Pewność siebie ratuje życie. Potrafisz dać swojemu dziecku taką supermoc?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
24 lipca 2018
Fot. iStock / yaruta

W co chciałbyś wyposażyć swoje dziecko, gdybyś nie miał żadnych ograniczeń? Znajomość języków obcych, umiejętność szybkiego czytania, uczenia się, analitycznego myślenia? A może charyzmę, spryt czy łatwość nawiązywania kontaktów? Wiem, na pewno na końcu wybrałbyś „umiejętność życia lekko i szczęśliwie” – cokolwiek by się za tym hasłem nie kryło, bo przecież tego dla dzieci najbardziej chcemy, by potrafiły znaleźć swoje szczęście. Gdyby tak to działało… i żeby, jak za dotknięciem magicznej różdżki, nasze dziecko nabywało wszystkie przydatne mu cechy i umiejętności. 

Są wybory, których dokonujemy codziennie. Zapisując dziecko na angielski czy tenisa. Zabierając je do kina i galerii, kupując mu książki, poszerzając jego horyzonty, pokazując możliwości. Stajemy na głowie i jesteśmy gotowi zapłacić ogromne pieniądze, by wyposażyć dziecko w szczęście, wierzymy, że możemy przygotować je dosłownie na wszystko, zupełnie jakby było to możliwe.

To wszystko jest ważne, przydatne, wartościowe… ale czy najważniejsze? Szkoda, że zapominamy o kilku drobiazgach, tych, które możemy podarować dziecku, już teraz.

Czy wiecie, jaka jest największa supermoc? Moc udzielania pomocy, ratowania innych ludzi. Tak w oczach dzieci (i dorosłych) przedstawia się umiejętność udzielenia pierwszej pomocy. To ten szczególny rodzaj pewności siebie, który dosłownie ratuje życie.

W przeprowadzonych badaniach* zarówno dzieci i jak i rodzice, wskazują umiejętność ratowania życia, jako istną supermoc i źródło radości. W zeszłym roku akcja „Mali Ratownicy” wyszkoliła 10 tysięcy małych superbohaterów. W tym roku Volkswagen znów zaprasza dzieci na spotkania organizowane podczas wakacji w nadmorskich miejscowościach. Dlaczego warto ich odwiedzić?

Umiejętność udzielenia pierwszej pomocy przez twoje dziecko, to znacznie więcej niż techniczna znajomość zagadnienia. Przeczytajcie, jakie supermoce odkrywa w sobie każdy Mały Ratownik.

Samodzielność

Jak umiejętność udzielenia pierwszej pomocy buduje samodzielność? Dziecko uczy się zarządzać swoimi decyzjami w sytuacjach kryzysowych. Doskonali umiejętność ich podejmowania, rozważania. Myśli samodzielnie, co może czy powinno zrobić w danej sytuacji. Akcja ratownicza jest sytuacją bardzo specyficzną, ale nawet dzieci rozumieją jej powagę. Od tych decyzji zależy bowiem życie i zdrowie – ich i osób ratowanych. Podczas warsztatów „Mali Ratownicy”, dziecko nie tylko ma okazję poznać teorię, może również samodzielnie przećwiczyć swoje umiejętności.

Mali Ratownicy / fot. P.Wieczorek

Mali Ratownicy / fot. P.Wieczorek

Poczucie bezpieczeństwa

Poczucie bezpieczeństwa dziecka w dużej mierze składa się z elementów, które zostały zbudowane przez jego rodziców i opiekunów. Bezpieczeństwo bywa synonimem domu. Jednak wraz z rozwojem, coraz dalej i na coraz dłużej z bezpiecznego domu wychodzimy. Swoje bezpieczeństwo zabieramy ze sobą i sami dokładamy coraz więcej kawałeczków do tej układanki.

To jakimi umiejętnościami dysponuje dziecko, czy czuje się przygotowane, czy wie, co może się wydarzyć w jego życiu – wpływa na jego poczucie bezpieczeństwa. Świat nie kończy się za progiem domu – i nawet dziecko musi część swojego poczucia bezpieczeństwa zbudować samodzielnie. Własnymi umiejętnościami i wiedzą.

Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Czuję się bezpiecznie, gdy wiem, że ani mi ani osobom obok nie grozi nic złego. Umiejętność udzielania pomocy to najsolidniejszy fundament poczucia bezpieczeństwa.

Sprawstwo

Jeśli zastanowimy się przez chwilę, na co ma realny wpływ nasze dziecko w swoim  życiu – zostanie nam kilka drobiazgów: kolor bluzki, smak serka czy wystrój pokoju. Dzieci uwielbiają czuć, że ich wybory, zachowania i działania, czemuś służą, że mają wpływ na swoje życie. Jest to naturalne, każdy człowiek odczuwa taką potrzebę. W codzienności w większości przypadków przejmujemy odpowiedzialność za poczynania dzieci, czasem nawet zbyt gorliwie. Ale sprawstwo dziecka nie musi mu zagrażać.

Świadomość Małego Ratownika, że wie co robić, ma możliwości, wiedzę i umiejętności, żeby pomóc drugiemu człowiekowi, poczucie, że ma wpływ na ważne, bardzo ważne sprawy, takie, jak ratowanie życia – jest bezcenne. I dla dzieci i dla dorosłych. To przestrzeń, której nie powinniśmy dzieciom odbierać.

Duma i pewność siebie

Bo uratowanie drugiego człowieka to coś, z czego trzeba być dumnym! I sama pewność, że wiem, jak postępować również. Niejeden dorosły mógłby tego pozazdrościć. Dzieci są z tego dumne i zyskują ogromny zastrzyk pewności siebie.

Bycie potrzebnym

Dzieci w kółko słyszą od nas „to nie dla dzieci”, „zostaw, jesteś za mały”. Choć robimy to z troski i dla ich bezpieczeństwa, dzieci mają bardzo ograniczone możliwości,  by poczuć się potrzebnym. Kurs pierwszej pomocy – to miejsce, w którym doświadczają czegoś zupełnie innego. Każdy może być potrzebny, nawet mały człowiek. Nie zaprzeczajmy. Ileż razy czytaliśmy w gazetach o „małych bohaterach”, którzy jednym telefonem uratowali mamę czy tatę? Pierwsza pomoc jest dla dzieci. Jest dla każdego.

Wrażliwość i empatia

Mały Ratownik uczy się jeszcze jednej cennej umiejętności – reagowania. Uczmy dzieci wrażliwości na innych, zauważania cudzych potrzeb i krzywd. Tego, że nigdy nie wolno zostawiać drugiego człowiek potrzebującego pomocy – choć ta pomoc może mieć bardzo różne formy. Nie ma cenniejszej lekcji empatii. To jedyny lek na współczesną znieczulicę.

Szczęście

Zastanawiacie się, jak umiejętność ratowania życia ma dawać szczęście? To bardzo proste. Jeśli ktoś jest pewny siebie i swojej wartości, czuje się bezpieczny i potrzebny w świecie, w którym żyje i ma na swoje życie wpływ – już jest szczęśliwym człowiekiem.

Czy można ofiarować dzieciom cenniejszą umiejętność? Serdecznie zapraszamy was do udziału w tegorocznym projekcie „Mali Ratownicy”!

Tego lata Małych Ratowników spotkać będzie można w:

Świnoujściu – 29.06 – 01.07

 Kołobrzegu – od 07.07 do 15.07

♦ Ustce – 20.07 – 22.08

 Darłowie – 27.07- 29.07

 Dziwnowie – 03.08- 05.08

 Łebie – 10.08-12.08

 Władysławowie – 08-19.08

Mali Ratownicy / fot. P.Wieczorek

Mali Ratownicy / fot. P.Wieczorek

Więcej informacji znajdziecie na stronie: Mali Ratownicy.


Artykuł powstał we współpracy z Volkswagen

*badania Kantar TNS na zlecenie marki Volkswagen. 


„Żeby zrobić coś dobrego potrzeba bardzo dużo ludzi. Za to jeden, góra dwóch wystarczy, by czynić potworne zło”. Umiesz spojrzeć w lustro?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
24 lipca 2018
Fot. iStock / duncan1890
 

Jak wygląda zło? Tylko nie mówicie, że nigdy nie próbowaliście „zła” ubrać, ucieleśnić, zmaterializować. Jestem pewna, że zło miało swoją twarz – może było łysym kibolem albo esesmanem z obozu koncentracyjnego – mogłoby tak wyglądać, z pewnością. Najlepiej by było, gdyby nie mieszkało w naszej dzielnicy, pochodziło z innej epoki, by istniał jakikolwiek bufor, który nas od niego oddali. Ale czy jesteście w stanie sobie wyobrazić zło, które jest  piętnastolatkiem z puszką piwa w parku? Czy tak wygląda morderca?

Przed takim mordercą nie da się uciec. Jedzie z wami autobusem, mijacie go odprowadzając dziecko do szkoły, w windzie w bloku jedziecie tylko piętro wyżej… Czy zło może mieć twarz tego „dupka” z marketingu albo sąsiada palanta/gbura/cynika? Czy jesteście skłonni uwierzyć, że są ludzie czyniący prawdziwe zło i stoją obok was, na jedną długość waszego ramienia?

Żadna śmierć nie ma sensu i nic o niej nie wiemy, dopóki nie przyjdzie nam jej przeżyć…

w 2008 roku mordercy Sophie Lancaster i jej partnera –  piętnastolatek i szesnastolatek, usłyszeli wyrok dożywocia… Rok wcześniej te dzieci brutalnie odebrały życie dwójce młodych ludzi, należących do subkultury „goth”. Zabili ich za wygląd, za bycie dziwolągami. Sędzia podczas procesu nazwał całe zdarzenie „dzikim bandytyzmem”. „To tragiczne zdarzenie wprawia w szok i wzburzenie, każdego, kto o nim usłyszy. Nawet, kiedy drapieżne zwierzęta polują i zabijają, robią w to w celu zdobycia pożywienia. Zachowanie tych chłopców zaprzecza ich człowieczeństwu” – powiedział sędzia Anthony Russell*. Na kanwie tych wydarzeń narodził się „Hate”- nie zjawisko nienawiści, a książka autorstwa Alana Gibbons. Książka, która wbija w fotel.

„Sam fakt, że żyję, już coś o mnie mówi”**.

„Hate” – przeczytałam o tej książce wiele dobrego, między innymi, że powinna zostać szkolną lekturą. Zgadzam się z tym, choć nie wiem, czy to nie osłabiłoby jej mocy. To nie jest kolejna książka dla słodkich dzieciaczków. Nudy, które nikogo nie urażą. To potężny kawał naszych strachów zaklętych w słowach. To nasza bierność, ślepota, strach, ból – wszystkie emocje, które odbierają nam odwagę, siłę i zdolność postrzegania świata we właściwy sposób.

Nie pozwala dłużej udawać, że nas to nie dotyczy… Co robicie, gdy idziecie z dzieckiem ulicą i mijacie „smutnego, łysego pana” z napisem „zakaz pedałowania”? Tłumaczycie swojemu kilkulatkowi, dlaczego „Smutny Pan” robi coś złego, co to oznacza, czy może powtarzacie sobie w myślach: „żeby tylko tego nie zauważyło moje dziecko” albo odpowiadacie na pytania zdawkowo, bo to nie dla dzieci/jest za małe/nie zrozumie…?

Ile razy w tym roku poczuliście ogromny niesmak przewijając swojego Facebooka? I co zrobiliście na widok tego mema, komentarza? Nic? Usunęliście delikwenta ze znajomych, obwieszając dumnie reszcie świata, że właśnie sczyściliście swój profil ze złych znajomych i nie będziecie się nikomu z tego tłumaczyć? A może tylko pomyśleliście: taki fajny gość, a jednak taki palant!

To nie wystarczy…

„Upadła jak ptak ze złamanym czarnym skrzydłem”**.

Pięknie brzmi, prawda? Ale to jedno z niewielu „pięknych” zdań, bo Rosie nie umiera pięknie. Śmierć rzadko kiedy jest piękna, romantyczna, wzniosła… choć – szczególnie, gdy jesteśmy młodzi – lubimy tak sobie ją wyobrażać. W imię wyższych wartości, w pelerynie bohatera… nie, żadna śmierć nie ma sensu, żadna. Rosie umiera wiele dni, opleciona rurkami, sina, czarna od siniaków, zniszczona, ze spuchniętym jak balon brzuchem, twarzą niepodobną do ludzkiej twarzy. Tak jest naprawdę, gdy ktoś skacze drugiemu człowiekowi po głowie, kopie butem w twarz. Wolimy o tym nie myśleć, my dorośli, a co dopiero nasze niewinne dzieci.

Śmierć to nie hollywoodzka blizna po postrzale, te prawdziwe w niczym nie przypominają gustownej okrągłej „monety” na skórze.

Ile podobnych historii już słyszeliśmy? Ile dzieciaków umarło już lub odebrało sobie życie przez nienawiść? Strach odpowiadać. I uwierzcie, nikt z nas nie może mieć pewności, że jutro to nie zdarzy się w szkole naszych dzieci, na naszej klatce, w rodzinie.

„Żeby zrobić coś dobrego potrzeba bardzo dużo ludzi. Za to jeden, góra dwóch wystarczy, by czynić potworne zło”**.

Dlaczego akurat „Hate” Alana Gibbonsa? Bo nie traktuje młodego czytelnika jak nieświadomego idioty. Pokazuje prawdę, bardzo niewygodną prawdę. Bo śmierć nigdy nie jest wzniosła, i nie ma sensu, a nienawiść rodzi tylko nienawiść – nic więcej, nawet, gdy to ty jesteś ofiarą.

Bohaterowie „Hate’u” to postaci fikcyjne, zainspirowane wydarzeniami w Lancashire. Eve i jej rodzina – siostra zamordowanej Rosie, borykająca się z ogromną stratą, tęsknotą i dodatkowo rozstaniem rodziców – nie udźwignęli tragedii, która ich spotkała. Anthony – chłopak, który wszystko widział, stał obok i nic nie zrobił – niosący na plecach brzemię nieodwracalności czasu, swojego strachu. I Jess – przyjaciółka Eve, siostra geja, który tak jak Rosie, po swoim comming outcie, nie może już czuć się bezpiecznie.

Ta trójka została ze sobą spleciona jak warkocz. Każdy z brzemieniem, na które już nie ma wpływu. Każdy z bagażem, którego nie da się zgubić w poczekalni. Ta książka bardzo mocno pokazuje, że są rzeczy, których nie da się tak po prostu naprawić, że jest nienawiść (również ta do siebie samego), której  nie da się załatwić szkolną pogadanką. Ta często kiełkuje w nas pod wpływem traumy lub jest wlewana nam przez środowisko głęboko do głowy.

Zdecydowanie warto przeczytać, nawet gdy ma się nie naście, a trzydzieści czy czterdzieści lat. Buty spadają.

„Wspomnienia są jak ostrza. Sny są narzędziami tortur. Myśli opadają człowieka jak chmara os, pozostawiając piekące ukłucia na ciele”**.

Hate

35522491_2151835668163140_8014679630290092032_n

Autor: Alan Gibbons
Data wydania: 2018
EAN: 9788380738133
Format: 128×198
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 272
Wiek czytelnika: 15+ lat

Czy odważysz się być inny?

Pół roku temu Rosie, starsza siostra Eve, zmarła w następstwie brutalnego pobicia. Eve nie potrafi sobie wyobrazić życia bez niej.

Pół roku temu Anthony był świadkiem brutalnej napaści. Nie zrobił nic, by ją powstrzymać.

Pół roku temu wydarzyła się tragedia. Teraz Eve i Anthony się spotkali i przeżywają koszmar na nowo.

Inspirowana tragiczną śmiercią Sophie Lancaster historia o miłości, stracie, nienawiści i przebaczeniu oraz o tym, że należy odrzucać uprzedzenia oraz mieć wiarę we własną tożsamość.


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Zielona Sowa

*kultura.onet.pl, ** „Hate”, Alan Gibbons, Wydawnictwo Zielona Sowa, 2018


On cię nie zdradza, on ma jakiś problem. Jeśli zauważysz te 5 rzeczy, twój partner nie jest oszustem

Redakcja
Redakcja
24 lipca 2018
Fot. iStock/ASIFE

W każdym związku zdarza się moment, w którym obie strony oddalają się od siebie emocjonalnie na jakiś czas. To może być moment lub kilka miesięcy. Jeśli relacja ma trwałe podstawy, takie „rozłączenie” jej nie zaszkodzi. Wszyscy mamy chwile, kiedy nieco bardziej potrzebujemy przestrzeni. Problem zaczyna się wtedy, gdy nasz partner nie potrafi tego zrozumieć i odbiera takie zachowanie jako odrzucenie. Zazwyczaj pojawiają się również wówczas podejrzenia o zdradę.

Możesz być spokojna, jeśli twój partner mimo dążenia do uzyskania większej „przestrzeni” w związku:

1. Dba o to, żebyś zawsze wiedziała, gdzie on jest

Uczciwość i szacunek w związku to też dbanie o to, by druga osoba czuła się bezpieczna. Ci, którzy zdradzają, starają się przede wszystkim zadbać o swoje bezpieczeństwo, o to, by nikt się nie dowiedział.

2. Naprawdę jest bardzo zajęty

Wyczerpujące życie zawodowe wbrew pozorom nie sprzyja romansom. Zmęczeni szukamy przede wszystkim spokoju, ciszy i możliwości zregenerowania się – również w sensie emocjonalnym. Obowiązki w pracy, w domu, obowiązki wobec dzieci… Naprawdę uważasz, że da się tu jeszcze znaleźć czas na nawiązanie i utrzymywanie dodatkowej relacji, która przecież wymaga pewnego zaangażowania?

3. Jest z natury uczciwy

Wiesz to o nim, od zawsze. Po prostu ma to we krwi. Byłaś wiele razy świadkiem sytuacji, w których zachował się dokładnie tak, jak powinien. Przypomnij sobie, ile razy dotrzymał danego ci słowa. Jeśli ktoś zdradza, zazwyczaj kłamie również w innych aspektach wspólnego życia.

4. Zerwał więzi z poprzednimi partnerkami

Nic dobrego nie może twojej relacji przynieść pozostawanie w kontakcie z byłymi miłościami. Jedynie nieporozumienia w obecnym związku.

5. Choć jest bardziej milczący, nie izoluje się fizycznie

Jeśli kochasz, zawsze znajdziesz chwilę, by być blisko partnera. Jeśli zdradzasz, zmuszasz się do tego kontaktu, bo twoje myśli i ciało są już przy kimś innym.


Na podstawie: dailyvibes.co

 

 


Zobacz także

5 rzeczy do pielęgnacji dziecka, o których myślisz, że są niepotrzebne. I bardzo się mylisz

Finał akcji „Jaki jest twój sekret pięknych włosów?” – wyzwanie #6”

9 rzeczy, których twoje dziecko nie nauczy się w szkole. To twoja rola