktoś uświadomił mi, jakim dupkiem byłem dla mojej żony… Jej już nie ma. To ja wracam do pustego domu. Nie chciałbyś tam być, uwierz.


„Obudź się! To, że w weekend weźmiesz dzieci do kina lub na spacer nie zrobi z ciebie ojca roku! Nie dostaniesz też orderu dla najlepszego męża”

Sziti Mąż
Sziti Mąż
10 września 2017
Fot. Pixabay / unsplash /
Fot. Pixabay / unsplash / CC0 Public Domain

Dzisiaj wydaje ci się, że masz wszystko? Że właściwie to Pana Boga za pięty złapałeś. Aaa, nie, ty uważasz, że to wszystko to twoja zasługa, fajna żona, fajne dzieci, ładny dom, samochód, wakacje raz w roku na maksymalnie siedem dni, bo przecież do pracy musisz wrócić.

No tak, prawdziwy z ciebie szczęściarz, który wraca do domu bardzo (bardzo) późnym popołudniem, bo przecież nie wieczorem. I wszystko w domu gra, prawda? Dzieci jedzą kolację, twoje koszule wyprasowane wiszą w szafie, żona podsuwa talerz z czymś pysznym. Widzisz ten obrazek i myślisz: „Ja to mam szczęście”. Stary, naprawdę uważasz, że to kwestia szczęścia?

No tak, bo jak się nie napracujesz, to nie wiesz, ile wysiłku kosztuje to, by twój dom wyglądał tak, a nie inaczej, kiedy do niego wracasz.

Też tak myślałem. Myślałem: „To cudownie mieć taki dom, taką rodzinę”, ale zupełnie nie doceniałem tego, co mam. Wydawało mi się, że tak po prostu jest. Nie chciałem widzieć nic innego.

Kiedy moja żona mówiła: „Jestem zmęczona” zupełnie jej nie rozumiałem. Przecież pracowałem podobnie jak ona, nawet więcej i dłużej, to raczej ja powinienem narzekać na brak sił, a nie ona.

Co ona takiego robi?

Że zakupy? Że dzieci? No przecież co to za wysiłek. Wszystko się ogarnia – samo. Tak myślałem i ty dzisiaj pewnie też tak myślisz, zwłaszcza, gdy ona truje ci nad głową:

„Dziećmi byś się trochę zajął”

„Pomógłbyś mi chociaż łazienkę posprzątać”

„Do twojej matki byś zadzwonił, a nie ja wysłuchuję jej pretensji, że o niej nie pamiętasz”

„Kiedy ostatni raz pomagałeś dzieciom w lekcjach?”.

Nie bardzo wiesz, o co jej chodzi, prawda? Dzieci widujesz codziennie – rano, wieczorem, w weekend wieczorem pooglądacie wspólnie film, a w niedzielę wszyscy razem wyjdziecie na lody, na obiad, żeby ona nie musiała w domu gotować. No i żeby trochę przestała gderać.

Przecież wszystko jest w najlepszym porządku. Też tak myślałem, też byłem przekonany, że szczęście, które mi się przytrafiło, to dar od losu. Nie doceniałem, jak wiele do naszego domu wnosi moja żona. Generalnie miałem to w dupie. Myślałem: „To jej problem, przecież nikt jej nie każe aż tak się poświęcać”. Ja nie wymagałem. Byłem dupkiem nie zdającym sobie sprawy, co myślę i co mówię. Idiotą, który myślał, że czysty dom, ogarnięte dzieci i jedzenie w lodówce to naprawdę nic wielkiego. To się po prostu samo dzieje, przy okazji.

Kiedy ona mówiła, że ma dość, pytałem: „Czego ty masz dość?”. Nie widziałem tych wszystkich starań, tego kombinowania z czasem, jak zdążyć, co zrobić. Nie słyszałem tej setki pytań zaczynających się od „Mamoooo …”. Ona robiła to wszystko po to, żebym ja chciał wracać do domu, żeby dom kojarzył mi się ze spokojem, bezpieczeństwem i ciepłem. Tak wychowała ją matka, a jej matkę babcia. I pewnie dlatego, kiedy narzekała, że mnie nie ma, że jej nie pomagam,  nie byłem tego w stanie zrozumieć. Przecież wszystko jest w najlepszym porządku, jest tak, jak zawsze, więc o co jej chodzi.

A ty? Jak jest u ciebie? Uważasz, że to co w domu należy do twojej żony? W końcu ty pracujesz, zarabiasz, niech ona zajmie się tym, co umie robić lepiej od ciebie? Hej, ale ona też pracuje, nie zauważyłeś? Też zarabia, też się dokłada do tego domowego budżetu. Tyle tylko, że ona ma o wiele więcej obowiązków niż ty. Kiedy ty spędzasz rano czas w łazience, ona robi kanapki dzieciom do szkoły, prasuje koszule, sukienki na zapomniane do ostatniej chwili apele. Pamięta, co jakie dziecko ma po szkole, na jakie zajęcia je zawieźć, kto je odbierze, przerzuci i do domu odstawi. Z tyłu głowy dźwięczy jej lista zakupów, pomysły na kolację tak, by każdy zjadł, a przecież u was każdy je coś innego. Zauważyłeś to? Zauważyłeś, że gotuje kilka rzeczy? Ja dopiero to dostrzegłem, kiedy moje dzieci były u mnie w pierwszy weekend po rozwodzie. I nagle się okazało, że jedno je jajecznicę ze szczypiorkiem, a drugi takiej nie tyka, za to kocha twaróg z czosnkiem. Jak to? Zastanawiałem się, czy robią mi na złość? Nagle każde chce coś innego? Ale jak usiadłem na dupie i pomyślałem, to zdałem sobie sprawę, że zawsze tak było. Tylko ja tego nigdy nie widziałem.

Tak jak nie wiedziałem, jak ma na imię najbliższy przyjaciel mojego syna, czy przyjaciółka mojej córki. Do której klasy chodzą, jak nazywa się ich wychowawczyni, kiedy mają sprawdzian i z czego, czy potrzebują nowych butów na wuef. Nie interesowało mnie, co zjadły na obiad i gdzie chcą wyprawić swoje urodziny. A kiedy żona mówiła, żebym z nimi porozmawiał, nie wiedziałem, o co jej chodzi.

Chcesz tak jak ja? Poznawać swoje dzieci dopiero po rozwodzie, dopiero wtedy zrozumieć, że nie było cię w ich życiu, że nie uczestniczyłeś w życiu swojej rodziny? To wtedy chcesz ze swoją ferajną pojechać na zakupy i kolejne, bo okaże się, że nie kupiliście jogurtów takich, jak każde z nich lubi, bo zapomnieliście o czymś na kolację, a przecież jeszcze śniadanie i obiad na następny dzień? To wtedy dopiero chcesz wiedzieć, jak rozmiar buta ma twój syn i jaki jest ulubiony kolor twojej córki? Dopiero wtedy usiądziesz, żeby pograć z nimi w monopol, czy w karty? Dopiero wtedy zrozumiesz, jak wiele pracy wkładała twoja żona, żeby spiąć wasz dom i rodzinę do kupy? Żeby tobie było z nimi dobrze?

Obudź się! To, że w weekend weźmiesz dzieci do kina lub na spacer nie zrobi z ciebie ojca roku! To, że wyniesiesz śmieci i raz w miesiącu posprzątasz łazienkę nie sprawi, że dostaniesz order dla najlepszego męża! Rozejrzyj się, zobacz, ile rzeczy w twoim domu dzieje się bez twojego udziału. Możesz to tak zostawić, ale wtedy nie zdziw się, gdy twoja rodzina zostawi ciebie, bo nie będą czuli się ważni w twoim życiu.

Pomyśl, czy tego właśnie chcesz.


„Rozwód jest zły. Jest gorszy, niż myślałem. Naprawdę, chcesz ją stracić?”

Sziti Mąż
Sziti Mąż
4 sierpnia 2017
Fot. iStock/YakobchukOlena
Fot. iStock/YakobchukOlena

Ona od ciebie odejdzie.

I nawet, jeśli tego nie zrobi, uwierz, że będzie chciała. Będzie fantazjować o swoim najlepszym przyjacielu lub mężu przyjaciółki. Lub o współpracowniku, który ją adoruje, flirtuje z nią. Albo o facecie, który uśmiechnął się do niej w Starbucksie. Albo o mnie.

Zobacz, jakim beznadziejnym mężem jesteś. Bo choć jesteś kompletnie pochłoniętym własną osobą fi*tem, to ona ciągle cię kocha, chce żeby był, żeby w końcu sprawił, by poczuła się dobrze!

Ale nie… To dla ciebie za dużo. Traktujesz ją podle, kiedy stara się z tobą porozmawiać, dajesz jej do zrozumienia, że to co mówi i czuje jest dla ciebie zwyczajnie głupie.

Kiedy prosi cię, żebyś zrobił coś prostego, odmawiasz.

Kiedy prosi cię, żebyś czegoś nie robił, robisz to mimo wszystko.

Sprawiasz, że czuje się źle, gdy stawiasz swoje własne potrzeby wyżej niż potrzeby swojej rodziny, bliskich relacji. Nie mówisz jej, że dobrze wygląda, nie mówisz jej nic takiego, dzięki czemu mogłaby poczuć się szczęśliwa. Nie okazujesz jej czułości, nie pokazujesz, że jej pragniesz, że chcesz z nią być.

Właśnie dlatego ona cię zostawi. Albo będzie mieć kochanka. A potem cię zostawi.

Nie wierzysz? Jasne, żadne facet nigdy nie uwierzysz, że ona mogłaby odejść.

Ale tym razem to ja mam rację. Ona w końcu się z tobą rozwiedzie, bo wizja rozwodu będzie dla niej  mniejszym bólem niż wizja dalszego życia z tobą!

I zostaniesz sam, a twoje życie będzie do dupy. Pewnego dnia przeżyjesz trudny poranek ze swoimi dziećmi. Kiedy odwieziesz je rano do przedszkola, czy szkoły, a twój syn będzie płakał, bo nie będzie chciał, żebyś zniknął znowu na kilka dni. Będzie się trzymał twojej nogi i krzyczał: „Tato, tatusiu”. Spóźnicie się – on do przedszkola, ty do pracy… A ty nic będziesz mógł zrobić, nie będziesz mógł pomóc ani jemu, ani sobie.

I będziesz płakał w samochodzie. Będziesz chciał zadzwonić do swojej byłej już żony…  Naprawdę? A to wszystko będzie twoją pieprzoną winą! To ty do tego doprowadziłeś. Nie zapomnij o tym.

Kiedy jesteś dzieckiem, rodzice to dwoje najważniejszych ludzi w twoim życiu, nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez nich.

Ale później dorastasz, dojrzewasz, zdobywasz niezależność. To wtedy spotykasz kogoś, kto staje się najważniejszą osobą w twoim życiu. Tyle, że później nie zawsze ją traktujesz w ten sposób, bo jesteś gównianym mężem! Nie martw się, nie tylko ty, większość z nas nim jest.

Widzisz, wiem, że nie jesteś złym człowiekiem, ja też nie.

Ale nie musisz być złym człowiekiem, żeby zostać mściwym mężem. Ta odznaka nie jest zarezerwowana jedynie dla dupków.

Tak, my myślimy, że źli mężowie to ci, co oszukują, zdradzają, znęcają się fizycznie czy psychicznie nad swoimi mężami, są alkoholikami lub narkomanami, którzy nie dbają o swoje dzieci.

Tobie się wydaje, że jesteś miły, empatyczny… Ale jest w tobie jakiś demon, którego nie możesz zwalczyć. Seks w małżeństwie nie jest już dla ciebie tak stymulujący jak kiedyś. Prawdopodobnie myślisz, że to jej wina. Bo przecież nie twoja. Bo przecież ona zawsze pokazywała, że ciebie potrzebuje, nie musiałeś o to pytać, czułeś to, kochałeś ją za to, że ciebie pożądała.

Ale teraz już cię nie potrzebuje, sprawia, że nie czujesz się dla niej ważny. Wiesz, dlaczego tak jest? Bo ona nie takiego życia się z tobą spodziewała. Obiecywałeś jej coś innego, miałeś być kimś zupełnie innym, pełnym pasji, charyzmy, a tymczasem całe sobotnie przedpołudnie spędzasz w łóżku albo wieczór przed telewizorem.

Nie kręcisz jej. Ogień zgasł. Jest tobą rozczarowana. A ty nią. Dla ciebie od niej samej staje się ważniejsza praca, koledzy, mecze w telewizji, gry komputerowe. Porzucasz najważniejszą osobę w swoim życiu na rzecz tych pierdół? Wolisz obejrzeć film albo kolejny mecz, niż powiedzieć swojej żonie, że nadal jest seksowna? Niż sprzątnąć dla niej kuchnię? Spędzić z nią kilka godzin?

I jak? Dzisiaj wolisz zrobić coś dla siebie, czy dla niej?

Odpowiedz sobie na to pytanie… Bądź do bólu szczerym wobec siebie, bo inaczej ona odejdzie.

Wiesz, czym jest rozwód?

Rozwód i separacja według naukowców są drugą i trzecią najbardziej stresującą dla człowieka sytuacją, sytuacją równą niemalże śmierci współmałżonka. Tyle, że gdyby twoja zmarła, gdyby cię na zawsze opuściła, nie myślałbyś, z kim dzisiaj sypia, nie wyobrażałbyś sobie, czy jest szczęśliwa.

Lubisz stres?

Rozwód jest zły. Jest gorszy, niż myślałem. Zwłaszcza, gdy jesteś ojcem.

Uwierz – bycie rozwiedzionym rodzicem, to najgorsze, co może cię spotkać, zwłaszcza gdy kochasz swoje dziecko bardziej niż wszystkie inne rzeczy na świecie. A jego nie ma przy tobie. Co więcej, jeszcze chwilę wcześniej życie bez matki twoich dzieci i bez nich wydawało ci się bardziej atrakcyjne niż to dotychczasowe! Kiedy się rozwodzisz, twoje dzieci są smutne. A to głównie twoja wina.

Kiedy się rozwodzisz, jedna rzecz w twoim życiu się nie zmienia – robisz wszystko, by ją od siebie odepchnąć.

A kiedy ona odejdzie już naprawdę, nie będziesz chciał tego robić, bo zrozumiesz, że życie z nią było twoim szczęściem. Twoją cholerną gwiazdką z nieba.

Myślisz, że jak się rozwiedziesz, twoje życie będzie lepsze? Stary, nawet nie wiesz, jak się mylisz! Myślisz, że lepiej ci będzie bez jej uwag, próśb? Że w końcu będziesz mógł sypiać z różnymi kobietami, nikt nie będzie ci przerywał oglądania meczu, zwracał uwagi, gdy będziesz zamawiał pizzę na kolację? Naprawdę myślisz, że to życie będzie lepsze? Jak długo? Ile wytrzymasz? Ile będzie cię ta pozorna wolność bawić?

Ja wiem, że ty nie chcesz się rozwodzić. Gadasz tak, bo się boisz, że ona odejdzie, że nazwą cię dupkiem, że przegrasz w swoim życiu to, co było w nim najcenniejsze.

Możesz to zatrzymać. Możesz zawalczyć o nią, o swoją rodzinę, o wasze szczęście! Naprawdę, opanuj złość, niechęć, pomyśl, jak ją mocno kochasz, wbrew wszystkiemu, co ostatnio o niej myślisz!

Może ona da ci szansę, może uda ci się odbudować wszystko to, co zniszczyłeś.

Spróbuj przez jeden dzień nie mówić jej nic przykrego, ugryź się w język. Zamiast tych raniących słów, mów dobre. Jeśli wytrzymasz jeden dzień, spróbuj kolejny, a później przez tydzień nie obrażaj jej, nie lekceważ. A gdy ją zranisz, przeproś, przeproś dwa razy.

Przytulaj ją codziennie. Przytulaj i pytaj: „co mogę zrobić, żeby twój dzień był lepszy”. Ty byś chciał, żeby ona miała ochotę na seks z tobą. A ona tymczasem chce, żebyś posprzątał kuchnię, wykąpał dzieci, wyszedł  z psem, bo dzięki temu będzie miała parę chwil dla siebie. Ale ty mimo wszystko pytaj każdego dnia i rób to, o co ona cię poprosi. Obiecuję, pewnego dnia powie, że to seks z tobą sprawi, że jej dzień będzie lepszy.

Flirtuj z nią, wysyłaj w ciągu dnia SMS-a, całuj na dzień dobry, zauważaj ją, nie zapominaj, że jest i że potrzebuje czuć, że jest dla ciebie ważna.

Zadbaj o siebie, by być dla niej atrakcyjnym, w końcu nie masz 20-tu lat i nie wyglądasz jak Adonis. Kobiety pamiętają, żeby o siebie zadbać, by dobrze wyglądać, ona to robi, by się tobie podobać, a co ty robisz, żeby podobać się jej?

Staraj się ją zrozumieć, w całej kobiecej złożności. Ja wiem, że to nie jest proste, ale są książki, do których warto zajrzeć. Może zamiast bez celu przerzucać informacje w sieci, poczytaj coś, co sprawi, że łatwiej ci będzie rozumieć emocje i zachowania twojej żony.

Co z tego wszystkiego będziesz miał? Niesamowity seks! Obiecuję. I szczęśliwą żonę, która znowu będzie ciebie pożądać, która nie będzie się odsuwać, gdy będziesz ją przytulać. Wyjdź temu naprzeciw, zdobądź się na kilka tych rzeczy, zamiast tkwić w obopólnej złości. Chcesz ją stracić? Droga wolna! Kochasz ją? Więc walcz!