Związek

Trzy słowa w związku, które są zdecydowanie ważniejsze od „kocham cię”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 lutego 2018
Fot. iStock/Cecilie_Arcurs
 

„Kocham cię” – zawsze czekamy, kiedy te słowa padną po raz pierwszy, często doskonale pamiętamy okoliczności, w którym wyznanie to padło – zarówno z naszej strony czy ze strony partnera.

Te słowa mają nas do siebie zbliżyć, być zapewnieniem, że nasz związek traktujemy poważnie, a nie jak przypadkową znajomość.

Okazuje się jednak, że nawet „kocham cię” bywa frazesem rzucanym na wiatr, bo wielu z nas nie zastanawia się, co właściwie oznacza, bardziej skupia się na tym, co dzięki tym słowom może osiągnąć, bardzo często to taki wytrych, dzięki któremu omijamy poważne rozmowy.

Dlatego tak istotne jest, by czasami zamiast „kocham cię” powiedzieć trzy inne, bardzo ważne słowa. Jeśli są regularnie i szczerze przywoływane ustawią wasz związek na dobrej drodze do komunikacji i unikaniu nieporozumień. To właśnie wtedy wraz ze swoimi uczuciami stajecie się dla siebie autentyczni. Bo przecież to komunikacja polega na wyrażaniu tego, co czujemy i myślimy.

Refleksyjne słuchanie i odbijanie jest kluczem do ustanowienia rezonansu pomiędzy wami. Przy czym rezonans definiuje się jako „związek wzajemnego zrozumienia lub zaufania i porozumienia między ludźmi”.

I tu wchodzą te  trzy inne bardzo ważne słowa.

„Powiedz mi więcej”.

Zaskoczeni? Na początek poproście partnera, aby podzielił się z wami tym, co mu przeszkadza, i naprawdę słuchajcie tego, co mówi. Gdy skończy, powiedzcie, jak odebraliście jego słowa, żeby mieć pewność, że dobrze się zrozumieliście. .

]Nie bój się wyrażać uczuć: „Poczułam, że jesteś na mnie zły”. Być może to tylko twoje emocje, a partner wcale nie zdenerwował się na ciebie – warto to sobie wyjaśniać. Warto mówić więcej. Warto chcieć komunikować się ze sobą w zrozumiały dla obu stron sposób.

Gdy to zrobicie, wejdziecie na poziom głębszej rozmowy, poczujecie się bezpieczniej mówiac o swoich uczuciach.

Szczere i autentyczne „Powiedz mi więcej” nie tylko pomaga w wyrażaniu emocji, ale też pokazuje, jak jesteście dla siebie ważni. Z czasem nieświadomie nawet będzie mówić o tym, co czujecie. Im bardziej będzie czuć się bezpieczni w związku, tym mocniej będziecie ufać sobie nawzajem i lepiej się rozumieć.

Im więcej zaufania i akceptacji, tym większa bliskość, radość i miłość między wami. Zauważcie, że zbyt wielu z nas traktuje rozmowy o emocjach jak katorgę, wszystko załatwiamy właśnie owym „kocham cię” tak naprawdę często wyzutym z prawdziwych uczuć. Nie stworzymy żywej, namiętnej i otwartej relacji, jeśli nie będziemy mówić więcej. Samo „kocham cię” nie wystarczy, by poczuć się dobrze w związku.


Związek

Gdy ciało kobiety jest towarem…

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
18 lutego 2018
Fot. iStock / aluxum
 

Bangkok. Dzielnica czerwonych latarni. (Jakich wiele na całym świecie…)

Kobiety siedzą równiutko na krzesełkach. Jak w szkole. Ubrane w mundurki. Każda szkoła ma swój dress code. Uroczo przechylają główki. Burdel-mama zaczepia przechodzących mężczyzn. O proszę… dwóch się zdecydowało, jeden z nich jest pijany.

Przyglądam się dziewczynie siedzącej w ostatnim rzędzie. Jest bardzo młodziutka, niewiele starsza od mojej córki, na chwilę nasze spojrzenia krzyżują się. A może mi się tylko tak wydaje?

(Tak, oczywiście po co szłam do tej dzielnicy? Z ciekawości? Żeby poczuć się lepszą? Obraz tych kobiet zostanie ze mną na długo).

Gloria Steinem, amerykańska feministka i dziennikarka na jakiś czas została króliczkiem Playboya. Swoje przeżycia opisała w artykułu pod tytułem „Byłam króliczkiem w klubie Playboya”.

Na początku Gloria otrzymuje dwa kostiumy, Biblię Króliczka, chusteczki do wypychania biustu oraz pompon służący za ogonek.

(Szczerze mówiąc idea paradowania z ogonkiem króliczka przyklejonym do mojej pupy wydaje mi się równie absurdalna jak brak praw obywatelskich, których mogłabym nie mieć gdybym urodziła się tylko ponad 100 lat temu).

W 1963 roku klub Hefnera to było miejsce w którym zwykły pan Smith sącząc Martini pomiędzy skąpa ubranymi kobietami (czasem chwytał je za królicze ogonki) mógł się poczuć wyjątkowo.

Gloria bardzo rzetelnie w swoim artykule opisała warunki pracy Króliczków. Kiedy artykuł został opublikowany zrobiło się duże zamieszanie wokół Glorii.

Spotkało ją też wtedy wiele szykan, nieprzyjemności i kilka procesów.

„Od dwudziestu lat dzwonią do mnie byłe i obecne Króliczki, opowiadając mi o warunkach pracy w klubie i o stawianych im żądaniach natury erotycznej. Przez pierwszych kilka lat moje rozmówczynie dziwiły się, że artykuł podpisałam prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Jedna powiedziała mi, że grożono jej polaniem twarzy kwasem, kiedy zaprotestowała przeciw takim żądaniom. Innej grożono tym samym za namawianie Króliczków do przystąpienia do związków zawodowych. Wszystkie były zaskoczone, że moje nazwisko figuruje w książce telefonicznej.”

Są tacy co powiedzą – toż to wybór tych dziewczyn jest, a może one tak lubią? – zarechocze pan z nad swojego piwa, a może są szczęśliwe ?

W Teorii King Konga Virginie Despentes opisuje swoje doświadczenia pracy w przemyśle porno. Virginie jest jedną z najważniejszych figur feminizmu francuskiego (bardzo ostra i bezkompromisowa dziewczyna).

W swojej książce pisze o warunkach, w jakich pracują aktorki porno, o skandalicznych umowach, które muszą podpisywać i o niemożności kontroli swojego wizerunku po opuszczeniu  tego biznesu. I o tym, że w ten przemysł wchodzą młode dziewczynki dla których zwrot „długoterminowe konsekwencje” jest zupełnie abstrakcyjny (myślę o tej młodziutkiej  dziewczynce siedzące w ostatnim rzędzie w burdelu na ulicy w Bangkoku).

Te dziewczyny wciąż tam siedzą. Zresztą nie tylko tam. Siedzą na całym świecie. Czy to w podziemiu czy na widoku – jakie to ma znaczenie?

Gloria Steinem na końcu swojego artykułu pisze:

„Odkąd stałam się feministką, przestałam żałować, że napisałam ten artykuł.”

Zamiast się oburzać polecam do przeczytania – Byłam Króliczkiem w Klubie Playboya Glorii Steinem oraz Teorię King Konga, Virginie Despentes

PS: Nie wszystkie impresje z podróży są beztroskie i radosne.

Katarzyna Szota-EksnerKatarzyna  Szota – Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana, współtworzy Sunday is Monday oraz gliwicki Klub Książki Kobiecej. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie. Dziewczyna ze Śląska, wegetarianka, felietonistka i feministka.

 


Związek

Dlaczego małżeństwa zawierane pózniej są bardziej szczęśliwe

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 lutego 2018
Fot. istock/wundervisuals
Następny

To nie tylko kwestia dojrzałości, choć oczywiście ten aspekt jest ważnym czynnikiem, sprawiającym, że im jesteśmy starsi w momencie zawarcia małżeństwa, tym trwalsze powinno ono być. Oczywiście nie ma jednej recepty na szczęście, a od każdej reguły są wyjątki. No i często wchodzimy zbyt wcześnie w związki małżeńskie z powodu presji społecznej, ulotnych uczuć i lęku przed samotnością. A powinniśmy trochę poczekać. Dlaczego?

Bo im jesteśmy starsi, tym lepiej wiemy, że:

Miłość pomaga w samorozwoju

Dojrzała osoba nigdy nie przestaje pracować nad sobą, a miłość daje siłę, napędza do tej pracy. Nie boisz się  zmienić swojego punktu widzenia i jesteś gotowy przyznać się do swoich wad. Potrafisz w końcu być wyrozumiały i uważny, tak, jak nie potrafiłeś wcześniej.  Dwoje kochających się ludzi, którzy mają za sobą już jakieś doświadczenia, zawsze stara się być dla siebie jak najlepszymi partnerami, aby tym razem „się udało”.

Kochać znaczy dawać

Samowystarczalna osoba nie szuka inspiracji w swoim partnerze i nie stara się wypełnić nim żadnej pustki w swoim życiu czy swojej duszy. Jest za to na odwrót: stara się dzielić tym z nim tym, co ma. Na początku naszej życiowej drogi zależy nam zazwyczaj tylko na ty, żeby nas kochano, nie podejmujemy zbyt wiele wysiłku by kochać. Nie dziw się, jeśli partner, który zawsze dostaje to, czego chce, zostawia cię, gdy pojawiają się problemy.

Jednym z głównych aspektów miłości jest siła woli

Zawsze powinniśmy być po stronie partnera: w chorobie i zdrowiu, w biedzie i bogactwie… Ludzie, którzy chcą założyć rodzinę, powinni rozumieć, że miłość to nie tylko uczucia, ale że jest to wiążąca i przemyślana decyzja. Ta świadomość przychodzi niestety jedna dopiero z czasem.

Składniki dojrzałego związku to wspólne cele, szczere pragnienie bycia razem oraz skupienie uwagi i energii na jednej i tej samej osobie – nawet jeśli pojawią się pokusy i wahania.

Miłość jest pracą

Cierpliwość, dbanie o dobrą komunikację, uważność na partnera… Wszystkie te rzeczy mogą wydawać się nudne, wyczerpujące i wymagające wysiłku, ale stanowią podstawę harmonijnego związku. Jeśli chcesz wzmocnić swoją miłość, musisz ciężko na to pracować.

Miłość to odpowiedzialność

Odpowiedzialność odróżnia osobę dorosłą czy dojrzałą od dziecka. Wspaniale, gdy masz kogoś, na kim możesz polegać, prawda? I czy sam jesteś gotowy, aby być taką rzetelną osobą? Tak, odpowiedzialność za siebie nawzajem pociąga za sobą poważne zobowiązania, ale także wzmacnia wasz związek i czyni go rzeczywistym.

strona 1 z 2
czytaj daelj

Zobacz także

Trudności, które negatywnie wpływają na nasz związek. Warto się im przyjrzeć

10 pytań, które musisz sobie zadać, zanim odejdziesz

Seks świadczy o jakości relacji. Poznaj 7 sygnałów, które mówią o tym, że coś zaczyna między wami zgrzytać