Jak pokochać jedzenie na nowo! I naprawdę…

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
29 czerwca 2016
fot. iStock/knape
 

Jest pewna gra, którą każdy z nas powinien wprowadzić w swoim towarzystwie; w czasie posiłku, wszystkie telefony i tablety tworzą swoistą wieżę, która ma dotrwać do końca jedzenia. Ten, kto pierwszy zabierze telefon przed ukończeniem posiłku – przegrywa, a przy okazji płaci za rachunek lub zmywa. Może się wydawać banalne, ale jedzenie nie powinno być tylko zaspokajaniem głodu, ale także przyjemnością, którą należy celebrować.

Czy zje z nami pilot?

Siadasz na kanapie, w ręce miska ulubionego makaronu lub ryżu z warzywami. I zaraz, prawie już automatycznie, włączasz telewizor (o ile nie jest już włączony) i sprawdzasz, co nowego wydarzyło się na Facebooku przez ostatnie piętnaście minut. W międzyczasie zajadasz się kolejnym kęsem, aż nagle w ciągu pięciu minut okazuje się, że to ulubione danie zostało pochłonięte bez żadnej przyjemności. Ten jeden moment w ciągu dnia, który powinien być przeznaczony na delektowanie się, uspokojenie i pożywienie, był prawie niezauważalny. Sięgamy po telefon, oglądamy telewizję, włączamy głośną muzykę lub radio, a wszystko po to, żeby choć przez chwilę poczuć pozorną atmosferę intymności z innymi ludźmi.

Pozory mylą

Włączamy telewizor czy kolejny serial na laptopie, żeby stworzyć wrażenie obecności innych w pomieszczeniu przez głos czy śmiech; sięgamy po telefony, żeby w czasie jedzenia komunikować się z ludźmi na całym świecie wysyłając im wiadomości czy komentując kolejne zdjęcia na Instagramie; puszczamy muzykę, żeby stworzyć kolejny rodzaj bodziec odwracający uwagę od samego jedzenia. To trochę jak z deadlinem – kiedy masz dużo czasu, robisz wszystko, tylko nie to, co powinnaś zrobić, a potem nagle musisz zrobić wszystko na ostatnią chwilę. W celebracji posiłku chodzi o coś, czego nikt nas nie uczy – intymność i skupienie wszystkich zmysłów na talerzu.

Sexy food

Nie bez powodu Magda Gessler zawsze porównuje najlepsze dania do orgazmu; to idealne jedzenie angażuje wszystkie zmysły, jest afrodyzjakiem i naprawdę może doprowadzić do zdobycia serca przez żołądek. Ludzie płacą ogromne pieniądze za możliwość zjedzenia kolacji w zupełnej ciemności, bo to właśnie wtedy najzwyklejsze pierogi czy nawet frytki z fast fooda smakują zupełnie inaczej. Zamiast wydawać krocie, wystarczy sukcesywnie uczyć się świadomości i stu procentowej obecności w czasie jedzenia.

Jak? Skoro była mowa o orgazmie, tak samo jak w czasie seksu, wszystkie zmysły muszą być skupione tylko na jednej czynności. W tym wypadku, na jedzeniu. To może się wydawać banalne, ale wcale nie jest takie proste.

Fot. iStock / Courtney Keating

Fot. iStock / Courtney Keating

Uwaga, jedzenie!

Z natury jesteśmy wielozadaniowi – gotujemy oglądając telewizję, rozmawiamy prowadząc samochód, wysyłasz przyjaciółce wiadomość o weekendzie, w tym samym czasie kończąc maila służbowego. Najprostszym dowodem jest okno twojej przeglądarki internetowej, w której jest kilka otwartych kart z zupełnie innymi tematami. To normalne i wcale nie zahacza o podzielność uwagi, ale warto z tym walczyć, szczególnie w czasie posiłku. To wcale nie będzie łatwe, może się wręcz wydawać głupie, ale kiedy raz spróbujesz – będziesz chciała więcej i więcej!

Na początku wyłącz wszystko, co może zabierać twoją uwagę – telewizor, komputer, radio, dźwięk w telefonie. Usiądź przy stole, na którym czeka przygotowane wcześniej danie i uruchom każdy zmysł. Sprawdź, jak dokładnie pachnie. Jak każdy składnik wpływa na kolor, smak czy zapach? Czy kolory na talerzu coś ci przypominają? A może sam smak wprawia cię w stan tęsknoty i zamyślenia?

Wolniej!

Wszystko tak naprawdę rozchodzi się o bardzo popularną ostatnio ideę slow, która namawia do zwolnienia i rozkoszowania się życiem. I tak mamy slow sex czy slow jogging. W odpowiedzi na fast food (szybkie jedzenie) powstał więc slow food (wolne jedzenie), które przygotowuje się z ogromną starannością o każdy szczegół. Slow life to także synonim świadomości siebie samego, swojego ciała, ale także przyrody, która nas otacza. Jak to się ma do jedzenia? Świadomość swojego własnego organizmu pomaga nam w opanowaniu pozornego poczucia głodu czy chęci natychmiastowego zjedzenia czegoś słodkiego. Co ciekawe, naukowcy udowodnili, że unikanie poczucia intymności z jedzeniem może prowadzić do wielu chorób, np. kompulsywnego objadania się czy bulimii.

Pokochaj jedzenie

Jedzenie w biegu to pewnego rodzaju definicja XXI wieku. Nie mamy czasu na spokojne zjedzenie obiadu z rodziną, a co dopiero na ugotowanie go. Dlatego jemy szybko, często nie zwracając uwagi na walory odżywcze, a nawet na smak. Prawda jest jednak o wiele bardziej bolesna; jedząc w pośpiechu i rozpraszając swoje zmysły kolejnym serialem czy talent show, wygląd, a nawet smak dania tracą na znaczeniu. Dlatego też warto spróbować pokochać jedzenie, cieszyć się każdym kęsem i na nowo odkrywać dania z dzieciństwa.


8 mitów dotyczących ćwiczeń podczas ciąży i miesiączki. Czy w nie wierzyłaś?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 czerwca 2016
Fot. iStock / gregory_lee
 

Czas miesiączki jest przez większość kobiet czasem znienawidzonym. Bo specjalnie nie ma się z czego cieszyć — jesteśmy poobijane, osłabione, obolałe i w dodatku z humorkami. Często sięgamy po środki przeciwbólowe i szukamy ukojenia i spokoju pod ciepłym kocem. I większość z nas trzyma się z daleka od wysiłku fizycznego, podobnie zresztą jak w czasie ciąży. Bo czy można ćwiczyć podczas tych dwóch sytuacji? Skąd brać chęci i energię oraz co robić, by nie pogorszyć swojego stanu?

Głęboko zakorzeniona niechęć do ćwiczeń podczas ciąży oraz miesiączki wynika z utartych mitów, które od dzieciństwa tkwią w naszych głowach. Skonfrontujmy więc to, co nam kiedyś koleżanki powtarzały i w co wierzymy my same, z faktami naukowymi.

Obalamy mity dotyczące ćwiczeń w ciąży

Fot. iStock / Onfokus

Fot. iStock / Onfokus

MIT I . W ciąży najbezpieczniej jest leżeć

Najlepiej też nie ruszyć ręką, nogą a ustami tylko po to, by pomarudzić i dostarczyć dziecku pokarm. Mit, że nie powinno się ćwiczyć podczas miesięcy ciąży, jest mitem, który od dawna powinien zostać obalony. Niby każda z nas wie, że ciąża nie jest chorobą, ale wiele od początku bierze zwolnienie „na wszelki wypadek”a już na pewno trzyma się z dala od ćwiczeń. A szkoda, bo umykają wam korzyści zarówno dla siebie, jak i maleństwa, oczywiście o ile nie jest to ciąża zagrożona i mama jest zdrowa.

Ćwiczenia w ciąży dobrze wpływają na:

  • zmniejszenie ryzyka wystąpienia cukrzycy ciążowej
  • złagodzenie dolegliwości kostno-stawowe
  • usprawnienie procesu trawienia
  • przygotowanie ciała do porodu
  • dotlenienie mamy i dziecka
  • szybszy powrót do sprawności i wagi sprzed okresu ciąży

MIT II. Jeśli wcześniej ciężarna nie ćwiczyła, teraz też nie powinna

To również nieprawda. Każdy czas jest dobry na rozpoczęcie — ale z głową — aktywności fizycznej. Nikt ciężarnej nie namawia na wyskoczenie do siłowni czy maraton, ale ćwiczenia rozciągające, czy Nordic walking w spokojnym tempie przyniesie wiele pożytku dla zdrowia i samopoczucia. Leżąc przez cały czas i zajadając smakołyki przyszłe mamy wyrządzają sobie jeszcze większą krzywdę tyjąc, niż wynikałoby to z regularnego spacerowania czy delikatnych ćwiczeń na macie lub z piłką gimnastyczną.

MIT III. Ciąża ogranicza do spacerów

Jeśłi tylko lekarz ginekolog dobrze oceni stan zdrowia przyszłej mamy i malucha, może polecić coś więcej niż tylko spacery od domu do przychodni i w drugą stronę. Ciężarna może wybrać pomiędzy kilkoma bezpiecznymi formami aktywności fizycznej: szybki marsz, pływanie, spokojna jazda na rowerze, aerobik, pilates, joga, rower stacjonarny. Ważne, o czym należy pamiętać, to o zachowaniu równowadze w ćwiczeniach (prawa i lewa strona ciała nie powinny być przeciążane), rozsądnej ich ilości bez forsowania i ćwiczeń na stabilnej podstawie/powierzchni, by uniknąć upadku. Miejsce też pod ręką wodę, by stale nawadniać organizm.

MIT IV. Ćwiczenia zabierają dziecku energię więc gorzej rośnie

Nie. Jeśli kobieta odżywia się zdrowo i maluch jest pod opieką lekarza, który wyrazi zgodę na ćwiczenia, ruch w żaden sposób nie szkodzi dziecku. Ani nie będzie ono mniejsze, ani zagłodzone, bo mama ćwiczy.

MIT V. Jeśli mama intensywnie trenowała przed ciążą, może kontynuować w jej trakcie

Niestety, nie każda aktywność jest godna polecenia ciężarnym, nawet jeśli przed zajściem w ciążę były zapalonymi amatorkami różnych sportów. Bezpieczniej jest zrezygnować z gier zespołowych (np.: siatkówka, koszykówka), treningów siłowych, sztuk walki, jazdy konnej i nurkowania. Ryzyko urazów jest zbyt wielkie. Za to można kontynuować bieganie, jeśli to była standardowa aktywność przed ciążą, tylko należy zmniejszyć dystans i tempo, oraz zamienić to np. na Nordic Walking, gdy brzuch będzie przeszkadzał.

Fakty i mity dotyczące ćwiczeń podczas miesiączki

Fot. iStock / Remains

Fot. iStock / Remains

MIT I. Ćwiczenia potęgują ból

Zależy jakie. Jeśli przez pierwsze dni ból dokucza w natężonym stopniu, odpowiednie ćwiczenia nie tylko go nie nasilą, ale pozwolą rozluźnić mięśnie i złagodzić dyskomfort. Ćwiczenia należy wykonywać w spokojnym tempie, bez nadmiernego obciążania organizmu. Jednak zamiast biegania, lepiej wybrać łagodniejsze formy ruchu, np. ćwiczenia z hantlami, piłką, gumą, joga, pływanie, jazda na rowerze (ale nie po wybojach). Wysiłek fizyczny wzmaga produkcję endorfin w naszym organizmie, które uśmierzają ból, a efekt pojawia się już po 15 minutach ćwiczeń.

MIT II. Intensywne ćwiczenia osłabiają organizm i wydłużają krwawienie

Jeśli ćwiczenia przeprowadzane są z umiarem, nie osłabiają a dotleniają organizm. Żadne ćwiczenia nie maja wpływu na długość trwania miesiączki, to indywidualna kwestia organizmu każdej kobiety. W innym przypadku sportsmenki krwawiłyby miesiącami.

MIT III. Okres czyni organizm niewydolnym

Jest wręcz przeciwnie, a wszystko to wynika ze specyfiki gospodarki hormonalnej kobiecego organizmu. Wbrew pozorom i utracie krwi, wydolność organizmu podczas okresu i kilka dni po nim jest wyższa. Spada w drugiej fazie cyklu, zaś najniższa jest tuż przed miesiączką, gdy – organizm odkłada wtedy dużo wody.

To jak, jednak poćwiczycie?


źródło: cwiczeniawciazy.plbabyonline.plpolskabiega.sport.pl


Sposoby na upał w biurze. Niełatwa sztuka przetrwania w pracy latem

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 czerwca 2016
upał
Fot. iStock / Kali Dziewięć LLC

Wakacje zdecydowanie nie są czasem, który z radością spędzamy zamknięci w biurach. Te z nas, które przez etatowe osiem, a czasem i więcej godzin pracy nie mogą wyściubić nosa zza biurka, wcale nie mają łatwo podczas upałów. Niby klimatyzacja ułatwia życie, jednak dla zdrowia dróg oddechowych wcale nie jest taka pożądana, a nie wszędzie można posiedzieć i popracować przy uchylonym oknie.

Jeśli o chłodnej bryzie możesz jedynie pomarzyć, naucz się sztuki przetrwania w pracy

Zapewne myśl o odległym urlopie wcale cię nie raduje, gdy rano zwlekasz się z łóżka i w upał podążasz w kierunku pracy. Bo co może być fajnego w czasie spędzonym w czterech ścianach, gdy inni korzystają ze słońca, które przestanie tak wspaniale przypiekać, kiedy ty wreszcie wyjdziesz z pracy. Pewnie sam upał podczas urlopu wzięłabyś za dobrą monetę, ale już podczas pracy nie specjalnie może on cieszyć. Bo jak pracować, skupić myśli, gdy pot spływa po plecach, a nogi puchną okrutnie, wciśnięte w oficjalne szpilki? Spróbuj sposoby na upał w pracy, które niejednej z nas poprawiły humor i samopoczucie.

1. Odpowiedni ubiór

Niestety, jeśli twoja praca polega na spotkaniach z klientami, nie poszalejesz z krótkimi rękawami czy kusymi spodenkami. Natomiast jeśli musisz ubierać do pracy formalne stroje, kup uniform z oddychającego naturalnego, przewiewnego materiału, by twoje ciało mogło swobodnie oddychać. Ułatwi to cyrkulację powietrza i oddali kłopot nadmierną i niepożądaną potliwością.

2. Kawę zamień na wodę lub soki

Wypijanie kolejnej kawy na rozbudzenie szarych komórek może przynieść odwrotny efekt. Będziesz jeszcze bardziej śpiąca, ponieważ kawa wypłukuje z organizmu wodę, a woda jest niezbędna do prawidłowego działania nie tylko ciała ale i umysłu. Pij wodę lub naturalne soki owocowe i warzywne, nawet do 3,5 litra w ciągu doby. Płyny należy uzupełniać, by nie zapracować sobie nawet na lekkie odwodnienie. Pracodawca powinien zadbać o dostęp do wody lub innego napoju, w ilości zaspokajającej jego potrzeby, jeśli temperatura na zewnątrz przekracza 25, a w pomieszczeniach 28 stopni. 

3. Zrezygnuj z ciężkiego makijażu 

Nie tylko po to, by po kilku godzinach w upale nie spłynął ci on z twarzy, ale by twoja skóra mogła lepiej oddychać. Mając delikatny makijaż, możesz śmiało sięgać po mgiełki w sprayu, które doskonale i dyskretnie schłodzą cię podczas przerwy w pracy. Dzień jeszcze przed pracą zacznij od chłodnego prysznica z żelem o orzeźwiającym zapachu i nawilżającymi kosmetykami po prysznicu.

4. Ulżyj nogom

Jeśli pozwala na to etykieta w pracy, zamień szpilki na obuwie na płaskim obcasie, co ulży twoim nogom. Być może twoja praca pozwoli nawet na dyskretne zdjęcie obuwia, jeśli nie musisz odchodzić od biurka. Możesz również podłożyć coś pod stopy, aby ułatwić krążenie krwi w nogach. Wieczorem skorzystaj z maści chłodzących i łagodzących opuchliznę stóp.

5. Uruchom wentylator i zasłoń rolety

Szczególnie jeśli zawodzi klimatyzacja. Jeśli nie masz małego, podręcznego wiatraka, zróbcie zrzutkę z towarzyszami biurowej niedoli i kupcie wspólny, pracowniczy wentylator, jeśli szef sam wcześniej nie wpadnie na taki pomysł. Rolety lub żaluzje w oknie przy stanowisku pracy warto zasunąć, by słońce dodatkowo nie podnosiło temperatury we wnętrzu pomieszczenia.

6. Lekkie przekąski

A dokładniej owoce i warzywa, które zawierają w siebie dużo wody, będą doskonałymi przekąskami na długie godziny podczas upałów. Nie tylko zadbają o sylwetkę i nie obciążą układu pokarmowego, ale uzupełnią elektrolity, które tracimy wraz z potem. Najlepiej sprawdzą się: arbuzy, melony, winogrona, pomarańcze, truskawki, gruszki, jabłka, a także ogórki, które w 96% składają się właśnie z wody, pomidory, sałata i cukinia.

7. Żelowe kompresy

Zimne żelowe kompresy, będą doskonałą alternatywą do mokrych chusteczek podczas chłodzenia karku czy nadgarstków. Ponieważ ich rozmiary bywają niewielkie, bez kłopotu znajdziesz dla siebie kompres, który dyskretnie zmieści się w dłoni i będziesz zmogła wykorzystać go w chwili koniecznej do ochłodzenia organizmu.

8. Poczęstuj się miętowymi cukierkami

Słodycze z mentolem doskonale chłodzą i odświeżają oddech. Szczególnie przydatne są, jeśli nie mamy pod ręką schłodzonego napoju. Zjedzenie miętówki i wypicie np. wody szybko wywoła uczucie chłodu.

9. Olejki eteryczne

Odpowiednimi, odświeżającymi zapachami np. mięta, eukaliptus czy cytryna, możesz wykonać masaż skroni, lub też wkropić kilka kropel do niewielkiej miseczki z wodą, by parująca ciesz nie tylko poprawiała mikroklimat, ale i nadawała pomieszczeniu rześkiego zapachu.


źródło: jejswiat.plpolskieradio.pl


Zobacz także

83-latka robi swój pierwszy w życiu tatuaż. Brawo za odwagę w spełnianiu marzeń. Jak widać, nigdy nie jest za późno

Teraz tata też może poczuć, jak to jest być w ciąży

Teraz tata też może poczuć, jak to jest być w ciąży

Konkurs „Pomóż dziecku odkryć fascynujący świat i zachęć je do nauki”