O szczepieniach

Etat Mama
Etat Mama
20 stycznia 2016
 

Co jakiś czas zdarza mi się uczestniczyć w dyskusji na temat szczepić czy nie szczepić; co jakiś czas ktoś mnie pyta o to, co sądzę o szczepionkach skojarzonych, jak należy szczepić wcześniaka, a w końcu o to gdzie, kiedy i jakimi szczepionkami szczepiliśmy Stasia. Przyznaję, że na dwa pierwsze pytania trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć, a żeby wyczerpująco odpowiedzieć na pytanie trzecie zajrzałam do książeczki zdrowia Staszka, prześledziłam historię Jego szczepień i przygotowałam niniejszy wpis.

Mocno podkreślam, że jest on jedynie moją subiektywną oceną, a raczej po prostu opisem historii staśkowych szczepień, nikogo nie oceniam, nikomu nie chcę narzucać naszej wizji szczepień. Nie jestem ekspertem medycznym. Nie piszę z pozycji zwolennika czy przeciwnika szczepień ochronnych (choć przyznaję, że nie zdecydowałabym się w ogóle nie szczepić Staszka, ale też podkreślam, że jako matka panikara, podchodzę do tematu szczepień bardzo ostrożnie, bardziej z lękiem niż etuzjazmem, w myśl zasady „wybieram mniejsze zło”) . Nie twierdzę, że szczepionki pojedyńczy, refundowane przez NFZ są dobre, a skojarzone złe (po prostu ja się ich bałam…). Opisuję jedynie naszą „drogę szczepienną” (na której powoli, powoli zbliżamy się do finiszu, a w każdym razie chyba już więcej za nami niż przed nami…), bo choć nie uważam, że jest ona tą najlepszą, jedynie słuszną, to być może ten wpis będzie dla kogoś wskazówką czy choćby małą podpowiedzią…

Staś przyszedł na świat w 28 tc., z wagą urodzeniową 1250g. we wrześniu’2013r. Dzień po przyjściu na świat został zaszczepiony przeciwko żółtaczce (wzwB). Po 40 dniach zabraliśmy Go ze szpitala, a dzień przed wypisem zaszczepiono go przeciwko gruźlicy (gojenie się poszczepiennego strupka było niemal niezauważalne, zupełnie nieproblematyczne, choć nastraszono nas, że może boleć, ropieć itd., itp.).

Wychodząc ze szpitala Stanisław ważył 2150 g. – nam wydawał się już wtedy bardzo duży, ale dla rejonowego pediatry był mega mały; lekarka chyba zwyczajnie się go bała i zdecydowała że lepiej będzie jak szczepieniami zajmie się specjalistyczna poradnia szczepień ochronnych.

Ta decyzja była według mnie bardzo dobra (bo fakt, że Stasia szczepi nieprzypadkowy pediatra, tylko ktoś, kto zajmuje się tylko tym działa na mnie uspokajająco), choć zaraz na starcie tej „szczepiennej drogi”, spowodowała mocne opóźnienia w szczepieniach Staszka – ze względu na długie terminy oczekiwań na wizytę w tej specjalistycznej poradni (Poradnia Szczepień Ochronnych i Zaburzeń Odporności przy szpitalu im. Korczaka w Łodzi).

Pierwsze szczepienie po szpitalu Staś miał dopiero w lutym’2014 czyli jak miał prawie 5 mcy – nie zdecydowaliśmy się na szczepionki skojarzone więc podano Stasiowi tylko wzw B- druga dawkę.

Drugie szczepienie w poradni miało miejsce w kwietniu’2014 (prawie 7 mcy) – trzecia dawka wzw B i pierwsza dawka szczepionki przeciwko pneumokom (Prevenar), za którą, z racji staszkowego wcześniactwa nie płaciliśmy.
Kolejne szczepienie miało miejsce w maju’2014 (8 m-cy) –  szczepionką 3w1 Infanrix DTPa czyli błonica, tężec, krztusiec-bezkomórkowy (po tej szczepionce długo utrzymywał się u Stasia odczyn poszczepienny na rączce i lekka gorączka).

Druga dawka DTPa była podana w sierpniu, trzecia w listopadzie.

W styczniu’2015 (16 mcy) Staś został zaszczepiony Hiberixem (Hib – dawka pierwsza i ostatnia zarazem, bo jak mi powiedziano w przychodni, co potwierdziłam w sanepidzie – jeśli z jakiś przyczyn ta szczepionka jest podana po raz pierwszy dziecku po 12 m-cu życia to nie trzeba doszczepiać!)

Marzec’2015 (1,5 roczku) pierwsza dawka szczepionki przeciwko polio (IPV), druga dawka tej szczepionki w sierpniu’2015 (23 miesiące).

No i ostatnie szczepienie, które robiliśmy 4.01.2016 (skończone 27 mcy) – odra, świnka, różyczka (Priorix) – bałam się tej szczepionki chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych, ale na szczęście obyło się bez komplikacji (po szczepieniu drobna infekcja z katarem i lekką gorączką, gorszy apetyt i kłopoty ze snem nocnym).

W poradni, w której szczepimy Stasia chyba każde dziecko ma swój indywidualny kalendarz szczepień, a co najważniejsze Lekarki nie naciskają na szczepienia szczepionkami skojarzonymi, niczego nie przyspieszają, najważniejsze jest zdrowie dziecka.

Przyjęłam zasadę, że szczepimy Stasia tylko obowiązkowymi szczepieniami (darowaliśmy sobie meningokoki i rota-wirus) i że jedna wizyta szczepienną to jedna szczepionka, jedno wkłucie. Oczywiście bardzo to rozciąga w czasie cały proces szczepienia, ale ja uważam, że nie ma się z tym, co spieszyć. Chciałam by układ nerwowy Staszka miał czas spokojnie dojrzeć. Jak tylko zauważyłam, że przed szczepieniem Staszek miał gorszy nastrój, tracił apetyt, gorzej spał, ząbkował, miał katar czy ten niewiadomego pochodzenia kaszel, z którym walczyliśmy dobre pół roku, odwoływałam wizytę szczepienną; przyznaję – czasem pewnie trochę na wyrost, trochę „chuchając na zimne”…matki wariatki, matki panikary tak już mają niestety 😉 Dodam jeszcze, że przed szczepionką DTPa (błonic, tężec, krztusiec) i przed Priorixem (odra, świnka, różyczka) Lekarka z poradni prosiła o zaświadczenie od neurologa o braku przeciwwskazań do szczepień. Kilka razy, zwłaszcza gdy Staś był mniejszy, a mój poziom lęku przed szczepieniem jeszcze większy dodatkowo, przed szczepieniami, robiłam Staszkowi badanie krwi (morfologię i crp).
Przed nami chyba jeszcze kolejne dawki szczepień przeciwko polio i DTPa oraz pneumokoki (chociaż nie wiem czy te ostatnie nam jeszcze w ogóle zaproponują, czy nam przysługują i wreszcie czy podanie tej szczepionki teraz, jak Staś ma prawie 28 mcy ma jeszcze sens). Kolejna wizyta szczepienna 7 marca.

image

O naszych szczepieniach:

http://stas.burski.pl/04-01-2016-szczepienie/

http://stas.burski.pl/23-01-2015-szesnascie-miesiecy-szczepienie/

http://stas.burski.pl/01-04-2014-szczepienie/

http://stas.burski.pl/11-02-2014/

http://stas.burski.pl/12-03-2015-szczepienie/

http://stas.burski.pl/12-05-2015-o-szczepieniach/

http://stas.burski.pl/24-08-2015-refleksje-mamy-o-szczepieniu-i-nie-tylko/

A po każdym szczepieniu dostajemy od pielęgniarki taką oto informację:
image


Światowy Dzień Wcześniaka (17.XI)

Etat Mama
Etat Mama
17 listopada 2015
 

No to świętujemy – ja też przecież jestem wcześniakiem – gdy się urodziłam ważyłam prawie 500gram więcej niż Stanisław, ale 36 lat temu, gdy polska neonatologia była w powijakach, gdy nie było specjalistycznego sprzętu ani wiedzy  np.o kangurowaniu, o retinopatii wcześniaczej czy o rehabilitacji i stymulacji wcześniaków, moje 1700g.to było bardzo mało…
Na szczęście medycyna w ciągu ostatnich trzech dekad zrobiła olbrzymi postęp i z  dzisiejszej perspektywy, gdy ratuje się wcześniaki ważące grubo poniżej kilograma, 1250gram Stasia to było dla lekarzy neonatologów „całkiem sporo” :)

Na szczęście wcześniactwo Staszka, podobnie jak wcześniactwo Stasia Mamy nie pozostawiło jakiś trwałych dysfunkcji – oboje widzimy, słyszymy, chodzimy, oboje jesteśmy silni i mamy „apetyt na życie”, nie mniej doświadczenie przedwczesnego macierzyństwa jest swoistą traumą, która zostaje w nas na bardzo, bardzo długo, a może i na zawsze, ale warto wzmocnić siebie słowami neonatologa, dr. R. Lauterbacha, który twierdzi, że

„(…) niektóre dzieci przychodzą na świat wcześniej niż oczekiwano ponieważ mają więcej do zaoferowania…”

Tego się trzymajmy! Te słowa powinny być mottem dzisiejszego dnia!

image

Każdego dnia roku przypada jakieś święto, ale to dzisiejsze jest szczególnie ważne – wcześniaki i ich rodzice bardzo potrzebują wsparcia i ciepłych myśli. Rodzice wcześniaków są zwykle zaskoczeni tym, co zgotował im los i bardzo przestraszeni sytuacją, na którą kompletnie nie byli przygotowani, a jednocześnie rodzice wcześniaków muszą być bardzo silni bo ich spokój, ich siła, ich wiara, nadzieja i miłość to jedyne, co mogą dać swoim maleńkim dzieciom walczącym w inkubatorach o życie…

Pomyślcie dziś o wcześniakach i ich rodzicach! Zapalcie fioletowe światełko i dodajcie im swoją ciepłą myślą czy  modlitwą siły bo trudna droga przed nimi – droga ku życiu, ku zdrowiu, ku samodzielności!

I jeszcze jedno – nie rańcie rodziców wcześniaków obwinianiem ich o to, że ich dzieci urodziły się zbyt wcześniej, porównywaniem ich dzieci do zdrowych, donoszonych rówieśników czy pytaniami o to kiedy ich dzieci zaczną same siedzieć, chodzić, mówić, jeść itp.itd. Wcześniaki są wyjątkowe, są bohaterami, które już w pierwszych momentach swojego życia doświadczyły bardzo wiele – liczne badania i czasem bolesne zabiegi medyczne (Staś ma do dziś na rączkach zrosty po wbijanych igłach i kroplówkach), brak czułości i oddzielenie od mamy – dlatego na wszystko potrzebują dużo czasu, spokoju i jeszcze więcej miłości…dajmy to im, pozwólmy im iść swoim indywidualnym tempem!

image

image