Lifestyle

Katarzyna Lengren: „Przestańmy zmieniać facetów, zmieńmy siebie”. Kilka rzeczy, które musimy wiedzieć o miłości

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
17 stycznia 2016
Fot. iStock/colevineyard
 

Uwielbia radzić młodszym kobietom, choć wie, że i tak nie będą jej słuchać. Człowiek uczy się tylko na błędach. Ona na swoich nauczyła się wszystkiego. Przyszła do niej kiedyś na wywiad młoda dziewczyna, rozmawiały o mężczyznach. Dziewczyna się rozpłakała, bo akurat przeżywała trudne chwile z partnerem. Zostać czy odejść, zostać czy odejść – zastanawiała się. I dodawała: „On mnie kocha”. „A dużo dla ciebie robi?” – spytała Katarzyna Lengren. „Niewiele robi” – wyznała szczerze tamta. „To znaczy, że nie kocha. Mężczyzna, który kocha robi dla swojej kobiety dużo” – skwitowała malarka, scenografka, dziennikarka, felietonistka. Córka Zbigniewa Lengrena, twórcy słynnego profesora Filutka, była żona znanego pianisty i muzyka Stanisława Syrewicza. Długo była współprowadzącą programu „Mała czarna” w TV4. Nam mówi (próbuje powiedzieć), jak wybrać odpowiedniego mężczyznę i jak być szczęśliwą w związku.

Katarzyna Troszczyńska: Jak wybrać właściwego mężczyznę? Dojrzała kobieta już to pewnie wie.

Katarzyna Lengren: Kobieta dojrzała wie, jak postępować z mężczyznami tylko wtedy mężczyźni się już nią nie interesują.

Ale pani wyszła za mąż.

Tak, ale statycznie rzecz biorąc większe prawdopodobieństwo było, że będę miała wypadek, czy padnę ofiarą terrorystów. Kobiety w wieku 60-tu lat za mąż już raczej nie wychodzą.

Kilka lat temu powiedziała mi pani, że na „stare lata” spotkała pani wreszcie odpowiedniego faceta. Czym on się różni od byłych partnerów?

Przede wszystkim bardzo mu się podobam, to jego najlepsza cecha…To ja się zmieniłam przede wszystkim.

Mówiła kiedyś pani: „przyciągam egocentrycznych mężczyzn, dokładnie takich ja mój ojciec. Wiele kobiet może się pod tym podpisać.

Od kiedy ojciec umarł, zaczęłam o nim myśleć cieplej, rozumieć go troszkę lepiej. W ogóle rozumieć mężczyzn. Życie polega na tym, że się coraz więcej rozumie. A potem się rozumie coraz mniej i na tym polega starość.

To co pani już wie o mężczyznach?

O nie, wiem jakich kobiety błędów nie powinny popełniać, bo to się po prostu nie opłaca. Usiłuję to mówić młodszym, ale nie bardzo mnie jakoś słuchają.

Pewnie pani kiedyś też nie słuchała starszych kobiet.

Dawniej nie rozmawiało się o relacjach. Kobiety traktowały związki bajkowo, obowiązywał model Kopciuszka. Chodziło o znalezienie księcia. To był cel każdej. Wydawało się, że na znalezieniu wszystko polega, a nie na uprawianiu tego ogrodu zwanego związkiem.

Co pani mówi tym młodym kobietom?

Oj dużo.

Zacznijmy od początku…

Przede wszystkim mężczyzny się nie wychowuje. Mężczyzna jest po to, żeby być naszym dopełnieniem, częścią naszego życia, ale nie należy go zmieniać. Zresztą on się nie zmieni. Wszystkie próby wychowywania powodują frustrację. On naprawdę nie jest naszym synkiem, zresztą synka zwykle też się nie da wychować.

Lepiej z entuzjazmem odnośmy się do rzeczy, które lubimy w partnerze. To jest tak jak z seksem. Nie mówimy: „Ale jesteś beznadziejny w łóżku”. Tylko: „kochanie, uwielbiam jak mnie przytulasz w łóżku”. Nie chodzi o to, żeby kobiety były zakłamane. Nie należy niczego udawać, ale chwalić i mówić co nam się podoba. Wtedy porozumienie jest proste.

To jest jedna rzecz. Druga – w którą w życiu nie uwierzyłabym dawno temu – mężczyzna lubi mieć w domu kobietę rozebraną, niezależnie od wieku i wyglądu. Spanie w barchanowych majtkach, ubieranie się od stóp do głów dla mężczyzny jest przekazem negatywnym. Nie mówię tu o wyuzdaniu. Ale przebieranie się przy mężczyźnie w łazience, mycie, przebiegnięcie bez stanika… to powinno być naturalne. Piękne, młode dziewczyny są takie krytyczne wobec swojego ciała, a mężczyźni kochają je, nie widząc wad.

Co z tymi, którzy nie akceptują?

Porównałabym to do samochodu. Oczywiście są mężczyźni, którzy co pół roku zmieniają samochód i zależy im wyłącznie na karoserii. Natomiast prawdziwy facet przywiązuje się do swojego samochodu. Mówi: może to jest i syrenka, ale jest piękna. I jak jeździ….

Feministki urwą pani głowę.

E, ten feminizm jest źle rozumiany. Ja jestem przecież feministką. Feminizm walczył głównie o równouprawnienie kobiet w pracy, w nauce, te wszystkie rzeczy, które uważamy dziś za oczywiste. Natomiast to, jak my traktujemy mężczyzn, a mężczyźni nas, to jest walka z szowinizmem. I rzeczywiście, w latach, kiedy ja byłam młoda, szowinizm był czymś obrzydliwym i powszechnym.

Nawet pani tata był.

Tata, brat, wujkowie, pan w sklepie, profesorowie. Mężczyznom wydawało się, że to jest męskie. A teraz z kolei kobiety, które powtarzają błędy mężczyzn, wydaje im się, że są wyemancypowane i feministyczne, a są szowinistkami. To zawsze tak jest – jak jakaś grupa społeczna jest uciskana, role się potem odwracają i ona się mści.

Jak się objawia szowinizm kobiet?

Na pobłażaniu. Że traktujemy mężczyzn jak osoby niepełnosprawne w jakiejś dziedzinie. Że im to łaskawie wybaczamy. Że zawsze jest coś za coś – ja pozmywałam, ty teraz wyrzucisz śmieci. Niczego takiego w związkach kochających się ludzi nie ma. To nie jest sklep, gdzie płacimy i dostajemy produkty. Mam wrażenie, że teraz częściej mężczyźni akceptują nas, a my ich oglądamy jak pod lupą: garbi się, nie wyrzuca śmieci, za mało zarabia. Traktujemy ich jak skrzyżowanie bankomatu z samochodem do przywożenia dziecka z przedszkola.

Kobiety też przejmują na siebie za dużo obowiązków, bo są niecierpliwe i uważają, że lepiej same wszystko zrobią. W związkach często zachowujemy się jak dyrektor firmy, który nie dość, że zarządza to jeszcze pokazuje sprzątaczce jak się zamiata.

Czasem jednak to mężczyzna jest nieodpowiedni. Są jakieś znaki ostrzegawcze?

Moja babcia zawsze powtarzała: zatańcz z nim, będziesz wiedziała jaki jest. Jak się zatańczyło walca albo tango, to było wiadomo, czy on mnie dobrze prowadzi, czy mamy wspólny rytm, jak nam będzie w łóżku. Teraz każdy podskakuje osobno i w łóżku też często tak jest.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Łóżko to chyba za mało…

Od łóżka zaczęłam. Idźmy dalej, jeśli w towarzystwie mężczyzny czujemy się źle, mało wartościowe, niezbyt piękne i niespecjalnie bezpieczne – trzeba uciekać. Niestety, seks często ćmi rozum. Zapominamy o ryzyku, często wręcz uważamy, że to jest takie ekscytujące. Ale czasami nudny przyjaciel, który nas odwozi do chorej cioci, jest znacznie lepszym mężem niż wspaniały pirat, który nas uwodzi na balu. Nie ma sobie co żałować flirtu z piratem, ale za mąż należy wyjść za kogoś kto nam odpowiada na co dzień, a nie od święta.

Ona najczęściej myśli: „Ale ja go zmienię”.

I tu wracamy do pierwszego zdania, które wypowiedziałam: mężczyzny się nie zmieni. I nie należy się tym w ogóle zajmować.

Pani popełniała ten błąd? Zmieniała mężczyznę?

Kiedy ja się rozwiodłam, to potem często rozmawiałam z mężczyznami, moimi przyjaciółmi, kolegami, dlaczego się rozwiedli. I wszyscy, jak jeden mąż, mówili jedno zdanie, które dziś z kolei ja powtarzam kobietom i mi nie wierzą, że to jest tak ważne: „Bo ona miała wieczne pretensje”.

Jeśli nieustannie jesteśmy wściekłe i to okazujemy, to dom przestaje mieć dla mężczyzny znaczenie, zaczyna z niego uciekać. To bardzo często zmęczone matki robią. Mąż przekracza próg, a ona go atakuje: „Bo ty tak późno wracasz, ja już ledwo żyję”. Niewybaczalny błąd. To zupełnie jak z prowadzaniem samochodu. Nie włącza się trójki, jak się rusza.

Coś jeszcze mówili ci przyjaciele mężczyźni?

Że kobieta bardzo często nie rozumie pracy. Są oczywiście faceci, którzy udają, że pracują, a robią coś innego. O tych nie mówimy. Ale są mężczyźni pracusie. Nie dość, że są styrani to jeszcze w domu o to pretensje, chociaż wszyscy, na przykład, żyją z tych zarobionych przez pieniędzy.

Kiedyś powiedziała pani, że jest jak Herkules, który musi dźwigać świat, za wszystko czuła się pani odpowiedzialna. Tak chyba dużo kobiet ma. Jak to wpływa na związek?

Tak, że jak ja przestałam to robić, to wreszcie mam szczęśliwe małżeństwo.

Brałam odpowiedzialność za wszystko. Za pogodę nawet, za psa, sąsiadów. Wydawało mi się, że jestem od tego, żeby wszystko naprawiać. Ale to nieprawda i już to wiem. Nie wolno oddawać swoich sił. Być pogotowiem ratunkowym dla przyjaciółek, koleżanek, znajomych.

Takie kobiety biorą też na siebie więcej rzeczy w relacji.

Tak. Nam się wydaje, że jak wszystko zdejmiemy z głowy facetowi, to on to doceni. Nie, on się do tego przyzwyczaja, zresztą jego mamusia robiła to często. On uważa, że skoro mamy siłę i chcemy to robić to znaczy, że nam to sprawia przyjemność. To jest nasz błąd, a nie facetów. Robimy to z lęku, że on nas odstawi, chcemy się wydać dobre.

Pani też robiła to z lęku?

Przede wszystkim wydawało mi się to oczywiste. Moja mama też skakała wokół taty. Ale mój pierwszy mąż nie był aż takim szowinistą, pewnie dlatego wyszłam za niego za mąż, to takiego wniosku dochodzę po latach. Był egocentrykiem, ale nie był szowinistą i to mi wystarczyło, żeby go pokochać.

Dom mojego męża utrzymywała mama, miał więc szacunek do kobiet, co nie oznacza, że nie korzystał z moich usług domowych, żeby się dalej rozwijać. Był tzw. cudownym dzieckiem przyzwyczajonym już od dzieciństwa, że on ma tylko grać, a reszta rodziny jest na jego usługi. Doskonale się w tym odnalazłam, bo ten schemat funkcjonował w moim rodzinnym domu. Ojciec był zawsze cudownym dzieckiem, dorosłym również. Wszyscy chodziliśmy na palcach, żeby mógł zająć się swoją twórczością.

Mój mąż nie był też przyzwyczajony do prac w domu, nie umiał niczego wypiłować, przykręcić, naprawić. Zresztą dbał o ręce jako pianista. A ja umiałam, więc to robiłam.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

A pani kiedy to zrozumiała, że odpowiedzialność za wszystko to niekoniecznie dobry związek?

Jak się zestarzałam. Zabrakło mi sił. Nam się ciągle starość kojarzy wyjątkowo negatywnie, z chorobami, śmiesznością, brzydotą. A starość ma różne wdzięki, które odkrywam z coraz większą satysfakcją. Ponieważ nie mam siły, z dziesięciu rzeczy zaplanowanych załatwiam jedną. I nic się nie dzieje. Mam czas wypić kawę, porozmyślać. Nie mam poczucia, że coś nawalam, raczej, że tę jedną rzecz zrobiłam dokładniej. Już się nie śpieszę i nie biorę sobie na głowę całego świata. Na szczęście mam mężczyznę, który to rozumie i akceptuje.

Uroda jest ważna u mężczyzny? Pani pierwszy mąż był piękny.

Tak, był, rzeczywiście. Ale drugiego męża uważam za jeszcze ładniejszego. Jak byłam młoda, nie wiedziałam, że lubię brunetów. Zresztą uroda staje się potem znacznie mniej ważna. Najważniejsze czy potraficie rozmawiać, nie nudzicie się ze sobą. Dobrym sprawdzianem jest wyjazd tylko we dwoje.

Klara, pani córka, słucha tych rad?

Ona najmniej, jak to córka, bardziej słuchają mnie inne kobiety w jej wieku, którymi lubię się otaczać. Albo przynajmniej próbują mnie słuchać, bo jak już mówiłam wcześniej – różnie to wychodzi. No niestety, dopiero starość to prawdziwa mądrość.


Lifestyle

Jak być szczęśliwym w pracy? 5 najważniejszych pytań, które musisz sobie zadać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 stycznia 2016
Fot. Pexels / startupstockphotos.com / picography.co / CC0 Public Domain
 

Możesz powiedzieć, że czujesz się spełniona w swojej pracy? A może myślisz o jej zmianie? Jest takie powiedzenie, że jeśli będziesz robić to, co kochasz, to w swoim życiu nie przepracujesz ani jednego dnia. Tylko ile z nas może się pod tymi słowami podpisać? Często narzekamy, że mamy już dość, że jesteśmy zmęczone, że gdybyśmy tylko mogły, to rzuciłybyśmy tę pracę w pioruny.  Może warto przyjrzeć się sobie. Odpowiedzieć na pytania, które są istotne z punktu widzenia naszej zawodowej ścieżki i przeanalizować dotychczasową karierę – popatrzeć na nią z kilku poniższych perspektyw.

Jakie są nasze cele zawodowe?

– Podczas analizy zawodowej kariery warto zastanowić się nad  naszymi zawodowymi planami na przyszłość  i  odpowiedzieć sobie na pytanie, co dla nas jest ważne z punktu widzenia zawodowego – tłumaczy doradca kariery  Izabela Łyczko-Reutt. Podkreśla, że warto zapytać siebie: co chcę robić i jak kształtować swoją dalszą drogę zawodową.? Co lubię robić zawodowo, a czego robić nie lubię?  W czym tak naprawdę jestem dobra oraz co mi przychodzi mi z łatwością, lekkością? A co nie jest moją mocną stroną, co jest trudne i czego nie chciałabym się podejmować? Dobrze jest wiedzieć, jakie z powierzonych mi obowiązków czy zadań wykonuję z przyjemnością.

– Takie przyglądanie się swojej zawodowej karierze  pomaga określić w jakim kierunku chcę podążać zawodowo,  jak chcę pokierować swoją ścieżką zawodową. Jakie widzę swoje dalsze kierunki rozwoju zawodowego, czego mi potrzeba? Jakie cele zawodowe chcę zrealizować? Jakie cele są dla mnie  realne, osiągalne? Jakie dostrzegam możliwości? Jak wygląda rynek pracy, sytuacja u mojego obecnego pracodawcy? Co, jak, kiedy i gdzie mogę realizować? – tłumaczy doradca kariery.

Jakie posiadamy kompetencje?

Jeśli chcemy się rozwijać, coś zmienić w swojej pracy, czy też w ogóle zmienić pracę, musimy mieć świadomość swoich własnych kompetencji. – Warto przyjrzeć się sobie. Określić swoje umiejętności, mocne strony i osiągnięcia, a także obszary, które wymagają rozwoju. Spytajmy siebie, co dzisiaj potrafię i wiem, jakie mam kompetencje, czego już się nauczyłam, a co jeszcze mam do nauczenia – zachęca do takiej analizy siebie Izabela Łyczko-Reutt.

Powinniśmy to zrobić, nim zaczniemy podejmować jakiekolwiek kroki, decydować się na zmianę pracy, szukanie określonego rodzaju zatrudnienia. Każde stanowisko, każda rola wiąże się przecież z różną wiedzą, z różnymi kompetencjami. Każde stanowisko to też określone zadania, które mogą się pojawić, a także odpowiedzialności. Dlatego warto wiedzieć, czy będę się w tym dobrze czuć czy też nie.  – Jeśli decydujemy się na zmianę pracy i szukanie nowej, dobrze jest zastanowić się nad tym, w czym jestem mocna, jakie odniosłam sukcesy, co może mnie wyróżniać na tle innych kandydatów na rynku pracy, a także w czym potrzebuję jeszcze wsparcia, szkolenia.

Jakie wartości w pracy są dla mnie istotne?

Trzeba także pamiętać, że każdą osobę motywują różne rzeczy. Każdy z nas będzie czego innego oczekiwał od swojej pracy. Oczywiście najczęściej wspólnym mianownikiem jest potrzeba stabilizacji finansowej i materialnego bezpieczeństwa, w końcu pieniądze są częścią naszego życia. Warto zastanowić się jednak, jakie inne wartości są dla nas ważne do osiągnięcia zawodowej satysfakcji. Co przede wszystkim chcemy realizować zawodowo, jakie z naszych potrzeb zaspokoić.

I tak naprawdę można tu uzyskać wiele różnych odpowiedzi. Bo dla jednych ważna jest atmosfera w pracy, dla innych ścieżka awansu, możliwość realizacji coraz bardziej różnorodnych projektów i rozwój zawodowy. Jedni pragną kreatywności i możliwości tworzenia nowych rzeczy, inni  chcą dokonywać analiz, kalkulacji i prognoz.  Jedni cenią niezależność, inni – duży zakres odpowiedzialności, jeszcze  inni – elastyczność – Najważniejsze, by zapytać siebie, co jest dla mnie ważne, na czym mi zależy, jakie wartości chcę realizować zawodowo, bo to może pomóc  w znalezieniu dla siebie optymalnego miejsca pracy – mówi doradca kariery.

Jakich zmian dotyczących pracy chcemy?

– Czasami bywa tak, że jesteśmy niezadowoleni ze swojej pracy, ale nie zawsze musi się to  wiązać z koniecznością zmiany pracodawcy. Przykładowo, możemy chcieć, by zmianie uległo jedynie kilka elementów naszej pracy, choćby niektóre zadania lub udział w określonych projektach lub chcemy objąć nową rolę: awansować lub przejść do innego działu. Jeśli takie zmiany są możliwe w jakiejś perspektywie czasowej, którą akceptujemy, to wówczas możemy dalej rozwijać się w ramach swojego obecnego stanowiska lub na nowym stanowisku w dotychczasowej firmie i osiągać satysfakcję z pracy – tłumaczy Izabela Łyczko-Reutt, dodając: –  Może też zdarzyć się tak, że niestety takich możliwości  w firmie mieć nie będziemy lub też  będziemy chcieć zmiany branży, w której pracujemy albo kierunku naszego rozwoju zawodowego i zdecydujemy się na wyjście na rynek pracy. Każdą zmianę pracy warto zaplanować. Określić konkretne, osiągalne cele i  to, co mamy do zaoferowania ze swojej strony. Przeanalizować plusy i minusy, szanse i zagrożenia. Ustalić gdzie i w jaki sposób będziemy weryfikować możliwości wewnątrz aktualnej firmy bądź szukać pracy na rynku pracy. Określić jakie działania  i w jakim czasie będziemy podejmować. A potem konsekwentnie realizować poszczególne kroki.

Decyzja o zmianie pracy raczej nie powinna być podejmowana pod wpływem impulsu. Wkurzył mnie szef – rzucam tę pracę w diabły. To nie jest najlepsza droga. Warto przez chwilę chociaż zastanowić się nad swoją decyzją. Czy stać mnie na rzucenie pracy i utrzymam się szukając nowej, czy też wolę zrezygnować z obecnej pracy, jak już znajdę nową? A może pomimo niedogodności chcę jeszcze jakiś czas poczekać i poobserwować co się wydarzy w mojej obecnej firmie? To oczywiście nie przeszkadza zupełnie dokonać analizy rynku pracy. Z rynkiem pracy dobrze jest być zawsze na bieżąco i budować na nim swoją markę. A kiedy podejmiemy decyzję o zmianie, to warto przygotować się do niej, za planować ją i działać.

Gdzie zwrócić się o pomoc, gdy chcemy zmienić pracę?   

Bywa, ze wypadamy z rynku pracy, bo na przykład jesteśmy związani z jedną firmą 10 lat. Zupełnie nie orientujemy się w ofertach pracy, nie braliśmy udziału w procesie rekrutacyjnym od dłuższego czasu. Nie wiemy, gdzie szukać ofert pracy, jak przygotować dokumenty aplikacyjne.

Izabela Łyczko-Reutt podpowiada: – Zachęcam do skorzystania z pomocy doradcy kariery albo coacha. Kluczowe jest to jakie wsparcie chcemy otrzymać.

Po pomoc fachowców możemy sięgnąć, gdy nie wiemy gdzie zmierzamy, gdy chcemy przyjrzeć się posiadanym kompetencjom i zastanowić się, w którym kierunku chcemy podążać, rozwijać swoją karierę. Coaching wspiera w odkrywaniu i rozwijaniu swoich umiejętności, talentów i mocnych stron, poszukiwaniu rozwiązań, ustalaniu i osiąganiu celów.

A jeśli już to wszystko wiemy, natomiast mamy problem z poruszaniem się po rynku pracy, to także możemy skorzystać z pomocy eksperta. Doradca pomoże nam przygotować cv, list motywacyjny, wesprze w planowaniu kariery zawodowej i budowaniu wizerunku na rynku pracy, dokonaniu analizy naszych zawodowych zasobów, określeniu mocnych stron i obszarów do rozwoju. Ponadto może nam pomóc przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, by przejść ją jak najsprawniej. Doradca pomaga również w procesie docierania do ofert pracy. Trzeba pamiętać, że dzisiaj nie wszystkie oferty publikowane są na portalach internetowych.

– Kiedy chcemy zawodowej zmiany, warto przyjrzeć się sobie, swoim zawodowym zasobom, sukcesom, preferencjom, dotychczasowej karierze i zastanowić się jak chcemy ją dalej realizować. Dobrze wiedzieć dokąd się zmierza, co jest dla nas ważne, co da nam poczucie satysfakcji i zawodowego spełnienia, określać realistyczne cele i drogi, jakimi decydujemy się je osiągać. A w realizacji celów pomaga przygotowanie, dobry plan i konsekwencja w działaniu. Dzięki temu możemy kształtować swoją karierę. – mówi Izabela Łyczko-Reutt.

I jak? Poprzyglądacie się sobie zawodowo? Może chcecie dokonać tylko kilku małych zmian, by cieszyć się z tego, co robicie? A może chcecie zdecydować się na większą zmianę?

Izabela Łyczko-Reutt/Arch. prywatne

Izabela Łyczko-Reutt/Arch. prywatne

Izabela Łyczko-Reuttdoradca kariery, coach, trener, HR partner z doświadczeniem zawodowym w obszarach zarządzania zasobami ludzkimi i zarządzania karierą oraz szkoleniach menedżerskich i związanych z rozwojem osobistym. Dostarcza narzędzi z obszaru HR i zarządzania personelem. Pomaga w osiąganiu celów zawodowych, rozwijaniu kompetencji, podnoszeniu efektywności osobistej i satysfakcji z pracy. Prowadzi konsultacje doradcze, coachingi, warsztaty, projekty rekrutacji i selekcji oraz AC. Wspiera zarówno organizacje, jak i klientów indywidualnych, współpracuje z dyrektorami, kadrą menedżerską i specjalistami działów sprzedaży, marketingu, finansów, HR, IT, produkcji, logistyki.


Lifestyle

Macierzyństwo nie zawsze pełne jest miłości i szczęścia. Do czego może doprowadzić depresja poporodowa? Obejrzyj bardzo wymowny spot

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 stycznia 2016
Screen/Youtube

To spot, który powstał kilka lat temu. Przypominamy o nim, bo porusza bardzo ważny problem depresji poporodowej, który nadal spychany jest na margines. W końcu kult Matki Polki nie może dopuścić do głosu tych kobiet, które nie radzą sobie z początkiem macierzyństwa. Którym trudno jest zapanować nad emocjami, a przecież pojawiają się – także te negatywne. Co piąta kobieta w Polsce cierpi na depresję poporodową.

Jeśli będziemy głośno mówić o trudnościach, które pojawiają się wraz z dzieckiem, jeśli nie będziemy mówić o macierzyństwie jak o lukierkowym czasie, w którym jest miejsce tylko na miłość i szczęście, to może kobiety chętniej i odważniej zaczną sięgać po pomoc. Po pomoc, do której mają prawo i często jej potrzebują.

Spot powstał w ramach działalności Stowarzyszenie Rozwoju Zawodowego i Osobistego Zielona Myśl i był częścią kampanii społecznej: „Początek w Rodzinie” – „Oswajając złość, wspierasz siebie i Twoje dziecko”


Zobacz także

Makijażowe „must have” – co powinno znaleźć się w Twojej kosmetyczce?

10 kobiecych kompleksów, których się wstydzimy… a mężczyźni ich nie zauważają

Rozsądek