16 rad mężczyzny po rozwodzie. Dziś mówi „żałuję, że nie wiedziałem wcześniej, że…”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 października 2016
16 rad mężczyzny po rozwodzie. Dziś mówi "żałuję, że nie wiedziałem wcześniej, że..."
Fot. iStock/demaerre

Nie ma jednej recepty na udane małżeństwo. Z czasem stajemy się w miłości mądrzejsi, bardziej doświadczeni i dostrzegamy więcej. Pewien mąż, któremu nie udało się uratować swojego związku, spisał kilkanaście rad, które – jest tego pewien – gdyby znał wcześniej, pomogłyby mu nie dopuścić do rozwodu.

Przeczytajcie – może i wam pomogą ocalić w przyszłości związek.

Żałuję, że nie wiedziałem wcześniej:

1. Nigdy nie przestawaj się starać

Nie bądź leniwy w miłości. Ona wybrała ciebie, a ty obiecałeś jej być człowiekiem, który dba o wasze małżeństwo. Dbać o małżeństwo, to znaczy sprawiać, by druga strona czuła się w nim dobrze, by czuła się kochana.

2. Zrób dla niej miejsce w swoim sercu. Tylko dla niej

Są rzeczy, uczucia i myśli, które może znać tylko ona. Nie dopuszczaj do nich nikogo innego.

3. Zakochuj się w niej. Znowu i znowu

Zmieniasz się. Ludzie stale się zmieniają, dojrzewają. Nie jesteś tą samą osobą, która prosiła ją o rękę, kilka lat temu. Będąc ze sobą, codziennie dokonujecie wyboru. Ona nie musi być z tobą. Jeśli nie zadbasz o jej serce, może oddać je komuś innemu, albo zamknąć je szczelnie przed tobą, tak byś już nigdy go nie odzyskał.

4. Zawsze dostrzegaj w niej to, co najlepsze

Skupiaj się na tym, co kochasz. Zawsze wyolbrzymiamy to, na czym się skupiamy. Wyolbrzymiaj to, co dobre.

5. Nie twoją rolą jest ją zmieniać

Twoim zadaniem jest kochać ją, taką jaka jest. A jeśli się zmieni, kochają ją taką, jaka się stała.

6. Bądź odpowiedzialny

Weź pełną odpowiedzialność za swoje emocje, za swoje szczęście. Jeśli zrozumiesz, że to nie ona ma cię uszczęśliwiać, tylko ty sam musisz dbać o ten stan, w waszym związku zapanuje większa harmonia i zrozumienie.

7. Nie wiń jej za swój zły nastrój

Jeśli z jakiegoś powodu jesteś zdenerwowany i zły na nią, to tylko dlatego, że nie radzisz sobie z problemami, które gryzą cię od środka. Daj sobie czas na uspokojenie emocji, spójrz na wszystko z dystansu.

8. Pozwól jej odczuwać różne nastroje, te złe również

Kiedy jest smutna i zła, twoim zadaniem jest być blisko. Niech wie, że ją słyszysz, i że jest ważna. Bądź filarem, na którym zawsze można się oprzeć. Staraj się dostrzec coś więcej niż gniewne słowa i silne emocje.

9. Bądź czasem niepoważny

Nie bierz siebie tak cholernie poważnie. Śmiej się i rozśmieszaj ją. Śmiech sprawia, że ​​wszystko staje się łatwiejsze.

10. Bądź obecny

W dzisiejszych czasach wszyscy jesteśmy bardzo zajęci. Znajdźcie codziennie choć chwilę dla siebie, a wtedy daj jej nie tylko swój czas, ale i uwagę. Staraj się być z nią wtedy w pełni, wszystko inne jest nieważne, naprawdę.

11. Nie bądź nieomylny

Nie bój się mylić. Będziesz popełniać błędy, ona również. Umiej się do nich przyznać, rozmawiać o nich. Nie musi być idealnie, wystarczy, że będzie dobrze.

12. Daj jej przestrzeń dla siebie

Dbaj o to, by nie zapomniała o swoich potrzebach, zwłaszcza jeśli macie dzieci. Zachęcaj, by chciała się rozwijać, spraw, by miała na to siłę…

13. Naucz się dzielić

Lękami i uczuciami też, tak jak tym, co masz najlepszego. Na tym polega związek, by mieć coś razem.

14. Ufaj i bądź warty zaufania

Potrzeba odwagi, aby w pełni kochać, aby w pełni otworzyć serce i nie obawiać się być sobą. Szczerość i autentyczność są tu kluczem, który otwiera wszystkie drzwi.

15. Przebaczaj, od razu

Wybaczaj natychmiast i skupiaj się na przyszłości, zamiast  dźwigać emocjonalne ciężary z przeszłości.

16. Zawsze wybieraj miłość

To najważniejsza rada trzeba. Zasada, która rządzi wszystkim twoimi wyborami. Ona jest gwarancją, że twojemu małżeństwie nic trwale nie zagrozi.


Źródło: idealist4ever.com

 


„Piękna siła” – luksusowa kolekcja jesień/zima Doroty Goldpoint

Redakcja
Redakcja
20 października 2016
„Piękna siła” - luksusowa kolekcja jesień/zima Doroty Goldpoint
Fot. Materiały prasowe

Luksusowa marka stworzona dla kobiet ceniących szlachetność tkanin, staranność wykonania oraz nowoczesną, minimalistyczna formę. Projekty Doroty Goldpoint to połączenie współczesnej włoskiej klasyki z francuską, elegancką nonszalancją. Szyte z naturalnych tkanin, głównie z jedwabiu, kaszmiru, wełny i bawełny.

Kolekcja Doroty Goldpoint „Piękna siła”,  to kolekcja, która ma pokazać kobietom, że piękno kobiety jest zamknięte w naszym wnętrzu, a nie na zewnątrz  oraz, że żadna kreacja nie zastąpi wewnętrznego piękna. Jesienna kolekcja zaprasza kobiety do spojrzenia w głąb siebie, w poszukiwaniu swojej pięknej siły, która drzemie w każdej z nas.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

12 października odbył się Exclusive Press Open Day, na którym zaproszeni goście wzięli udział w kameralnym pokazie kolekcji i przyglądali się z bliska luksusowej kolekcji, która została  stworzona z miłości do piękna i pasji do tworzenia. Projektantka wybrała same szlachetne tkaniny, a kolory, które dominują to złoto, granat, czerwień i burgund.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Poza ubraniami, Dorota Goldpoint skomponowała luksusowy zapach – Aurum to wyjątkowa kompozycja róży, paczuli i ambry, zmysłowy, bardzo kobiecy i niebywale intensywny zapach podkreśla osobowość i pomaga wyrazić wyjątkowy kobiecy charakter.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Więcej informacji na: Facebooku oraz na stronie goldpoint.com.pl.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Ty jesteś dziennikarką, a ja dziwką. Każda z nas ma swoje, inne życia. Lepsze czy gorsze?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
19 października 2016
Fot. iStock / piranka
Fot. iStock / piranka

– Możesz napisać wprost, że jestem dziwką. Ja tego nie uważam za coś obraźliwego. Pani ze sklepu jest kasjerką, ty jesteś dziennikarką, a moim zawodem jest ku*ewstwo. Jestem prostytutką od sześciu lat, miałam przyjść na chwilę, żeby załatać dziury w budżecie, ale tak mi się spodobało, że zostałam. Ile ty tam w tej swojej redakcji zarabiasz? Pewnie raczej niewiele, a ja pachnę perfumami za blisko pięć stówek. Że na d*pie zarobione? Moja d*pa, moja sprawa. Jestem dorosła, dzieci się za mnie nie wstydzą, bo ich nie mam, rodzina nie wie. A jak się dowiedzą? Płakać nie będę, nie jestem małą dziewczynką, zresztą nigdy jakoś zżyci nie byliśmy. Nie, nie pochodzę z patologicznego domu, raczej zwyczajnego. Ojciec na budowie pracował, matka w markecie, bracia mają rodziny i tak zwane normalne prace. Tylko siostra ku*wa. No co tak patrzysz? Skoro ja do tego podchodzę normalnie, to ty też chociaż spróbuj. Każdy ma swój sposób na życie i ja nikogo nie oceniam. Nikomu nie robię krzywdy, nie zmuszam żeby do mnie przychodził. Że siebie krzywdzę? Nawet gdyby, to czyj to jest problem? Na pewno nie twój.

Daria ma dokładnie 28 lat, mówi o tym szczerze i otwarcie. Bardzo ładna dziewczyna, wcale nie ma wyzywającego makijażu ani tyłka na wierzchu, a wiem, że zaraz po naszej rozmowie idzie do swojej pracy. Jest ubrana tak, żeby odpowiednio podkreślić swoje walory, ale nie wyzywająco. Faktycznie ładnie pachnie, jest zadbana, i jakkolwiek to nie zabrzmi, nie wygląda jak prostytutka. Zamawia kawę i dobre ciastko, mruga do mnie okiem i śmieje się, że przy jej zawodzie nadwaga jej nie grozi. Cały czas mam mieszane uczucia i Daria chyba to wyczuwa.

Daria: „Posłuchaj, ja nie będę się użalać. Nie usłyszysz ode mnie, że zły los mnie do tego pchnął, że ciężko, chore dziecko albo bieda aż piszczy. Mówiłam już wcześniej, normalny dom miałam, nie było na ekscesy i wakacje na Majorce, ale też chleba nie brakowało. Książki do szkoły mieliśmy na czas, w dziurawych czy starych butach też nie chodziłam. Były skromne, ale zawsze prezenty na gwiazdkę, tort na urodziny, opie*dol po wywiadówce. Standardowo, jak w większości domów. Uczyłam się przeciętnie, zresztą nie czułam, żeby ktoś ode mnie więcej wymagał. Skończyłam technikum żywieniowe i na jednej z imprez poznałam taką Magdę. Starsza ode mnie o dwa lata, miała wypasione ciuchy, takie wiesz – z drogiego butiku. Widziałam też w łazience, jakich kosmetyków używała, sam podkład miała za dwie stówki. Zapytałam, czy ma bogatych starych. Roześmiała mi się w twarz i rzuciła : „Coś ty, głupia? D*py daję, to mnie stać.” Wiesz, ja już wtedy nie byłam specjalnie święta.  Zwyczajnie lubiłam seks, miałam wielu partnerów, ale jakoś mnie to tak uderzyło. Nie skomentowałam, nie wypytywałam, nie przywiązałam do tego większej uwagi. Minął spory czas, pracowałam trochę, mieszkałam z rodzicami. Ani nic złego w tym nie było, ani też wymarzonego. Ot, takie tam życie po prostu. I wtedy znowu spotkałam tę Magdę. I to był też pierwszy raz, jak poszłam z klientem. I zarobiłam kilka stów, za niecałą godzinę.

Szybko się wciągnęłam, tym bardziej, że dobrze trafiłam. Ten gość z którym poszłam się bzykać, był potem przez długi okres moim stałym klientem. Podobało mu się to, że jestem otwarta, że się nie czaję, że wprost mówię, że zależy mi na pieniądzach, więc będę się starać. Obopólna korzyść, bo jemu było bardzo dobrze, miał, co sobie zażyczył i sowicie mnie za to nagradzał. Niestety, wyjechał w interesach na stałe, ale polecił mnie kilku swoim, równie bogatym koleżkom. W niecały rok zarobiłam na mieszkanie, stać mnie było nawet na wynajęcie dekoratorki wnętrz. Zrobiłam prawko, kupiłam fajne auto. Zainwestowałam w edukację, lekcje angielskiego i hiszpańskiego, teraz też niemiecki. Kontynuuję naukę, także tę związaną z odżywianiem. Uczę się tańca towarzyskiego i języka migowego. Po co mi to? Bo w końcu mogę, zarabiam, czy to ważne jak? Zresztą, lata lecą, przyjdą młodsze i mnie zepchną z piedestału. Wiecznie dziwką nie będę, oszczędności się skończą, a z prostytucji emerytury nie ma. Ubezpieczam się prywatnie, ale chciałabym za jakiś czas robić coś innego. Dlaczego? Dziewczyno, czuję się  po prostu zmęczona. To nie jest lekki kawałek chleba, potrafię przerobić 12-tu gości dziennie. Tylko potem muszę wziąć ze dwa dni wolnego, bo fizycznie źle się czuję, wszystko mnie boli…

Mroczne strony? Nie zdarzyło mi się pobicie, czy zastraszanie jak innym dziewczynom z branży. Nie wiem, czy to moja ostrożność czy głupie szczęście. Ale miałam parę razy niefajne sytuacje. Raz mnie koleś wywiózł, taki niby z polecenia był. Fakt trochę mojej winy, bo ostrzegali, że kasiasty, ale świr. Do domku takiego pod lasem pojechaliśmy, a tam dwóch jego bardzo napalonych kolegów. Typowe karki, nie było nawet mowy o dyskusji czy sprzeciwie. Poharatali mnie wtedy, zabawiali całą noc. Raz osobno, raz wszyscy na raz. Zapłacili i  to dużo, ale tydzień leczyłam się w domu. Krew się ze mnie lała, sorry że tak dosłownie, ale ja nie umiem w ładne słówka ubierać, zresztą po co? I też parę razy takich chamów miałam, co wiesz, jak zwierzę charczał i rżnął mnie, jak szmatę taką, aż bolało. Ale odpoczywasz, nie wnikasz w sentymenty i wracasz do roboty. Zresztą wypadki się wszędzie zdarzają, na budowie, w policji, w sklepie czy banku.

Po co to roztrząsać, każdy sam odpowiada za swoje wybory. Życie nie było, nie jest i lekkie nie będzie. A mnie nikt do niczego nie zmusza. Skończę z tym wtedy, kiedy sama uznam to za stosowne, będę już pewna, co chcę robić dalej. Ryzyko? Takie głupie trochę gadanie. A jak wychodzisz z domu na ulicę, to nie ryzykujesz? Skąd wiesz, że pijany kierowca nie rozjedzie cię na zielonym świetle? Życie ogólnie jest ryzykowne, ale czy przez to ktoś z niego ot tak rezygnuje?

Nie wiem co będzie za rok czy pięć lat, zresztą może już jutro wyjadę. Kto to wie, co komu pisane. Miłość? Wiesz, ja się tyle naoglądałam i nasłuchałam od tych, którzy do mnie przychodzą, o tych niby uczuciach czy zaufaniu. Bo faceci do mnie różni trafiali. Jak w filmach o burdelach, serio jest tak, że czasem się typ chce wygadać, przytulić. Nawet popłakać, bo takich też miałam. Nawet nie masz pojęcia, ile ja dramatów ludzkich przerobiłam, przez te lata. Ile historii poznałam.  O rodzinie, wierności, o tej waszej przereklamowanej miłości też. Obserwowałam również moich rodziców, patrzę na rodziny moich braci. I widzę, jakie to wszystko naciągane, przerysowane, aż smutne i ciężkie do uwierzenia. Może kiedyś ktoś nauczy mnie kochać i mieć nadzieję, że ludzie potrafią być ważni w życiu. Że można całe życie z jednym człowiekiem chcieć spędzić.  Na razie liczę tylko na siebie i tylko sobie wierzę. Nie czuję się samotna. Tak wybrałam i nie mam do nikogo o nic pretensji. Tak jak już mówiłam.  A znasz skalę, która potrafi to ocenić? Bo ja nie…”.


Wysłuchała: Anika Zadylak


Zobacz także

Fot. iStock

12 pytań, które chcielibyście zadać terapeucie małżeńskiemu

Fot. iStock/svetikd

10 filmów o miłości, które musisz zobaczyć, zwłaszcza, gdy zaczynasz w nią wątpić

Fot. iStock / by_nicholas

Romans w pracy wiecznie żywy. Są zawody, w których zdradzamy częściej