To wszystko już było, dlaczego znowu okrada się nasze dzieci i młodzież? 900 milionów na reformę zamiast w rozwój szkół i edukacji

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 stycznia 2017
900 milionów na reformę?
Fot. iStock/BrianAJackson

Zewsząd słychać: „Podpisał”, „Katastrofa”. Toczą się dyskusje na poziomie politycznym, czy to dobrze, czy źle, kto kogo nie słuchał, kto komu utarł nosa i w końcu kto ma więcej racji. Gdzie ci, co protestowali przeciwko tworzeniu gimnazjów, a gdzie ci, co teraz protestować zaczęli zbyt późno. Ktoś chce robić strajk w szkołach, ktoś inny wylicza czy miejsc pracy przybędzie, czy jednak ludzie stracą pracę. Bo przecież nie tylko mowa o nauczycielach, ale o sprzątaczkach, o paniach pracujących w kuchniach, o szkolnych pielęgniarkach, woźnych.

A przecież w tej reformie najważniejsze są dzieci i młodzież. Są tacy, którzy lubią sobie nimi wycierać buzię i dumnie mówić, że to przyszłość naszego narodu. Ja nie dyskutuję czy gimnazja były złe, czy osiem lat podstawówki dobre. Edukacji w gimnazjach nigdy nie doświadczyłam – ani ja, ani moja siostra, a moje dzieci wygląda na to już nie zdążą, więc wypowiadać się nie będę.

Boli mnie coś innego. Tej przyszłości naszego narodu odebrano właśnie około 900 milionów złotych. Tyle kosztować będzie reforma. Reforma wprowadzana na szybko, na gwałt, a edukacji nic bardziej nie szkodzi, jak rewolucja. Ale o tym widocznie wszyscy zapomnieli. Tydzień na konsultacje do podstawy programowej to kpina grzmiały środowiska związane z edukacją. Rada Języka Polskiego wskazała w swojej opinii szereg niezrozumiałych i archaicznych założeń, według których nasze dzieci uczyć się będą myślenia odtwórczego, daleko im będzie do kreatywności. Program nie zakłada bowiem żadnej swobody dawanej nauczycielom dotychczas. Przyjaciółka – od wielu lat nauczycielka, powiedziała: „Poznawałam klasę, widziałam, co ją interesuje, zwracałam uwagę, czy więcej jest chłopców, czy dziewczynek. Pod kątem danej klasy dobierałam lektury, a teraz będziemy na ślepo grzmocić Sienkiewicza, Żeromskiego, Krasickiego – powiedz mi, które dziecko pokocha czytanie po takich trudnych dla nich lekturach?”. Nowa podstawa programowa mówi: „zna zasady”, a nie że umie się nimi posługiwać. Kwestia nauczania i interpretacji zależeć będzie od nauczyciela. Ale czy on nie będzie miał dość, skoro nikt nie daje mu kredytu zaufania, narzuca z góry określone wytyczne, którego nikt nie słucha? Ja bym miała dość. Przyznaję.

Wychodzi na to, że nasze państwo stać na wydanie 900 milionów na reformę edukacji na już,  gdzie nie ma podręczników, gdzie tak naprawdę nikt nic nie wie, co dalej, co z programem do szkół średnich. Wiemy, że nasze dzieci od czwartej do ósmej klasy będą rozczytywać się w „Panu Tadeuszu”, ale co po podstawówce, co z kontynuacją nauki, czy to co zostało wyrzucone z programu matematyki znajdzie się w szkole średniej, czy lekcje historii będą ponownie wracaniem do tego, czego już uczyli się w podstawówce?

Mam w nosie polityczne rozgrywki, mnie interesuje, dlaczego wprowadzana zostaje reforma na siłę? Dlaczego nic nie jest tu poukładane, dlaczego nowym programem zostają objęci uczniowie niektórych roczników, a nie idzie to systematycznie od pierwszej klasy? Co z podręcznikami, które obecnie mamy darmowe, co wielu rodzinom pomogło przy szykowaniu szkolnej wyprawki? Co z drugim językiem obcym, na który niektóre samorządy znajdują pieniądze i wprowadzają już od czwartej klasy podstawowej? Czy utrzymując pustostany po gimnazjach nadal będzie je na to stać?

Rozumiem, że reforma edukacji jest potrzebna, ale czy nie powinniśmy iść do przodu, a nie wracać do metod nauki według jednej i jedynej słusznej teorii? Zgodnej ze światopoglądem akuratnie rządzącej partii? Co z wychowaniem do życia w rodzinie, co z informatyką, z wprowadzaniem nowych technologii do szkół. Co z doposażaniem placówek, choćby w szafki na ubrania, w nowe sale gimnastyczne, które teraz i tak stawiają zadłużone samorządy, w wyposażenie tych sal w nowe materace, piłki? Co z salami do informatyki, gdzie stoi kilka komputerów, z czego 50% jest zepsuta? Co z salami językowymi, z których dzieci mogłyby czerpać garściami?

Dlaczego za te pieniądze (skoro wychodzi na to, że są) nikt nie pomyślał o wyrównywaniu szans między dziećmi ze szkół wiejskich, z małych miasteczkach, a tymi z dużych miast, gdzie dostęp do zajęć pozalekcyjnych jest zdecydowanie większy. A tymczasem za zajęcia te po lekcjach płacimy i to nie mało, bo w szkołach ze świecą szukać zajęć dodatkowych z matematyki, przyrody, czy informatyki. Gdzie poszukiwania zdolności wśród dzieci, gdzie wspieranie ich w tym, w czym czują się dobrze, gdzie rozwijanie pasji i zainteresowań? Szkoła jest dzisiaj po to, żeby iść, odsiedzieć swoje na lekcji, wrócić do domu i zająć się tym, co naprawdę dzieci lubią. Nie ma zajęć sportowych, nie ma tych, które rozwijałby umiejętności plastyczne, artystyczne w ogóle.

900 milionów, które mogłyby zasilić szkolne budżety, z których można by zapłacić nauczycielom za godziny, kiedy zostają po lekcjach. Bo dlaczego nie? To ich praca, a nikt mi nie powie, że lepiej i efektywniej się pracuje, kiedy finansowo twój wysiłek jest wynagradzany. Tym, którym się nie chce i tak nic nie zrobią, ale znam tych, którym chce się bardzo, ale co chwilę mają podcinane umiejętnie skrzydła i chodzą szarzy i smutni, jak reszta, po szkolnych korytarzach.

900 milionów, z których okrada się przyszłość narodu, licząc, że oni to docenią, że będą piać z zachwytu nad listą lektur wyciągniętych sprzed 30 lat, kiedy to ja do szkoły chodziłam, a gdzie paradoksem jest umieszczanie Neli małej podróżniczki na liście lektur dla ósmej klasy, gdzie teraz czytają ją ośmiolatkowie.

Cóż, świat idzie do przodu. Rozwija się. Tylko nasze dzieci chce się zostawić daleko w tyle z obciętymi lekcjami z informatyki w szkole średniej, z jedyną słuszną wizją rodziny, gdzie antykoncepcja to tylko kalendarzyk małżeński, i z brakiem informacji o tym, jak niewiedza może skrzywdzić tych, którzy na oślep będą chcieli czerpać z tego, czego szkoła im nie da, nie pokaże. I z tablicami, po których umorusany kredą nauczyciel będzie chciał wyjaśnić wyższość Polski nad innymi krajami… To wszystko już było… Gdzie nas doprowadziło?


„Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. A wy? Nie macie żadnych tajemnic przed swoimi przyjaciółmi?

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2017
"Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie"
Mat. prasowe

Pomyślałam: „Czy moi przyjaciele zdecydowaliby się na taką grę”. Cóż we włoskim filmowym hicie:  „Dobrze się kłamie w miły towarzystwie” zabawa w brak tajemnic przybrała dość dramatyczny obrót, choć chyba trudno się nie zgodzić, że nie mogło to być zaskoczeniem.

Ale od początku. U Rocco, który jest chirurgiem plastycznym i jego żony Evy – terapeutki (doskonała w tej roli polska aktorka Kasia Smutniak) na kolacji spotykają się przyjaciele – dwie inne pary i samotny przyjaciel. Kolacja toczy się w sielskiej i jak na zgraną paczkę ludzi, którzy znają się od dawna, w przyjacielskiej atmosferze. Do czasu, gdy Eva – gospodyni kolacji, proponuje, żeby na stole położyć swoje telefony i dzielić się z pozostałymi wszystkimi wiadomościami, telefonami z innymi…

Mat. prasowe

Mat. prasowe

W końcu są przyjaciółmi, wiedzą o sobie wszystko i raczej nie mają przed sobą tajemnic, którymi nie mogliby się podzielić. Czy aby na pewno?

Doskonały film, który w zabawny sposób, a jednak na poważnie rozkłada na części pierwsze nasze relacje, związki, przyjaźnie. To śmiech przez łzy, gdzie reżyser Paolo Genovese pokazuje nam świat, jakim jest naprawdę. Z naszymi kłamstwami, hipokryzją, z przyklejonym do twarzy uśmiechem i założoną maską, z przedstawianiem siebie zawsze w lepszym świetle, niż jesteśmy naprawdę. Gramy role, w których chcielibyśmy, żeby widzieli nas inni, a całą prawdę o nas samych znają tylko nasze smartfony…

00171_PMM1621

Doskonała tragikomedia, z której trudno nie wyjść z refleksją na swój temat, na temat swoich relacji z innymi. Spytaj siebie, czy odważyłabyś się na taką grę wśród swoich przyjaciół? I szczerze odpowiedz sobie na to pytanie. Wnioski najlepiej wyciągnąć samemu.

„Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” to we Włoszech filmowy hit 2016 roku, wielokrotnie nagradzany, który możemy zobaczyć już w naszych kinach.

Serdecznie zapraszamy! Może warto się wybrać z paczką przyjaciół?

Mat prasowe

Mat prasowe

 


Noworoczne zmiany z TK Maxx

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2017
TK Maxx
Fot. Materiały prasowe

Do sklepów TK Maxx trafiła właśnie wielka dostawa produktów sportowych.

Wśród nich – akcesoria i ubrania niezbędne zarówno dla mistrzów fitnessu, jaki i tych, którzy stawiają pierwsze kroki na bieżni. Wszystko w cenach do 60% niższych od regularnych cen sprzedaży w Polsce i na świecie.

Dodatkowo, na tych, którzy marzą o pełnej odnowie, w TK Maxx czekają odżywcze kosmetyki do pielęgnacji ciała i wyjątkowe produkty dla domu. Z początkiem roku warto zadbać o siebie i otaczającą nas przestrzeń, by poczuć pełnię zen!

Produkty sportowe

Activewear

TK Maxx 1. Sportowa kurtka w stylu retro – 199.99 zł 2. Antypoślizgowa mata do jogi – 17.99 zł 3. Piłka do ćwiczeń – 54.99 zł 4. Legginsy – 74.99 zł 5. Rękawice do ćwiczeń – 34.99 zł 6. Sportowa koszulka – 79.99 zł 7. Ciężarki – 39.99 zł 8. Kurtka w moro – 199.99 zł 9. Kulki do masażu – 19.99 zł 10. Sportowy top – 74.99 zł 11. Koszulka do ćwiczeń - 69.99 12. Kolorowe legginsy – 74.99 zł 13. Roller do ćwiczeń - 69.99 zł 14. Przyrząd do ćwiczeń - 39.99 zł 15. Bluza sportowa - 129.99 zł 16. Jasna kamizelka - 349.99 zł 17. Mata do jogi - 69.99 zł 18. Sportowa bluza - 99.99 zł

1. Sportowa kurtka w stylu retro – 199.99 zł 2. Antypoślizgowa mata do jogi – 17.99 zł 3. Piłka do ćwiczeń – 54.99 zł 4. Legginsy – 74.99 zł 5. Rękawice do ćwiczeń – 34.99 zł 6. Sportowa koszulka – 79.99 zł 7. Ciężarki – 39.99 zł 8. Kurtka w moro – 199.99 zł 9. Kulki do masażu – 19.99 zł 10. Sportowy top – 74.99 zł 11. Koszulka do ćwiczeń – 69.99 12. Kolorowe legginsy – 74.99 zł 13. Roller do ćwiczeń – 69.99 zł 14. Przyrząd do ćwiczeń – 39.99 zł 15. Bluza sportowa – 129.99 zł 16. Jasna kamizelka – 349.99 zł 17. Mata do jogi – 69.99 zł 18. Sportowa bluza – 99.99 zł

Pełna harmonia

TK Maxx 1. Zestaw do kąpieli – 54.99 zł 2. Termofor i opaska na oczy – 129.99 zł 3. Mydło w ozdobnym pudełku – 54.99 zł 4. Szczoteczka do twarzy – 199.99 zł 5. Bidon - 54.99 zł 6. Rękawica masująca - 19.99 zł 7. Zestaw flamastrów - 69.99 zł 8. Futrzane kapcie – 54.99 zł 9. Świeca zapachowa – 19.99 zł 10. Świeca w krysztale – 74.99 zł 11. Książka kucharska – 44.99 zł 12. Walizka w kolorze różowego złota – 1499.99 zł

1. Zestaw do kąpieli – 54.99 zł 2. Termofor i opaska na oczy – 129.99 zł 3. Mydło w ozdobnym pudełku – 54.99 zł 4. Szczoteczka do twarzy – 199.99 zł 5. Bidon – 54.99 zł 6. Rękawica masująca – 19.99 zł 7. Zestaw flamastrów – 69.99 zł 8. Futrzane kapcie – 54.99 zł 9. Świeca zapachowa – 19.99 zł 10. Świeca w krysztale – 74.99 zł 11. Książka kucharska – 44.99 zł 12. Walizka w kolorze różowego złota – 1499.99 zł


Artykuł powstał we współpracy z TK Maxx


Zobacz także

Jak dobrać makijaż do kształtu twarzy?

Jak dobrać makijaż do kształtu twarzy?

Fot. iStock / lolostock

Kochany, dziękuję ci, że mnie zostawiłeś. Gdybyś nadal był, jak wielu dobrych rzeczy o sobie bym nie wiedziała…

Fot. Adam Kliczek, http://zatrzymujeczas.pl (CC-BY-SA-3.0)

Bądźcie w tym roku bardziej niż zawsze. Nie wbrew komuś, ale dla kogoś. By pomagać. Finał WOŚP