Kobieta naukowcem?! Kto to widział! Ona udowodniła, jak wielką siłę mają w sobie kobiety

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
23 października 2017
Fot. iStock / alexey_ds
Fot. iStock / alexey_ds
 

Wiadomo, mamy równouprawnienie. Kobiety mogą, więc obierać taką ścieżkę zawodową, jaka tylko przyjdzie im do głowy. Mimo to, w wielu środowiskach wciąż jesteśmy szykanowane i wyśmiewane. Ba! Nawet w zwykłej korporacji na równorzędnych stanowiskach często zarabiamy mniej niż mężczyźni. To może frustrować i zniechęcać. Ale może też dać kopa do działania. 

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka „Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości”. Byłam lekko zniechęcona tytułem, ponieważ spodziewałam się lektury, przesiąkniętej stylem „eko”, z nudnymi opisami leczniczych właściwości roślin. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku stronach nie mogłam odezwać się od tej pozycji. „Lab Girl” to autobiografia znanej i cenionej w świecie nauki, Hope Jahren. Kobiety, która od roku 1996 prowadzi niezależne badania w dziedzinie paleontologii i ma na swoim koncie prestiżowe nagrody. Dziś pracuje na Uniwersytecie w Oslo, prowadzi trzy laboratoria i zajmuje miejsce wśród najwybitniejszych naukowców. Co więcej, ma zaledwie 48 lat. Jak udało jej się osiągnąć tak ogromny sukces?

"Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości" Hope Jahren

„Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości” Hope Jahren

Walka o marzenia

Hope Jahren już od dziecka interesowała się nauką i roślinami. Zamiast bawić się z rówieśnikami, wolała spędzać czas z ojcem w laboratorium. Cel miała jasny – zostać naukowcem, odkryć coś niezwykłego. Wtedy jeszcze nie wiedziała, jak trudna droga ją czeka. Jak wiele przeciwności losu napotka i ilu osobom będzie musiała udowodnić, że zasługuje na szacunek i uznanie. Autobiografia, którą napisała jest nie tylko czymś w rodzaju pamiętnika, ale także poradnikiem dla kobiet, którym brakuje wiary w siebie. Które mają marzenia i chciałyby osiągnąć coś wielkiego, ale nie potrafią walczyć o swoje. Autorytetów nigdy dość, prawda?

W trakcie czytania przypomniała mi się moją przyjaciółka, która kilka lat temu zrezygnowała ze swoich marzeń. Chciała pójść do wojska, jednak wszyscy jej odradzali. Mówili, że sobie nie poradzi, że koszary to miejsce dla facetów, że będzie szykanowana, a płeć działa w tym przypadku na jej niekorzyść. Ciekawa jestem, jak potoczyłyby się jej losy, gdyby wtedy trafiła na autobiografię Hope. I zastanawiam się też, ile kobiet po tej lekturze zdecyduje się płynąć pod prąd.

Zmusza do refleksji

Wspomniane przeze mnie wcześniej opisy przyrody, których w książce nie brakuje, znacznie różnią się od tego, co zwykliśmy czytać. Autorka w wyjątkowo magiczny sposób opisuje procesy, zachodzą w naturze. Robi to tak, że nawet czytając o kiełkowaniu roślinki, mamy wrażenie, jakbyśmy uczestniczyli w czymś wielkim i majestatycznym, jakbyśmy podglądali kogoś przez dziurkę od klucza. To, w jak lekki i przystępny sposób Jahren przekazuje swoje spostrzeżenia, dotyczące świata roślin, jednocześnie odnosząc je do relacji międzyludzkich, wzbudza zachwyt i zmusza do refleksji. Może zabrzmi to zabawnie, ale po lekturze „Lab Girl” nigdy już tam samo nie spojrzę na zwykłe drzewo w parku. Ani na inną kobietę, która potrafiła iść wytyczoną przez siebie drogą z dumnie podniesioną głową, wprost do celu.

Z czystym sumieniem polecam tę książkę wszystkim kobietom, którym brakuje odwagi, by sięgnąć po swoje marzenia. Którym wydaje się, że nie są wystarczająco dobre w tym, co robią lub które rezygnują ze swoich pasji w wyniku napotkanych trudności. Choć lektura wymaga od czytelnika głębokiego zaangażowania i zmusza do refleksji na wielu płaszczyznach, warto podsunąć ją także nastoletniej córce. Hope Jahren jest bowiem kobietą, która inspiruje. A nuż jej autobiografia spowoduje, że więcej młodych dziewcząt zdecyduje się zostać naukowcami. To wcale nie jest taka nudna praca, jak mogłoby się wydawać. Nie wierzysz? Sięgnij po „Girl Lab. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości”.

A poza tym, kto powiedział, że nie możesz zacząć wszystkiego od nowa?

"Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości" Hope Jahren

„Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości” Hope Jahren


9 naturalnych diuretyków, które oczyszczają organizm i usuwają opuchliznę

Redakcja
Redakcja
23 października 2017
Fot. iStock / g-stockstudio
Fot. iStock / g-stockstudio
 

Diuretyki, czyli produkty o właściwościach moczopędnych, są bardzo przydatne dla naszego zdrowia. Dzięki nim organizm szybciej radzi sobie z ustabilizowaniem poziomu płynów i elektrolitów. Dostarczają one wodę i inne związki mineralne, konieczne dla poprawnego funkcjonowania organizmu.

Diuretyki wspierają wydalanie sodu z organizmu wraz z moczem, wspierają prawidłową pracę nerek, oczyszczają drogi moczowe z toksyn, a także pomagają zlikwidować stany zapalne pęcherza i moczowodów. Osoby, które mają problem z opuchlizną, również docenią ich działanie. Zazwyczaj diuretyki są także niskokaloryczne, a że przyspieszają metabolizm oraz usuwanie zbędnych produktów przemiany materii, są cennym elementem diet odchudzających.

9 warzyw i owoców, które są znakomitymi diuretykami

1. Arbuz

Arbuz  jest cennym źródłem błonnika, witaminy C i witamin z grupy B: B1, B2, B3, B6, kwasu foliowy, beta-karotenu, wapnia i potasu. Jest niskokaloryczny (w 100 gramach 36 kcal) i aż 92 proc. składa się z wody. Dzięki działaniu moczopędnemu  poprawia przemiany materii i przyspiesza usuwanie toksyn, pomaga utrzymać prawidłowy poziom płynu i elektrolitów w organizmie.

2. Melon

Składa się w ponad 80% z wody, jest oczyszczający i moczopędny, zawiera błonnik pokarmowy, witaminy oraz antyoksydanty, takie jak beta-karoten, hamujący szkodliwy wpływ wolnych rodników na organizm.

3. Ananas

Nie tylko znakomicie smakuje i pomaga w usuwaniu kaszlu, ale dba o nerki i układ sercowo-naczyniowy. Świeży jest wskazany dla osób na diecie, bo zawiera 85% wody oraz dużą ilość błonnika pokarmowego, witaminy C i minerałów, dzięki czemu stabilizuje poziom płynów i elektrolitów w organizmie.

4. Ogórek

Jest niezastąpiony nie tylko jako maseczka na opuchnięte oczy, ale znakomicie wpływa na retencje płynu w tkankach. W 96% składa się z wody, zawiera witaminy A, C, K, z grupy B oraz minerały: potas, magnez, mangan, siarkę, krzem i fosfor. Nawadnia organizm, wspiera pracę układu krążenia oraz układu limfatycznego. Obecność siarki oraz krzemu pomaga usuwać kwas moczowy z organizmu.

5. Pomidory

Pomidory zawierają 90% wody, są doskonałym źródłem potasu, witaminy C, E i kwasu foliowego. Pomagają obniżyć ciśnienie tętnicze krwi oraz stabilizują poziom płynów i elektrolitów w organizmie.

6. Buraki

Dostarczają duże ilości żelaza, magnezu, potasu, czyli związków mineralnych pomagających zwalczyć obrzęki i zaburzenia poziomu płynów ustrojowych. Co więcej, buraki dodają energii ze względu na obecność w nich azotanów, które organizm przekształca w tlenek azotu. Działają one jak silny środek rozszerzający naczynia krwionośne, które są w stanie dostarczyć więcej tlenu i składników odżywczych do pracujących mięśni.

7. Cebula

Pomaga łagodzić obrzęki i stabilizować poziom płynów w organizmie, ze względu na zawartość potasu, wapnia i magnezu. Z 91% składa się z wody, więc wspiera funkcje nerek i chroni, jako naturalny antybiotyk, układ moczowy przed zakażeniami.

8. Pietruszka

Zarówno korzeń, jak i liście działają silnie moczopędnie oraz napotnie i rozkurczowo. Wspierają układ odpornościowy oraz pomagają w chorobach układu moczowego i kamicy nerkowej. Pietruszka wykazuje działanie przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne.

9. Seler

Dzięki zawartości glikozydów, flawonoidów i furanokumaryny jest bardzo pomocny w usuwaniu toksycznych substancji z organizmu. Seler wspiera także wydalanie moczu z organizmu i zapobiega powstawaniu obrzękom.


 

źródło: krokdozdrowia.comwww.naturalneoczyszczanie.pl


Bywasz niekonsekwentna na diecie? I dobrze, bo według naukowców możesz w ten sposób stracić więcej kilogramów

Redakcja
Redakcja
23 października 2017
Fot. iStock/wundervisuals
Fot. iStock/wundervisuals
 

Jeśli do tej pory wydawało ci się, że jedynym kluczem do skutecznego schudnięcia jest konsekwencja w przestrzeganiu diety, mogłaś być w błędzie. Jak się okazuje, spełnienia marzenia o szczupłej sylwetce nie zależy wyłącznie od rygoru dietetycznego. Niestety dieta, kojarząca się często z karą, wymaga wyrzeczeń, a wcale nie tak łatwo zrezygnować jest z rzeczy, które wyjątkowo nam smakują, ale nie są łaskawe dla figury.

Przekąski słodkie, słone, tłuste, zabronione podczas diety kuszą szczególnie. Ci, którzy mają silniejszą wolę, wytrzymują narzucony reżim żywienia i ćwiczeń. Ci, którzy ulegają pokusom, do tej pory mogli mieć do siebie pretensje, że ten trud ich przerasta, ale to, co wcześniej wydawało się być zabójstwem dla utrzymaniem diety, może paradoksalnie zadziałać na korzyść odchudzania.

Niekonsekwencja popłaca?

Naukowcy ze Szkoły Nauk o Zdrowiu na Uniwersytecie Tasmania wykazali podczas eksperymentu, że przerwy w diecie mogą sprzyjać chudnięciu. Naukowcy przeprowadzili na dwóch grupach osób odchudzających się badanie — jedna grupa przestrzegała diety bez wyjątku przez sześć tygodni. Druga grupa wyłamywała się ze ścisłej diety po 2 tygodniach, a później uczestnicy z niej rezygnowali.

Specjaliści po zakończeniu obserwacji stwierdzili, że więcej schudła ta grupa, która pozwalała sobie na odstępstwa od diety. Jej uczestnicy nie doświadczyli tak zwanego efektu jojo. Co ciekawe, 6 miesięcy po zakończeniu badania spadek wagi utrzymał się na poziomie średnio 8 kg. Ci, którzy przestrzegali rygorystyczne diety schudli mniej. Głównym problemem jest to, że kiedy zmniejszamy spożycie energii, metabolizm zwalnia. Nazywamy to adaptacyjną termogenezą, która utrudnia chudnięcie, a nawet może powodować nawet delikatne przybieranie na wadze, aby „odbić” zbyt małą ilość kalorii w pożywieniu. Ciało potrafi się zaadaptować do niskiej podaży kalorycznej, przez co zużyje mniej kalorii w ciągu dnia. W odwrotnej sytuacji, im więcej kalorii dostarczamy, tym ciało nie będzie oszczędzać i zużyje więcej energii.

Oczywiście nie oznacza to, że po dwóch tygodniach należy rzucać dietę i czekać na pozytywne wyniki. Raczej należy przyjąć intuicyjne i zdrowsze podejście do jedzenia. Po prostu stała dieta nie pomaga długofalowo, szczególnie gdy jest monotonna i restrykcyjna.


 

źródło: kobieta.wp.platletycznie.com


Zobacz także

Fot. iStock / Povareshka

Regulamin konkursu „Zobacz świat inaczej, zacznij od domu”

Po czym poznasz, że jesteś silna? Słaby mężczyzna ma przy tobie tylko dwie możliwości: stać się silnym, albo odejść

Po czym poznasz, że jesteś silna? Słaby mężczyzna ma przy tobie tylko dwie możliwości: stać się silnym, albo odejść

Arch. prywatne

„I poczułam, że jeśli teraz czegoś nie zrobię, to nie wstanę od stołu do niedzieli”