Mamo, sprawiłaś, że tak tak ty nienawidziłam mężczyzn. Dziś boję się, że jest już dla mnie za późno

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 maja 2018
 

Mamo,

Mam 37 lat. Nie „ułożyłam” sobie życia, nigdy nawet nie byłam w związku. Ba, nie całowałam się z żadnym facetem, nie trzymałam nikogo za rękę. Odkąd pamiętam, ich obecność mnie krępuje, czuje się w ich towarzystwie zmieszana, zagubiona, coś mnie paraliżuje od środka. Nic dziwnego, od małego wmawiałaś mi, że mężczyźni to zło, że są niebezpieczni, że trzeba przed nimi uciekać. Tak jak ty, kiedy uciekłaś przed tatą, bo tak bardzo cię zranił. Chciałaś mnie ochronić mamo, ale zrobiłaś mi ogromną krzywdę. Nie mam pojęcia, czy ten stracony czas dam radę jeszcze odrobić, bardzo bym tego chciała. Boję się, mamo. Jestem dziwolągiem.

Miałam 4 lata, kiedy tata zniknął z naszego życia. To się stało nagle, szłam po wakacjach do przedszkola. I on nie przyszedł mnie odebrać.  Zaczęłam pytać, dlaczego już nas nie odwiedza. Odpowiedź była zawsze ta sama: „on już nas nie kocha, tacy są mężczyźni”. Zawsze mówiłaś o nim „on”, nigdy nie „tata”, nigdy „Wojtek”. To był ON. Przedstawiciel mężczyzn, jeden z „nich”. Moje wspomnienia o nim wymazałaś gumką, bardzo starannie. A potem wyrysowałaś w mojej głowie twój własny, jego obraz. Obraz, który na długie lata stał się dla mnie symboliczny.

Tak widziałam wszystkich mężczyzn. I tych, którzy próbowali zbliżyć się do ciebie, i tych, którzy stanowili część mojego otoczenia. W szkole nie miałam kolegów, bo uważałam ich za niegodnych uwagi. Mówiłaś mi, że chłopcy są ograniczeni, że niewiele ich interesuje, że są mniej zdolni. Nie miałam przyjaciół wśród mężczyzn, bo nie potrafiłabym żadnemu z nich zaufać. Według ciebie, mężczyźni kłamią i notorycznie oszukują, jedynie po to, by zyskać to, na czym im (przez chwilę) zależy. Nie miałam chłopaka, bo nauczyłaś mnie, że miłość przynosi jedynie cierpienie. Bo ZAWSZE się kończy. Bo rozczarowuje. Bo jest warunkowa.

Zbudowałaś wokół mnie mur. Jedynym bliskim mi mężczyzną był twój tata, czyli mój dziadek. Cichy, spokojny, wycofany. Zdominowany przez twoją matkę. To on zachęcał mnie do tego, żebym częściej wychodziła z domu, kiedy byłam już w liceum, a potem na studiach. Pytał o moje sympatie. Regowałam na te pytania paniką, on mnie uspokajał. „Bo przecież to normalne, że człowiek się zakocha” – mówiłeś. To jemu zwierzyłam się z mojej znajomości z T. Jego reakcji się nie bałam. Ciebie nie chciałam zawieść. Przed tobą udawałam, że pragnę tego, co ty.

„Mężczyzna myśli jedynie o tym, żeby cię zaciągnąć do łóżka” – mówiłaś. Odsuwałam się więc od każdego chłopaka, który próbował się do mnie zbliżyć. Wewnątrz jednak pragnęłam miłości, bliskości i wmawiałam sobie jednocześnie, że to złe, że nie powinnam tego czuć, że to mnie zgubi. Bo nikt nie jest w stanie pokochać mnie za to jaka jestem. Byłam rozdarta, podarta, niepełna i niepewna. Siebie, swoich uczuć, wszystkiego.

A jednak moje koleżanki wchodziły w związki, wychodziły za mąż i były szczęśliwe. „Tylko poczekaj, aż to się rozpadnie” – powtarzałaś za każdym razem. Czekałam aż się rozpadnie. I czasem się rozpadało, a czasem nie. Czasem trwało i było tak piękne, że dusiło mnie z zazdrości. I zaczynałam się buntować, ale tylko wewnętrznie, tylko w środku.

I był jeszcze on. T. Ten, którego chciałam. W którym się zakochałam. Ten, którego ty nienawidziłaś, bo wiedziałaś, jak bardzo jest dla mnie ważny. Kolega ze studiów. Jeden z niewielu, którego nie zniechęciło moje dziwactwo. Moja nieśmiałość, moje spocone dłonie i lękliwy wzrok.

Wiem, że się ożenił, że ma dziecko. Wieczorami, czasem wyobrażam sobie jakby to było, gdybym zaryzykowała, dała się ponieść uczuciu. Czy dziś to ja byłabym jego żoną? Jak to w ogóle jest być z kimś, czuć czyjąś bliskość?

Czytam harlekiny. Oglądam filmy, w których ludzie wyznają sobie miłość. To chyba nie są dobre podręczniki, by nauczyć się od nowa relacji z mężczyznami. Boję się jak cholera, mamo.  Mam do ciebie żal, nie rozumiem dlaczego mi to zrobiłaś. Wiem, że miłość może być dobra, że ON może mieć inną twarz. Że mogłabym być szczęśliwa z mężczyzną.

Mam 37 lat, mamo. W relacjach z facetami wstawiam pierwsze, nieporadne kroki. Będę się uczyć sama, będę się uczyć na błędach. Boję się, ale chcę tego, jak niczego innego w życiu.


Ma 70 lat i jest… w ciąży. Najstarsza matka na świecie urodzi córeczkę

Redakcja
Redakcja
25 maja 2018
Fot. Screen z Twittera/Oh Obregón Hoy
 

70-latka, która twierdzi, że jest w ciąży to Maria de la Luz z Meksyku. Jeśli to prawda zostanie najstarszą kobietą na świecie, która urodzi dziecko. Dziennikarzom oznajmiła, że jest w szóstym miesiącu ciąży  z ósmym dzieckiem, prawdopodobnie córeczką. Na dowód pokazała zdjęcie z USG. 

Kobieta nie ujawniła żadnych szczegółów dotyczących ciąży albo ewentualnego leczenia, powiedziała natomiast, że po raz pierwszy zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży trzy miesiące wcześniej. Bolały ją nogi, wymiotowała i mała zawroty głowy. Lekarze nie mogli uwierzyć gdy okazało się, że 70-latka zostanie mamą.

 

Obecnie najstarszą na świecie kobieta, która urodziła dzieci jest, Bousada de Lara, miała 66 lat i 358 dni, kiedy w 2006 roku została mamą bliźniaków. Bausada oszukała lekarzy co do swojego wieku, kiedy starała się o in vitro. Inna matka – Omkari Panwar z Indii, twierdziła, że rodząc w 2008 roku bliźniaki miała 70 lat 0 tego jednak nie udało się udowodnić.  Podobnie jak nie zdołano zweryfikować wieku kilku innych matek, które twierdziły, że rodząc dzieci były w podobnym wieku.

Czy Maria de la Luiz jest faktycznie w ciąży? Czy ma 70 lat? Trudno dzisiaj ocenić. Jak sama mówi, z ginekologiem jest umówiona na 18 lipca i liczy na poród przez cesarskiego cięcie ze względu na swój wiek.

Czy ta sensacyjna wiadomość okaże się prawdą? Czas pewnie pokaże.


źródło: Daily Mail

 

 


Seksowna koszulka, słodka piżama w kotki czy rozciągnięty T-shirt? O czym świadczy strój, w którym kładziesz się do snu

Redakcja
Redakcja
24 maja 2018
Fot. iStock/KrisCole

To, w czym śpisz, świadczy wiele o twojej obecnej sytuacji życiowej i o tym, jaka jesteś. Nie założysz seksownej koronki, gdy brak ci poczucia bezpieczeństwa, prędzej otulisz się w miłą bawełnę, prawda? Zobacz, co oznacza twój wybór stroju do spania. 

Flanelowa pidżama

Jesteś całkowicie zadowolona ze swojej sytuacji życiowej. Niezależnie od tego, czy jesteś samotna, czy w związku dobrze się ze sobą czujesz, dobrze i swobodnie czujesz się w swoim łóżku.

Koszula partnera

Jeśli nosisz rozciągnięte (przez ciebie) koszulkę swojego chłopaka jako piżamę, to prawdopodobnie jesteś we wczesnym stadium związku, w którym czujesz potrzebę otulenia się jego zapachem, nawet gdy nie ma go obok.

Bielizna

Jesteś dziewczyną, która myśli o przyszłości i stale pracuje nad swoim ciałem. Chcesz wyglądać jak najdłużej młodo, wydaje ci się, że śpiąc w staniku zapewnisz dobrą formę swoim piersiom.

Koronkowa koszulka

Koronka to z reguły wybór kobiet, które rozumieją, jak ważne jest, aby wyglądały świetnie przez cały czas. Nie musi to oznaczać ubierania się, by sprawić przyjemność facetowi, a raczej zrobienie sobie samej przyjemności. Rano wstaniesz silna i przekonana o swojej wartości.

„Słodka” bawełniana piżamka/koszulka w kotki lub misie

Jesteś trochę „kobietą – dzieckiem”. Lubisz się podobać, trochę zgrywasz niewiniątko, a trochę nim naprawde jesteś. Lubisz w nocy mocno przytulić się do twojego partnera i dostać buziaka „na dobranoc”.


Na podstawie:

 


Zobacz także

Love story bez przyszłości… Uważaj, żeby nie utknąć w „udawanym” związku

Chrzanię te całe święta, ciotki i brudne gary w zlewie. W tym roku wyjeżdżamy!

Jaka przyjaźń nigdy nie powinna być? 7 rzeczy, które mówią, że przyjaźń jest dla ciebie toksyczna