W związku, w którym nie ma kłótni, nie ma komunikacji. Cisza jest dla miłości destrukcyjna

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 września 2018
Fot. iStock/Marco_Piunti
 

Powszechnie wiadomo, że pary, u których poziom konfliktów jest wysoki, są na najlepszej drodze do rozwodu, jeśli oczywiście, nie nauczą się lepiej komunikować, brać odpowiedzialności za związek i współpracować przy rozwiązywaniu problemów.  Badania dr. Gottmana pokazały jednak również, że związkach, w których występuje duży poziom emocjonalności podczas wymiany zdań, innymi słowy, w związkach, w których zdarzają się ostre kłótnie, rozwiązywanie tych problemów jest o wiele bardziej skuteczne niż tam, gdzie częściej zapada cisza. Cisza jest dla relacji destrukcyjna.

Tam, gdzie nie dyskutuje się o tym, co boli, co nas różni, rany pozostają ukryte. Brak otwartej i szczerej komunikacji między zakochanymi powoli podkopuje intymność i emocjonalne bezpieczeństwo ich związku. Mediacje rozwodowe pozwoliły udowodnić, że 80% rozwiedzionych par rozstało się dlatego, że partnerzy nie komunikowali się ze sobą i tracili poczucie bliskości, co powodowało, że czuli się niekochani i niedoceniani.

Jak to się dzieje? Jeden lub obaj partnerzy decydują, że są wystarczająco dobry i nie warto podejmować wysiłków, aby poprawić sytuację. Lub, co bardziej prawdopodobne, nie wiedzą, jak podjąć wysiłek, więc „odpuszczają”.

Z biegiem czasu rozłączenie, choć nie zwerbalizowane, staje się bolesne. Zostają wewnętrzne doświadczenia, którymi nigdy nie dzielisz się z partnerem. W rezultacie partnerzy czują się osamotnieni, nawet gdy są razem.

Kochające się, zdrowe i dobre małżeństwo jest wynikiem ciągłego dialogu. Dlatego, nawet jeśli ogólnie rzecz biorąc wszystko wydaje się być w porządku, nie pozwól, by zalegały między wami niewyjaśnione, „nieprzegadane” problemy. Grozi to nie tylko narastającą urazą, ale, co gorsza, powolną śmiercią waszego związku.

Więc mów, nawet głośno. Czasem trzeba krzyknąć, trzeba się pokłócić. Nie ma w tym nic złego.


Na podstawie: gottman.com


Sześć rzeczy, które, według terapeutów, powoli mogą zabić każde małżeństwo

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 września 2018
Fot. iStock/monkeybusinessimages
 

Zapomnij o zdradzie, kłamstwach, problemach z pieniędzmi. Są inne, mniej rzucające się w oczy zachowania, której jednak działają tak samo destrukcyjnie na związek, jak te problemy, które uznajemy za wielkie i znaczące.

Terapeuci podają sześć zachowań, które mogą w ciszy zabić każde małżeństwo.

Nie macie przyjaciół

Wspólne spędzanie czasu w związku jest niezwykle ważne, ale nie pozwólcie, by ucierpiały na tym wasze przyjaźnie. To nierealne, żeby partner spełnił wszystkie twoje oczekiwania, także te towarzyskie. Ważne, by dać sobie nawzajem przestrzeń do spotkań z przyjaciółmi, na które niekoniecznie musicie iść razem.

Dzięki znajomym możecie zdobywać inne doświadczenia, zobaczyć pewne rzeczy w innej perspektywie, otrzymać wsparcie – to wszystko może poprawić wasze relacje w związku.

Nie doceniacie potrzeby dotyku

Nie musicie codziennie uprawiać seksu, ale powinniście pamiętać, że w relacjach ważne jest coś w rodzaju seksualnego lub erotycznego potwierdzenia. To może być muśnięcie ramienia, przytulenie się w najmniej spodziewanym momencie, pogłaskanie karku, poprawienie włosów.

W długotrwałym związku musimy sobie przypominać, że pożądamy siebie nawzajem, że jesteśmy też dla siebie kochankami.

Niektórzy przyjaciele mają zły wpływ na wasz związek

Chociaż ważne jest, aby utrzymywać bliskie przyjaźnie, otaczanie się niewłaściwymi przyjaciółmi może negatywnie wpłynąć na wasz związek. Przyjrzyjcie się – każde osobno, waszym znajomościom. Czy przyjaciele narzekają lub przy tobie wyładowują swoje frustracje związane z partnerem? Czy flirtują z innymi „na boku” lub zdradzają swojego partnera? Takie relacje mogą nieświadomie wpłynąć na twój związek, lepiej otaczać się tymi, którzy są szczęśliwi i nie szukają dziury w całym.

Nie pomagacie sobie nawzajem w obowiązkach domowych

Badanie przeprowadzone w 2015 r. wykazało, że pary, które nie rozdzielały obowiązków domowych, osiągały mniejszą satysfakcję ze związku, miały mniej seksu, niż te, które dzieliły się obowiązkami. Warto od początku ustalić pewne zasady, bo to co najpierw przeszkadza, później może stać się czynnikiem wywołującym każdą kłótnię.

Nie rozmawiacie o waszym związku

Chodzi o przemyślaną, angażującą komunikację – nie tylko „Jak ci minął dzień, kochanie?” lub „Jakie mamy plany na weekend?”. Rozmowy intencjonalne na temat waszego związku oznaczają zadawanie głębszych, bardziej otwartych pytań: „Co dzisiaj wspólnie zrobiliśmy?”, „Co dzisiaj ja zrobiłam, żeby nasz związek był lepszy”, „Co mogę zrobić dla ciebie, dla nas?”, „W jakim momencie dnia poczułaś się najbardziej kochana?”. Taka rozmowa na początku może wydać się wam nieco dziwna, ale naprawdę z czasem zobaczcie, jak pogłębia ona waszą relację i sprawia, że związek jest coraz lepszy.

Macie syndrom „współlokatora”

Ten syndrom jest cichym, ale powszechnym zabójcą związków. Mieszkacie razem, żyjecie równolegle, a łączą was wspólna przestrzeń, konta bankowe i dzieci. To prowadzi do rutyny i nudy w związku. Dlatego warto co jakiś czas aplikować sobie zastrzyki z nowości – wspólny wyjazd, wyjście do kina, weekend tylko we dwoje. To musi być coś na co oboje macie ochotę, przez co czujecie podekscytowanie. Może zaczniecie razem biegać? Zapiszecie się na kurs tańca? Wszystkie chwyty dozwolone.


Kiedy przyznać się do zdrady? Niektórzy terapeuci stanowczo to odradzają

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
11 września 2018
Fot. iStock / YakobchukOlena

Uczciwość to absolutny filar każdego związku… okazuje się, że jednak nie zawsze. Według niektórych ekspertów, zamiast wspaniałomyślnie posypać głowę popiołem i do zdrady się przyznać, lepiej zabrać tę brzydką tajemnicę do grobu… Ale jak to?! Dokładnie tak, przeczytajcie kiedy przyznać się do zdrady, a kiedy nigdy tego nie robić.

Psychoterapeutka Deborah Duley zazwyczaj odradza swoim pacjentom mówienie partnerowi o zdradzie, szczególnie, gdy zdrada była jednorazowym incydentem. Podobnego zdania jest Kevin Darné.

Zdaniem ekspertów przyznanie się do zdrady zazwyczaj służy tylko jednemu celowi – uspokojeniu własnych wyrzutów sumienia i najczęściej głęboko rani drugą osobę.

„Uczciwość nie zawsze jest najlepszą strategią w związku – przynajmniej nie w 100% – i czasami stwierdzam, że przyznanie się przed  partnerem do zdrady, polega przede wszystkim na złagodzeniu własnych wyrzutów sumienia, a nie na naprawieniu związku” – mówi Duley.

Istnieją jednak sytuacje, w których po prostu trzeba przyznać się do zdrady, a ukrywanie niewierności nie ma żadnego sensu i pożytku. Po prostu jesteśmy winni szczerość i partnerowi i sobie.

Kiedy przyznać się do zdrady?

Kiedy partner zapyta, czy zdradziłeś

Jeśli padnie pytanie, jesteś winny swojemu partnerowi szczerą odpowiedź. Oczywiście jej konsekwencje mogą być różne. Trudno jednak ocenić, czy sama zdrada wyrządziła więcej szkody, czy zrobią to narastające kłamstwa, jeśli nie starczy ci odwagi. Jeżeli partner pyta o zdradę, oznacza to, że coś podejrzewa i ma już inne powody, by to robić.

Kiedy chcesz odejść

Jeżeli chcesz zakończyć swój związek, powinieneś wyznać prawdę. Jeżeli jesteś ciekawy po co jeszcze dokładać komuś przykrych wiadomości, odpowiedź jest prosta. Jeśli powiesz prawdę, zaoszczędzisz partnerowi zastanawiania się, gdzie popełnił błąd, czy może jeszcze naprawić wasz związek i wieli, wielu innych. Twój partner zasługuje na uczciwe postawienie sprawy – jeśli kochasz kogoś innego, nie karm go złudzeniami.

Kiedy wiesz, że partner i tak się dowie o twojej zdradzie

Zawsze lepiej zachować się, jak dorosły niż zostać przyłapanym przez sąsiedzki donos. Jeśli sam poinformujesz swojego partnera o zdradzie, zaoszczędzić mu dodatkowych przykrości i upokorzeń.

Kiedy wiesz, że twoja zdrada znów się powtórzy

Jeśli wiesz, że nie przestaniesz zdradzać partnera, perspektywa romansu i kolejnych emocji cię nie opuszcza – oznacza to, że prawdopodobnie nie jesteś gotowy  na stworzenie stałego związku. Jeśli wciąż tkwisz w romansie, jednocześnie nie potrafisz zrezygnować z żadnej ze swoich relacji – pamiętaj, że to sygnał, że w związku dzieje się niedobrze. Tu konieczna jest prawdomówność. Twój partner zasługuje na szczerość i możliwość dokonania wyborów w swoim życiu. Jeśli oboje będziecie chcieli naprawić związek – bez szczerości się nie obejdzie.

NIE przyznawaj się do zdrady tylko w tym jednym wypadku:

Jeśli uczciwie możesz przyznać, że to „po prostu się zdarzyło” i jesteś pewien, że zdrada się nie powtórzy, przyznanie się w większości przypadków (zdaniem niektórych terapeutów) nie pomoże w naprawieniu i poprawieniu  relacji, a jedynie zrani partnera. Taka uczciwość zazwyczaj ma egoistyczne pobudki – nie możemy znieść poczucia winy za to, co się wydarzyło.


źródło: bustle.com


Zobacz także

Miała być druga podróż poślubna, była podróż przedrozwodowa. Czasami urlop otwiera nam oczy i pokazuje prawdziwe oblicze partnera

„Kiedyś myślałam, że moja mama nie zasługuje na miłość. Dziś mówię: „Wybaczajcie, rodzice odchodzą nagle, a to my zostajemy z gniewem”

Tyran? Narcyz? Nie tylko oni robią z ciebie marionetkę. Jak rozpoznać subtelną manipulację?