Nie przepraszaj. To ja ci dziękuję, że od niego odeszłaś

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 sierpnia 2016
Nie przepraszaj. To ja ci dziękuję, że od niego odeszłaś
Fot. iStock/Klubovy
 

Miałam 10 lat. Przytuliłam cię skuloną na wersalce. Widziałam, że płaczesz. Chwilę wcześniej tata wyszedł. Trzask drzwi, nie wiem już który. Krzyczeliście znowu. Siedziałam w swoim pokoju na łóżku zatykając uszy. Do dziś, kiedy oglądam filmy, w których dzieci tak robią, płaczę… Wiem, ile jest w nich strachu i przerażenia i jak po cichu, szeptem proszą, żeby już przestali.

Też prosiłam: „Proszę Panie Boże, proszę, niech już się nie kłócą, niech nie krzyczą”. Chyba wtedy w Boga przestałam wierzyć, zwłaszcza, że w dniu mojej Pierwszej Komunii też krzyczeliście. Znowu wieczorem trzasnęły drzwi. Nie mogłam cieszyć się  z zegarka, który dostałam… z niczego nie mogłam się cieszyć. Pamiętam ciebie płaczącą, smutną. Ze spuszczoną głową. I to napięcie na twarzy, gdy słyszałaś klucz w drzwiach naszego mieszkania. Wiedziałaś, że jednak wrócił. Czasami przynosił kwiaty, dla mnie jakieś cukierki. Siadaliśmy razem na wersalce, wtedy się śmiałaś. Nie trwało to długo. Trzask, znowu drzwi.

Spakowałaś nas w dużą torbę. Pojechałyśmy do babci, choć to nie były wakacje. Znowu płakałaś, spałyśmy razem, wszystko słyszałam.

I nie, nie przepraszaj mnie. Proszę cię o to jedno Mamo – nie przepraszaj. Chciałabym ci powiedzieć, że jesteś dla mnie najsilniejszą, najmądrzejszą kobietą, jaką znam, chciałabym być taka jak ty.

„Kochanie, pomieszkamy teraz u babci” – powiedziałaś mi po kilku dniach. Nie pytałam o nic więcej, ucieszyłam się. Taka nieplanowana przerwa od szkoły, poza tym lubiłam, jak siadałaś ze mną i razem czytałyśmy kolejne czytanki w mojej książce, jak pisałaś mi zadania do rozwiązania. Znikało napięcie z twojej twarzy i uśmiechałaś się tak łagodnie, nigdy wcześniej nie widziałam, żebyś właśnie tak się uśmiechała.

Wyjechałaś, wróciłaś z jeszcze większą ilością naszych rzeczy. Moim tornistrem, twoimi książkami. Poszłam do nowej szkoły. Tak bardzo się bałam, ale ty trzymałaś mnie za rękę i mówiłaś, nie wiem, czy do mnie, czy jednak bardziej do siebie: „każdy z nas się czegoś boi, kochanie. Zobaczysz wszystko się ułoży”.

Tata przyjechał w pewną niedzielę. W garniturze, takim brązowym, z kwiatami dla ciebie i czekoladą dla mnie. Tak bardzo się bałam… Pamiętam, jak siedziałam przy stole, dłubałam w talerzu. „Jedz, kochanie” – mówiłaś, a ja nie mogłam jeść, przełykałam łzy, płakałam ze strachu…, że znowu przestaniesz się uśmiechać.

To wtedy wieczorem, jak pojechał, a my zostałyśmy same, powiedziałam ci, że nie chcę wracać, że chcę zostać u babci. „Przepraszam” – powiedziałaś. A ja nie wiedziałam, za co mnie przepraszasz, przecież zostałyśmy, nie wróciłyśmy z nim.

Przepraszałaś jeszcze wiele razy. Kiedy na Dzień Ojca nie przyjechał na piknik do szkoły, gdy nie zadzwonił na moje 14-te urodziny, gdy obiecał przyjechać, ale się nie pojawiał. Miałam z nim słaby kontakt, ale nie czułam się mniej kochana. Naprawdę. Kiedyś ci to nawet wykrzyczałam, żebyś przestała go usprawiedliwiać, przestała za niego przepraszać, bo wiem, że ma mnie w d*pie, i że może lepiej powiedzieć to sobie szczerze, niż udawać, że był idealnym ojcem przynoszącym mi cukierki i czekoladki. Dostałam od ciebie w twarz. Stałyśmy i patrzyłyśmy sobie w oczy. Ja z zaciśniętymi rękami i ty… „Przepraszam” – przytuliłaś mnie. Wiesz Mamo, do dziś pamiętam każde twoje słowo.

To wtedy mi, 15-latce, powiedziałaś, że to była najtrudniejsza decyzja w twoim życiu, że bycie z kimś, kto cię unieszczęśliwia nie jest dobrym wyborem, że warto zawalczyć o swój spokój, swoje szczęście, że to ja dawałam ci siłę, to dzięki mnie miałaś odwagę wtedy nas spakować i odejść. Bo nie chciałaś mi pokazać życia, którym ja też za kilkanaście lat mogłabym żyć nie widząc w tym nic złego.

O nim nie mówiłaś wcale, mówiłaś o sobie, o mnie. O tym, że każdy ma prawo do własnych decyzji, obojętnie jak trudne by nie były, że nieważne, co mówią inni, co oni zrobiliby na twoim miejscu, bo nigdy na nim nie byli.

Wiele lat później dowiedziałam się, że wtedy, krótko przed odejściem, straciłaś ciążę po kolejnej jego awanturze. Lubił kobiety bardziej niż życie z tobą, a ty nie umiałaś i nie chciałaś dzielić się nim z innymi. Nie wiem, czy przestałaś go kochać. Ja nie wiem, czy go kiedyś kochałam. Dzisiaj spotykam się z nim dwa, czasami trzy razy w roku. Dzwoni w urodziny swoich wnuków, złożyć im życzenia. Na moim ślubie tak pięknie wyglądałaś, widziałam, jak na ciebie patrzył. A ty – taka byłam z ciebie dumna, z twojego uśmiechu, z energii, jaka wokół ciebie się roztaczała. Rozmawiałaś z nim lekko, choć wiem, że dużo cię to kosztowało. „To twój ojciec, powinien być w tym ważnym dla ciebie dniu” – powiedziałaś, gdy zastanawiałam się, czy go zaprosić.

Mamo, chciałabym, żebyś wiedziała, że nie musisz mnie przepraszać, że nigdy nie musiałaś. To ja chciałabym ci podziękować:

– za to, że pokazałaś mi, że trzeba podążać za swoim szczęściem

– za to, że na przekór wszystkiemu i wszystkim swój spokój i swoje potrzeby warto stawiać na pierwszym miejscu (słyszałam, jak babcia ci mówiła: „to twój mąż, co ludzie powiedzą”)

– za to, że strach powinien nas motywować do działania, a nie odwrotnie, że warto go przezwyciężać

– za to, że pokazałaś mi, że można wybaczyć, i że krzywd nie można w sobie pielęgnować

– za to, że ludzie składają się ze słabości, że popełniają błędy, że nikt i ani ty, ani ja nie jest idealny

– za to, że miłość nie zawsze wszystko co złe zwycięża, że czasami trzeba pozwolić jej odejść, albo odejść samemu

– za to, że mamy prawo wyboru, gdzie chcemy iść, co robić, do nikogo oprócz siebie samych nie należymy

– za to, że dziś rozumiem, że to my sami dajemy sobie prawo do szczęścia.

Patrzę na ciebie, jak przychodzi z nim na obiad. Poznałaś go już po swojej 40-tce, pamiętam, jak się z tym ukrywałaś przede mną, a ja widziałam, że się zmieniłaś, że ten twój piękny uśmiech ma jakiś inny, dodatkowy blask. Tak, wiem, że się bałaś… Ale nie uciekłaś, nie zamknęłaś się, pozwoliłaś sobie na nowo się zakochać, na to, by ktoś pokochał ciebie, choć twoja przyjaciółka mówiła: „W tym wieku zwariowałaś?”, ale ty chciałaś zwariować na jego punkcie.

Zobacz Mamo, jak wiele mi dałaś. Dziękuję ci za tę lekcję, za to wszystko, co dzięki tobie zrozumiałam, zobaczyłam, czego mnie nauczyłaś, za to, jaką dzisiaj jestem kobietą. Kocham cię, Mamo.


Droga przyjaciółko, sama już nie wiem, kim jesteś, miłość cię zmieniła

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 sierpnia 2016
Fot. iStock/DusanManic
 

Nie widziałyśmy się kilka lat, czasami tak bywa. Poprawka- widywałyśmy się przelotnie w rodzinnej miejscowości, w czasie świąt, długich weekendów czy wakacji. Ale co tam takie spotkanie, szybka kawa, parę zdań zamienionych w pośpiechu, bo każda z nas jedną nogą była z dawno niewidzianą rodziną, wśród bliskich, w domowym zamieszaniu. Ale to nic, bo podobno prawdziwej przyjaźni czas i odległość nie robi różnicy. Podobno.

Zaparłam się w tym roku i postanowiłam, że czas odświeżyć naszą relację i tak jak dawniej pobyć razem dłużej niż trwa wypicie kawy i zjedzenie ciastka. Sprawy nie ułatwiał fakt, że mieszkamy na dwóch rożnych końcach kraju – ja wyjechałam na studia i osiadłam setki kilometrów od domu, ty ruszyłaś za miłością w przeciwną stronę. Choć żadna z nas nie planowała opuszczenia rodzinnych stron, los miał wobec nas inne plany. Myślałaś, że kiedyś tak się stanie? Że będziemy mogły żyć bez codziennych spotkań, dzielenia się swoimi przemyśleniami i tajemnicami, ironicznych komentarzy dotyczących codzienności i żartów z gatunku czarnego humoru? A jednak to prawda, że człowiek do wszystkiego jest w stanie się przyzwyczaić.

Zakochałaś się całkiem niespodziewanie dla samej siebie i wszystkich, którzy cię znali. Ty, która zawsze mówiłaś, że miłość cię nie interesuje, że masz złe doświadczenia, że najpierw chcesz poznać świat i życie. Zakochałaś się w znanym od lat mężczyźnie, przyjacielu rodziny, starszym do ciebie o 15 lat. Przyznaję, że początkowo trudno było mi to zaakceptować – ty, młoda i piękna, wykształcona, z ambicjami i on – człowiek prosty, wyglądający co najmniej 10 lat starzej, żyjący prostym i nieskomplikowanym życiem. Nasi znajomi mówili początkowo, że to chwilowe zauroczenie, że nie potraw to długo. Po roku sami przestali w to wierzyć, po dwóch latach ty przestałaś się z nimi kontaktować. Bo ta miłość cię zmieniła, bardzo. Prawdę mówiąc, sama już nie wiem, kim jesteś.

Czekałam na nasze spotkanie z wielką niecierpliwością, ale też z wielkim strachem – jak to będzie po tylu latach znowu spędzić ze sobą całe dnie? Czy wystarczy nam tematów do rozmów? Czy istnieje jeszcze ta przyjacielska nić porozumienia, dzięki której rozmawiać można bez końca i bez skrępowania milczeć? Mimo wszystko cieszyłam się jak dziecko i odliczałam dni do urlopu, myśl o wizycie u ciebie była silniejsza od lęku i obaw.

Już podczas naszego powitania wyczułam, że moja radość znacznie przewyższa twoją. Byłaś taka grzeczna, spokojna i wyważona. Zrzuciłam to na karb minionego czasu, skrępowania spowodowanego długa rozłąką, onieśmielenia wywołanego osłabieniem naszych relacji. Po kilku dniach wiedziałam jednak, że to nie to, że jestem niejako intruzem w twoim życiu, a swoim przyjazdem zburzyłam ustalony rytm dnia. Dnia, który zawsze wyglądała niemal tak samo i który kręcił się wokół twojego partnera i waszej miłości.

Martwię się o ciebie, bo zawsze byłaś pełna ambicji i pasji, chciałaś więcej i dążyłaś do realizacji swoich celów. Prestiżowy uniwersytet, wymiany zagraniczne, staż w dobrej firmie – tak było kiedyś. Teraz twój świat to wspólne śniadanie, przygotowanie obiadu, popołudniowe zakupy i wspólne wieczory. Nie pracujesz, bo twierdzisz, że w okolicy nie ma nic odpowiedniego, bo godziny nie takie, bo w weekendy byście się mniej widywali, bo płaca za niska. Otwarcie przyznałaś też, że tak ci jest wygodnie, a On nie nalega, ma cię zawsze pod ręką. Zapytana o znajomych odpowiadasz, że On jest twoim znajomym. Zapytana o to, co robicie wieczorami, odpowiadasz, że oglądacie telewizję, wychodzicie tylko od święta. Dzieci? Może kiedyś, powiedziałaś, życie bez dzieci jest wygodniejsze.

Martwię się, bo z towarzyskiej, rozrywkowej dziewczyny zmieniłaś w odludka, przedwcześnie zgrzybiałą, pozbawioną energii i chęci kobietę. A przecież dopiero skończyłaś trzydziestkę, jesteś w najlepszym wieku, u szczytu swoich sił. A co jeśli On kiedyś odejdzie? Do innej kobiety, do innego życia, albo do innego świata? Jeśli zostaniesz sama, dni stracą swój rytm nieodwołalnie, zniknie centrum, wokół którego kręci się twoje życie? Co się stanie, gdy miłość nieco przyblaknie, namiętność się wypali, rutyna niepostrzeżenie wtargnie w wasz związek? Może nie mam racji, może wcale nie potrzeba do życia czegoś więcej, a jednak nie wyglądałaś na całkiem szczęśliwą. Wyblakłaś, stałaś się przezroczysta, inna, wygodna.

Jestem na ciebie zła. Z nas dwóch to zawsze ciebie uważałam za ładniejszą, inteligentniejszą, z większym potencjałem. Miałaś lepszy start, byłaś odważniejsza, bardziej przebojowa. Podświadomie zawsze czułam, że z naszego duetu to właśnie ty zajdziesz dalej, osiągniesz więcej, będziesz święcić tryumfy. Nie, nie przeszkadzało mi to, nie byłam zazdrosna – przeciwnie, cieszyłam się wizją twoich sukcesów i tym, że jestem częścią twojej osobistej ekipy wspierającej, mam swój udział w twoim życiu. Trzymałam kciuki, motywowałam, zachęcałam i podziwiałam. Tymczasem ty poświęciłaś się dla miłości, porzuciłaś wszystkich i wszystko. Myślę, że także i samą siebie.

Droga przyjaciółko, sama już nie wiem kim jesteś, miłość cię zmieniła…

Zapisz


Jak pokochać swoje nogi i przestać nimi smętnie powłóczyć w drodze do celu. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 sierpnia 2016
pokochać swoje nogi
Fot. iStock / Alija

Idę o zakład, że ich nienawidzisz albo nie lubisz albo nawet, gdy jakoś je tolerujesz – znajdziesz przynajmniej jeden powód, żeby do większej miłości w waszym życiu nie doszło… Tak mowa o twoich nogach. Tych, które zawsze są „jakieś-nie-takie” – albo jakieś akurat są, ale nie tam gdzie powinny (wg ciebie). Za grube, za chude, za krzywe, najpewniej dorzucasz im jeszcze parę przewinień – od koślawych kolan, zbyt grubych kostek  – po popękane pięty. Po prostu zgroza, obraz nędzy i rozpaczy (ale to nic, bo i tak są za krótkie). I niestety większość z nas do swoich nóg ma podobne podejście.

A skoro nienawiść nasza jest gorąca i samoodnawialna, bo:….* (wpisać powyższe i wszystkie inne ich wady – czyt. zbrodnie), te złe nogi – na zbyt wiele nie zasługują. No bo jak? Przecież wroga różami nie będziemy obsypywać. Dlatego dzisiejsze wyzwanie jest dedykowane właśnie IM – nogom ;). Oswój swoje piękne nogi, rozpieść, zadbaj – i pierwszy raz w życiu zamiast smętnie nimi powłóczyć, pobiegnij na nich po swoje wakacyjne zmiany. I nie mówcie nam, że z takimi wypieszczonymi nogami można miec kiepski humor i zgubić gdzieś motywację.

5 rzeczy, które powinnaś zrobić dla swoich nóg (bez wymówek!)

1. Przestań je rugać

Jak można czuć się dobrze ciagle potępiając samą siebie? Przecież to niemożliwe. Pewnie nie dbasz o swoje nogi, bo i tak uważasz, że to strata czasu (takie są okropne). STOP. Odwróć swoje myślenie. Jak w życiu – najpierw daj coś od siebie – zapracuj na swój sukces, potem oczekuj rezultatów.

2. Zadbaj o nie!

Wydepiluj, zrób peeling, nałóż na skórę odżywczy olejek czy balsam. Nagle okaże się, że potrafią zupełnie inaczej wyglądać. Używaj tych wszystkich kosmetyków, zaszalej kup sobie pięknie pachnący peeling. Czasem okazuje się, że zadbana skóra, to lepszy efekt niż setki dotychczasowych diet i treningów. Bo ciągle walczysz o zgrabne nogi – a ONE, jak na złość wciąż są „nie-takie”.

Naprawdę dobrze traktujesz swoje nogi?

3. Daj im wycisk w duchu fair play

Poćwicz. Nie musisz biegać maratonów. Porozciągaj się na początek. Zadbaj o zdrowie swoich nóg. Piękna nie da się zamknąć w ramach narzuconych przez media i świat mody, wyznacznik piękna twoich nóg jest tylko jeden – muszą byc zdrowe!

4. Zabierz je do podologa albo manicurzystki

Czasem faktycznie masz jakiś problem – jedyna opcja to go rozwiązać. Jeśli borykasz się ze schorzeniami stóp lub problemami, z którymi nie możesz sobie sama poradzić – zamiast zamykać się z tym problemem, oddaj się w ręce specjalistów.

5. Wystrój je odpowiednio

Tak, by nie były niewolnicami na twoich usługach. Szpilek nie nosi się cały dzień ani japonek. Po prostu bądź dla nich (dla siebie) dobra, a twoje nogi szybko się odwdzięczą.

A wszystko to po to, żeby zamienić swoje najgorsze kompleksy – w siłę, atut, motywację. Bo te nasze nogi tak naprawdę są jak duże życiowe wyzwania, gdy bliżej się naszej relacji przyjrzeć ;). Wystarczy raz inaczej na nie spojrzeć – i już wcale się takie straszne nie wydają! Obojętnie czy na szczycie góry, na którą się wspinasz jest tabliczka z napisem „pewnośc siebie”, „zdrowie”, „uroda”, czy „szczęście” – jeśli przed wędrówką powiesz sobie, że i tak wszystko na nic, że to bez sensu, że się nie uda – że to nie zależy od ciebie. Nigdy tam nie dotrzesz.

Mam nadzieję, że dziś rozpieścicie swoje nogi – i powiecie im „całkie niezłe jesteście”, szkoda, że tak długo wam wszystko utrudniałam. A jutro dokładnie to samo zacznie robić z całą sobą – ze swoim ciałem i duszą.

Postawiłaś na zmiany? Nie poddawaj się! Zrób dziś z nami ten pierwszy, mały krok – i napisz nam ja ci poszło!

Wśród najaktywniejszych z was wybierzemy i nagrodzimy najfajniejsze komentarze! Po trzech tygodniach – rozdamy pierwsze nagrody, a po zakończeniu naszej akcji wyłonimy pozostałe laureatki! Bądźcie z nami!

Co trzeba zrobić?

Przez kolejne sześć tygodni będziemy specjalnie dla was pisać jak odmienić swoje życie – jak żyć zdrowiej, piękniej; jak schudnąć, jeść zdrowiej, ćwiczyć; jak uwolnić swoją głowę; nauczyć się czegoś nowego. Jak odmienić swoje życie – na lepsze! W komentarzu pod tym tekstem, napisz, co udało ci się zrobić, jakie masz plany i i sukcesy? To lato jest nasze, razem sięgniemy po gwiazdkę z nieba!


Nagrody:

Od marki Diu Vitam

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x  tygodniowy pakiet wody Diu Vitam (3 kartony)

Od marki Eveline:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

5 zestaw składający się z:
– kremu z lini Express Face Care
– kremu z lini AquaHybrid
– kremu z lini LiftHybrid krem 40+

Od marki NOVA Kosmetyki:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x zestaw kosmetyków zawierający:
– pianka do mycia twarzy GoCranberry
– maseczka do twarzy GoCranberry
– krem ochronny z SPF 10

Od marki Bioline

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

5 x  wybrany produkt do pielęgnacji ciała (body oil coconut, body oil monoi lub balsam sweet almond ) + mydełko aleppo

Od marki by Insomnia

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x  T-shirt Nell z nadrukiem

Od marki FootMedica

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x konsultacja podologiczna (wraz z drobnym zabiegiem w przypadku potrzeby)
2 x  badanie stóp (obejmujące badanie manualne i badanie komputerowe stóp)

Partnerzy akcji:

logotypy akja lato

Czas trwania akcji: od 04.07.2016 do 15.08.2016 roku. Wyniki zostaną opublikowane: cz. 1) po 3 tygodniach trwania akcji, cz. 2) do 10 dni od jej zakończenia.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wpisy biorące udział w akcji


Zobacz także

Święta dla wybranych. A co jeśli nie jesteś jednym z nich?

Najcenniejszym, co posiadamy jest czas i wspomnienia. Nie da się otrzymać i podarować niczego równie ważnego

Jak odzyskać zaufanie do partnera?

Jak odzyskać zaufanie do partnera?