O kobiecości w kilku zdaniach

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
13 czerwca 2017
 

Kobiecość . Czym jest… Przecież już rodząc się jesteśmy małymi kobietkami. Ledwo potrafimy założyć rajstopy i bluzeczkę, na lewa stronę zazwyczaj – to  już pękamy z radości. Kiedy podbierzemy mamie szminkę…marząc nią nie tylko swoje usta, ale i wszystko wokół… Potem nastaje czas sukienek, najlepiej tych sylwestrowych i ich przymierzania przed lusterkiem.. no i koniecznie szpilki!.

Ostatnio usłyszałam parę tekstów (10 letniej)  córki mojego znajomego…. I przyznaje-ubawiłam się!

Cytuje :

„Tato pokłóciliśmy się z koleżanką, bo zniszczyła koleżance pomadkę – Tato Ja wiem, że tego nie zrozumiesz bo jesteś chłopcem, ale jak dziewczynie zniszczy się pomadkę to jest mega wkurzona!”

„Byłam u chłopaków wieczorem w pokoju – Tato …ale dziewczyny też przyszły!!”

Dialog taty z córką. Jadą windą…. patrzą oboje w lustro …

Córka  …jestem podobna do Ciebie ….
Tata: A kto tak mówi?
Córka : Ja tak mówię… tylko ciekawe po kim jestem taka jasna…
Tata  Chodzi Ci o włosy to po mnie…
Córka : Nie chodzi mi o karnację…
Tata: No to może po dziadku lub po mamie, bo mama ma ciemniejsza karnację trochę…
Córka ścisza ton pochyla i mówi mu na ucho:
Tato mama smaruje się samoopalaczem…. i jest cała żółta … za dużo używa..

Boskie! Prawda?

I tu włączyła mi się retrospekcja… Zaczęłam patrzeć wstecz, przypominać sobie siebie …

Nie zapomnę szpilek mojej mamy- cudne zamszowe , śliwkowe z bardzo wysoka szpilką! Wow ..to było to coś, coś mówiło mi.. kiedyś będą Twoje. Niestety, pomimo cyklicznego przymierzania, moja stopa nigdy nie dorosła do rozmiaru mojej mamy a szpilki poszły w niepamięć. . Pierwszy zawód- prawie miłosny! 😉

Kobiecość.. tak ta pierwsza- pierwszy biustonosz…;) Pamiętam jak dostałam ( 10 lat)  – niestety był za duży, wiec stale go przymierzałam wkładając w niego (oczywiście jak nikt nie widział) małe niedojrzałe jabłuszka..  Przyłapana na tym niecnym procederze i lekko zawstydzona po słowach- Przestań, nic tam nie masz… powiedziałam – Jak to!!! Tu jest całe moje życie!;)

Mając 14 lat poszłam z mama na zakupy…a tam ?!…Tam leżała  piękna krwisto- czerwona szminka…Moje oczy błyszczały z zachwytu. Mama widząc ten błysk w oku z rozczuleniem kupiła mi tenże okaz 😉 Cóż, szminki nigdy nie używałam niestety, czułam się w niej jak „latarniana gwiazda”  i chyba nigdy do mnie nie pasowała, ale Ją miałam! I to było urocze…

Jaki nastoletni podlotek  (13?) przeżyłam pierwszy zawód miłosny…tak- tak! Bawiąc się w podchody wszyscy stwierdzili że M i Ja pasujemy do siebie….. No nie ukrywam.. M …zawsze był pociągający (dosłownie) 😉 …chłopak z łobuzerskim uśmiechem i rozwichrzona czupryną! Tak , to było coś! Koleżanki chwyciły mnie za ręce (chyba żebym nie uciekła), koledzy jego.. i nastąpiła wzajemna deklaracja: Koleżanki spytały – „Chcesz z nim chodzić?”  – Ja nieśmiało odpowiedziałam :”Tak…” To samo zadane pytanie koledze i …wyczekiwana odpowiedz- TAK! No i tak zostaliśmy para…Niestety moja miłość trwała 4 dni…. M na szkolnej przerwie podrzucił mi karteczkę : „ Nie mogę z Tobą chodzić , bo kocham R.G.” Tyle. 😉

Wakacje u dziadka na wsi… Pamiętam jak oberwałam od miejscowej pseudo- koleżanki…tak „za darmo” w sumie. Bo byłam „ta „z miasta’ i wszystkie wiejskie chłopaki to właśnie ze mną chcieli chodzić  na czereśnie, łazić po drzewach i uprawiać biegi przełajowe po polach.. Hmmm  Cóż – nie spodobawszy się lokalnej płci żeńskiej zostałam potraktowana patykiem. No porażka..? Nieee…..Skruszona wróciłam do domu z pręgami na ramionach i wtedy..?….wtedy wkroczył mój brat 😉 Obrońca! Wymierzył niechlubną sprawiedliwość mocno karcąc wiejskie dziewczę . A Ja?….no tak , poczułam że to jest to! Facet, który w razie złego zbiegu okoliczności przywali komuś w pysk w mojej obronie! Piękne J

Były tez porażki kobiecego ego…Na tychże wakacjach zjeżdżało się „męskie towarzystwo” – koledzy brata z wielkomiejskich środowisk… Trzymaliśmy sztamę, lubili mnie, a ja puszyłam się jak paw kiedy mówili- „z niej to będzie laska!, ależ będzie miała długie nogi …” No , nie ukrywam żyłam z tym przez wiele lat mojego dzieciństwa i patrzyłam jak rosną…..no niestety nie urosły …ehhh 😉

Kobiecość budowana od podstaw…od pierwszych lat życia. A przykładów można by przytaczać jeszcze wiele. Jak ważna dla małej dziewczynki jest postawa ojca, brata…wzorce matek… My to wiemy ! patrząc na małe kobietki powoli budujące swoją tożsamość. Tożsamość często poddaną wielu próbom w życiu dorosłym. I to tez jest ważne, nawet istotne….

Ale Kobiecość …to nie wykładnia, to samopoczucie, samoświadomość, oczekiwania i realizacja. Jakie jesteśmy? Różne. I chyba dlatego świat jest piękniejszy, niejednolity.. I chyba ważne jest, żeby nie zatracić w sobie tego uroku…małej dziewczynki z warkoczykami ;), czasami chłopczycy i tej małej gwiazdy przed lusterkiem w za dużej sylwestrowej kiecce i szpilkach do nieba… 😉

Czego sobie i Wam życzę! 😉

 


Gdzie się podział żal? Zniknął. Bo magię Świąt można poczuć w pojedynkę… O samotności bez samotności

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
17 grudnia 2017
Fot. iStock / leskas
 

Tak dawno nic nie napisałam… a teraz w jeden z długich niedzielnych wieczorów usiadłam… i pomyślałam. O sobie , o czasie jaki mam za sobą… o tym, co było co się wydarzyło. o tym, jak jest i co czuję.

Patrząc wstecz na życie mogłabym powiedzieć jak wiele w nim przegrałam, jak wiele straciłam – przez niedojrzałość, buńczuczność , siłę udowadniani sobie i innym , przez chcę uzdrawiania nieuleczanego. Mogłabym mieć żal. Żal na to wszystko co umknęło i straciłam. Przyznaje, że czasami tak się czułam , nawet często, ale to były chwile. Chwile, bo tak naprawdę, to wdzięczna jestem życiu za to, co miałam, czego się nauczyłam – czasami, bo chciałam, czasami, bo los mnie zmusił.

Zbliżają się Święta, a ja patrzę na ludzi – kiedy razem przemierzają  otchłanie sklepowych półek w poszukiwaniu prezentów. Ludzi czasami podirytowanych, kłócących się , czasami znudzonych codziennością i tym, że coś muszą…

I tych którzy w pędzie i pogoni za świątecznym blichtrem idą na spacer w blasku miejskich światełek – spokojnych , rozmawiających….

Ja tez tak idę i myślę… zatrzymuje się przy wystawach sklepowych i patrzę na ludzi. Mają to czego ja nie mam. Idę sama i wcale nie jest mi z tym źle… Gdzie się podział żal? Zniknął. Bo magię Świąt można poczuć w pojedynkę… przy kominku z psem wtulającym się i patrzącym głęboko w oczy, z kubkiem herbaty z pomarańczami, imbirem i goździkami i być wdzięcznym za to, że się jest Tu i Teraz.

Dawno temu straciłam rodzinę… Nie! Wróć! – straciłam małżeństwo, ale nie rodzinę. Pomimo tego, że małżeństwo okazało się porażką, to przecież mam fantastycznego syna. Młodego mężczyznę z pasją, klarownego, wiedzącego czego chce od życia . I kiedy patrzę na jego związek, jestem dumna, bo przecież jaki jest, to po trosze moja zasługa. Niemalże dekada życia po rozwodzie poświęcona jemu. Czasami myślę ze zmarnowałam te lata i pukam się w czoło. Jak mogę tak myśleć! Dając siebie dałam coś światu i innej kobiecie. Oby Ci się drogi synu nic nie poprzestawiało w głowie. 😉

Jest duma, nie ma żalu.

Potem On i kilka lat fajnie spędzonych zakończonych rozstaniem… Tak był żal. Przyznaje. Ale nie ma – Zniknął. Minęły dwa lata, a ja patrzę na to co było jak na coś fajnego. Wspólne święta, wspólne powitania Nowego Roku, które spędzaliśmy i tylko we dwoje i na roztańczonych imprezach. I myślę, że jestem wdzięczna losowi za to, co miałam. I mimo tego, że ludziom drogi się rozchodzą, bo priorytety tak, jak ludzie się zmieniają, to pozostają fajne wspomnienia.

I jestem szczęśliwa że Jestem. Tu i Teraz i nie ma żalu . Zniknął

Mam wrażenie że cały czas się czegoś uczę… doświadczam. Że moje życie to nieustająca transformacja i przemiana. Przewartościowanie. Że jasno wyrażam swoje zdanie, nie obawiając się konsekwencji, że w chwilach problemu – bo nie zawsze jest cukierkowo, potrafię stawić temu czoła i brać życie zadaniowo, że codziennie otrzymuje od ludzi tak dużo serdeczności. Że mam przyjaciół, na których bezgranicznie mogę polegać. I nie muszę z nikim być. Mogę tylko chcieć – ale teraz nie chcę. Bo żeby z kimś tworzyć związek, trzeba być świadomym własnych potrzeb. Własnych i drugiego człowieka. Bycie z kimś, to komunikacja, dawanie sobie przestrzeni, ale i jej zapełnianie. To wsparcie, zrozumienie i szaleństwo. Jeśli tego nie ma – to już jest to wyłącznie substytut związku.

Jeszcze rok temu potwornie tęskniłam. Teraz nie. Czas potrafi nam pokazać i dać  tak wiele odpowiedzi na trudne tematy. Przeczytałam że: „Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na Ciebie w domu. Samotność zaczyna się wtedy, kiedy po raz pierwszy odczuwasz pragnienie, aby czekał tam ktoś zupełnie inny…”. (cyt L. Wiśniewski ”Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie”) I dotarło do mnie, że już nie tęsknię za Tobą. Nie wiem jeszcze kim jest ten ktoś Inny, ale przecież życie jest codziennie niespodzianką i nigdy nie wiesz co czeka za rogiem. Wiec uśmiecham się i myślę, że skoro tyle fajnego mnie w życiu spotkało , to jeszcze tyle przede mną. I że w tej całej samotności wcale nie jestem sama, bo mam wokół siebie tak wiele fantastycznych ludzi, niespodziewanie dziwnie zawieranych  znajomości. I czasami trzeba na życie spojrzeć Inaczej żeby dostrzec jak wiele się ma.

Więc w przedświątecznym nastroju idę na spacer i patrzę na ludzi. I się uśmiecham…w blasku światełek…


Świat się nie zawalił. Jest dobrze… wreszcie

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
30 maja 2017
Fot. iStock / Neustockimages

Można napisać… kłamca, oszust, mój oprawca. Ale po co. Przecież kiedyś było fajnie i czułam się szczęśliwa…

… Kiedyś

Nie było kłótni. Parę zdań podniesionym głosem… nic więcej. Tak naprawdę nawet pokłócić się nie potrafiliśmy. Powiedziałeś Zostań! … zawahałam się… No tak, ale po co? Zostań na chwilę, zostań na zawsze, zostań… jesteś mi potrzebna… zostań chce ci wyjaśnić. Zostań… bo czuje litość na widok Twoich wilgotnych oczu… Nic. Tylko Zostań.

Wyszłam. Nikt za mną  nie pobiegł… nie zatrzymał… Słyszałam tylko dźwięk zamykanych za sobą drzwi i ciszę na klatce… stukot moich kroków. Nic więcej…

Stan faktyczny

No cóż, praca, praca, praca – sens życia bez niej jest ciężko. Rozumiem bardziej niż myślisz…. Firma wymaga, wiec nie będziesz mógł zbyt często przyjeżdżać, rozumiem. No i w pracy nawał roboty. Cały dzień zaganiany na… ogarnianiu znajomości na FB, a w zasadzie tych wszystkich… pseudo-koleżanek.

Po pracy trening i przecież padasz ze zmęczenia, aż czasami zapomnisz  zadzwonić… no a przecież trzeba jeszcze na FB albo SMS-em posłać „byłej” tyle ciepłych słów.  Limit się kończy i dla mnie już ich nie starczy. Ale spokojnie, czasami o Mnie napiszesz do jakiejś kobiety, no… że Dobry Mam Charakter….  Czasami, jak już ponaginasz temat i pójdziesz do niej, to  będziesz chciał do mnie zadzwonić. Jakie to miłe! prawda? Pomyślałeś o mnie!… i to w takiej chwili. No naprawdę jestem dla Ciebie Ważna.

Wiesz, piątek też jest trudny, … bo przecież chcesz mieć coś „bliżej”. Więc trzeba się umówić do knajpy ze „świeżym towarem”, wcześniej wysłać emotikona z bzykającymi się pieskami, bo kto wie … może podchwyci temacik.. 🙂 Król życia.

Przyjadę w sobotę… oj fajnie…cieszysz się?… Ja Bardzo. Musisz tylko ogarnąć, żeby byle nie za często, i lepiej nigdzie nie iść na miasto…no nie wiadomo kogo się spotka…a przecież Była mówiła…że do Ciebie nie pasuję. Cóż, Szpilki 10 nie pomogą. No i seks bez starania. Super. Sama słodycz.

Potem ucałujesz mnie w policzek na pożegnanie, pomachasz w oknie, ale wcześniej wypastujesz sobie moimi uczuciami buty. Błysk.

Naprawdę myślisz, że tego właśnie chcę?… Zostań?

Przyjdzie taki dzień, że życie lovestoranta przestanie Cię bawić. Czas mija. Zatrzymasz się i pomyślisz, co w życiu było i jest cenne, ważne i schrzanione. A może nigdy taki dzień nie nadejdzie…

Wstyd

I jeszcze jedno…. czasami jest tak, ze jest jakaś siła, która pcha Cię do zrobienia czegoś głupiego i strasznego, czegoś o czym nigdy nawet bym nie pomyślała… nie zrobiła. I żałujesz i czujesz się podle …i Nie. Bo otwierają ci się oczy, robią się wielkie… a źrenice zawężają. I już nie widzisz człowieka którego kochałaś tak jak widziałaś kiedyś.

…a teraz możesz sobie powiedzieć- „Nienawidzę Jej. Mała Zazdrośnica, przecież nie dałem jej do tego podstaw”.  To nie ma znaczenia.

Dzisiaj

Świat się nie zawalił. Zrobiłabym dokładnie tak samo. …. Tylko czasami słyszę jeszcze w głowie… dźwięk zamykanych drzwi… i moje kroki na pustej klatce….

I jest dobrze… bardzo dobrze… wreszcie.