Gdybyś wtedy odeszła od ojca, byłabym dziś silniejsza, mamo. Nauczyłaś mnie, że miłość to ciągła walka o niego

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 grudnia 2017
Fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk
 

Obrazek z dzieciństwa. Mam 9 lat. Patrzę na was wielkimi, okrągłymi oczami. Widzę Ciebie mamo, zapłakaną, zapuchniętą od płaczu. Błagającą tatę, żeby już przestał, żeby dał spokój. Krzyczysz, że go kochasz. On stoi, prawie się nie rusza. Jest wściekły, zmęczony. Pewnie chciałby odejść. Ale jestem jeszcze ja. Przeze mnie nie może tak po prostu zniknąć z twojego życia.  

Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że go nienawidzę za to, że przed nim tak klęczysz i go błagasz. To było takie dziwne – miłość do mojego ojca i nienawiść do twojego męża. Od tamtego momentu, te dwie sprzeczne emocje towarzyszą mi nieustannie, gdy o nim myślę.

„Dlaczego od niego nie odeszłaś?” – pytałam wiele razy.  Dziś już nie pytam, dziś sama odchodzę, za ciebie i za niego, wciąż i wciąż. Kocham i nie kocham za chwilę. Boję się zostać, boję się cierpieć. Uciekam i już nie wracam. Lękam się, że kiedyś, tak jak ty będę klęczeć i błagać, aż on zdecyduje się wziąć mnie do łóżka. A ja będę się cieszyć, że choć tyle uczucia dostanę.

On cię nigdy nie szanował cię, wiedziałaś przecież. Ile razy nazwał cię idiotką, bezmyślną, niezdolną, leniwą?! „Gdyby nie DZIECKO, dawno bym się z tobą rozwiódł”. I nigdy o ciebie nie dbał. Pamiętam, kiedy chora leżałaś w domu z grypą, nie miałaś siły się podnieść. Przyszedł, ściągnął z ciebie kołdrę i krzyczał. Że katar to nie choroba, że w domu bałagan, że nie będzie za ciebie twoich obowiązków wypełniał. Że jesteś wielkim rozczarowaniem. Że chętnie by cię zostawił. Gdyby nie ja.

Tak, byłam jego księżniczką, dopóki, jak nastolatka, nie odwróciłam się od niego w swoim buncie przeciwko wam, przeciwko waszemu małżeństwu, przeciwko temu, jak cię traktował. To nawet nie było małżeństwo, to był jakiś dziwny, chory układ, który ja miałam scalać, spinać, nadawać mu sens. Nie wystarczyłam.

Moje związki? Najpierw był Maciek, lubiłaś go, bardzo. Spokojny, ciepły, trochę starszy. I taki bardzo rozsądny. Ten typ chłopaka, którego się nie docenia, gdy się z nim jest i za którym się tęskni, gdy skończysz trzydzieści lat. Wspominasz go i myślisz, jakie byłoby twoje życie, gdybyś z nim została. Wyobrażasz sobie, że mając go u boku, nie popełniłabyś tych wszystkich błędów.

Za późno. Odeszłam od niego w lęku, że to nie może być „to”. Za dobrze było, za „pewnie”. Miłość to niepokój, nauczyłam się tego od ciebie. Miłość, to ciągłe proszenie o uczucie, skomlenie o zainteresowanie. Wieczna walka.

Potem Kuba, wieczny buntownik. Powinniśmy do siebie pasować. Miałam przez chwilę swoją „niespokojną miłość” i próbę zasłużenia na nią. On – ten niedostępny, ja ta „zabiegająca”, wpatrzona w niego. Zakochana po uszy. Uszczęśliwiająca swojego pana i władcę. Jak ty tatę.

A jednak, to ja odeszłam, znowu. Może instynkt samozachowawczy zadziałał, kiedy kilka razy zbyt mocno chwycił mnie za rękę? A może stało się to, co zwykle.

Do dziś do niego tęsknię, po kryjomu oglądam jego zdjęcia. Zła miłość, zła. Ale jaka dobra, mocna. Jak narkotyk.

Kiedy uciekłam od Kuby, spotykałam się z wieloma mężczyznami. „Spotykałam”, nic więcej. Kawa, kino, teatr. Czasem wycieczka rowerowa i obserwowanie się, z daleka. Wyczekiwanie i wycofywanie się. Lęk przed samotnością i lęk przed „byciem razem”.

Potem pojawił się mój mąż. To nie był zły związek. To nie był zły człowiek, ale na pewno nie potrafił okazywać uczuć. Kiedy poprosił mnie o rękę, pomyślałam „dobrze, wyjdę za mąż i przestanę uciekać, nie będzie już odwrotu”. Nie kłóciliśmy się, nie było o co. Po pewnym czasie przestaliśmy ze sobą rozmawiać, nie było o czym.

Po dwóch latach od ślubu spakowałam walizkę, zamieszkałam u przyjaciółki. Odetchnęłam. Nie na długo, dziś znów poczułam strach.

Wczoraj złożyłam pozew o rozwód. Już zadecydowałam, uciekam kolejny raz. Mówisz, że ucieczka z małżeństwa, to już poważna sprawa, prawda? A niby dlaczego? Obie wiemy, że nie o ten papier tu chodzi. Że to nie on cię przy nim trzymał przez trzydzieści pięć lat.

Dlaczego nie odeszłaś, mamo? Byłabyś szczęśliwa. Ja też.


Zostaw za sobą samotność. 10 kroków do wyjścia ze skorupy

Redakcja
Redakcja
20 grudnia 2017
Fot. iStock
 

Samotność częściej jest odgórnie zasądzonym przez los faktem, a rzadko bywa świadomym wyborem. W tym drugim przypadku samotność to rodzaj wybawienia, czas darowany na poukładanie myśli, poszukiwanie rozwiązań i reorganizację życia w nowy, lepszy sposób. Jednak osamotnienie, które przychodzi nieproszone i przynosi smutek oraz żal za tym, co odeszło, jest destruktywne.

W wielu przypadkach ten stan przedłuża się w nieskończoność, bo pewne nawyki, myśli, wchodzą w krew. A stąd już tylko krok od przyjęcia, że najwyraźniej życie tak będzie wyglądać, i nic nie da się z tym wiele zrobić.

Samotność może niszczyć

Samotność to nie tylko brak przyjaciół czy partnera. To głębszy problem potęgowany przez myśli i uczucia niedoskonałości, strachu i wstydu. Samotne osoby często zmagają się z lękiem i depresją. Czują się niepewnie w poszukiwaniu kontaktu z innymi ludźmi. Niska samoocena i słabo rozwinięte poczucie własnej wartości i atrakcyjności, utrudnia osamotnionej osobie podejmowanie ryzyka i wchodzenie w nowe relacje. Często cierpią oni w milczeniu, ukryci za fasadą normalności. Uśmiechają się, udają, że są optymistyczni,  i szczęśliwi, gdy jednocześnie czują się niegodni i niepewni. Samotność drąży duszę od środka, a im dłużej to trwa, tym trudniej jest się wyrwać z jej objęć.

10 rzeczy, które warto zrobić, by nie czuć się samotnym

Budowanie poczucia własnej wartości oraz szacunku i dbanie o siebie, jest podstawą w rozwiązywaniu problemów, które powodują przewlekłą samotność. Osoby samotne, zrezygnowane często przyciągają innych ludzi, o takich samych problemach i koło się zamyka. Proces odrzucenia samotności wymaga czasu, ale jeśli tylko podejmiesz ryzyko, wyjdziesz ze swojej skorupy, nauczysz kochać siebie i przyciągniesz osoby, które odczarują stan twojego ducha. Aby to osiągnąć, masz do dyspozycji x wskazówek, które pomogą zwalczyć samotność.

1. Uświadom sobie krytykę

Czy wiesz, że sama możesz sabotować twoje starania o wyjście z samotności? Posłuchaj głosu wewnętrznego krytyka i wyłap to, czego nie lubisz w sobie najbardziej. Zastanów się, dlaczego tak jest i co możesz z tym zrobić?

2. Zastąp złe myślenie

Z „jestem szarą myszką” zmień podejście na „mam pięknie wykrojone usta”. Zmień myślenie na lepsze, zamiast koncentrować się na negatywach, wyciągnij na powierzchnię swoje dobre cechy i talenty. Mów sobie i innym, że wiele potrafisz i sprawia ci to autentyczną przyjemność. Wpływaj na swoje życie chcąc je zmieniać na lepsze, a nie jedynie przyjmując to, co los przynosi.

3. Odrzuć izolację

Izolacja potwierdza twoje obawy, że nie zasługujesz na miłość i wsparcie, nie daje szans na potwierdzenie tego na zewnątrz, w relacji z innymi. Izolacja boleśnie pogłębia poczucie osamotnienia.

4. Odpuść toksyczne związki

Jeśli tkwisz w toksycznym związku, uciekaj. Bliska relacja z narcyzem czy agresorem jedynie pogłębia problemy i izolację. Zrób przestrzeń w swoim życiu dla tych relacji, które poprawią stan twojego ducha.

5. Sięgnij po wsparcie

Nie lekceważ siły osób w najbliższym otoczeniu. Rodzina, przyjaciółka czy dobra koleżanka z pracy, nawet jeśli dotychczas byli zajęci własnymi sprawami, mogą cię wspaniale zmobilizować i dowartościować. Wykorzystaj sieci społecznościowe, które są wdzięcznym i komfortowym miejscem do poznawania ludzi i rozwijania zainteresowań.

6. Informuj o swoich potrzebach

Powiedz ludziom, czego potrzebujesz, aby złagodzić samotność. Lepszy efekt dają bezpośrednie wiadomości w celu uzyskania pomocy i wsparcia, od milczącego oczekiwania na cud.

7. Nie czekaj na zaproszenie

Zrób samodzielny krok naprzód, podejmij działanie. Porozmawiaj, zadzwoń, napisz — po prostu zaproś ludzi do udziału w swoim życiu. Kawa, spacer, czy koncert dadzą ci więcej szans na powodzenie, niż siedzenie w swoim pokoju.

8. Bądź realistką

Mówi się, że samotność to niedopasowanie między twoim ideałem a tym, co faktycznie masz. Zastanów się, czy masz jakieś nierealne standardy, które utrudniają porozumienie się z innymi, takie jak zbyt wielkie oczekiwanie od nowej sympatii lub zbytnie poleganie na innej osobie. Możesz się dobrze bawić z różnymi ludźmi, którzy nie muszą od razu stać się twoimi największymi powiernikami.

9. Nie skupiaj się wyłącznie na sobie

Samotność może sprawiać, że poczujesz się bardzo skupiona na sobie, co utrudni ci zauważenie sygnałów płynących z zewnątrz. Być może ktoś obok chce, byś go zauważyła? Czasem wystarczy spojrzeć wyżej, by zauważyć coś, czego do tej pory nie widziałaś, patrząc na własne buty.

10. Skorzystaj z terapii

Terapia to rozwiązanie, które dla wielu osób staje się ostatnią deską ratunku. Czasem nie warto czekać, aż dojdzie się do ściany, by ratować siebie. Terapia pozwoli odkryć przyczyny samotności i popracować nad zmianą destrukcyjnych wzorców myślenia.

źródło: www.huffingtonpost.comwww.everydayhealth.com

 

 


Przepis na lniane pierogi z kapustą i pieczarkami

Redakcja
Redakcja
19 grudnia 2017
Fot. Materiały prasowew

Mąka lniana to idealny produkt do gotowania, smażenia bądź wypieków. Nie zawiera glutenu i charakteryzuje się wysoką zawartością białka, błonnika pokarmowego oraz mikroelementów. To fenomen ostatnich miesięcy

Przepis na lniane pierogi z kapustą i pieczarkami

Składniki na ciasto:

  • ok. 2 szklanki mąki lnianej LenVitol®
  • szczypta soli
  • ok. ¼ szklanki wrzącej wody (można dodać mniej i w razie konieczności dodawać wodę, podczas ugniatania ciasta)
  • 1 jajko
  • łyżka masła

Farsz:

  • 6-8 dużych pieczarek
  • 200 g kiszonej kapusty
  • sól, pieprz do smaku
  • masło do smażenia

Przygotowanie:

Mąkę wsypać do miski, dodać sól. Do zagotowanej wody włożyć masło i roztopić, powoli wlewać do mąki mieszając. Dodać jajko i połączyć wszystkie składniki, zagnieść na gładkie ciasto. Wyłożyć na oprószony mąką blat i zagniatać ok 10 minut. Zawinąć w folię i odstawić na ok pół godziny.

Ciasto podzielić na mniejsze części i kolejno rozwałkowywać na cienkie placki, obsypując w razie potrzeby mąką. Pieczarki dokładnie umyć i obrać (ściągnąć górną warstwę „skórki” z kapelusza), drobno pokroić.

Przesmażyć na maśle, pod koniec smażenia dodać sól i pieprz. Kapustę w razie potrzeby przepłukać wodą (gdyby była zbyt kwaśna), drobno pokroić, włożyć do garna, dodać wodę i przyprawy. Gotować ok. 20 minut, aż kapusta będzie miękka. Kapustę odcedzić, połączyć z pieczarkami. Gdyby farsz był zbyt suchy, można dodać odrobinę roztopionego masła.

Wycinać kółka (np. za pomocą szklanki), rozciągnąć je trochę w palcach, następnie na środek nakładać po jednej czubatej łyżeczce farszu. Składać na pół i zlepiać dokładnie brzegi, układać na stolnicy. Jeśli ciasto będzie się za bardzo kleić można brzegi kółek podsypywać mąką.

W dużym garnku zagotować osoloną wodę, do gotującego wrzątku wrzucać pierogi (pierogi podzielić na partie po ok. 10 sztuk dla każdego „wrzutu”) włożyć pierwszą partię pierogów. Po ponownym zagotowaniu zmniejszyć ogień do średniego i gotować pierożki przez około 2 minuty.

Długość gotowania zależy od grubości ciasta. Pierożki można okraszać przesmażoną cebulką i skwarkami.

Lenvitol_MakaLniana+500+gsmall– Mąka lniana LenVitol – NOWOŚĆ! – polecana jest jako alternatywa dla tradycyjnej mąki pszennej lub jako dodatek do innych mąk, a więc w polskiej kuchni ma wyjątkowo wiele zastosowań. Jest przy tym  źródłem zdrowia w najprostszej postaci, bez zawartości glutenu. Idealna do gotowania, smażenia czy wypieków np. chleba, placków, naleśników i ciastek. Może być spożywana również bez obróbki termicznej jako dodatek do past, jogurtów, owocowych lub warzywnych koktajli. To także składnik polecany dla osób będących na diecie bezglutenowej, ponieważ nasiona lnu naturalnie nie zawierają glutenu. Charakteryzuje się wysoką zawartością białka i błonnika pokarmowego, który jest bardzo ważnym elementem zrównoważonej, zdrowej i skutecznej diety. Doskonała regulacja układu trawiennego to zatem jedna z najkorzystniejszych właściwości lnu. Wytwarzana z lnu zwyczajnego w składzie zawiera m.in. wapń, fosfor, żelazo, cynk czy magnez. Produkt charakteryzuje się również niską zawartością sodu i kwasów tłuszczowych nasyconych.


Zobacz także

5 typów „trudnych” osób. Jak sobie z nimi poradzić?

„Aaaa, no co mnie podkusiło?”. Nie zasłaniajcie oczu, sprawdziłyśmy, o co chodzi z podpaskami wielorazowymi!

Już w środę finał prestiżowego konkursu „Najpiękniejsze SPA 2016”