Czy istnieje prawdziwa kobieca solidarność? Czy potrafimy być dla siebie wsparciem w najtrudniejszych chwilach?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 marca 2017
Fot. iStock/Lisa-Blue
Fot. iStock/Lisa-Blue

Gdyby spytać, co wiemy o kobietach, pewnie odpowiedzi byłoby tyle, ile naszych indywidualnych doświadczeń.

Bo przecież każda z nas na swojej drodze spotyka różne kobiety. Te, które z czasem stają się dla nas autorytetami, które determinują nasze życie. Kobiety przyjaciółki, bez których nie wyobrażamy sobie życia, zwłaszcza, gdy chcemy świętować sukces lub przepłakać porażkę. Kobiety, które pokazują nam, jak żyć nie chcemy, jakie nie chcemy być.

Kiedyś nie wierzyłam w siłę kobiet. Dostrzegałam w większości z nich zawiść, zazdrość i brak szczerości. Niewiele było wokół mnie kobiet, którym bym zaufała, które bym podziwiała. Na szczęście na swojej drodze spotkałam cudowne kobiety, kobiety mądre, świadome siebie, nie rywalizujące ze sobą, bo znające swoją wartość. Kobiety, które stają się inspiracją.

Zastanawiałyście się kiedyś, co się może wydarzyć, gdy nagle w jednym mały miasteczku pozostaną niemal same kobiety? Tak, wiem, dzisiaj wydaje się to niemożliwe, ale właśnie w takiej sytuacji zostają postawione bohaterki książki Jennifer Ryan „Chórzystki”. To mieszkanki niewielkiego miasteczka Chilbury położonego w Anglii, które poznajemy w czasie wybuchu drugiej wojny światowej. Wojna sprawia, że niemal wszyscy mężczyźni z Chilbury wyruszają na front, a miasto zostaje pod opieką kobiet.

Tytułowe „Chórzystki” to mieszanka wybuchowa temperamentów, osobowości, poglądów i marzeń. Wydawałoby się, że zdecydowanie więcej je różni niż łączy. Z pewnością nigdy nie znalazłyby wspólnego języka gdyby nie… muzyka. Paradoksalnie powieść zaczyna się od obwieszczenia rozwiązania wiejskiego chóru, gdyż wszystkie męskie głosy znajdują się na wojnie. To pastor Chilbury nie widzi sensu w utrzymaniu chóru, kiedy brak w nim mężczyzn. Tymczasem pojawiająca się w miasteczku charyzmatyczna i wierząca w siłę chilburyjskich kobiet Primose Trent – nauczycielka muzyki powołuje do życia Chilburyjski Chór Żeński i w ten sposób jednoczy i solidaryzuje wszystkie kobiety tej małej miejscowości.

Muzyka łączy, wynosi ponad podziały i obopólne animozje. Żeński chór udowadnia, jak wielka moc tkwi w kobietach, które stają ramię w ramię, które stają się silne dzięki sobie, zaczynają wierzyć w siebie i w tym bardzo trudnym dla nich czasie wspierają się, a my możemy obserwować zmiany, które w nich zachodzą.

Bo w mieszkankach Chilbury możemy przejrzeć się jak w lustrze. Każda z nas znajdzie wśród nich może siebie, a może kobietę, którą bardzo dobrze zna. Jest tam autorytarna Pani B., wierzącą w romantyczną miłość Kitty, jest też pani Tilling – której doświadczenia i mądrości trudno nie docenić, a która kryje, jak każda z nas pragnie miłości. W małym angielskim miasteczku poznamy Prim – nauczycielkę muzyki, która staje się inspiracją dla innych kobiet, która w nie wierzy i dzięki temu, one zaczynają wierzyć w siebie. „Chórzystki” to powieść o kobiecej, prawdziwej przyjaźni, o wszystkim tym, co nas dotyka. O nieszczęśliwej miłości, o zazdrości, o intrygach, których motorem napędowym znowu są kobiety.

Nasz kobiecy świat złożony jest z emocji, z wrażliwości. Świat kobiet z Chilbury składa się z jeszcze jednej rzeczy – z przerażenia i strachu, które w bohaterkach wywołuje początek drugiej wojny światowej.

Jeśli ktoś myśli, że książka Jennifer Ryan skupia się tylko na wojnie i na tragedii, którą ze sobą niesie, to bardzo się myli. „Chórzystki” to powieść, która prowadzi nas przez życie kobiet z wszystkimi jego kolorami. Nie brakuje tu humoru, wzruszeń i łez smutku, miłości i romansów, a także trudnych decyzji. „Chórzystki” to powieść o silnych kobietach, o kobiecej solidarności, która łączy je w najtrudniejszych momentach życia. A my poznajemy je w bardzo intymny sposób, identyfikujemy się z nimi czytając ich listy, dzienniki i pamiętniki – z nich właśnie utkana jest cała powieść.

To, co dla mnie stanowi dodatkową wartość „Chórzystek”, to możliwość obserwacji zmian, jakie w bohaterkach zachodzą, jak zmieniają się pod wpływem swoich doświadczeń – także tych tragicznych. Jak zaczynają wierzyć w swoją wartość, jak dojrzewają, znajdują w sobie zrozumienie i akceptację dla siebie nawzajem. To cudowna powieść o zawiłościach kobiecych relacji, pokazująca jednak, że to w nas – kobietach tkwi siła, że to my w najtrudniejszych nawet sytuacjach możemy nieść nadzieję na lepszy świat.

Fantastyczna powieść, po lekturze której inaczej spojrzymy na bliskie nam kobiety.

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Do kupienia w dobrych księgarniach i na www.czarnaowca.pl

chórzystki_300dpi_rgb


Jak przygotować maseczkę i peeling z aspiryny

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 marca 2017
peeling z aspiryny
Fot. iStock / Materiały prasowe Bayer

Chcecie mieć piękną skórę? Użyjcie aspiryny… ale przypadkiem jej nie łykajcie! Okazuje się, że popularny proszek na ból głowy może być składnikiem domowych peelingów i maseczek. Sprawdźcie proste przepisy na aspirynową pielęgnację. Kwas salicylowy zawarty w aspirynie to doskonały peeling chemiczny.

Przepis na peeling z aspiryny

4-8 tabletek rozpuść w kilku łyżkach wody, poczekaj aż tabletki zmiękną, żeby zrobić  z nich papkę.

  • scrub przeciwzapalny: dodaj do papki kilka kropel olejku drzewa herbacianego, białko jaja i sok z cytryny.
  • scrub odmładzający:  dodaj odrobinę miodu lub oliwę oraz zmiażdżonego banana.

Przepis na maseczkę z aspiryny – na przebarwienia i zaskórniki

  • 3-4 tabletki aspiryny lub (6-7 tabletek jeśli korzystacie z polopiryny)
  • mała łyżeczka wody
  • mała łyżka jogurtu naturalnego bez cukru

Tabletki zalać letnią wodą, odczekać chwilę i rozgnieść na papkę. Dodać jogurt i wymieszać. Maseczkę zostawiamy na skórze na 10-15 minut i zmywamy letnia wodą.

Przeciwwskazania: Maseczki czy scrubu z aspiryny nie powinny stosować kobiety w ciąży lub gdy mamy na skórze otwarte ranki czy ciężką postać trądziku.


Sztuka odkochiwania się, czyli 5 etapów, przez które musisz przejść, by wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 marca 2017
wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości
Fot. iStock/Anetlanda

Rozstanie z kimś, kogo nadal kochasz bywa emocjonalnie tak trudne, jak śmierć bliskiej osoby. W obu przypadkach, do tego, by uleczyć naszą duszę, potrzeba czasu, odpowiedniej „żałoby” i akceptacji.  Nieprzespane noce, dni, które ciągną się bez końca – odkąd rozpadł się twój związek, dni, minuty i sekundy płyną zupełnie inaczej, prawda? Zastanów się teraz, jak długo jesteś już uwięziona w tej przeszłości (bo podstawową sprawą jest uświadomienie sobie, że ta miłość to już przeszłość) i nie możesz zacząć działać, żyć na nowo.

Chcesz zapomnieć. I chcesz przebaczyć. Ale to po prostu nie możesz, coś cię blokuje. Dobre wspomnienia powodują w tobie chęć powrotu do tego związku, złe – ciągle ranią.

5 etapów żalu i poczucia straty, przez które musisz przejść, żeby wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości

1. Zaprzeczenie: To nie może się dziać naprawdę

Pierwszą reakcją na zakończenie relacji jest zaprzeczanie rzeczywistej sytuacji. Jest to twój mechanizm obronny przed bolesnymi, trudnymi emocjami. Spróbować udawać, wszystko jest w porządku, choć głęboko w sercu wiesz, że jest zupełnie inaczej.

Skup się na prawdzie:

  • Przyjmij do świadomości, że wszystko się zmieniło.
  • Pozwól sobie na płacz, gdy czujesz ból.
  • Bądź blisko kogoś, kto pomoże ci uświadomić sobie, że ten etap jest zakończony.

2. Gniew: Jak on/ona mógł/mogła mi to zrobić?

W miarę upływu czasu, rzeczywistość staje się coraz bardziej „namacalna” i zaczynasz odczuwać ból złamanego serca. Kolejnym mechanizmem obronnym jest „przekierowywanie” go i wyrażanie jako gniewu, złości. Musisz kogoś obwinić za to, jak się czujesz: twojego „byłego”, ludzi wokół ciebie, wszechświat… Nie możesz kontrolować swoich emocji.

Co musisz zrobić, żeby wybaczyć:

  • Wiedzieć, że odpowiedzialność za rozpad związku rozkłada się na dwie osoby.
  • Wybaczyć sobie wszelkie niedoskonałości, nikt nie jest doskonały.
  • Zrozumieć, że nie jesteś jedyną osobą, która cierpi.
  • Przyznać przed sobą samym, że twoje obecne działania są autodestrukcyjne.
  • Odwracać uwagę od natrętnych myśli.

3. Negocjacje: A może, po prostu dać mu jeszcze jedną szansę?

Wpadasz w panikę i starasz się „jakoś przetrwać”.  Szukasz wszelkich możliwych sposobów, aby jeszcze z nim/z nią być. Wszystko, by nie czuć tego bólu. Nawet jeśli uda wam się na chwilę do siebie wrócić, nic już nie będzie tak, jak tego byś chciał.

Aby „odpuścić”:

  • Należy (przynajmniej tymczasowo) unikać bezpośredniego kontaktu.
  • Trzymać się z dala od Facebooka i innych mediów społecznościowych (gdzie możesz się natknąć na jakieś informacje o nim/o niej).
  • Zrozumieć, że do siebie nie wrócicie
  • Nigdy nie próbować do siebie wrócić.
  • Uświadomić sobie, że masz w sobie siłę, by żyć teraz w pojedynkę.

4. Załamanie: To już koniec

Kiedy w końcu uświadomisz sobie, że nie możesz już nic zrobić, by zmienić to, czego doświadczasz, popadasz w prawdziwą depresję: opanowuje cię uczucie chronicznego zmęczenia, nie podejmujesz żadnej aktywności, unikasz znajomych i rodziny, tracisz apetyt (albo się przejadasz), cierpisz na bezsenność lub śpisz bez przerwy.

Nikt nie mówi, że to jest łatwe, ale trzeba odzyskać zdrowie psychiczne i fizyczne, zanim będzie za późno:

  • Otaczaj się pozytywnymi ludźmi.
  • Zrób sobie przerwę od pracy.
  • Rozmawiaj z kimś, kto jest chętny cię wysłuchać.
  • Chodź na spacery i oddychaj świeżym powietrzem.
  • Słuchaj smutnych piosenek (mają właściwości „oczyszczające”).

5. Akceptacja: No, dobra, spróbuję.

Już prawie się udało. Stopniowo godzisz się ze stratą. Jeszcze nie tryskasz radością, jesteś nadal na jednym z etapów żałoby, ale zachowujesz się już mniej emocjonalnie i zaczynasz widzieć światełko w tunelu.

Wszystkie rzeczy, które przywołują wspomnienia nadal mogą wyzwalać  emocje, ale są sposoby, by temu zaradzić:

  • Umieść „stare” zdjęcia tam, gdzie rzadko zaglądasz (możesz też je podrzeć lub spalić, jeśli czujesz, że tak będzie ci łatwiej).
  • Skup się na korzyściach płynących z twojej sytuacji (nowy początek, nowe możliwości).
  • Uwierz, że wszystko będzie dobrze, to tylko kwestia czasu.

Nieszczęśliwa miłość, gdy się z niej wyleczymy, czyni nas silniejszymi. Gdy spojrzysz w przeszłość, będziesz zaskoczona, jak bardzo to uczucie cię zmieniło.


Na podstawie: lifehack.org

 


Zobacz także

Świetnie wyglądasz, masz kogoś? Nie, właśnie się rozwodzę

Świetnie wyglądasz, masz kogoś? Nie, właśnie się rozwodzę

woman-994737_1920

Moje okno naprzeciwko… Już ciebie w nim nie ma

Fot.  Screen z YouTube / Bored Panda Art

Jak długo trzeba ćwiczyć, aby osiągnąć taki efekt? Niesamowity taniec