Czego nie powinieneś nigdy robić przy dziecku. 5 zachowań, od których musisz się powstrzymać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 czerwca 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Dziecko jeszcze nie posiada w pełni wykształconych zdolności poznawczych, pomagających na regulowanie swoich stanów emocjonalnych. Podlega zatem wszelkim konsekwencjom nadmiernego poziomu stresu i niepokoju. To, czego doświadczy człowiek w dzieciństwie ma znaczący wpływ na to kim będzie jako osoba dorosła . Na nas – rodzicach, opiekunach – spoczywa zatem wyjątkowy ciężar i musimy mieć świadomość tego, jakich zachowań należy przy dzieciach unikać.

5 zachowań, od których powinniśmy powstrzymać się przy swoich dzieciach

1. Rozmowa o dziecku

Nikt nie lubi być traktowany przedmiotowo, a niestety – tak właśnie dzieje się, kiedy w obecności dziecka mówimy o nim tak, jakby go nie było. Dziecko traci poczucie pewności, narasta w nim poczucie smutku, frustracji, bycia niezrozumianym i niekochanym.

2. Brak samokontroli

Łatwo okazać złość, gniew, frustrację. Dużo trudniej ćwiczyć samokontrolę. Tymczasem dzieci uczą się przede wszystkim przez przykład…

3. Przyjaciel, nie rodzic

Dziecko potrzebuje zarówno rodzica jak i przyjaciela, ale niekoniecznie w tej samej osobie. Granice między przyjaźnią i rodzicielstwem powinny zostać zaznaczone wyraźnie. Nie graj kumpla, bądź wspierającym ojcem. Nie zgrywaj nastoletniej „psiapsiółki” swojej córki, bądź autorytetem, którego chce się posłuchać.

4. Ciągła samokrytyka

Krytykowanie siebie samego w obecności dziecka to na dłuższą metę miecz obosieczny: twoja samoocena spada, podobnie jak uznanie dla ciebie w oczach dziecka.

5. Zaniedbywanie własnych potrzeb

Wiadomo, czas spędzony z dziećmi jest nieoceniony dla ich prawidłowego rozwoju. Ale musisz również uświadomić swoim podopiecznym, że ty również jesteś kimś ważnym, kimś kto ma prawo do odpoczynku i czasu dla siebie.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


Jak wyzwolić odwagę? Bój się i rób!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
8 czerwca 2017
Fot. iStock / PeopleImages
Fot. iStock / PeopleImages
 

Fragment książki Patrycji Załug – „Codziennie Pewna Siebie. 8-tygodniowy trening budowania pewności siebie dla kobiet” dostępnej na stronie: codzienniepewnasiebie.pl.

Lęk nie powstrzyma Cię przed działaniem, dopóki mu na to nie pozwolisz. Umówmy się, jeśli chcesz zrobić coś nowego i ważnego dla siebie, to oznacza, że lęk na pewno się pojawi. Nie chodzi więc o to, aby go uniknąć, bo to niemożliwe, ale aby wiedzieć, jak stawić mu czoła. Wiele osób ucieka przed lękiem. Boimy się bać. Kiedy pojawia się pierwszy dyskomfort, chowamy się jak mysz pod miotłę. Przestajemy działać i stajemy w miej­scu, byle tylko go nie czuć. Nagle pasjonuje nas sprzątanie domu. W głowie pojawia się pełno pilnych rzeczy, które mu­ simy zrobić natychmiast. Oczywiście ich jedynym celem jest odciągnięcie nas od tego, co sobie zamierzyłyśmy. W głowie pojawia się głos, który mówi, że przecież ten pomysł jest bez sensu, bo i tak nie damy sobie z tym rady. Wiesz, czym jest to wszystko? To tylko sposoby uniknięcia lęku.

Jeśli chcesz sięgnąć po to, czego pragniesz, musisz być gotowa znieść odrobinę dyskomfortu

Najważniejsze jest, abyś nauczyła się rozpoznawać, co się w Tobie naprawdę dzieje. Powiedzmy, że masz zadzwonić do ważnego klienta, od którego decyzji zależy duże zamówienie dla Twojej firmy lub pracodawcy. Zależy Ci na tym, żeby się udało. Jednak przez kilka godzin nie udaje Ci się tego zrobić, bo pojawiają się inne pilne sprawy. Musisz być świadoma, że te inne sprawy to tylko zasłona dymna, pod którą siedzi lęk. Bo tak naprawdę boisz się zadzwonić do tego klienta i uni­kasz tego jak ognia.

Pierwszy krok to przyznanie się przed sobą, że się bo­isz. Zatrzymanie się we wszystkim, co robisz (co oczywi­ście wcale nie będzie takie łatwe, bo skoro czujesz niepo­kój, to dużo łatwiej jest działać, niż się zatrzymać. Ale jest to wysiłek, który warto podjąć, bo dzięki niemu stawisz czoła lękowi zamiast przed nim uciekać). No więc zatrzy­mujesz się i skupiasz całą uwagę na ciele – badasz, jak lęk manifestuje się w fizycznych doznaniach w ciele. To właś­nie z powodu tych doznań nie robisz tego, co jest dla Ciebie ważne.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Obserwuj te doznania i oddychaj. To może nie być przy­jemne. Może będzie waliło Ci serce, może będziesz czuła się cała rozdygotana w środku. Po prostu przez kilka chwil czuj ten lęk, obserwuj go bez opierania się mu, rozumiejąc, że w ten sposób umysł broni się przed nieznanym. Wiesz, co się stanie dzięki temu? To będzie tak, jak kiedy byłaś małą dziewczynką i bałaś się wejść na strych, aż pewnego dnia dorosłaś, postanowiłaś tam wejść, zapaliłaś światło i okaza­ło się, że nie było się czego bać. Albo jak wtedy, gdy miałaś trudny egzamin, z którego chciałaś uciec, ale odważyłaś się pójść i zdałaś. Albo jak wtedy, gdy wsiadałaś pierwszy raz za kierownicę auta i miałaś poczucie, że nigdy, ale to ni­ gdy w życiu nie nauczysz się robić tego wszystkiego naraz, i czułaś panikę, słysząc dźwięk odpalanego silnika. A w jakiś czas potem zaczęłaś jeździć po mieście. Sama! Właśnie tak się dzieje, kiedy odważysz się zatrzymać i spojrzeć w oczy lękowi. Mówisz sobie: „Tak, boję się”, oddychasz, a potem podnosisz słuchawkę, wybierasz numer i masz ten kontrakt. Albo nie. Ale to i tak nie ma takiego znaczenia, bo już wiesz, że niezależnie od rezultatów Ty zawsze możesz na siebie liczyć.

Całą książkę możesz zamówić z osobistą dedykacją od serca na stronie Patrycji Załug: codzienniepewnasiebie.pl.

Codziennie pewna siebie 3D 300 dpi

PS: Rób to, czego bardzo pragniesz, NAWET jeśli się tego boisz. Kiedyś sobie za to podziękujesz.

37da70bb


 

_F4A6689

Fot. Materiały prasowe

Patrycja Załug – pierwsza w Polsce dyplomowana trenerka specjalizująca się w temacie kobiecej pewności siebie. Przez ostatnie 7 lat pomogła ponad 2000 kobiet wzmocnić się, uwierzyć w siebie i poczuć się pewnie, w życiu i w biznesie.

Absolwentka studiów trenerskich w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej i Laboratorium Psychoedukacji oraz Szkoły Coachów Grupy Trop i Uniwersytetu Marii Skłodowskiej Curie na wydziale prawa.

Od 7 lat z sukcesem prowadzi własny biznes ucząc kobiety przedsiębiorczości i autentycznej kobiecej pewności siebie w życiu i w biznesie. Współzałożycielka Akademii Kobiet Sukcesu oraz Szkoły Liderek, interdyscyplinarnego studium przedsiębiorczości dla kobiet.

Autorka projektu „Codziennie Pewna Siebie”, w ramach którego prowadzi warsztaty, treningi dla kobiet oraz fan page pod tym samym tytułem. To właśnie te warsztaty stały się inspiracją do powstania jej najnowszej książki „Codziennie Pewna Siebie. 8-tygodniowy trening budowania pewności siebie dla kobiet”.

Prowadzi indywidualne i grupowe szkolenia dla kobiet z budowania pewności siebie, także w wystąpieniach publicznych, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem, które zdobyła m.in.  jako prezenterka regionalnej telewizji, mówczyni na konferencjach dla kobiet oraz dziennikarka prowadząca autorską audycję w Radio KOLOR. Posiada prestiżowy tytuł Competent Communicator oraz Competent Leader nadawany przez Toastmasters International.

Autorka książki „100 pomysłów jak być dla siebie dobrą”. Regularnie praktykuje Vipassanę.

Jako ekspertka wypowiadała się m. in. dla Radia Kolor, Polskiego Radia, Radia Chili Zet, Pracuj.pl, Polsat News, Magazynu Coaching, Magazynu Vita, Poradnika Domowego, Olivii.


„Mamo, ale ja będę żył, prawda? Bo chciałbym cię przytulić za 20 lat i powiedzieć ci, popatrz, moja córka jest tak samo uparta jak ja. I ty mamo”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
8 czerwca 2017
Fot. Karo Pelc Foto
Fot. Karo Pelc Foto
 

Spojrzysz na nią i pomyślisz, że to musi być równa babka. Ma kolorowe włosy, wesoły sposób bycia, słucha muzyki, którą nie wszyscy muszą rozumieć. Posiada poglądy, których kurczowo się trzyma. Lubi czasem pójść do fryzjera, albo w piątek napić się z przyjaciółmi wina. Jest taka jak ja i ty, mogłaby być naszą koleżanką albo sąsiadką, potencjalnie niczym się nie różnimy. Ma dwójkę fajnych dzieciaków- Klaudię i Patryka – chorego na mukowiscydozę nastoletniego syna. Kilka lat temu ta sama choroba zabrała jej męża, o którym mówi, że był miłością jej życia.

– Stan mojego syna jest kiepski, w zasadzie zły, czeka nas przeszczep, czyli długa i ciężka droga. Leży w pokoju, znowu zasnął, ciągle zasypia. Wtedy się boję najbardziej, bo wiem, że może się już nie obudzić. Jest coraz słabszy, prowadzę go do toalety, myję, przebieram, a on na mnie patrzy. I mówi, że przeprasza, że nie chciał być ciężarem, że myślał, że ma więcej czasu. A ja czuję, że on leci w ciemną przepaść i choć bardzo chce, nie umie się zatrzymać.

Patrykowi sinieją usta. Powiedział trzy zdania, łapie resztki powietrza, jakby miał plastikowy worek na głowie, szczelnie zaciśnięty. Ona stoi i milczy, bo wie, że choć kocha go z całych sił, nie może go zdjąć. Głaszcze po ręce, uspokaja, mówi: „Jak się wyśpisz, zjemy spaghetti”. Wychodzi i chowa się jak szczur za szafą w sąsiednim pokoju. I cichutko się dusi, żeby nie usłyszał, jak bardzo się boi, bo czas ucieka, a jego jest coraz mniej.

– Czekaliśmy na zabieg założenia PEG-a. Miało być już tylko lepiej. Co widzę? Zapadnięte policzki, brak tkanki mięśniowej, ciągły ból i wyciek. Do chirurga pojedziemy jutro, wczoraj wezwałam lekarza prywatnie. Celują antybiotyki, bo wynik posiewu najszybciej nazajutrz. Nie ma innej metody, musi być posiew. Ciągle tylko – rękawiczki, płyn, czyste gaziki, sterylny opatrunek, biegam z tym wszystkim na śmietnik. Za godzinę znowu. To boli, jest nieprzyjemne, śmierdzi zgniłym mięsem. Może antybiotyk działa, może zaczyna się dziać coś gorszego. Doktor mówi, że to się zdarza, że czasem, trzeba wyciągnąć. Tyle strachu, bólu, ryzyka i męczarni i wszystko na nic. Drugiego nie da już sobie założyć.

Patryk jest zmęczony, zrezygnowany. Ma siedemnaście lat, dziurę w brzuchu, która boli i cuchnie. Chudnie i słabnie tak, że praktycznie zasypia w pół zdania. Strach wykańcza go bardziej niż fizyczny ból. A on się boi, bo chce żyć. Czasem  pyta: „Mamo, ale ja będę żył, prawda? Bo chciałbym cię przytulić za 20 lat i powiedzieć ci, popatrz, moja córka jest tak samo uparta jak ja. I ty mamo”.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

– Dziś przed południem, pierwszy raz, dotarło do mnie, że piekło istnieje. I my jesteśmy, w samym jego środku. Ale moja babcia powiedziała kiedyś, że jak już się weszło do piekła, to nie wolno się zatrzymywać. Muszę mu pomagać, jak małemu dziecku. Ale idziemy, bo przecież tam, gdzieś po tej cholernej drugiej stronie lustra, istnieje tylko dobry czas. Bo przecież on jest łaskawy i zrobi dla ciebie wszystko, tylko trzeba z nim być, w dobrych stosunkach. Uwielbiam Alicję z Krainy Czarów. Znam prawie całą książkę na pamięć, a ten cytat wrył mi się najbardziej. Od dziecka.

Mówi, że będą cierpliwi, przecież są silni, nic ich nie pokona. Bo jeszcze kawałek, bo już tak niedaleko. Bo już tyle znieśli, co jeszcze może być gorszego? Są po takich bitwach, chorobach ich całej trójki, ogromnych problemach osobistych, utracie najukochańszego człowieka, walce z ignorancją i brakiem empatii.

– Bo wiesz, człowiek może być człowiekowi wilkiem. Przykład? Nasza ostatnia wizyta na SOR. Nie uwierzyłabym, gdybyśmy sami tego nie zobaczyli, tych karygodnych błędów, rażących i olewanych przy głośnym wytykaniu. A mój syn na to wszystko patrzył i słyszał, jak proszę, jak pytam o innych chirurgów, jak zaczynam krzyczeć, bo pani doktor głupawo się wciąż uśmiecha, nie proponuje ku*wa mać tlenu – bo on tam ledwo siedzi – ale ona go nie widziała – nie pofatygowała się do nas za drzwi. Pochowałam męża z mukowiscydozą. Mówię o tym głośno, panią doktor to nie wzrusza. On siedzi, za chwilę pyta: „Jak mam wierzyć, kiedy mnie skreślają na starcie?”. Nie na upragnionym przeszczepie, tylko na SOR-ze.

Mówi, że boi się, że jej syn umrze przez nieudacznictwo systemu opieki zdrowotnej, przez brak wyobraźni kogoś, kto dzieli dyżury. Ubolewa nad skrajnym brakiem przestrzegania podstawowych zasad.

– Odłączanie kroplówek lub wyjmowanie wenflonu  gołymi rękoma. Pani coś mi pod nosem burczy, że zdezynfekowała dłonie. Kiedy? Nikt tego nie wie, ja nie widziałam. Co i tak nie ma znaczenia, bo pielęgniarkom chociażby w Rabce dezynfekcja i uprzednie umycie nie przeszkadza w przepisowym, zakładaniu rękawiczek. Czasem nawet wielokrotnie, do jednego pacjenta. Mój syn kiwał głową i pytał, czy to się dzieje. Mnie sparaliżowało. Przecież to SOR, pacjenci różni, po wypadkach, przecież ryzyko złapania czegoś, zakażenia się jest ogromne.

Mówi, że może się komuś wydać, że przesadza – ona wówczas zaprasza na swoje miejsce, z całym ich bagażem nie tylko chorowania syna. Niech wtedy wydadzą opinię. Jest jego matką, jedyną osobą, która może o niego zawalczyć, znaleźć ludzi, którzy chcieliby, by jej syn jeszcze trochę pożył. Tak zwyczajnie pożył, żeby oddychał, przestał mieszkać w szpitalach, zasnął w końcu bez lęku. Spełniał marzenia, one go bardzo motywują, trzymają na powierzchni.

– W lipcu na świat ma przyjść dziecko mojego brata. Patryk koniecznie chce być najlepszym wujkiem, bardzo na to czeka. Potem znowu sobie coś znajdziemy. Małymi kroczkami, bo wiesz, my mamy dobre układy z czasem. Mieszkamy podobno w domu cudów.


 

Patrykowi można pomóc – każda złotówka się liczy!

Darowizny można kierować na konto:

Bank PKO BP S.A. O/Rabka-Zdrój

Konto do wpłat w PLN

49 1020 3466 0000 9302 0002 3473

Konto do wpłat w EUR

84 1020 3466 0000 9802 0007 0128

Kod SWIFT banku: BPKOPLPW

Numer IBAN: PL84102034660000980200070128

Koniecznie z dopiskiem Patryk Wiórek w tytule wpłaty.

Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą

ul. Prof. Jana Rudnika 3B

34-700 Rabka – Zdrój

Fot. Karo Pelc Foto

Fot. Karo Pelc Foto

 


Zobacz także

fot. iStock/AleksandarNakic

5 naukowo udowodnionych rzeczy, które czynią cię seksowną i atrakcyjną

Znać swoje miejsce w szeregu, nie wychodzić przed, nie wychylać się …

Znaleźć swoje miejsce… Pakuj walizki!

Położna z powołania

Położna z powołania. Co to znaczy?