W życiu nigdy nie jest za późno, by żyć. Nie wierzysz?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 stycznia 2017
Fot. iStock/fcscafeine
Fot. iStock/fcscafeine

To prawda, nasze życie jest ograniczone – przynajmniej liczbą lat spędzonych tu, na Ziemi. Dlatego też wielu z nas stara się „zmieścić” w tym życiu ile się da, aby zdążyć. W rezultacie nic nie przeżywamy w pełni, uważnie, dogłębnie. Inni zmagają się ciągle z podejściem „co by było gdyby”, ale pozostają bierni. W efekcie zmagają się z poczuciem żalu, depresją lub innymi chorobami. To naturalne, że żałujemy „od czasu do czasu”. Prawdą jest też, że przeszłość jest niezmienna. I, że nie ma takiej rzeczy, na którą byłoby w życiu za późno…

7 powodów, dla których w życiu nigdy nie jest zbyt późno, by… żyć

1. Wszystko, co istnieje tu i teraz, czego możesz doświadczyć, dotknąć, co możesz przeżyć 

Pomyśl o tym przez chwilę. Ilu z nas jest tak bardzo pochłoniętych tym, co już się wydarzyło i tym, co dopiero ma się wydarzyć, że nie żyje tak naprawdę tu i teraz? Niektórzy naukowcy założyli, że czas – jako zjawisko,  wraz z jego skończoną naturą– jest iluzją. Czy to złudzenie, czy nie, większość z nas zgadza się, że życie jest tylko serią wydarzeń lub momentów, które przeżywamy. Więc dlaczego nie skupić się na tym, czego możemy doświadczyć teraz, w chwili obecnej, a nie za chwilę, za rok, za dziesięć lat?

2. Fakt, że możemy zmienić jedną rzecz na raz

Jest jeden, powtarzalny błąd, który sprawia, że mamy czego żałować. Zamiast koncentrować naszą energię i myśli na zmianie jednego, ważnego aspektu, rozwodzimy się nad wszystkim, co w naszej opinii zrobiliśmy źle. W rezultacie jesteśmy przytłoczeni i doświadczamy pewnego rodzaju paraliżu. Jak to działa? Kiedy jesteśmy zbyt zajęci myśleniem o rzeczach, które musimy zmienić, niemożliwe jest podjęcie konstruktywnych działań. Kiedy natomiast skupiamy się na jednej rzeczy, którą możemy naprawić, jest to o wiele łatwiejsze.

3. Świadomość, że przyszłość jest niepewna

Oczywiście, nikt nie wie, co się wydarzy w przyszłości! Pomyśl, o ile lepsze byłoby życie, gdybyśmy przeżywali każdy dzień tak, jakby był ostatnim. Świadomość, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć jest kluczowa dla każdego, kto próbuje dokonać pozytywnych zmian w życiu. Skoro nie wiesz co się wydarzy, kogo spotkasz – nie masz nic do stracenia, nie bój się.

4. Fakt, że wciąż możemy się uczyć, tak, jak w dzieciństwie

Jasne, jesteśmy starsi, działamy mniej brawurowo, brak nam dziecięcej odwagi i fantazji. Ale większość ograniczeń, przez które nie możemy podjąć jakiś działań, stwarzamy sobie sami – realnie bądź jedynie w naszej głowie. Nie musisz umieć wszystkiego z dnia na dzień, nie oczekuj od siebie postępów natychmiast, tu i teraz. Daj sobie czas.

5. Świadomość, że mamy wolną wolę

A tam gdzie jest wola, tam jest otwarta droga. Bez naszej woli, bez chęci, jesteśmy niczym. Jeśli się zakochasz, tak mocno, że jesteś gotów zmienić dla tej miłości swoje życie, nic cię przed tym nie powstrzyma. Jeśli masz wolę i motywację, nigdy nie jest za późno na zmiany. Zawsze masz wybór – podjąć działanie, albo pozostać biernym.

6. Fakt, że dążenie do samodoskonalenia się nie jest umiejętnością, która zanika

Prawie bez wyjątku, z większym lub mniejszym żalem , wszyscy zyskujemy z czasem świadomość, że „osiąganie” czegoś nie jest same w sobie… osiągnięciem. To, co naprawdę się liczy, to doświadczenie i wiedza, które przychodzą równolegle z naszymi sukcesami. Bywa, że lata mijają, a my nie potrafimy w pełnie wykorzystać naszego potencjału. Bywa, że nabywamy tę umiejętność pod koniec życia. Bo zdolność do „naprawiania siebie”, do rozwoju, nie wygasa.

7. To, co po nas zostanie

Pewnie nie często myślisz o tym, że możesz być dla kogoś inspiracją, motywacją, ciepłym, motywującym wspomnieniem. Że twoje życie może być dla kogoś inspirujące. A jednak, myśl, że gdy odejdziesz, wspomnienia o tobie będą neutralne, lub nie będzie ich wcale jest dość rozczarowująca, prawda? Jak przyszłe pokolenia będą myśleć o nas, kiedy już dawno nas tu nie będzie?…

Nigdy nie jest za późno, by na to wpłynąć.


Źródło: powerofpositivity.com


Wspólny dom jest tam, gdzie ludzie starają się o to, żeby po prostu był. A to, czy na papierze czy nie… czy to ważne?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
9 stycznia 2017
Fot. iStock / mikeuk
Fot. iStock / mikeuk

To ponoć jeden z najważniejszych dni w życiu. Piękna, biała suknia, multum gości i sala przystrojona żywymi kwiatami. Potem pierwszy taniec, orkiestra grająca same przeboje i radość do białego rana. Uśmiech, łzy wzruszenia… – I debet na koncie albo kredyt w banku.

– Bartek, od ponad 10 lat w nieformalnym związku, bez ceregieli kończy moje głośne rozmyślania. – No tak, znam to na pamięć, bo się naoglądałem u moich znajomych. Dasz wiarę, że ludzie biorą ogromne pożyczki, żeby wesele wyprawić? A potem faktycznie najczęściej, trzyma ich razem wspólna rata. I ciągłe kłótnie o to, że trzeba było nie zapraszać ciotki Halinki i innych wujków, których zazwyczaj znasz tylko z pożółkłych fotografii. Bo nagle przy setce gości okazuje się, że poznajesz zaledwie garstkę ludzi. I to liczenie na to, że się zwróci w kopertach i prezentach. To po to są te bale na starcie? Zawsze mnie to śmieszyło, bo ja z moją Aśką jestem już zaraz 11 lat i jakoś żyjemy, mimo tego, że w urzędzie ani kościele nie byliśmy.

Powiem więcej, żyje nam się bardzo dobrze i szczęśliwie. Nigdy mi przez myśl nie przeszło, że tak lepiej bo w razie czego, ominiemy tułaczkę po sądach, tylko spakuje walizkę i pójdę. Jak ktoś zaczyna związek od takich kombinacji, to ani weselicho ani nic, nie pomoże. I co ważne! Nigdy się nie zapieraliśmy, że kiedyś jednak  sformalizujemy swój związek. Tylko jeśli już, to spokojnie, dla nas samych, nie dla innych – rodziny czy znajomych. A teraz  po prostu żyjemy. Kochamy się, szanujemy, kłócimy aż nas osiedle słyszy ale potrafimy też, przyznać   do błędu i przeprosić. Pracujemy, mieszkamy razem, płacimy rachunki i razem jemy śniadania.

Sama widzisz, niczym się nie różnimy od innych par. No, może tylko tym, że nie zaczynaliśmy od długów i tego dziwnego uczucia o poranku (wiem z opowieści kumpla, który brał ślub), że impreza się skończyła a teraz, zacznie normalne, rutynowe życie. To trochę smutne, nie uważasz?

Wspólny adres jeszcze przed wypowiedzeniem małżeńskiej przysięgi to dziś tak powszechne zjawisko jak picie porannej kawy. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Łódzkim wynika, że żyje tak w Polsce ponad 70 proc. par, a kolejnych 14 proc. zamierza wkrótce zrobić to samo. Decydują się zamieszkać razem, bo „tak jest taniej”, „jakoś tak wyszło”, ale głównie po to, „żeby się sprawdzić”. Zdrowy rozsądek podpowiada, że dzięki temu małżeństwo będzie bardziej udane i w przyszłości będzie można uniknąć rozwodu.*

– Ciężko się z kolegą przedmówcą nie zgodzić, że gdy zaczynamy od rozmyślań o tym, jak się będzie łatwiej rozejść, to lepiej sobie w ogóle tyłka nie zawracać. I nie każdy do Urzędu Stanu Cywilnego czy przed ołtarz, gna tylko po to, żeby wyprawić mega bal na 300 osób. Choć my z małżonką faktycznie, mieliśmy bardzo duże i huczne przyjęcie, bawiliśmy się dwa dni. Ale bardzo tego od zawsze chcieliśmy, więc tym bardziej nie widzę w tym problemu. – Łukasz to mąż z 8-letnim stażem – Ale nie chodziło nam tylko o to, żeby mieć przy sobie w ten szczególny czas wszystkich, których kochamy i którzy są dla nas ważni. To raczej i przede wszystkim duchowe, takie osobiste przekonania i pragnienia. Kiedy poznałem moją Basię, zawsze to miałem w głowie. Ten obrazek, kiedy jej ojciec, podaje mi w kościele jej rękę i mówi, że teraz to ja będę się nią opiekował. Widzisz, ja się nawet teraz wzruszam, gdy o tym mówię. Baśka zawsze też chciała z dumą, jak podkreśla, nosić moje nazwisko i nie tylko czuć, ale też formalnie być moją żoną.

Wesele nam się marzyło również od zawsze i to takie radosne, wiesz jak we włoskich rodzinach. Symbolizuje ono dla nas taki wręcz świąteczny czas i sprawia, że możemy się tym naszym szczęściem i miłością, podzielić z innymi. Ja nigdy nie krytykowałem tych, którzy żyją tak, jak kolega Bartek. Sami tak mieszkaliśmy prawie dwa lata, zanim zdecydowaliśmy się na powiedzenie sobie „tak”. Trochę się tylko z tymi kredytami i zapożyczaniem nie zgodzę. Bo nawet jeśli tak jest, to przecież ci ludzie razem się na to decydują i liczą z tym, że trzeba będzie to spłacić. Mamy takich znajomych, zrobili w ten sposób, bo nie posiadali własnej gotówki. I żyją sobie spokojnie i nadal się kochają, mimo rat, które po prostu są, jak te za pralkę czy lodówkę. Bo łączą ich mniej przyziemne sprawy. Takie jak pragnienie, uczucie, przywiązanie i patrzenie w jednym kierunku. Jak komuś ma się zwyczajnie nie udać, to ani ksiądz ani jego brak, niczego nie zmieni.

Zwolenników życia bez formalizowania związku, jest mniej więcej tyle samo, co tych, którzy wolą mieć papier potwierdzający, że faktycznie są razem. Kiedy słucham wypowiedzi moich rozmówców, odnoszę nieodparte wrażenie, że cała ta batalia o tym, czy brać ślub czy nie, jest zupełnie niepotrzebna. Przecież i tak życie i my sami, zweryfikujemy wszystko a czas pokaże nam, czego oboje pragniemy najbardziej.

Ostatecznie przecież wszystkim nam najbardziej zależy na jednym – na udanym życiu, z wybranym przez nas partnerem. A dozgonna miłość, zaufanie i potrzeba tworzenia rodziny, tej która daje poczucie bezpieczeństwa, zamieszkają z nami wszędzie, gdzie tylko ich zaprosimy. Bo wspólny dom jest tam,  gdzie oboje ludzi stara się o to, żeby po prostu był. A to czy na papierze czy nie, nigdy nie powinno być sprawą priorytetową. Wystarczy przecież uważnie słuchać siebie nawzajem, żeby wiedzieć, czy do szczęścia w ogóle jest nam potrzebne coś jeszcze oprócz siebie samych właśnie.


*źródło: onet


Nowy Rok, nowe postanowienie? Tak, tym razem obiecaj sobie coś naprawdę pięknego

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 stycznia 2017
Fot. iStock / mihailomilovanovic
Fot. iStock / mihailomilovanovic
Zazwyczaj tak się dzieje, że ulegając magii czasu noworocznego obiecujemy sobie rzeczy, którym nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać. Im wyżej zawieszona poprzeczka, bardziej ambitne oczekiwania, tym trudniej temu podołać. Szybko się zniechęcamy i postanowienie noworoczne idzie w zapomnienie. Aż do kolejnego razu.

Obiecujemy sobie wiele w materii schudnięcia, osiągnięcia sukcesu zawodowego czy planów rodzinnych. A gdybyśmy zamiast wielkich obietnic złożyły same sobie mniejsze, jednak tak samo ważne, osobiste postanowienia? Tak, wzrośnie szansa na sukces i satysfakcję. A gdy połączymy je z troską o swoje samopoczucie i piękno, poczujemy się spełnione w tym ważnym dla nas obszarze!

Niełatwo jest samodzielnie realizować marzenia

Z pomocą i wsparciem łatwiej o mobilizację i osiągnięcie sukcesu. Jeśli marzysz o tym, by zadbać o swoją fizyczność, uwydatnić piękno, trudno będzie ci spełnić swoje marzenie we własnej łazience. Oddając się w ręce specjalisty zyskujesz ogromną przewagę — w pakiecie z zabiegami, otrzymujesz również profesjonalną opiekę i rozwianie wątpliwości, które do tej pory mogły się pojawiać w twojej głowie. To, czego od siebie tak naprawdę oczekujesz, na czym zależy ci najbardziej, powinno być twoim prawdziwym marzeniem.

Myślisz o trwałym makijażu, ale obawiasz się niedokładnej pracy i ośmieszenia? A może chciałabyś zobaczyć w lustrze twarz głęboko i dokładnie oczyszczoną, by poczuć się ze sobą w wersji naturalnej o wiele lepiej? Wiele z nas ma podobne pragnienia, które nie wymagają wielkiego nakładu czasu i wyrzeczeń, ale profesjonalnego wsparcia. Dobrze jest wiedzieć, gdzie znaleźć to, na czym nam zależy.

Elle Clinic — kosmetologia i medycyna estetyczna na najwyższym poziomie

To miejsce zostało stworzone z myślą o tobie i twoich pragnieniach. W cichym i zielonym zakątku pięknej Warszawy wykwalifikowany personel w subtelny sposób zadba o doskonałe samopoczucie i piękny wygląd każdej kobiety, ale także i mężczyzny. Przecież troska o urodę nie ma z góry określonej płci i każdy może korzystać z jej dobrodziejstw.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jeśli poszukujesz dla siebie miejsca nie tylko na przeprowadzenie zabiegu, ale również szeroko pojętą troskę o klienta, specjaliści z Elle Clinic zaproponują holistyczne podejście do każdego gościa. Poza nieinwazyjnymi zabiegami pielęgnacyjnymi można skorzystać tu również z usług promujących zdrowie – podolodzy zadbają o stopy, a doświadczeni fizjoterapeuci pozwolą zapomnieć ci na chwilę o codzienności.

Skuś się na zabiegi, które usatysfakcjonują cię w pełni:

Zabieg OSMOPEEL AHA francuskiej marki Institut Esthederm

Jest to wyjątkowe czterostopniowe oczyszczanie skóry twarzy zapewniające natychmiastowy efekt jej rozświetlenia i wygładzenia. Uwalniane z maski dotleniającej cząsteczki tlenu dają na skórze relaksujące odczucie musowania. Aktywny tlen dodatkowo zwalcza bakterie beztlenowe odpowiedzialne za występowanie zmian trądzikowych. Zabieg można wzbogacić o działanie przeciwstarzeniowe i zwalczające wolne rodniki. Wszystkie preparaty używane podczas zabiegu, są oparte na opatentowanej przez markę formule wody komórkowej. Ta sama formuła jest także podstawą wszystkich kosmetyków marki do pielęgnacji domowej, również dostępnych w Elle Clinic.

Peptydowa terapia włosów Dr.CYJ

To pierwsza na świecie formuła łącząca kwas hialuronowy z kompleksem siedmiu peptydów, zapewniająca trwałe rezultaty w leczeniu łysienia i wypadania włosów o różnym podłożu, odpowiednia zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. W odróżnieniu od tradycyjnej mezoterapii kuracja trwa krótko (jedynie cztery zabiegi co dwa tygodnie), jest także bardziej komfortowa dla pacjenta, ponieważ dzięki odmiennej technice podawania preparatu wymaga mniejszej ilości wkłuć, a sama iniekcja jest mniej bolesna. Wyróżnia się także mniejszą ilością przeciwwskazań — jest odpowiednia nawet dla osób, które ze względu na schorzenia autoimmunologiczne nie mogą poddać się terapii z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego. Efektem pełnej kuracji jest zahamowanie utraty włosów, przyspieszenie wzrostu nowych włosów, ich wzmocnienie i zagęszczenie poprzez pobudzenie komórek do podziału mitotycznego. Co ciekawe odrastające włosy odzyskują swój naturalny kolor. W zależności od zaawansowania problemu zaleca się zabieg przypominający pół roku lub rok po zakończeniu kuracji.

Poza terapią peptydową – dla wszystkich, którzy borykają się z problemami skóry głowy lub nadmierną utratą włosów – od stycznia Elle Clinic poszerza swoją ofertę. Będzie można skorzystać z konsultacji i profesjonalnych zabiegów trychologicznych, dobranych do konkretnych potrzeb każdego pacjenta.

Karboksyterapia oraz infuzja tlenowa

Już wkrótce w Elle Clinic będzie można skorzystać z zabiegów z użyciem zaawansowanej technologicznie aparatury: najnowocześniejszego sprzętu do karboksyterapii oraz infuzji tlenowej. Karboksyterapia, czyli podskórne podanie dwutlenku węgla to bezpieczna i skuteczna procedura w przypadku takich problemów, jak:
  • cellulit i nadmiar zlokalizowanej tkanki tłuszczowej,
  • wiotkość skóry,
  • zasinienia i opuchlizna pod oczami,
  • rozstępy i blizny,
  • wypadanie włosów,
  • łuszczyca.

Doskonałe rezultaty uzyskuje się także w terapiach łączonych z preparatami medycyny estetycznej lub innymi zabiegami aparaturowymi bądź manualnymi.

Infuzja tlenowa to synergiczne połączenie dwóch technologii: wprowadzania w głębokie warstwy skóry wysoce skoncentrowanych składników aktywnych w postaci serum za pomocą tlenu oraz terapii czystym tlenem odpowiednio stężonym i sprężonym. Zabieg poprawia stan energetyczny komórek, intensyfikując przemianę materii oraz przyspieszając procesy regeneracji. Ponadto pozwala na:

  • wypełnienie drobnych zmarszczek,
  • głębokie nawilżenie skóry na poziomie komórkowym,
  • wygładzenie, napięcie i rozświetlenie skóry.

Pierwsze efekty są widoczne natychmiast po zabiegu, dlatego świetnie sprawdzi się jako zabieg bankietowy. Co ważne procedura jest nieinwazyjna, przyjemna i całkowicie bezpieczna nawet dla kobiet w ciąży. Dodatkowym zastosowaniem technologii jest także użycie jej na skórę głowy w celu oczyszczenia skóry, stymulacji mieszków włosowych i odnowy komórek, czego efektem jest przyspieszenie wzrostu nowych włosów oraz przywrócenie miękkości i blasku włosom już istniejącym.

Konsultacja i zabiegi podologiczne

Bardzo wiele kobiet ma kłopoty ze zdrowiem stóp, do których przyznają się bardzo niechętnie. Zamiast stosowania nie zawsze skutecznych domowych zabiegów na stopy, warto oddać się w ręce specjalisty podologa w Elle Clinic. To doskonały wstęp nie tylko do zmniejszenia bądź usunięcia krępujących niedoskonałości, ale przede wszystkim troska o zdrowie i urodę stóp, przed ciepłymi miesiącami, podczas których sięgniemy po lekkie sandałki. W zależności od indywidualnych potrzeb można wybrać idealny dla siebie zabieg — od podstawowego zabiegu podologicznego, przez m.in. hybrydowe malowanie paznokci, do założenia klamry ortonyksyjnej czy rekonstrukcji płytki paznokcia. Oferta jest szeroka i z pomocą specjalisty każda z pań znajdzie najlepsze rozwiązanie dla problemów jej stóp.

Nowy Rok, skuteczna realizacja postanowienia!

Po prostu zadbajmy o siebie. Mając do dyspozycji wykwalifikowany personel Elle Clinic, każdy z wymarzonych zabiegów będzie tym najlepszym. Kosmetologia, medycyna estetyczna i podologia, a także relaksujące masaże, fizjoterapia, depilacja, makijaż trwały czy stylizacja oprawy oka, pozwolą na zadbanie o siebie i przyjemną realizację urodowych postanowień noworocznych, nie tylko na jego początku. Niech Nowy Rok służy satysfakcji i poczuciu piękna każdej zasługującej na to kobiety.

PS: Pamiętajcie, że tym, co dobre warto się dzielić – w Elle Clinic możecie wykupić voucher dla kogoś bliskiego (na dowolny zabieg z oferty  lub na konkretną kwotę do wykorzystania) – okazja na pewno się znajdzie… już niedługo Walentynki.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Wpis powstał we współpracy z Elle Clinic

 


Zobacz także

Fot. iStock

Do widzenia Perfekcjo! Tak naprawdę nie istniejesz

Fot. iStock/ BraunS

Czuję frustrację – jestem wściekła. Przecież to nie jest życie, to jakaś wegetacja

Fot. iStock/Vizerskaya

A ty kim jesteś? Marchewką, jajkiem, czy kawą? Opowieść o przezwyciężaniu trudności