Związek

„Zarabiam więcej od męża”. Jak taka sytuacja wpływa na psychikę mężczyzny?

The Assist
The Assist
12 listopada 2021
fot. greg801/iStock
 

Pieniądze to jeden z głównych punktów zapalnych w związkach. Nie potrafimy o nich rozmawiać, dla wielu z nas to wręcz temat tabu. W tej sytuacji o konflikt naprawdę łatwo. A kiedy jeszcze do głosu dochodzą kwestie dumy, norm społecznych, czy klasycznego „co ludzie powiedzą”, mamy gotowy spory problem. Jak to jest w związkach, w których to ona zarabia więcej?

Para nr 1 – Karolina i Waldek

Karolina: Waldek niestety jest wychowany w przeświadczeniu, że baba nadaje się do garów. I to nie w restauracji, a w domu. Jego mama całe życie zajmowała się domem, nie przepracowała zawodowo ani jednego dnia i on chyba też by tak chciał. Niestety jego zarobki i moje ambicje na to nie pozwalają. Uczyłam się długo, żeby mieć to, co mam i nie mam zamiaru za to przepraszać. Doszło do tego, że w ogóle nie rozmawiamy o mojej pracy. Mamy wspólne konto, więc wiadomo, kiedy dostanę podwyżkę, jaką premię. I widzę, że jego to męczy. Potrafi być nieprzyjemny. Przezywa mnie od „kierowniczek”, „prezesek” czy „księżniczek”. Kiedyś, po alkoholu, zasugerował nawet, że się pewnie jakiemuś prezesowi spodobałam, dlatego tak mi dobrze idzie. Przeprasza później, ale ja wiem, że to problem. I znam powiedzenie in vino veritas… Staram się tym nie przejmować, bo generalnie tworzymy fajną parę. Uważam też na słowa i gesty, żeby go nie urazić, żeby nie dać niechcący do zrozumienia, że coś mu w życiu nie wyszło.

Para nr 2 – Basia i Janek

Basia jest fryzjerką. Zawsze marzyła o takiej pracy i włożyła wiele trudu, żeby być naprawdę dobra, w tym co robi. Po latach pracy u kogoś, otworzyła własny salon. Zatrudniła pracownice, rozwijała go długo, ale konsekwentnie – dziś z dumą może o nim powiedzieć, że to najlepsze „daily spa” w okolicy. Klientki mogą za jednym zamachem zadbać o włosy, paznokcie, skórę, a nawet zrobić depilację intymną. Trud się opłacił  – Basia zarabia naprawdę dużo. A Janek? Janek skończył studia administracyjne i pracuje w urzędzie miasta. Od lat na „ciepłej posadce”, umowa o pracę, urlop, płatne chorobowe. Układ w ich domu jest prosty – on pracuje mniej, więc domowe obowiązki spadają na niego. Dzieci, obiady, zakupy, codzienne ogarnianie rzeczywistości. Czy Janek narzeka? Nie! Jest domatorem, lubi mieć pewną posadę, w której nikt od niego nie wymaga pracy po 12 godzin. Woli pobawić się z dziećmi, czy poczytać książkę. Basia przyznaje, że początkowo martwiła się – podburzana przez mamę i koleżanki – czy to dla jej męża komfortowa sytuacja. Ale on skutecznie rozwiał jej wątpliwości. Dobrali się idealnie.


Sytuacja jest analogiczna, jak w przypadku kobiet i powszechnego przekonania, że głównie „powinny rodzić dzieci”. Narzucane mężczyznom normy społeczne, wg których mają oni pełnić rolę żywicieli rodziny, a więc z całą pewnością zarabiać więcej niż kobieta, mogą być niezwykle niebezpieczne dla ich zdrowia psychicznego. Większe zarobki kobiet, jak udowadniają badania przeprowadzone na University of Bath, przyczyniają się do zwiększonego poziomu stresu u mężczyzn. W Polsce już co piąta kobieta zarabia więcej od partnera, co może nieść poważne konsekwencje dla ich relacji.

Wpływ zarobków na zdrowie psychiczne mężczyzny

Silne i niezwykle trwałe normy tożsamości płciowej sprawiają, że mężczyźni bardzo często czują się zobowiązani do wysokich zarobków, a przynajmniej wyższych aniżeli te uzyskiwane przez ich partnerki. Zarabiając mniej, czują się gorsi. Bywa, że popadają w depresję, tracą zainteresowanie życiem seksualnym, a to wszystko staje się powodem wielu konfliktów w domu.

Co ciekawe, sytuacja ta nie zdarza się często w przypadku par, w których jeszcze przed ślubem kobieta zarabiała więcej od partnera.

Konsekwencje odwrócenia się tradycyjnych ról płci w związkach w zakresie wyższych zarobków kobiety obejmować mogą wiele aspektów życia. Męskie ego zostaje w tej sytuacji mocno nadwyrężone, a panowie zmuszeni są pogodzić się z tym, iż stają się (w ich mniemaniu) drugorzędnymi osobami zapewniającymi dochód dla wspólnego gospodarstwa domowego.

Kamuflowanie stresu i depresji – głębsze konflikty w domu

Urażona duma może sprawić, że mężyczyzna zacznie zamykać się w sobie, a to sprzyja nawarstwianiu się niedomówień w związku. Kobiety, które zarabiają więcej od mężów, z kolei nie zawsze rozumieją problemy psychiczne partnera, często nie mają nawet możliwości, aby je w porę dostrzec. Mężczyźni w obawie przed przyznaniem się do własnej bezbronności, ukrywają objawy stresu i depresji, co tylko pogłębia ten stan.

Poczucie winy mamy pracującej

Niestety wysokie zarobki kobiet mają i swój negatywny wpływ na nie same. Mamy, będące głównymi żywicielkami rodziny, bardzo często odczuwają zazdrość o czas, który partnerzy spędzają z dziećmi. Męczy je również poczucie winy, a także frustracja, że wszystko jest na ich głowie. To niezwykle trudna kwestia, którą można odwrócić na swoją korzyść – pracująca mama musi jednak zrozumieć, że osiągając sukcesy zapewnia lepszy start dla swoich dzieci. To działanie pozwala córkom uwierzyć we własne możliwości w przyszłości, a synom wyrosnąć na mężczyzn, szanujących kobiety i otwartych na partnerstwo w związku.

Sukces zawodowy kobiet a sukces w związku. Jest coraz lepiej

Na szczęście coraz częściej mężczyźni i kobiety starają się żyć bardziej po partnersku, a gdy jedno z partnerów zarabia więcej, nie wpływa to negatywnie na ich relację. Często mężczyźni, których kobiety pracują, a nawet zarabiają więcej, czują się z tym faktem dobrze – mniejszy ciężar związany z odpowiedzialnością za utrzymanie rodziny wydaje się dla nich zbawienny. Niestety bywa i tak, że niektórzy mężczyźni, chcąc dopieścić swoje ego, miewają tendencje do zdradzania swoich kobiet sukcesu.

Wiktoria Pawlak, The Assist