Drogi mężu, nigdy dobrze cię nie znałam. Jesteś dla mnie zagadką, której nie jestem już ciekawa

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 grudnia 2017
Fot. iStock/:lechatnoir
 

Dziś mija czwarta rocznica naszego ślubu. Cztery lata to czas, w którym można poznać drugiego człowieka na tyle, by wiedzieć, że można na niego liczyć, gdy będzie trudno, gdy motyle odlecą i zostanie codzienność. To też czas, by się przekonać o sile miłości, która nas połączyła. Ja wciąż nie wiem kim jesteś, jaka jest twoja prawdziwa twarz. Nie wierzę w to, że to się kiedyś zmieni. I nie wiem na ile prawdziwa jest twoja miłość. Sądzę, że udajesz, tak bardzo nie chcesz stracić życia, które teraz masz.

Kiedy się poznaliśmy pokazałeś mi tego siebie, którego chciałam w tobie zobaczyć. Tak, jakbyś czytał w moich myślach, siedział w mojej głowie. Byłeś zabawny, potrafiłeś jednym zdaniem albo gestem rozbroić mój smutek, przegonić zły nastrój. Kiedy oblałam jeden z ostatnich egzaminów na studiach, zabrałeś mnie na nocy spacer i tańczyłeś ze mną na ulicy, aż zaczęłam się śmiać.

Byłeś szarmancki. Pamiętam zdziwienie moich koleżanek, kiedy podawałeś mi rękę, wysiadając z autobusu. „Gdzieś ty go znalazła? Gdzie się taki uchował?” Pękałam z dumy.

I pamiętam oświadczyny, romantyczne, nad jeziorem, kiedy klęczałeś przede mną na kolanach i widziałam łzy wzruszenia w twoich oczach. Jesteś aż tak świetnym aktorem? Jak ja Cię wtedy kochałam, jaka ja byłam pewna. Jak wierzyłam w obraz, który budowałeś: obraz mężczyzny opiekuńczego, troskliwego, pewnego swoich uczuć. Godnego zaufania.

I tylko Agata nie potrafiła ci zaufać. Nie znosiłeś mojej przyjaciółki, jej jednej nie udało ci się „kupić”. Kiedy wszyscy inni rozpływali się na twój temat, ona milczała. Raz tylko zapytała: Czy naprawdę uważasz, że on o wszystkim myśli tak samo jak ty?

Czy ślub może kogoś tak bardzo zmienić? Naprawdę, jeden papierek, jedna ceremonia, jedna decyzja „na całe życie”?… Miesiąc po tym, jak zostałam twoją żoną, wszystko zaczęło się zmieniać. Tak, jakbyś wiedząc na pewno, że jesteśmy małżeństwem, że masz na mnie „gwarancję”, odpuścił, przestał udawać, zaczął być prawdziwym sobą. Jakim – nie wiem.

Kto jest prawdziwy? Ten mężczyzna, który otulał mnie kocem, kiedy byłam przeziębiona i podawał do łóżka kubek gorącej herbaty, czy ten, który wyszedł bawić się ze znajomymi na noc, gdy zwijałam się z bólu i gorączki?

Ten, który snuł wizję kupna wspólnego mieszkania i rysował mi szkice, żeby pokazać, jak je urządzimy, czy ten, któremu wystarcza M3 po mojej babci i brak rozmów o dalszej przyszłości?

Ten, który kochał spotykać się z moimi przyjaciółmi i pokazywać wszystkim, jak bardzo mnie kocha, czy ten, który co tydzień w piątek mówi: „dziś nikogo nie zapraszaj, nie mam ochoty widzieć tych twoich durnych koleżanek”.

Ten, który marzył o rodzinie i wymyślał imiona dla naszych dzieci, czy ten, który oznajmia mi „Dziecko? Chyba zwariowałaś! No, chyba, że sama będziesz je niańczyć, bo ja nie mam na to czasu ani pieniędzy!”.

Ten, który uwielbiał moich rodziców, czy ten, który mówi kolejny raz: „Idź sama, nie lubię tych spotkań”.

Ten, który był dla mnie czuły w łóżku, czy ten, któremu starcza seks raz na kilka tygodni?

Ten, który patrząc mi głęboko w oczy przysięgał kochać mnie i szanować, czy ten, który wczoraj wieczorem nazwał mnie „szmatą bez własnego zdania”?

Odchodzę, bo dla mnie to o jeden most za daleko. Odchodzę, bo nie chce się dłużej zastanawiać z kim zasypiam i obok kogo się budzę. Odchodzę, bo nie

Nie wiem w końcu, czy mnie kochasz, kiedy reagujesz panicznie na moje słowa o wyprowadzce, o tym, że powinniśmy zamieszkać oddzielnie, jeśli nie zgadasz się na terapię. Myślę, że kieruje tobą jedynie strach przed tym, że zostaniesz sam, że stracisz to życie, które masz teraz. Tę pewność, że cokolwiek zrobisz, powiesz, jakkolwiek mnie zranisz – będę.

Od dawna czuję, że tu nie chodzi o mnie, ale o ciebie. Chciałeś mieć żonę, bo to ładnie wygląda w papierach i w pracy. Chciałeś mieć ślub, żeby pokazać wszystkim, jaki jesteś dojrzały. Mogłam być każdą, wystarczyło mnie tylko przekonać, że dla ciebie jestem jedyną.

Kogo grasz, kiedy pytasz mnie kolejny raz, jak mogę odejść i złamać ci życie, skoro tak bardzo się starałeś? Jesteś dla mnie zagadką, której nie jestem już ciekawa. Straciłam cierpliwość. A miłość kiedyś minie.


16 kroków do rozstania. Jak to się dzieje, że nie jesteście już „razem”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 grudnia 2017
Fot. istock/Kerkez
 

Był miły. Był zabawny, ciepły i przystojny. Nie był specjalnie ambitny, jeśli chodzi o szukanie i znalezienie pracy, ale miał wielkie marzenia. Zafascynował ją tymi marzeniami. Na początku chemia między nimi była niemal namacalna, a miłość kwitła. Potem okazało się, że czas płynie, a jego marzenia zostają takie same i zostają jedynie… marzeniami. A jej uczucie do niego ewoluuje. Nie w tym kierunku, w jakim by chciał.

Nie potrafiła dokładnie określić „dlaczego” i próbowała znaleźć jakiś powód. Ale prawda była taka, że nie mogła już na to nic poradzić – jej zainteresowanie związkiem i nim zniknęło. W ciągu następnych kilku tygodni stała się odległa i szorstka, krytykowała go na każdym kroku, flirtowała z innymi. Głośno wyrażała swoje rozczarowanie, on również nie krył frustracji związanej z jej zachowaniem. Aż w końcu podjęli decyzję i poszli – każde inną drogą.

„Zerwanie” związku sprowadza się do 16 kroków:

1 Partner traci zainteresowanie drugą osobą

2. Zaczyna dostrzegać „atrakcyjne opcje alternatywne”, czyli innych, potencjalnych partnerów

3. Niezainteresowany partner zaczyna wycofywać się z relacji emocjonalnie i / lub fizycznie

4. Partnerzy próbują rozwiązać problem

5. Partnerzy spędzają mniej czasu razem

6. Ponownie pojawia się brak zainteresowania

7. Jedno z partnerów, a może i tym razem oboje, definitywnie chcą zakończyć związek

8. Partnerzy zaczynają rozmawiać o uczuciach

9. Partnerzy próbują ponownie rozwiązać problem

10. Mimo, że wciąż próbują rozwiązać problem, jedno z partnerów lub obydwoje zaczynają „zauważać innych”

11. Jedno lub oboje partnerów zaczynają żyć swoim życiem

12. Jedno lub oboje partnerów mogą spotykać się z innymi osobami, wciąż się widując

13. Cykl powtarza się, gdy partnerzy decydują się wrócić do siebie i spróbować „po raz ostatni” być razem

14. Jedno z partnerów lub oboje rozważają ponowne zerwanie

15. Jedno z partnerów lub oboje poważnie dystansują się i zyskują poczucie, że „mają już to za sobą”, choć teoretycznie nadal pozostają w związku

16. Związek się rozpada

Taki scenariusz jest najczęstszy i może trwać cyklicznie, miesiącami bądź latami. Brak zdecydowania powoduje stosowanie strategii zbliżania się i odchodzenia, unikania. Niewielu z nas potrafi „przeciąć wszystko” jedną decyzją i zacząć od nowa. A szkoda, bo zaoszczędzilibyśmy sobie cierpienia i dalszych rozczarowań.


Na podstawie: psychologytoday.com


Kobiety nie chcą wychodzić za mąż, a mężczyźni są wściekli, przygnębieni i samotni

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 grudnia 2017
Fot. istock/aldomurillo

Ten trend jest już widoczny: kobiety coraz rzadziej decydują się na małżeństwo, a mężczyźni nie mogą sobie z tym poradzić i czują się sfrustrowani. Coraz częściej żyjemy w dwóch różnych światach i coraz rzadziej wierzymy w to, że znajdziemy prawdziwą, trwałą miłość w związku.

Kobiety nie chcą ślubu. Jak to działa na mężczyzn? Zdaniem psychologów – fatalnie. Panowie coraz gorzej radzą sobie ze złością i są coraz bardziej drażliwi. Są w rozterce, odczuwają gniew i mają poczucie bycia lekceważonymi. Wielu z nich nie radzi sobie również z poczuciem samotności. Wnioski amerykańskich naukowców idą dużo dalej: zdaniem badaczy, pod wpływem tej sytuacji mężczyźni podejmują błędne decyzje (np. głosują na niewłaściwych kandydatów), izolują się (poza żoną rzadko mają przyjaciół, z którymi mogą rozmawiać o swoich nadziejach, marzeniach, obawach i frustracjach) oraz … umierają wcześniej niż kobiety.

Męska samotność i niezależność kobiet to dwa trendy przeplatające się i wzajemnie się wzmacniające. Ponieważ kobiety stały się samowystarczalne, nie są skłonne do zawarcia małżeństwa, gdy ich potrzeby w związku nie są zaspokajane. Wolą uzyskać wsparcie społeczne i emocjonalne od otoczenia, przyjaciół i rodziny.

Ponieważ mężczyźni nie są w stanie sprostać potrzebom kobiet w zakresie wsparcia ekonomicznego, emocjonalnego i społecznego, czują się „niewystarczający” i izolują się jeszcze bardziej, uciekając w pornografię, nadużywanie alkoholu i kompulsywne nawyki, takie jak pracoholizm.

Mężczyźni i kobiety coraz częściej żyją w „różnych światach”. Nie ufają sobie nawzajem. Nawet jeśli chcą być razem, tracą wiarę w to, że w związku znajdą prawdziwą, trwałą miłość.


Na podstawie: goodmenproject.com

 


Zobacz także

Wygraj ślub marzeń! Weź udział w wyjątkowym konkursie

„To nie my jesteśmy niewymiarowe i nienormalne. To z Wami jest coś nie tak!” Blogerka krytykuje rozmiary w popularnych sieciówkach i pozdrawia je środkowym palcem

Cztery naturalne sposoby na problemy z cerą

Cztery naturalne sposoby na problemy z cerą