Pan Ciacho – która z nas choć raz nie chciałaby stracić głowy dla przystojnego mężczyzny? A która nie marzyła, żeby się w niej zakochał?

Oh!Books
Oh!Books
17 czerwca 2018
Fot. iStock/South_agency
 

Każda z nas chociaż raz w życiu spotkała Pana Ciacho, prawda? Takiego mężczyznę, który od razu przykuwa naszą uwagę, robi obłędne pierwsze wrażenie, przez chwilę świat się kręci wokół niego. I obojętnie czy mamy obok siebie ukochanego faceta czy nie – Pan Ciacho na długo zapada nam w pamięć. A bywa, że za sprawą przebiegłego losu go poznajmy… Może któraś z was w takim Panu Ciachu się zakochała i teraz spędza z nim swoją codzienność?

Hmm. Janie Morris, bohaterka książki „Randka z homo sapiens”, była zakochana, tak się jej wydawało, w Jonie (tak, bez „h”), który ją zdradził, a zdrady nie była w stanie wybaczyć. Do tego zwolniono ją z pracy, a ona utknęła w toalecie, w której zabrakło papieru toaletowego. Mogło być coś jeszcze gorszego? Tak. Z jej biura, ze spakowanymi rzeczami, wyprowadzał ją ochroniarz – Pan Ciacho, którego obserwowała po kryjomu przez kilka tygodni podczas lunchu. Czuła się upokorzona…

Cóż, dla Janie to był najgorszy dzień jej życia, ale potem miało się okazać, że może być… już tylko lepiej. Ona – kompletny control freak, ktoś kto wszystko musi mieć zaplanowane, ma jasno wyznaczone priorytety, określone poglądy. Ludziom przykleja etykiety, żeby łatwiej jej było budować relacje albo ich unikać. A kiedy się stresuje zaczyna mówić zupełnie od rzeczy,bo  jej głowa pełna jest ogromnej ilości zupełnie nieistotnych faktów. Janie uważa się za dziwaczkę i jest wdzięczna tym, którzy są w stanie z nią wytrzymać.

Los się jednak do niej uśmiecha. I niczym dobry duch to właśnie Pan Ciacho – a właściwie Quinn Sulivan, wyciąga ją z kłopotów. Janie przez długi czas nie wierzy, że ktoś tak przystojny, tak nieosiągalny może się nią prawdziwie zainteresować.

To trochę jak historia Kopciuszka, trochę jak Pretty Woman, ale tu postać kobiety nie jest atak oczywista. Jasne, że każda z nas czeka na wielką miłość, na zainteresowanie ze strony mężczyzny, który obezwładnia nas samą swoją obecnością. Bywa jednak, że ta miłość się pojawia, a my ją odrzucamy, ignorujemy, umniejszamy jej znaczenie. Zamknięte w ciasne kleszcze schematycznego myślenia nie chcemy zrobić kroku do przodu. Wolimy żyć we własnych przekonaniach, w swojej strefie komfortu, byleby nie poczuć rozczarowania czy cierpienia. Tyle tylko, że dopóki nie zaryzykujemy, nie dowiemy się, co niesie nam życie. Jaki będzie finał podjętego ryzyka, zmiany naszego nastawienia, otwarcia się na nowe, zerwania z etykietami, szufladkami.

Czy Janie da się ponieść swoim emocjom, czy pozwoli na to, by jej życie przestało być przewidywalne aż do bólu, czy pozwoli w końcu sobie na bycie sobą? Czy zaufa komuś, kto zapewnia ją o swojej miłości?

Jeśli chcecie wiedzieć, przeczytajcie koniecznie „Randkę z homo sapiens” Penny Reid. Janie to kobieta, w której każda z nas odnajdzie troszkę siebie – swoich lęków, pragnień, przekonań. Napisana niezwykle barwnym językiem, ze sporą dawką humoru, idealna lektura na wakacyjny czas.

Randka z homo sapiens_okładka


„Randka z homo sapiens” – tabletka szczęścia i antidotum na chandrę

Oh!Books
Oh!Books
18 czerwca 2018
 

Są trzy rzeczy, które musicie wiedzieć o Janie Morris:
1. nie jest w stanie prowadzić normalnej konwersacji bez zasypywania rozmówcy NNF (nadmiarem nieistotnych faktów), szczególnie, kiedy jest zestresowana,
2. nic nie stresuje jej bardziej niż obecność Quinna Sullivana (znanego również jako Pan Ciacho)
3. nie jest fanką szydełkowania. 

Po tym, jak jednego dnia traci chłopaka, mieszkanie i pracę, Janie Morris tylko czeka na kolejną katastrofę, jaką szykuje dla niej los. Jakby tego było mało, świadkiem jej totalnego upokorzenia jest boski Quinn Sullivan, zwany przez nią Pan Ciacho, który co i rusz pojawia się na jej drodze,  jak para drogich szpilek – równie  pożądanych, co nieosiągalnych.

Życie szykuje dla Janie kolejną niespodziankę, kiedy Quinn, obiekt jej niewinnych, choć nieco obsesyjnych westchnień, składa jej propozycję nie do odrzucenia. Pierwszy tom serii „Kółko Singielek Miejskich” Penny Reid ukaże  się w Polsce pod koniec listopada nakładem wydawnictwa Poradnia K. Jeśli kochacie „Seks w wielkim mieście”  i dzienniki Bridget Jones, to ta książka jest dla Was. Zabawna i lekka opowieść o dziewczętach w Chicago, które spotykają się na regularne sesje szydełkowania i wzajemnie wspierają się radą i pomocą, skradnie Wasze serca!  „Opowieść o sile namiętności – tej, która rządzi nami od zawsze, ubrana w lekką i swobodną formę. Doskonała do podróży, do poczekalni lub na długie wieczory” – tak poleca książkę Małgorzata Kalicińska, autorka powieści „Dom nad rozlewiskiem”.

Bohaterki od pierwszych stron budzą naszą wielką  sympatię, są nakreślone niezwykle prawdziwie, a jednocześnie z przymrużeniem oka. Neurotyczna Janie, która nie wierzy w siebie i co i rusz pakuje się w kłopoty, bardzo polega na swoich przyjaciółkach, może się do nich zwrócić w każdej sprawie – są dla niej jak rodzina. „Randka z homo sapiens” to nie tylko trzymająca w napięciu opowieść romansowa, ale pochwała kobiecej solidarności i diagnoza współczesnych singielek – czego szukają, o czym marzą i do czego dążą. Fanki literatury kobiecej  mogą dzięki książce przenieść się do świata, w którym miłość jest najwyższą wartością i koniecznie trzeba o nią walczyć. Naprawdę warto zaprosić singielki do siebie i zatopić się w lekturze idealnej jako antidotum na listopadową słotę i spadek nastroju. Książka jest lepsza niż tabletka szczęścia – w sam raz na długie wieczory.

Należy aplikować z gorącą czekoladą i ciasteczkami (ewentualnie Panem Ciacho ;), przyjmować pod ciepłym kocem. To prawdziwy miód na wszystkie potrzebujące serca. Kolejne książki serii już w przygotowaniu.   

RANDKA Z HOMO SAPIENS  

PENNY REID
premiera: 22.11.2017.

Randka z homo sapiens_okładka

Książka dostępna w salonach sieci Empik, na www.empik.com, dobrych księgarniach i na www.poradniak.pl.  PATRONI MEDIALNI: STRÖER I OLIVIA.

O autorce: 

Penny Reid jest pełnoetatową badaczką w  zakresie biomedycyny, a  po godzinach – uznaną i utytułowaną autorką powieści kobiecych, która zdobyła grono wiernych fanek na całym świecie. Opinie i recenzje jej książek na portalu Goodreads sięgają kilkuset tysięcy, znalazły się też na liście bestsellerów „USA Today”. „Randka z homo sapiens” to pierwszy tytuł jej bestsellerowej serii „Kółko Singielek Miejskich”.

Prywatnie jest mamą trójki dzieci i żoną oraz fanką robótek ręcznych. 

Tytuł: „Randka z homo sapiens”

Tytuł serii: „Kółko Singielek Miejskich”

Tłumaczenie: Maria Kabat

Liczba stron: 418

Cena: 34,99 zł

Książka dostępna na www.poradniak.pl


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Poradnia K


Sto prostych przepisów kuchni wegetariańskiej z łatwo dostępnych składników. Może skusicie się na wegetariański twist w waszej kuchni?

Oh!Books
Oh!Books
15 czerwca 2018
Fot. iStock / KarpenkovDenis

Mówię: „Kuchnia wegetariańska” i myślę: „O matko, ależ tu się trzeba nakombinować”. Nadal panuje dość powszechne przekonanie, że wegetariańskie posiłki wymagają sporo wysiłku, a przede wszystkim umiejętnego znajdowania produktów. Przecież rzadko kiedy na co dzień trzymamy w kuchni soczewicę, ciecierzycę i tofu i wiemy jak to (do diabła) przyrządzić.

Odnoszę jednak wrażenie, że coraz częściej eksperymentujemy w kuchni, chcemy odkrywać nowe smaki, próbować nowych potraw. W mojej osobistej lodówce i lodówkach znajomych i przyjaciół właściwie już na stałe gości dość spora ilość warzyw i to nie tylko pomidorów i ogórków, ale też szpinak, różnego rodzaju kiełki, awokado, jarmuż. Na parapetach rośnie obok bazylii, kolendra, oregano, mięta. Tak, dla tych, którzy lubią gotować, możliwość korzystania z produktów, które jeszcze nie tak dawno były trudno dostępne, to prawdziwe szczęście. Rozumiemy też, że nasza i najbliższych nam osób dieta powinna być bogata w to, co zdrowe. Coraz częściej na szczęście porzucamy wysoko przetworzone produkty. Bywa jednak, że brakuje nam pomysłu. Coś byśmy chcieli ugotować nowego, ale co?

Ha, może to czas, by sięgnąć do wegetariańskich przepisów. Nie mam zamiaru miłośników mięsa namawiać do jego porzucenia. Kuchnia wegetariańska może być jednak miły urozmaiceniem posiłków, do tego zdrowym i niezwykle pomysłowym, co, wbrew pozorom, naprawdę nie wymaga od nas spędzania ogromne ilości czasu na poszukiwaniu produktów. Sarah Britton – uznana dietetyczka holistyczna, autorka popularnego bloga kulinarnego mynewroots.org postanowiła przybliżyć nam kuchnie wegetariańską w swojej książce: „Naturalnie i zdrowo”. To w niej znajdziemy sto przepisów na dania z łatwo dostępnych składników. Sarah podpowiada jak organizować się w kuchni, by każdego dnia w naszej diecie gościło coś zdrowego i sytego.

W wielu przepisach nie sposób się nie zakochać, a przebierać naprawdę jest w czym – w zupach, sałatkach, przystawkach i przekąskach, daniach głównych, a także zaskakujących słodkościach.

Nie wiecie na przykład jak przyrządzić jarmuż? A może skusi was przepis na sałatkę z ugniatanego jarmużu, którą można podać podczas choćby grillowanego spotkania z przyjaciółmi. Moje dzieci uwielbiają risotto, a w „Naturalnie i zdrowo” znajduje się propozycja na risotto słonecznikowe, a także to z dynią i szałwią – które na pewno wypróbuję. Pomysłów na makarony znajdziecie bez liku, podobnie jak na zupy. A może zechcecie zaskoczyć swoich gości pieczoną fetą z oliwkami, pomidorami i papryką? Grillowanym szczypiorem (kto by pomyślał!) z ciecierzycą? A jak na deser podacie podwójnie czekoladowe ciastka bez grama mąki, to efekt WOW macie gwarantowany.

Kuchnia wegetariańska nie musi już straszyć trudnymi do zdobycia produktami. Nawet dania obiadowe, choć może lekko przestraszają nazwą – tak jak ciecierzycowo-grzybowe ragout, są proste do wykonania, a już sam przepis wygląda bardzo smacznie.

Wegetarian do kuchni wegetariańskiej i sięgania po nowe przepisy zachęcać nie trzeba. Ale tych, którzy chcieliby wprowadzić do swojej kuchni trochę więcej wegetariańskiego twista – zachęcamy do sięgnięcia po książkę „Naturalnie i zdrowo” Sarah’y Britton.