Przechowujesz tak obrane ziemniaki? To błąd

Pani Mądrala
Pani Mądrala
13 lutego 2018
Fot. iStock/SVproduction
Następny

Powiem Wam, że to całe dorosłe życie jest mega skomplikowane. Szczególnie w przypadku kobiet, które to z reguły biorą na siebie rolę Pani Domu (czytaj – Pani Gospodyni). Gotujemy, sprzątamy, ogarniamy. Wykonujemy te wszystkie, z pozoru proste, banalne i nic nie znaczące czynności i jesteśmy zażenowane, gdy nagle dowiadujemy się, że przez całe życie robiłyśmy to źle. Wiem, że niektóre z was mogą nie mieć w sobie tyle ciekawości, żeby niektóre swoje zwyczaje weryfikować, więc spieszę z pomocą. Pomimo całego mojego zamiłowania do stylu życia EKO, który sam z siebie wydaje się być żmudny i mozolny (choćby to mieszanie różnych dziwnych mikstur, żeby ograniczyć użycie chemii), jestem wygodnicka. Ba! Wygodnicka i leniwa. No ale każda z nas ma jakieś swoje dziedziny, w których jest perfekcyjna i takie, w których odpuszcza. Ja na przykład uwielbiam sprzątać i czystość jest dla mnie ważna. Przegryzę tętnicę każdemu, kto powie, że mam w domu syf. Ale dla odmiany… Nie znoszę gotować. Jak Boga kocham, szlag mnie trafia, gdy muszę stać przy garach. Nie wiem, czy kurs gotowania by tu cokolwiek zmienił. Po prostu chyba istnieją kobiety, które nie znoszą szatkować, mieszać, doprawiać, ugniatać, zagniatać i cudować. No i te przepisy? Dla kogo one są pisane? Jak czytam „filiżanka mąki” i patrzę na 3 różne, które mam w szafce, to generalnie zamykam książkę kucharską i zamawiam pizzę.

No ale dziś nie o tym.

U mnie w domu często serwuję ziemniaki. Nie, nie same, choć zwykłe połączenie ich z kefirem i jajkiem sadzonym uważam za najlepsze danie pod słońcem. Biorąc pod uwagę fakt, że dietetycy już dawno obalili mit, jakoby ziemniaki były potwornie tuczące, chętnie po nie sięgam. Są tanie i proste w przygotowaniu (chociaż wybór smacznych ziemniaków to już wyższa szkoła jazdy, serio!). Można obrać je wcześniej, wstawić do garnka i niech czekają na „porę obiadową”, tak?

I guzik prawda!

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Przez to zdjęcie już nigdy nie użyję suszarki do rąk. OKROPNE

Pani Mądrala
Pani Mądrala
16 lutego 2018
Fot. iStock/Massimo Merlini
Następny

Korzystanie z publicznych toalet to swego rodzaju loteria. Po pierwsze, nigdy nie wiesz, jaki widok zastaniesz po wejściu do kabiny. Po drugie, nigdy nie wiesz, czy nie nabawisz się jakiejś choroby. Nie żebym krytykowała pracę osób sprzątających, bo naprawdę szczerze je podziwiać i uważam, że należałoby je ozłocić za to, co robią. Ale prawda jest taka, że publiczne toalety do prawdziwe siedlisko zarazków. Czasem po prostu nie idzie wytrzymać i trzeba skorzystać z łazienki w centrum handlowym lub na stacji benzynowej. Większość z nas robi to niechętnie. Ja też. Zawsze więc starałam się stosować podstawowe zasady higieny. A więc – nie dotykałam niczego, czego dotknąć nie musiałam, nie siadałam na desce sedesowej, nie kładłam torebki na podłodze i zawsze, ale to zawsze myłam dokładnie ręce po skorzystaniu z toalety. Jeśli były pod ręką ręczniki papierowe, korzystałam z nich, jeśli je, używałam suszarki do rąk.

Wiadomo – żeby było bardziej ekologicznie, w wielu miejscach w ogóle zlikwidowano podajniki papieru. Nigdy nie byłam zwolenniczką suszarek, ponieważ ich użycie często zabiera sporo czasu, trzeba swoje odstać w kolejce, a i tak dłonie nie są później zupełnie suche i trzeba je wycierać w ubranie. Czasem jednak korzystałam. I moje dzieci też. Teraz wiem, że nie zrobię tego nigdy więcej. Wszystko za sprawą zdjęcia, które zobaczyłam. Wykonała je Nichole Ward, studentka z Kalifornii. Kobieta, w ramach zajęć z mikrobiologii musiała przeprowadzić pewien eksperyment. Wykładowca kazał swoim uczniom umieścić otwartą szalkę Petriego (taki szklany „pojemniczek” do hodowania zarazków) na 3 minuty i przez kilka kolejnych dni obserwować, co się będzie działo.

Nichole postanowiła swoją szalkę Petriego umieścić przy otworze, z którego dmucha powietrze z suszarki do rąk. Gdy po trzech dniach chciała ocenić swój eksperyment, dosłownie zamarła. Kobieta zamieściła zdjęcie na Facebooku z dokładnym opisem całej historii. Szczerze mówiąc, mnie zwaliło z nóg. Każdy powinien to zobaczyć…

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Jak szybko i skutecznie wyczyścić muszlę klozetową? GENIALNY pomysł

Pani Mądrala
Pani Mądrala
8 lutego 2018
Fot. iStock/THEPALMER
Następny

Nie znoszę szorować muszli klozetowej, dlatego (mimo całego mojego zamiłowania do stylu życia „eko”) zawsze używałam mocnej chemii. Najczęściej wlewałam („na oko” czyli sporo…) detergent na noc i rano szorowałam z pomocą szczotki toaletowej. Problem był taki, że w całej łazience, a właściwie to w całym domu, potwornie śmierdziało chemikaliami. Są tacy, co lubią ten zapach, bo wydaje im się, że to właśnie ZAPACH CZYSTOŚCI. Ale są też tacy, którym od wdychania takiego smrodu robi się niedobrze i kręci się w głowie. Nie ma się co oszukiwać – chemia szkodzi, dlatego lepiej ograniczyć jej użycie do minimum. Ale czy to oznacza, że jesteśmy skazane na mozolne szorowanie? Niekoniecznie. Znalazłam sposób, który odczaruje mycie muszli klozetowej. To naprawdę genialny trik!

Jill Nystul, autorka wielu poradników dla amerykańskich kobiet, jest moją wielką idolką. To właśnie jej metoda czyszczenia WC zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jill opracowała specjalną recepturę do stworzenia musujących kul, które po prostu wrzuca się do muszli i podziwia efekty. Nie, nie kupisz ich w sklepie. Zrobisz je własnoręcznie w domu. Spokojnie, powinnaś mieć wszystkie składniki, a jeśli nie – dostaniesz je za rogiem. Co więcej, kupisz je za grosze.

Czego potrzebujesz do przygotowania musujących kul?

  • 1 i 1/3 szklanki sody oczyszczonej
  • 1/2 szklanki kwasku cytrynowego
  • łyżeczkę wody
  • po 30 kropli eterycznego olejku (np. lawendowego, miętowego czy cytrynowego) dla pięknego zapachu

Soda oczyszczona wybiela i usuwa zapachy, a dzięki delikatnym właściwościom ściernym, zmywa także brud i osad. Kwasek cytrynowy także wybiela, ale jednocześnie rozpuszcza osady. Woda jest niezbędna, by wszystkie produkty się połączyły. Olejki eteryczne to tylko dodatek.

Jak przygotować musujące kule?

Zasada jak przy muffinkach 🙂 Najpierw mieszasz wszystkie suche produkty, czyli w tym przypadku sodę oczyszczoną i kwasek cytrynowy. Dopiero potem dodajesz wodę i olejek eteryczny. Nie przesadź ani z jednym ani z drugiem, ponieważ produkty suche mogą zacząć się rozpuszczać, a chodzi tylko o to, żeby delikatnie się połączyły.

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…