Zima lubi dzieci najbardziej na świecie. Rodzicu – warto się z nią zaprzyjaźnić

Redakcja
Redakcja
24 stycznia 2019
Fot. iStock/Kontrec
 

Brrr. Mróz, śnieg, zimą najczęściej marzymy o tym, żeby uciec gdzieś, gdzie cały czas jest ciepło, gdzie można wygrzewać się w stroju na plaży i nie myśleć, ile warstw ubrań na siebie założyć.

Śmieję się, że postrzeganie świata zmienia się wraz z wiekiem, bo przecież jako dzieci kochaliśmy zimę, a ona kochała nas. Jak tylko spadnie śnieg moje dzieci łapią sanki, lecą na górkę. Czekają z niecierpliwością na otwarcie lodowiska, a jak tylko trafia się okazja na wyjazd na narty – skaczą z radości pod sam sufit. Tak – zima lubi dzieci, a dzieci odwdzięczają się jej tą samą miłością. A my dorośli? Albo przypomnimy sobie ten stan fascynacji zimą i damy się ponieść jak dzieci zimowo – zabawowej aurze, albo będziemy przez kilka miesięcy chodzić z nosem na kwintę. Którą wersję wybieracie? Zdecydowanie polecam tę pierwszą.

Ale wiadomo – zima, to nie tylko zabawa, to także rodzicielskie dylematy – czy moje dziecko nie będzie chore, czy nie jest za cienko/za grubo ubrane, czy się nie przegrzeje, czy nie zmarznie. Chyba z powodu tych wątpliwości i tysiąca pytań, marzymy, by zima jak najszybciej odeszła w zapomnienie. Tyle tylko, że tak wcale nie nie musi być. Wystarczy, że zaczniecie przestrzegać kilku zasad, a kto wie – może pokochacie zimę tak samo, jak wasze dzieci?

Ważna dieta

Boimy się o przeziębienia, katar, kaszel, a tak naprawdę, to przecież nie od aury zależy odporność naszego dziecka, o którą my – rodzice, powinniśmy dbać każdego dnia. Jak to robić najlepiej? Zwróćcie uwagę na to, co je wasze dziecko. Jak podaje lekarz Tadeusz Oleszczuk, odporność przede wszystkim osłabia tak zwane śmieciowe jedzenie i słodycze. Nie zawierają one żadnych witamin i minerałów, a jeszcze w organizmie dziecka je wypłukują. – Dlatego, żeby dbać o odporność dziecka, należy najzwyczajniej unikać tego, co nie dodaje mu zdrowia, a je osłabia i pogarsza – mówi Tadeusz Oleszczuk dodając, że nabiał może być także pułapką dla odporności naszych dzieci. – Niestety, wiele jogurtów zawiera sporo cukru, o napojach gazowanych nawet nie wspomnę.

Lekarz podaje, żeby zadbać o obecność warzyw w diecie naszego dziecka. – Oczywiście najlepsze są te kupione na sprawdzonym targu. Pamiętajmy, że zdrowa jest cebula, czosnek, pomidor, papryka. Starajmy się je przemycać jak najczęściej. Poza tym dzieci lubią buraczki, w których można przemycić kilka ząbków czosnku. Jak podaje Akademia 5.10.15. na swoim blogu dla rodziców: do domowych metod walki z przeziębieniem  należą przede wszystkim miód, czosnek i cebula, warzywa krzyżowe takie jak  kalafior, jarmuż,  kapusta, rzodkiewka, rzepa, a także kilka ziół i przypraw.

Świeże powietrze

Oprócz diety ważny jest ruch. I to nie ten w domu, kiedy dziecko biega między pokojami, ale właśnie na świeżym, często mroźnym powietrzu. Ktoś spyta – właściwie dlaczego? Otóż przebywanie na mrozie usprawnia w naszych dzieciach mechanizm termoregulacji, który sprawia, że coraz lepiej będzie dopasowywać się do różnych warunków pogodowych. Ma to oczywiście olbrzymie znaczenie zwłaszcza zimą, gdy łatwiej o przeziębienie. Pamiętajmy, że im więcej jesteśmy z dziećmi na dworze, tym mniejsze ryzyko zachorowania. To nie muszą być od razu trzy godziny, ale wyjdźmy raz na pół godziny, raz na godzinę – nawet kilka razy dziennie.

Nie ma nudy

Tylko co robić na dworze jak zimno i ciężko z placu zabaw skorzystać? Przypomnijcie sobie, co wy robiliście robić jako dzieci? Czasami wystarczyła zamarznięta kałuża, żeby się po niej poślizgać, a później sprawdzić wytrzymałość lodu, prawda? Jeśli spadnie śnieg – można iść na sanki, znaleźć fajną górkę, z której można pozjeżdżać. A może wybrać się na lodowisko? W końcu na naukę jeżdżenia na łyżwach nigdy nie jest ani za późno, ani za wcześnie. Myślę, że mało które dziecko chciałoby sobie po prostu zimą pospacerować. Chcecie wyjść na dwór? Zaplanujecie ten czas, by dla każdego z was był atrakcyjny.

Nie przegrzewać

Wiemy, co dziecko powinno jeść, co można robić na dworze, a i tak najbardziej drażliwym tematem zostaje – w co dziecko ubrać. Z wyjaśnieniami spieszy nasz ekspert Tadeusz Oleszczuk: – Hartować to znaczy, nie przegrzewać, ubierać na cebulkę, a jeśli dziecko jest bardzo aktywne, zrezygnować z dodatkowego swetra. Warto pomyśleć o bieliźnie narciarskiej, która odparowuje wilgoć, dzięki czemu dziecko nie marznie.

Dobra kurtka, spodnie śniegowce, czapka i wybiegajcie na spotkanie z zimą. Szykujecie się na ferie, zimowe wyjazdy, a może planujecie aktywnie spędzić czas w waszym mieście? Zajrzyjcie koniecznie do zimowej kolekcji 5.10.15. Tam znajdziecie wszystko to, czego wasze dziecko potrzebuje zimą do ubrania. Jest ciepło, kolorowo i wygodnie.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

A kiedy już wrócicie z zimowych zabaw do domu, koniecznie przygotujcie herbatkę z imbirem lub sok z malin – oczywiście niesłodzony.


Artykuł powstał przy współpracy z 5.10.15.


List do przyjaciółki, która właśnie rozstała się z mężem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 stycznia 2019
Fot. iStock/MartinPrescott
 

Kochana,

widzę, jak ci ciężko. Jak jednego dnia siedzisz przytłoczona i zrozpaczona tym, co się stało, a kolejnego próbujesz robić dobrą minę i próbować wstać z kolan i iść do przodu

Tak wiele bym chciała ci powiedzieć, choć wiem, że słowa nie ukoją twojego bólu, że odbiją się jeszcze echem od ściany, dotrą za kilka tygodni, może miesięcy. Dlatego piszę, bo wierzę w pisane słowo, w jego moc, w możliwość sięgnięcia do niego w każdej chwili, w każdym trudnym momencie.

Chciałam ci powiedzieć, że cię rozumiem, że jestem blisko, że ta podróż, jaką musisz przejść, będzie bolesna, nie zaprzeczam temu. Niezliczoną ilość razy zapewne obudzisz się, poczujesz słońce na swojej twarzy i z radością pomyślisz, co przyniesie ci dzień. Ale na pewno zdarzą się też dni dni, w których nie będziesz miała siły wstać z łóżka, otworzyć oczu, kiedy każdy krok w dzień wypełniony będzie bólem twojego serca. Ze wszystkich sił będziesz udawać, że wszystko jest okej, że jest idealnie.

Chciałam ci powiedzieć, że masz czas, że nie musisz robić siedmiomilowego kroku. Nie spiesz się, jeśli potrzebujesz tygodni na przeżycie straty tak ważnej rzeczy, jaką jest miłość, w porządku. Nie patrz na to, co pomyślą inni. Nie wypieraj bólu i cierpienia, nie udawaj, że go nie ma. Zaakceptuj go. Obejmij. Przytul.

Nie mówię, że powinnaś ciągle płakać ani, że twój dzień powinien kręcić się na nieustannym rozmyślaniu o tym, co się stało. Po prostu łatwiej jest zaakceptować to, przez co przechodzisz, niż bagatelizować swój ból, który w końcu i tak by w ciebie uderzył i to ze zdwojoną siłą.

Chcę ci przypomnieć, że to nie była twoja wina. Nigdy nie była. Nigdy nie obwiniaj się za swoje błędy. Wszystko, co zrobił, było jego wyborem. Podjął tę decyzję – nie dlatego, że byłaś niewystarczająca, ale dlatego, że nie chciał zmierzyć się z odpowiedzialnością, że postanowił dość szybko pójść na łatwiznę, zamiast o was zawalczyć.

Dałaś mu wszystko, co mogłaś zaoferować. Zrobiłaś wszystko, aby wasz związek zadziałał. Byłaś gotowa walczyć o niego, choć chwilami cały świat miałaś przeciwko sobie, inni mówili, żebyś odpuściła, że nie warto. Ale ty dawałaś mu szansę, kolejną i kolejną. Byłaś, kiedy potrzebował pocieszenia, wsparcia, choć on nie dawał ci nic w zamian. Ale dziś musisz iść do przodu. Jasne, raz na jakiś czas warto spojrzeć w przeszłość, ale nie zgub się w niej, nie zgub drogi, którą powinnaś zmierzać tylko dlatego, że się za nim będziesz oglądać.

Nie krytykuj siebie za to, że go kochasz, bo kiedyś był dobrym facetem. On też cię kochał. Macie wiele wspólnych dobrych wspomnień. Razem się śmialiście, żartowaliście, wzruszaliście. Były rzeczy, którymi cię rozczulał, zachwycał. To wszystko było prawdziwe, to była miłość. Żaden związek nie jest doskonały, ale też każdy na swój własny sposób wystarczająco doskonały bywa.

Był miłością twojego życia. Odchodząc odebrał ci plany, marzenia, cele. Pozostała dziura, pustka, której dzisiaj – wydaje ci się, niczym nie jesteś w stanie wypełnić. Ale chciałabym, byś uwierzyła, że kiedyś przyjdzie taki czas, gdy wrócisz do siebie, gdy z sentymentem będziesz wspominać, to, co między wami było, bo nauczysz się wyciągać z tej bolesnej i trudnej lekcji wnioski. I jasne, chciałabym, żeby to się nigdy tobie nie przytrafiło, żeby on nigdy nie stanął na twojej drodze. Ale widziałam jak przy nim wzrastasz, jak dojrzewasz, jak się zmieniasz. To dziś jest twoją siłą, to po nim zostało i to w sobie pielęgnuj. Bądź w końcu ważna dla siebie tak bardzo, jak jesteś ważna dla mnie. Kocham cię, przytulam i jestem – na dobre i na gorsze.


Już prawie zapomniałaś, już zamknęłaś ten rozdział. Wtedy on wraca i wywraca twoje życie do góry nogami

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 stycznia 2019
Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!
Fot. iStock / kieferpix

Wydaje ci się, że masz to za sobą. Przetrwałaś, zamknęłaś tamten rozdział, przepłakałaś swoje. Pozapominałaś o tych iluzjach. Wykluczyłaś go ze swojego serca. Minęło tyle lat. Jesteś z kimś, kto przez lata było ojcem dla twojego dziecka – waszego dziecka. Zaakceptował je, pokochał jak swoje. Uspokoiłaś się. Jesteś już gdzie indziej. Tylko czasem patrzysz na twarz swojego syna i widzisz w nim JEGO. To niezwykłe, jak bardzo nie da się oszukać natury. Jego oczy, jego gesty, jego słowa. Sposób, w jaki odrzuca grzywkę z czoła. Lekko nerwowy, ale zaraźliwy śmiech. Uważność, z jaką patrzy na ciebie, gdy mówisz, że musicie porozmawiać. Nawet charakter pisma. Oddychasz głęboko. Przecież masz to już za sobą. Masz dom, rodzinę. Nic już się nie wydarzy. Tamto jest skończone.

I nagle staje się to, czego tak bardzo się bałaś. Kiedy wierzysz głęboko we wszystko, co zbudowałaś – on wraca. Miłość twojego życia. Mężczyzna, któremu nikt nie dorównał. Nawet ten, z którym jesteś. Pojawia się „znikąd”. Odnajduje cię na Facebooku albo przez starych znajomych. Wysyła niezobowiązującą wiadomość. Zwykłe „cześć, co u ciebie, u was?” i jeszcze „miło byłoby cię zobaczyć”.

Nie wiesz co się z tobą dzieje. Łapiesz się kurczowo tego, co masz, tego, co nagromadziłaś przez cały czas, kiedy jego nie było. Miłości, która pojawiła się z czasem. Codzienności, pracy. Wieczorów przed telewizorem. Wyjazdów na narty. „Wrócił”. Te słowa wyświetlają ci się w głowie jak wielki, drażniący neon.

Patrzysz na faceta, z którym spędziłaś ostatnie kilkanaście lat życia i czujesz, że nie potrafisz mu o tym powiedzieć. Dlaczego? Przecież tamten już dawno nic dla ciebie nie znaczy. To naprawdę głupstwo, nic takiego. Wam nic nie grozi. Wasz związek jest bezpieczny, silny. Obmyślasz tylko, jak przedstawisz mu tę sytuację. Ćwiczysz przed lustrem obojętną minę i wypowiedziane mimochodem „a, zapomniałabym T. się odezwał”. Nic z tego. Uspokajasz się na siłę. Przecież nic się nie stało. To tylko wiadomość, jak tysiące innych. Poza tym, od ciebie zależy, co z nią zrobisz. Możesz ją skasować, udać, że nie przeczytałaś. Nie myśleć, zepchnąć do podświadomości. Ale nie umiesz. Podejmujesz tę decyzję, odpowiadasz. Najnormalniej w świecie. Najbardziej obojętnie. „Hej, u nas w porządku, dzięki za wiadomość”. I czekasz, co się teraz wydarzy.

Nie wiesz jak to się dzieje, ale on znowu jest w twoim życiu. Najpierw tylko na chwilę, bo „przypomniał sobie”, że przecież macie razem dziecko. Jest go ciekawy. Nie oponujesz, przecież ma prawo. Posyłasz zdjęcia, chwalisz się wynikami w szkole, w sporcie. Starasz się, bo co ci szkodzi, przecież to już dawno „nie twoja bajka”. Potem okazuje się, że to jest powrót na dłużej. Bo on przypomniał sobie jak bardzo jesteś niezwykła. I jak piękna, mimo upływu czasu. Może nawet piękniejsza niż kiedyś. Wie to, bo się spotykacie. Od czasu do czasu, w kawiarni.

Pierwsze spotkanie jest dziwne. Witasz się podając mu rękę. Szybkie spojrzenie, nerwowe gesty. Potem jest już dobrze, spokojnie. Myślisz sobie: dobrze mu z tymi siwymi pasmami. Wygląda tak szlachetnie. Zapomniałaś już, że zostawił was, bo nie umiał zrezygnować z życia, które prowadził. Było, minęło. Już dawno cię to przecież ni dotyka. Nic nie szkodzi.

Łapiesz się na tym, że zastanawiasz się, co on myśli o tobie. Czy analizuje twoje zmarszczki, twoją figurę? Wiesz, że dobrze wyglądasz, widzisz zachwyt w jego oczach. Wracasz do domu i jesteś w rozsypce. Ale zaprzeczasz, że coś się stało. Masz swoje życie. Masz swoją stabilizację. Masz mężczyznę, który był u twojego boku w najtrudniejszych momentach. Mężczyznę, który nadal nie wie o NIM.

Byłaś taka pewna uczucia i związku, w którym jesteś. Mijają miesiące i jesteś pewna coraz mniej. Nie potrafisz przerwać tej odzyskanej znajomości. Tłumaczysz sobie, że to dla niego, dla waszego syna. Nie, nie masz romansu. To tylko spotkania przy kawie, jakieś SMS-y. Jego wyznania, że nigdy nie przestał cię kochać. Że chce życia we dwoje. We troje – chce też odzyskać syna.

Czas mija. Przychodzi moment, w którym nie potrafisz już zaprzeczyć: Uczucia odżyły, mocniejsze niż kiedyś. Męczysz się. Wyobrażasz sobie, że ten, z którym jesteś znika z twojego życia, że jesteś wolna, że mogłabyś znów być z tym, który był zawsze najważniejszy…

W końcu stajesz przed decyzją, bo dłużej już tak nie możesz. Musisz zakończyć tę znajomość albo odejść od partnera. Przecież masz wyrzuty sumienia. Potworne poczucie winy. Przecież to on wychował twoje dziecko. To z nim stworzyłaś dom. To on ci ufa bezgranicznie. I to on zasypia codziennie obok ciebie, głaszcząc przed snem twoje włosy.

Ale serca nie oszukasz. Ono wyrywa się do tego, którego już kiedyś pokochało. Tylko jaką masz gwarancję, że i tym razem on nie odejdzie? Kalkulujesz, analizujesz, patrzysz na niego próbując odgadnąć, ocenić szczerość jego uczuć.  Jest starszy o te kilkanaście lat, wiele przeszedł, może zrozumiał. I mówi, że marzy o Tobie. Nie umiesz przyznać, jak bardzo to na ciebie działa.

Jeszcze dziś, jeszcze w tym momencie nie wiesz co zrobisz. Chciałabyś zniknąć, zapaść się pod ziemię. A jednocześnie tak bardzo pragniesz jego. W którą stronę pójdziesz? Jaką decyzję podejmiesz?


Zobacz także

Magiczna 40-tka... bardzo ci w niej do twarzy!

Magiczna 40-tka… bardzo ci w niej do twarzy!

Jaka jest wasza miłość? Namiętność, intymność czy zobowiązanie – składniki miłości można zmierzyć

5 chińskich przysłów o miłości, których piękno i prawda pozwolą ci lepiej zrozumieć samego siebie