Droga teściowo, żyj i pozwól żyć innym. Jedziemy przecież na tym samym wózku

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 marca 2018
Następny

Historia stara jak świat. Dwie kobiety kochające tego samego mężczyznę. Starsza to matka, uważająca go za „prawie- ideał” i młodsza, żona, która akceptuje go takim, jakim jest naprawdę. Dziwne energie, które zamiast działaś wspólnie, ścierają się gdzieś krążąc wokół, powodując napięcia i nieporozumienia. Droga teściowo, choć mówię ci po imieniu, nadal nie czuję, że jesteśmy sobie w jakikolwiek sposób bliskie. Nadal nie czuję, że nadejdzie dzień, w którym pójdziemy razem do kina lub na lampkę wina. Wciąż jest między nami mur, choć znamy się ponad dziesięć lat.

Zabawne, gdzieś podświadomie wiem, że gdyby nie łącząca nas relacja – synowa – teściowa, mogłybyśmy się naprawdę zaprzyjaźnić. Wiesz, za wiele rzeczy cię podziwiam, naprawdę. Świetnie wyglądasz, można z tobą porozmawiać na wiele tematów, masz mnóstwo przyjaciół, aktywnie spędzasz czas no i rzecz jasna – fantastycznie gotujesz.

Ale twój stosunek do syna, w którym zresztą, upatruje po części źródło moich małżeńskich problemów sprawia, że nigdy nie byłyśmy w stanie się do siebie zbliżyć. Tolerujesz mnie. Jestem matką twojego wnuka. Ale nie pobłażam twojemu ukochanemu dziecku tak, jak ty to robiłaś przez całe życie. Nie dbam o nie tak, jak to sobie wymarzyłaś. Nie wyręczam go w sprawach, w których ty z pewnością byś go wyręczyła. Nie użalam się, że jest taki zmęczony, zapracowany. Nie staram się go bronić przed życiem, nie roztaczam ochronnego parasola.

Bo dla mnie on nie jest dzieckiem, jest dorosłym mężczyzną, wobec którego mam oczekiwania. Bo mamy rodzinę, dziecko, kredyt na mieszkanie i zobowiązania wobec samych siebie. Miłość bezwarunkowa? Chyba obie rozumiemy to pojęcie trochę inaczej. Ty naprawdę jesteś w stanie wybaczyć mu wszystko. Ty naprawdę uratujesz go z każdej opresji, wyciągając magiczne remedium na każdy kłopot, oddając ostatnie zaskórniaki, zaopatrując w jedzenie i opiekujące się jego synem, gdy ja wyjeżdżam służbowo. Zawsze mnie to denerwowało. Wracałam do domu i w kuchni znajdowałam te wieczne plastikowe pudełka, w których przywoziłaś śniadania, obiady i kolacje. Tak, jakby on nie umiał sobie sam przygotować posiłku. Jakby nie umiał nakarmić naszego syna. Wierz mi, umie to, bardzo dobrze, wykorzystuje jedynie twoją gotowość do wyręczenia do we wszystkim.

Kiedyś powiedziałaś mi: przecież skoro ja to za niego zrobię, będzie się lepiej zajmował dzieckiem. „Robię codziennie obie te rzeczy – gotuję i zajmuje się naszym synem” – odpowiedziałam. „Ty, to co innego” – usłyszałam. Tak było przecież całe wasze życie. Zawsze czekałaś, gotowa rzucić wszystko i działać, jeśli tylko uznałaś, że on cię potrzebuje. A on tę pomoc brał, wykorzystywał cię, choć powinien uczyć się radzić sobie sam.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

8 sygnałów, że utknęłaś w związku z emocjonalnym sadystą i musisz się z tego uwolnić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 marca 2018
Fot. iStock/lechatnoir
Następny

W tym scenariuszu, to ty jesteś ofiarą, a on nie jest tak niewinny, jak mu się wydaje. Wykorzystuje twoją słabość i wrażliwość, bo rozumie, jak działają uczucia i emocje. I skorzysta z tej wiedzy, dręczy cię, by osiągnąć to, czego chce, najczęściej twoim kosztem. Związek z partnerem o takich sadystycznych skłonnościach to prawdziwa pułapka. A najgorsze jest to, że nawet nie zdajesz sobie sprawy, że on robi ci te straszne rzeczy celowo. W jego działaniach nie ma nic przypadkowego.

Gdy zorientujesz się, że znajdujesz się w relacji z emocjonalnie sadystyczną osobą, musisz od razu położyć temu kres. Nie przedłużaj swojego cierpienia. Nie możesz pozwolić mu przejąć kontroli nad swoimi uczuciami i emocjami. Nie możesz pozwolić mu się dalej dręczyć.

Jeśli zauważysz, że poniższe sygnały dotyczą twojego mężczyzny i twojego związku, uciekaj, ile sił w nogach.

1. Mimo, że prosiłaś, by zaczął cię szanować, w dalszym ciągu traktuje cię źle, coraz gorzej

On się nie zatrzyma. Jego nawyki i zachowania w stosunku do ciebie są czymś stałym, będzie chciał, byś nauczyła się z tym żyć, to daje mu satysfakcję. Jest szczęśliwy, kiedy zadaje emocjonalny ból. Czuje się wtedy silny, jest panem sytuacji. Agresywne, krzywdzące uwagi i komentarze są u niego na porządku dziennym.

2. Bezustannie sprawdza, jak łatwowierna jesteś, traktuje cię z wyższością

Będzie starał się stale przesuwać granice tego, jak daleko może się posunąć. Zrobi to, manipulując tobą i twoimi emocjami. Sprawi, że uwierzysz, że cię podziwia i docenia, tylko po to, by się przekonać, jak bardzo naiwna jesteś, jak mocno mu ufasz. To rodzaj jakiejś sadystycznej gry. W najmniej niespodziewanym momencie zada ci ból, zrobi coś nieoczekiwanego.

3. Ilekroć grozisz, że odejdziesz, udaje, że nad sobą pracuje

Kiedy czuje, że zaczyna cię tracić, że orientujesz się mechanizmach, którymi operuje, że masz zamiar uwolnić się z jego uścisku, zaciśnie go jeszcze mocniej, obiecując wszystko, czego tylko zażądasz. Będzie udawał, że nad sobą pracuje, że rozumie swoje błędy. A potem cały proces zacznie się od początku. To błędne koło.

4. Sprawia, że ​​czujesz, że nie jesteś wystarczająco dobra, aby z nim być

Już on o to zadba. Rzuci kilka złośliwych uwag, najchętniej w towarzystwie. Odsunie się od ciebie, pokaże ci twoje wady. Poczujesz, że robi ci olbrzymią łaskę, że z tobą jest, że gdyby tylko chciał, natychmiast znalazłby kogoś lepszego. To jest jego pasywno-agresywny sposób pokazania ci, że ​​musisz się bardziej postarać, jeśli chcesz nadal z nim być.

5. Zawsze jest dla ciebie naprawdę miły, kiedy czegoś chce

A jednak, potrafi być czuły, miły, opiekuńczy, dobry. Możesz być jednak pewna, że jego zachowanie nigdy nie ma źródła w czystych intencjach. Zawsze jest jakiś ukryty motyw, coś, na czym mu zależy, kiedy zaczyna być dla ciebie prawdziwym partnerem. To jakiś tajny plan, który ukrywa przed tobą. Miej się na baczności.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Pomóż swojej córce poradzić sobie ze złośliwymi koleżankami. Te kilka rzeczy jest naprawdę ważne!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 marca 2018
Następny

Odkąd same byłyśmy dziećmi, sporo zmieniło się w kwestii relacji między nastolatkami. Dojrzewające dziewczynki bywają coraz bardziej okrutne w stosunku do słabszych, a ich agresja przybiera coraz to nowe formy i dotyczy wielu nowych dziedzin życia społecznego, takich jak media społecznościowe. Kiedy twoja córka wraca zapłakana ze szkoły, ponieważ wdała się w konflikt ze „trudną” koleżanką, szukasz rozwiązania, chcesz ją chronić i to jest naturalne. Ale przede wszystkim pragniesz nauczyć ją, by potrafiła sobie skutecznie poradzić wtedy, gdy nie będzie cię obok niej. Jak powinnaś się zachować?

Odsuń się i nie atakuj

Twój instynkt każe ci chronić córkę od małego, więc często pierwszą reakcją jest chęć rozmowy w cztery oczy z agresywną koleżanką, która zadała twojemu dziecku jakikolwiek ból.  Cóż, uspokój się i ochłoń. Negatywne, dręczące emocje utrudniają ci skupienie się na twojej córce. A poza tym najpierw musisz poznać szczegóły.

Nie wchodź między strony konfliktu

To może sposób na uspokojenie się dla ciebie, rodzica, ale tak naprawdę nie służy on naszym dzieciom, które przecież przez całe życie będą stawały w obliczu różnych wyzwań społecznych i muszą nauczyć się, jak być odpornym.

Zrozum i pokaż córce różnicę między kłótniami a zastraszaniem.

Nie każde ostre słowo lub drwina stanowi zastraszanie czy nękanie. Zwykle, w niespokojnym, nastoletnim wieku, takie wymiany zdań są  po prostu oznaką zwykłego konfliktu. Konflikt wynika z nieporozumień, z błędów w komunikacji. Nękanie ma miejsce wtedy, kiedy druga osoba nie może się bronić. Musisz mieć wystarczającą ilość informacji, aby określić, z czym masz do czynienia.

Zrozum jej uczucia

Jeśli twoja córka czuje się upokorzona, zdradzona i zraniona, najpierw zawsze jej słuchaj. Nigdy nie okazuj lekceważenia dla tego, co się stało. Nie mów „to nic takiego”, bo ona odbiera to zupełnie inaczej.

Zamiast tego powiedz jej, że rozumiesz, że czuje się zażenowana i zdenerwowana. Poproś ją, aby opowiedziała ci więcej. W ten sposób dajesz jej do zrozumienia, że ma prawo czuć to, co czuje.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Fot. istock/gilaxia

Dlaczego powinniśmy szanować potrzeby naszego partnera i… swoje własne

Jak manifestować swoje prawo do miłości? Po pierwsze: przestań do cholery wierzyć w to, że na miłość trzeba zasłużyć!

Jak manifestować swoje prawo do miłości? Po pierwsze: przestań do cholery wierzyć w to, że na miłość trzeba zasłużyć!

List do męża niewdzięcznika

List do męża niewdzięcznika, którego w końcu porzucić dla młodszego postanowiłam