Związek

Wątpisz w swój związek? 20 prawd, które musisz natychmiast usłyszeć

Redakcja
Redakcja
21 października 2021
fot. PonyWang/iStock
 

Miłość bywa piękna. Tak, właśnie bywa. Ta codzienna to ciągłe wzloty i upadki, mielizny, meandry. Wciąż pracujemy, by była piękna, wciąż chcemy lepiej. Chcemy być kochane, chcemy kochać. Ale czasem, cóż, pojawiają się wątpliwości. Bywa, że są czerwonymi lampkami i sygnałami, że coś jest nie tak. Ale bywa też, że trafiają na nasz gorszy okres, słabsze samopoczucie, emocjonalny dołek. Ważne, żeby umieć je rozróżnić i nie robić nic pochopnie. 

1. Jesteś bardzo ważna. Nigdy nie pozwól nikomu wmówić sobie, że jest inaczej.

2. Zasługujesz na niesamowitego faceta, który nigdy nie pozwala ci zasnąć z nierozwiązanym problemem, zmartwieniami, zapłakanej. Zasługujesz na właściwe traktowanie.

3. Możesz odejść z tego związku, jeśli tylko jest źródłem wyczerpania i bólu, i sprawia, że ​​wszystko kwestionujesz.

4. Jego zadaniem jest podjęcie wysiłku pójścia za tobą. Zawsze byłaś kimś, kto kocha intensywnie i po prostu musisz przestać dawać siebie komuś, kto nie jest odpowiednią osobą dla ciebie. Jeśli jest odpowiednią – nigdy związek nie powinien to cię tak bardzo wyczerpywać. Nie powinnaś wątpić w jego intencje.

5. Powinien sprawić, że będziesz czuła się potrzebna każdego dnia, nie tylko wtedy, gdy jest to dla niego wygodne.

6. Jeśli mówi, że jest zbyt zajęty, aby do ciebie wysłać SMS-a lub oddzwonić, nie jesteś pierwsza na jego liście priorytetów.

7. Jesteś silną kobietą i nigdy nie powinnaś czuć potrzeby gonienia go, aby zwrócić na siebie jego uwagę.

8. Jeśli jego telefon jest ważniejszy od ciebie, zostaw go. Nie zasługujesz na kogoś, kto spędza więcej czasu na grzebaniu w telefonie, niż z tobą.

9. Odłóż telefon na cały dzień. Włącz playlistę z lat 80. i tańcz. Umów się na pogaduchy przy kawie z przyjaciółmi, których nie widziałaś od miesięcy. ŻYJ SWOIM ŻYCIEM I KOCHAJ SIEBIE,  ZASŁUGUJESZ NA TO.

10. Przestań wierzyć, że on się zmieni. Ludzie nie zmieniają się, gdy nie widzą problemu w swoich działaniach. Jeśli teraz jest samolubny, 10 lat później nadal będzie samolubny. Jeśli nigdy nie może odpisać lub oddzwonić, tak będzie zawsze. W pewnym momencie po prostu musisz to zaakceptować i znaleźć dla siebie kogoś lepszego – kogoś, kogo nie musisz zmieniać.

11. Jeśli ten związek jest „na siłę”, nie jest prawdziwy. Jeśli musisz zmuszać się do akceptowania rzeczy, które są wbrew tobie, odpuść. Jeśli musisz zmusić się, by uwierzyć, że jesteś szczęśliwa, może tak nie jest.

12. Zadaj sobie pytanie – czy jeśli 10 lat później nadal będzie tą samą osobą, którą jest teraz, czy będziesz szczęśliwa?

13. Jeśli nie możesz być dumna z mężczyzny, którym jest teraz, to dlaczego nadal z nim jesteś? Naprawianie go nie jest twoim zadaniem.

14. Bądź z kimś, kto podnieca Cię nie tylko fizycznie, ale także psychicznie i emocjonalnie. Znasz to połączenie i niesamowite uczucie, które odczuwasz podczas głębokiej rozmowy z najlepszym przyjacielem? Z osobą, z którą jesteś w związku, powinnaś mieć podobne doznania. Dlatego zawsze mówi się: wyjdź za swojego najlepszego przyjaciela.

15. Zakochaj się w życiu. Znajdź pasję w samym życiu. Bądź uzależniona od bycia lepszą wersją siebie każdego dnia i wiedząc, że zawsze możesz zacząć od nowa, jeśli nie jesteś dumna z życia, które prowadzisz.

16. Nie daj wykorzystywać swojej hojności i bezinteresowności.

17. Nigdy nie zgadzaj się na mniej niż na to zasługujesz. Warto o ciebie walczyć. Warto do ciebie oddzwonić. Warto iść do ciebie, nawet jeśli spotkanie ma trwać tylko chwilę. Warto dawać kwiaty bez wyraźnego powodu. Warto być szczęśliwym. Jesteś warta kochania w najlepszy możliwy sposób, a nie w sposób, który sprawia, że ​​kwestionujesz intencje tej drugiej osoby.

18. Nie jest i nigdy nie był twoją drugą połową; przestań myśleć, że on cię dopełnia, ponieważ byłaś już cała, zanim pojawił się w twoim otoczeniu.

19. W życiu jest coś więcej niż zakochanie się, a swoją bratnią duszę możesz znaleźć u najlepszego przyjaciela lub nieznajomego; miłość i idea bratnich dusz nie ograniczają się do twojego chłopaka lub dziewczyny.

20. Najważniejszą relacją, w jaką naprawdę warto inwestować, jest ta, którą masz z samą sobą.


Związek

Katarzyna Miller: Moja lekcja na życie, którą polecam innym babom jest taka, by nie mieć szczególnych oczekiwań

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
21 października 2021
 

– Jesteśmy rozdarte pomiędzy nieoczekiwaniem niczego – „cokolwiek się trafi, to biorę”, a oczekiwaniem wszystkiego – „on musi być ideałem”. Przy czym to się czasami dzieje w tych samych kobietach. Tak zostałyśmy wychowane przez pokolenia matek i babek. Nie nauczyły nas kilku bardzo ważnych rzeczy, bo same ich nie umiały. Po pierwsze: nie nauczyły, by cieszyć się z siebie. Po drugie: wmówiły nam, że tę radość życia da nam dopiero mężczyzna. Po trzecie: powtarzały, że mamy się tak zachowywać, żeby on zawsze był z nas zadowolony. Bo jak tego nie będzie, to nasza wina. Za to teraz dowiedziałyśmy się, że mamy prawo wiele oczekiwać od facetów. Nawet niektóre z nas uważają, że muszą dostać wszystko, bo jak nie, to on jest do dupy. Nie umiemy najważniejszej rzeczy – cieszyć się, z tego, co mamy i być z życia zadowolone – mówi Katarzyna Miller, psycholożka i psychoterapeutka, współautorka, z Suzan Giżyńską książki, „Znaleźć faceta i nie zwariować”, która właśnie ukazuje się nakładem wydawnictwa Rebis.

Dlaczego kobiety wariują, kiedy nie potrafią znaleźć sobie partnera?

– Tylko niektóre wariują (śmiech). Te, które tak robią, mówią: „Nie mam faceta, nie mam jak żyć”. To ja pytam: „Co pani robi codziennie? Wstaje pani, je śniadanie, idzie do pracy, robi zakupy, spotyka ze znajomymi. Przecież pani żyje”. One wtedy odpowiadają: „Tak, ale co to za życie?!”. Smutne to, że kobietom wmówiono, że życie bez mężczyzny jest nic niewarte. I niektóre w to uwierzyły.

Dla wielu kobiet znalezienie partnera staje się sprawą priorytetową i są gotowe do przystosowania się do wszystkich męskich wymagań. Dlaczego tak usilnie szukamy miłości?

– Od niepamiętanych czasów kobiety musiały mieć partnera, bo bez niego niespecjalnie mogły funkcjonować. Teraz już możemy, ale jesteśmy przyzwyczajone do tego, że zwala się na nas odpowiedzialność nie tylko za dzieci i dom, ale też za związek. Jeżeli zawsze nas delegowano do odpowiedzialności za stan nastrojów i ducha całej rodziny, to nic dziwnego, że mamy poczucie ciężaru. Jednocześnie pojawia się iluzja, że jak się z kimś złączymy, to ten ciężar będzie lżejszy. Kobiety wierzą, że miłość wszystko uleczy, ponieważ wtłaczano w nas romantyczne wyobrażenia, by osłodzić nam życie, wynagrodzić ciężką pracę i żeby nas zwieść.

Po co kobietom facet za wszelką cenę?

– Niektóre chcą go mieć, bo pragną dzieci i rodziny. Inne próbują podnieść poczucie własnej wartości, bo jak wybierze je facet, to znaczy że są chciane i wyjątkowe, lepsze od tych samotnych i pominiętych. To jest myślenie kobiet patriarchalnych. Kompletnie bez sensu, bo przecież można być piękną i mądrą kobietą, która nie chce wychodzić za mąż albo nie chce mieć dzieci. Ale stereotyp i przyzwyczajenie to ogromna siła, to przekaz, który idzie z pokolenia na pokolenie, że trzeba się z kimś związać, żeby „być w porządku”. Nie odpuściłyśmy tradycyjnych wymagań, a dołożyłyśmy do nich nowe. Tak się stało między innymi dlatego, że przez wieki kobiety nie mogły mieć tych oczekiwań zbyt wiele. Weźmy na przykład potrzeby seksualne. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu żony nie nastawiały się na udane życie erotyczne. Żona miała trzymać klucze do spiżarni lub kredensu, rządzić służbą i decydować w sprawach domowych. A jeśli tej służby nie miała, to musiała sama radzić sobie na gospodarstwie. Dziś kobiety odkryły, czym jest przyjemność erotyczna, wiedzą, co to orgazm i go pragną. Szukają więc partnerów, którzy im to zapewnią.

Ale żeby tylko chodziło o seks! My jeszcze chcemy, by partnerzy zarabiali, by byli wobec nas czuli, dobrze się ubrali, zachowywali się romantycznie i szarmancko, i jeszcze, by umieli zajmować się z zaangażowaniem dziećmi…

– … z jednej strony chcemy, by partner nas słuchał, a jednocześnie, by miał swoje zdanie. By był silny i delikatny. By podobał się naszym przyjaciółkom, ale ich nie podrywał. By był bogaty, ale jednak nieskąpy itd. i itp…

Dlaczego nie potrafimy zrozumieć, że taki zestaw cech jest niemożliwy do „zgromadzenia” w jednym egzemplarzu?

– Jesteśmy rozdarte pomiędzy nieoczekiwaniem niczego – „cokolwiek się trafi, to biorę”, a oczekiwaniem wszystkiego – „on musi być ideałem”. Przy czym to się czasami dzieje w tych samych kobietach. Tak zostałyśmy wychowane przez pokolenia matek i babek. Nie nauczyły nas kilku bardzo ważnych rzeczy, bo same ich nie umiały. Po pierwsze: nie nauczyły, by cieszyć się z siebie. Po drugie: wmówiły nam, że tę radość życia da nam dopiero mężczyzna. Po trzecie: powtarzały, że mamy się tak zachowywać, żeby on zawsze był z nas zadowolony. Bo jak tego nie będzie, to nasza wina.

Za to teraz dowiedziałyśmy się, że mamy prawo oczekiwać bardzo wiele od facetów. Nawet niektóre z nas uważają, że muszą dostać wszystko, bo jak nie, to on jest do dupy. Nie umiemy najważniejszej rzeczy – cieszyć się, z tego, co mamy i być z życia zadowolone.

Kiedy patrzę na te najbardziej udane związki moich przyjaciółek, widzę, że one idą na poważne kompromisy. Jednej mąż nie jest inteligentem pierwszej wody. Drugi beznadziejnie się ubiera. Trzeci jest leniwy. A jednak one, choć widzą te defekty, są z nimi szczęśliwe.

– To ważna umiejętność. Ja miałam zły przykład w domu, bo moja mama, jak bardzo wiele kobiet, miała fajnego faceta w postaci mojego taty, ale go nie doceniała. A przecież mogła dostrzec, ile ten człowiek miał w sobie ciepła, spokoju, inteligencji, był też bardzo lubiany przez ludzi. Natomiast mama bez przerwy miała ojcu coś za złe. Ja tatę bardzo doceniałam, ale nasiąknęłam fochami mamy. Dlatego w dorosłym życiu musiałam nad sobą trochę popracować, bo przekaz od niej był taki, że wobec mężczyzny ma się prawo do pretensji.

Na szczęście dotarło do mnie, że jak będę miała pretensje do każdego faceta, to nie stworzę szczęśliwego związku. Moja lekcja na życie, którą polecam innym babom, jest taka, by nie mieć szczególnych oczekiwań. Więc myślę tak: „Jak coś dostaję, to super. A jak nie dostaję, to trudno! A cała reszta zależy ode mnie. To jest moje życie! Ja sobie je buduję!”

Kobiety pragną, by mężczyzna im skompensował wszystkie nieszczęścia, których doznały nie tylko w poprzednich związkach, ale także od swoich rodziców. I co wtedy?

– To prawdziwy problem. Jeśli te kobiety mają jeszcze braci, to widziały, jak oni dużo dostali w domu. Potem w dorosłym życiu one oddają siebie – mężowi, dzieciom i czekają na pochwałę, aprobatę, rodzaj wyrównania, bo chcą poczuć, że ich poświęcenie ma sens. Mówię im: „Przecież nikt wam nie dziękuje. Kompletnie nie opłaca się poświęcać ani oddawać swojego samopoczucia w czyjeś ręce. Oczywiście, że ludzie są nam potrzebni do szczęśliwego życia: partner, przyjaciółki, dzieci, znajomi. Jasne, że tak! Są potrzebni, ale od nich nasze szczęście nie zależy! To nie jest tak, że nagle bez nich będziemy jak wydmuszki.

My kobiety dużo dziś pracujemy, jesteśmy piękne, wiele umiemy, tylko mamy poczucie, że nic nie dostajemy w zamian. Chociaż mogłybyśmy zobaczyć, ile dostałyśmy od życia. A facet to nie całe życie! I wtedy pretensje typu: „Ja tobie tyle daję, a ty nic dla mnie nie robisz”, ujawniają wewnętrzną pustkę, której mężczyzna nie zapełni.

Jak postępują szczęśliwe i bardziej świadome siebie singielki?

– Mówią: „Wolę być sama niż z kimś, kto mi nie odpowiada. Moje życie nie polega na tym, że mam koniecznie być z kimś. Ono polega na moim działaniu – na tym, co robię, co lubię, że mam przyjaciół, kochanków i chodzę na fajne spotkania i do ciekawej pracy”. To są kobiety, które biorą za siebie odpowiedzialność i mają z tego satysfakcję. Natomiast wiele bab, choćby mogły, nie daje sobie prawa do tego, by mieć własne zdanie, być asertywne i wymagać. By pytać siebie, czego naprawdę chcą. Wydaje im się, że chcą faceta, który wszystko załatwi.

Czym różnią się pretensje od wymagań?

– Ważne pytanie, bo wiele kobiet ma do swoich partnerów sporo pretensji. Pretensje to jest wiercenie komuś dziury w brzuchu, że nie jest taki, jak nasze marzenie o nim. Lepiej facetowi powiedzieć „Słuchaj kochany, jest mi potrzebne… to i tamto. Będę bardzo wdzięczna, jak dla mnie to zrobisz. Opłaci ci się!”. Mówię dziewczynom, że jeśli będą prosić wprost, to więcej dostaną. A kobiety wolą milczeć i czekać aż facet się domyśli. Niech pani zwróci uwagę, ile tu mamy paradoksów. Tak strasznie dużo chcemy od partnerów, bo tak dużo im dajemy. Ja pytam: „Dlaczego się tak dla nich poświęcacie, przecież mężczyźni przeważnie się nie poświęcają… Większość panów chce sobie ułożyć względnie wygodne życie i dają sobie do tego prawo. A wy nie!”.

W książce rozmawiacie panie też o tym, że my kobiety dziś musimy pogodzić się z tym, że nasz partner nie da nam wszystkiego, o czym marzymy i że to jest okej.

– Zawsze musiałyśmy się z tym godzić, tylko że teraz mamy na to mniej zgody. A warto, żebyśmy zmądrzały i gdy mamy partnera, który zaspakaja nasze potrzeby w 60%, a jednak decydujemy się z nim być, to doceńmy te 60%. Jeśli mąż nie zarabia dużo, ale jest złotą rączką, to przecież masz jakąś oszczędność. Jeśli ukochany nie jest zainteresowany rozwojem intelektualnym, to już pewnie zawsze będzie zawsze taki. Ale może dzięki temu masz stabilność i pewność, że kocha. Pozostałe 40% znajdź sobie na zewnątrz: wśród przyjaciół na przykład. Poskładaj te 40% z innych ludzi! To wcale nie musi oznaczać zdrady w sensie fizycznym. Możesz na spacery chodzić z psem, a nie chłopakiem. Do teatru z przyjaciółką. Do kina z synem. Nie zawłaszczajmy tak partnerów, nie mamy do tego prawa. Nikt nie jest niczyją własnością.

Miałabym jednak trudność, gdyby mój facet powiedział, że wybiera się z przyjaciółką na ściankę wspinaczkową, za czym ja nie przepadam.

– Stereotypy rodzą nieufność i nietolerancję. Bo jak facet jest ogarnięty, to czemu nie miałby spędzić czasu z inną kobietą. Mój partner nie jest człowiekiem towarzyskim. Na początku związku jednak próbowałam ciągać go ze sobą na różne bankiety. Ale on mnie szybko tego oduczył. Dlaczego ja mam namawiać na imprezki człowieka, który tego nie lubi? To jest tak, jakby on przywiązał mnie siłą do siedzenia w domu.

Mój mężczyzna mówi więc: „Jak chcesz, to idź. Potem się z przyjemnością spotkamy”. On ma swoje atrakcje, a ja mam swoje i wracając do pani pytania, on czasem też chodzi do kina lub na spacer z naszymi koleżankami i ja nie mam z tym problemu.

Rozumiem, że pani też znalazła inną osobę do chodzenia na bankiety?

– A pewnie. Czasem mój partner pyta: „Znowu z Jurkiem idziesz do opery?”. A ja na to: „Tak, znowu z Jurkiem”. Przecież ja z Jurkiem nie chodzę do łóżka, bo my się na to w ogóle nie umawiamy. Chcę po prostu mieć ludzi do różnych rzeczy. Jedni są fajni do tego, by pogadać, a inni, by podróżować.

Mówi też pani w książce, że związek nie musi być jeden i na całe życie. Dlaczego?

– Dlatego, że człowiek zmienia się i wcale nie wiadomo, czy chłopak, z którym spotykałam się na studiach, nie pójdzie zupełnie inną drogą. Czasem te nasze drogi po prostu się rozchodzą i wcale nie mówię, która z nich jest lepsza, czy twoja, czy jego. Po prostu jest inna. I to rozstanie nie musi być od razu dramatem, gdy oboje dojdziecie do wniosku, że już nie ma fascynacji, że interesują was zupełnie inne sprawy. Kochana, my coraz dłużej żyjemy, dlatego mamy więcej związków. Dziś świat się bardzo zmienia i bliskość można osiągać na różne sposoby.

Chce pani powiedzieć, że jak teraz nie mam chłopaka, to powinnam cieszyć się z tego, że mam kolegę, z którym rozmawiam na ciekawe tematy i jeszcze innego, z którym chodzę w góry?

– A pewnie, wcale nie musi chodzić o seks. Różnorodność to jest bogactwo. Tylko trzeba mieć w sobie otwartość, tolerancję, ciekawość i serdeczność. Takich kolegów pani może potraktować, jak prezent od losu.

Co ma zrobić kobieta, która ciągle trafia na nieodpowiednich facetów: takich, co biją, piją i nie pracują?

– To są niezwykle poważne sprawy i oznaczają, że ta kobieta została wychowana w strasznej rodzinie, w której nauczono ją wytrzymywać WSZYSTKO. Dlatego powinna na terapii zająć się „reperacją” swojego zatłuczonego lub zahukanego poczucia niższości. Poznać i zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieckiem. Smutne, że przychodzą do mnie kobiety piękne, zadbane, zamożne, ciekawe, a opowiadają, że ciągle spotykają łajdaków.

Na koniec chciałam spytać o afirmacje, do których też namawiacie w książce. Czy pani w nie wierzy?

– Używam i uczę ich. Afirmacja to nie jest jednak panaceum na wszystko, jak niektórzy próbują wmawiać, ale jest przydatna. Chodzi o to, by w swojej głowie tak poprzestawiać myśli, by być dla siebie bardziej życzliwym, uczyć się na błędach, wybaczać je sobie i wręcz polubić je. Mamy w głowie mnóstwo negatywnych myśli i same siebie oceniamy. Niedawno rozmawiałam z dziewczyną, która wyznała, że w nowej grupie towarzyskiej jeden z kolegów powiedział jej, że srogo wygląda. A ona się tym bardzo przejęła. Powiedziałam: „Kochana, a może byłaś zamyślona? Może on chciał cię zaczepić? Albo sam ma taki problem ze sobą? Albo chciał, byś mu zaprzeczyła?

Najprawdopodobniej wcale nie chodziło o to, że ty jesteś jakaś niefajna. Temu człowiekowi mogło chodzić o bardzo różne rzeczy. A przede wszystkim, jak ktoś mówi ci coś takiego, to najprawdopodobniej mówi bardziej o sobie, niż o tobie. Gadałyśmy, oglądałyśmy tę sytuację z różnych stron i ona powiedziała: „Spokojnie! Teraz wiem, o co w tym wszystkim chodzi”.

Jak praktykować takie afirmacje?

– Najlepiej robić to pisemnie. W Internecie i mojej książce jest instrukcja.

A co pani teraz sobie afirmuje?

– Co jakiś czas różne rzeczy. Ostatnio spokój wewnętrzny, bo złapałam się na tym, że miewam do siebie czasem pretensje lub żal. Tu stosuję taką procedurę, że najpierw siebie chwalę, że w ogóle się na tym złapałam. Potem siebie za to przepraszam. Następnie sprawdzam, czy wewnątrz siebie przyjęłam te przeprosiny i jeśli nie, to powtarzam do momentu, aż je przyjmę. A potem zamieniam tę negatywną myśl na co najmniej pięć pozytywnych. Bo chcę siebie traktować przecież serdecznie. Dzieci, które są przytulane, nazywane skarbami i cudami, rosną w siłę. Wywaliłaś się? O jaka dzielna! Rozlałaś wodę? Nie szkodzi. Stłukłaś coś? A to przecież stary garnuszek był. Jeśli będziemy siebie tak traktowały, to będzie super.

Oczywiście nie chcę powiedzieć, że mamy to wszystko robić, by osiągnąć stan, w którym nie będziemy potrzebowały mężczyzn. Jasne, że mamy ich kochać, podziwiać, podniecać się nimi, rozumieć ich. Ale zazwyczaj nie rozumiemy ich w ogóle i traktujemy tak, jakby to oni mieli nas „dokochać”. Tak mocno, byśmy same siebie kochać już nie potrzebowały. Oni są nam oczywiście potrzebni. Tyle że my jesteśmy sobie potrzebne najbardziej.


Związek

Hemoroidy ma każdy! Problem pojawia się, gdy się powiększą

Media Room
Media Room
21 października 2021
fot. LordHenriVoton/iStock
To przypadłość 5 proc. dorosłej populacji oraz niemal połowy kobiet w ciąży. Można je jednak skutecznie leczyć, a im szybciej zaczniemy, tym lepsze osiągniemy efekty. Sprawdź, jak możesz sobie pomóc, gdy dopadnie cię ten problem.

Hemoroidy, których inna nazwa brzmi: guzki krwawnicze, czyli wypełnione krwią, niewyczuwalne poduszkowate sploty żylno-tętnicze w kanale odbytu, są czymś zupełnie fizjologicznym i potrzebnym: pomagają panować nad wypróżnieniem, powstrzymać stolec i gazy. Jednak gdy powiększają się, nadmiernie wypełniają się krwią i nie opróżniają z niej we właściwym momencie, dochodzi do stanu zapalnego, który bywa bardzo dokuczliwy. Mówimy wtedy o chorobie hemoroidalnej.

Inną przyczyną tej choroby – u kobiet –  jest sytuacja, w której tzw. aparat wieszadłowy (struktura podtrzymująca m.in. macicę) rozluźnia się, co powoduje przemieszczenie guzków wewnętrznego splotu, a następnie wypadanie ich poza odbyt oraz krwawienie.

Warto zaznaczyć, że hemoroidy, to nie to samo, co żylaki odbytu. Patologia ta dotyczy bowiem układu tętniczego, a nie żylnego.

Hemoroidy: dlaczego fizjologia zmienić się może w patologię

Według jednej z teorii przyczyną wypadania hemoroidów jest wiotkość aparatu utrzymującego je na właściwym miejscu lub gdy dochodzi do nadmiernego ciśnienia w odbytnicy (a tak dzieje się m.in w ciąży, dlatego wiele ciężarnych kobiet ma kłopot z bolącymi hemoroidami).

Według innej teorii (tzw. hemodynamicznej) to kwestia nieprawidłowego dopływu krwi.

Podczas nadmiernego ciśnienia krwi w kanale odbytnicy, skurczu zwieraczy, czy wzmocnienia napięcia spoczynkowego zwieracza wewnętrznego nagły skurcz mięśni powoduje, że krew, która tam się znajduje, nie może odpłynąć. Powoduje to wzrost ciśnienia krwi, bo przecież cały czas jest ona dopompowywana i w efekcie naczynia muszą ulec poszerzeniu, co daje dolegliwości bólowe – wyjaśnia ginekolog dr Jacek Tulimowski.

Stan zapalny w hemoroidach: czynniki ryzyka

  •     tryb życia związany z długotrwałym okresem siedzenia lub staniem
  •     dieta uboga w błonnik
  •     nadwaga i otyłość
  •     wielokrotne porody drogami natury
  •     ciężka praca fizyczna
  •     powikłania po operacji krocza i odbytu
  •     uprawianie sportu wyczynowego
  •     stosunki analne
  •     czynniki genetyczne
  •     wiek
  •     predyspozycje rodzinne.

W zależności od umiejscowienia mówimy o hemoroidach wewnętrznych i zewnętrznych. Hemoroidy wewnętrzne zlokalizowane są powyżej zwieracza odbytu, zewnętrzne poniżej, jednak ponieważ oba sploty żylne łączą się często tworzą postać mieszaną żylaków wewnętrznych i zewnętrznych.
Hemoroidy zewnętrzne powodują dolegliwości bólowe oraz swędzenie pieczenie, a gdy ulegają owrzodzeniu, na bieliźnie pojawiają się plamy.

Zwiększają one ryzyko infekcji intymnych zwłaszcza u kobiet, ponieważ stan zapalny doprowadza do powstania wydzieliny, która osadza się na bieliźnie i w trakcie chodzenia czy wysiłku fizycznego może powodować przemieszczanie się drobnoustrojów, głównie patogenów z przewodu pokarmowego, w okolicę sromu i pochwy. Dlatego tak ważne przypadku choroby hemoroidalnej jest przestrzeganie zasad higieny intymnej – zaznacza ginekolog.

Przy hemoroidach wewnętrznych pacjent zgłasza zupełnie inne objawy: najpierw pojawia się obrzęk, potem swędzenie i dopiero ból. Na późniejszym etapie towarzyszy temu wypadanie hemoroidów i nadmierna wydzielina śluzowa, a nawet krwawienie.

Te objawy są dla pacjenta bardziej niepokojące, bo po pierwsze są niecharakterystyczne, a poza tym ich przyczyna jest niewidoczna. Bardzo trudno tu o jednoznaczną ocenę – takie objawy mogą sugerować także inne chorób, w tym chorobę onkologiczną – ból i krwawienie to przecież typowe objawy raka odbytu. Dlatego tak ważna jest czujność pacjenta i celowane postępowanie, żeby nie przeoczyć rozwijającego się nowotworu – tłumaczy dr Tulimowski.

W celu ułatwienia postępowania chirurdzy podzielili hemoroidy na cztery stopnie.

1. stopień: hemoroidy mogą krwawić w czasie defekacji, są widoczne w endoskopii, uwypuklają się w świetle odbytu, nie ulegają wypadaniu, ale powodują duży dyskomfort. Na tym etapie zaleca się leczenie zachowawcze, co jest dla pacjenta bardziej komfortowe.
2. stopień: hemoroidy wypadają w trakcie defekacji, ale same powracają na miejsce po ustaniu ucisku, mogą wpuklać się do światła odbytu. W tym przypadku stosuje się leczenie małoinwazyjne.
3. stopień: hemoroidy wypadają w trakcie parcia na stolec i nie wracają samoistnie na miejsce, konieczne jest ciągłe lub okresowe odprowadzanie manualne. Powodują przede wszystkim ból, krwawienie, świąd. Hemoroidy w stopniu trzecim wymagają leczenia operacyjnego.
4. stopień: To stan najtrudniejszy dla pacjenta, ponieważ hemoroidy trwale wypadają, brak jest możliwości ich odprowadzenia, do tego często ulegają zakrzepicy, co jest bardzo nieprzyjemne i bolesne. Towarzyszy temu obrzęk, krwawienie i świąd, a także często nietrzymanie stolca, co jest dla pacjenta bardzo przykre i deprymujące. Konieczne jest typowe leczenie operacyjne.

Hemoroidy to nadal rzecz wstydliwa, choć nie powinno tak być – to przecież choroba, związana z różnymi czynnikami, w dodatku taka, którą można, a nawet trzeba leczyć. Dlatego powinno się o niej mówić, by chorzy wiedzieli kiedy i z jakimi dolegliwościami pójść do lekarza.

Pamiętajmy, że jeżeli zaniedbamy pierwszy stopień tej choroby, który można leczyć zachowawczo, to choroba z lekkiej stanie się zaawansowana i konieczne może okazać się leczenie operacyjne, które zawsze obarczone jest pewnym niepokojem. Lepiej nie doprowadzać do takiej sytuacji – zachęca specjalista.

Hemoroidy: kiedy lepiej wybrać się natychmiast do lekarza

Z wizytą nie należy zwlekać, gdy pojawia się krwawienie – każde krwawienie z odbytu powinna zostać zdiagnozowane. Wskazaniem do wizyty u lekarza jest także występowanie cienkiego, ołówkowego stolca, a także zmiana rytmu wypróżnień, wrażenie niepełnego wypróżnienia oraz świąd i ból w okolicy odbytu.

Kiedyś choroba hemoroidalna zarezerwowana była głównie dla pacjentów 50 plus – właśnie między innymi dlatego kolonoskopię zaleca się po pięćdziesiątce.

Niestety, obecnie na oddziały chirurgii onkologicznej trafia coraz więcej młodych ludzi. W dużej mierze dlatego, że lekceważone są wczesne objawy choroby, gdy wiele można jeszcze zdziałać leczeniem nieinwazyjnym – zwraca uwagę dr Tulimowski.

Hemoroidy w ciąży

Warto zaznaczyć, że w ciąży objętość krwi krążącej zwiększa się 25 do 40 proc.,  a tym samym wzrasta nacisk na łożysko naczyniowe, a w konsekwencji dochodzi do patologii.

Najbardziej uciążliwe objawy hemoroidów w ciąży to problemy z wypróżnianiem, towarzyszące mu zaparcia, które są niemal integralną częścią ciąży, ciągłe parcie na stolec, uczucie niecałkowitego wypróżnienia.

Ciężarna ma z tego powodu ogromny dyskomfort, ale może też być tym przestraszona, ponieważ często nie umie rozróżnić, czy jest to choroba układu pokarmowego, odbytnicy czy może związane jest to z ciążą. Nie jest w stanie określić, czy to coś groźnego i czy powinna zgłosić się z tym do lekarza – mówi ginekolog.

Zatem jakie objawy powinny kobietę w ciąży skłonić do wizyty u specjalisty? Zawsze, gdy pojawia się krwawienie z odbytu. Pierwsze skojarzenie, gdy dojdzie do takiej sytuacji, dotyczy strachu o ciążę i lepiej, aby to specjalista ocenił.

Zaniepokoić powinna też zmiana częstości wypróżnień. Ciężarne skarżą się też na dyskomfort podczas siedzenia, pieczenie i świąd w okolicy odbytu, ból, zwłaszcza w trakcie defekacji.

Proszę zwrócić uwagę na dylematy – kobieta znowu nie wie, czy to wynika z choroby przewodu pokarmowego, czy z kłopotów związanych z rozwojem dziecka. Profilaktyka hemoroidów w ciąży jest niezwykle ważna także z tego powodu, że pozwala uniknąć niepotrzebnego strachu i stresu – zwraca uwagę lekarz.

Hemoroidy: domowe sposoby, by nie mieć z nimi kłopotów

Warto zacząć od zmiany diety na bogatą w błonnik, która oprócz tego, że działa korzystnie na metabolizm i wspomaga odchudzanie (a nadwaga sprzyja hemoroidom), to także zmniejsza możliwości tworzenia się stanu zapalnego hemoroidów. Pomocne jest dbanie o ilość wypijanych płynów, co najczęściej ułatwia wypróżnianie (powinno ich być 2-3 litry na dobę) oraz unikanie silnego parcia na stolec.

Konieczna może okazać się też zmiana trybu życia, redukcja wagi ciała, unikanie długotrwałej pozycji siedzącej i stojącej, zwiększenie aktywności fizycznej.

Procentuje staranność o higienę okolic odbytu i okolic intymnych, gdy czujemy, że coś jest nie tak pomocne mogą okazać się ciepłe kąpiele lub nasiadówki z kory dębu.

To metoda znana od lat, wywodząca się jeszcze z medycyny chińskiej. Ciepło kąpieli działa kojąco na napięcie zwieraczy, zmniejsza się siła skurczy, co ułatwia przepływ krwi w hemoroidzie, a dzięki temu dolegliwości bólowe ustępują – mówi dr Tulimowski.

Niezbędne może też okazać się włączenie leczenia zachowawczego, które polega na zastosowaniu doodbytniczych czopków, kremów lub maści. W większości są to preparaty bez recepty.

Wybierając odpowiedni preparat należy sprawdzić jednak,  czy ma on status leku co oznacza, że jest dokładnie przebadany, a jego skuteczność udowodniona. Aby był skuteczny, powinien mieć działanie przeciwzapalne, ponieważ choroba hemoroidalna to stan zapalny. Ważne jest też działanie przeciwobrzękowe i przeciwbólowe.

Do wizyty u lekarza pacjentów zmusza przede wszystkim ból (choć lepiej nie czekać na ten objaw!). Dla wielu chorych jest najistotniejszym problemem, bo często uniemożliwia pracę.

Trudno siedzieć cały dzień przy komputerze, albo przy kasie, gdy taka pozycja wzmaga dolegliwości. Warto też wziąć pod uwagę, że zmniejszenie objawów bólowych spowoduje sprawniejsze leczenie innych objawów. Dlatego dobry preparat powinien działać szybko przeciwświądowo i znieczulająco – odczuwalne efekty czyli ustąpienie bólu powinny pojawić się już po około 10 minutach od zastosowania preparatu – zwraca uwagę specjalista.

W tym kontekście dobre efekty daje lidokaina, która jest substancją miejscowo znieczulającą i łagodzącą świąd, pieczenie i ból. Z kolei tribenozyd działa przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo przeciwbólowo, a także przeciwdziała uszkodzeniom śródbłonka naczyniowego. Biorąc pod uwagę jak często hemoroidy dokuczają w ciąży ważną informacją jest czy preparat można stosować w ciąży i w czasie laktacji.

Metoda leczenia powinna być dobrana indywidualnie do pacjenta i towarzyszących mu dolegliwości. Powinniśmy też uwzględnić preferencje pacjenta ponieważ niektóre z dostępnych metod są bardziej inwazyjne i nie dla każdego do przyjęcia – zwraca uwagę dr Tulimowski.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zobacz także

Co czuje mężczyzna, gdy się zakocha?

„Zblokowani”. Ona nie odejdzie, bo wierzy, że on się zmieni. A jemu jest tak… wygodnie

Zdradził, czy nie zdradził? Jakie zachowania, mimo, że nie są zdradą fizyczną, mogą okazać się niebezpieczne dla twojego związku