Związek

Sześć dziwnych zmian, które zachodzą w twoim mózgu, gdy się zakochujesz. Możesz być zaskoczona

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 grudnia 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Pamiętasz jeszcze ten moment wchodzenia w nowy związek? Towarzyszy temu ekscytacja, zmiany, emocje, tak różne od tych codziennych, które stały się rutyną. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak bardzo wszystko to na nas wpływa.

Wiele badań prowadzonych nad „miłością” wykazało, że uczucie „zakochania” zalewa nasz mózg i ciało przyjemnymi chemikaliami, przenosząc nas w stan euforycznego, energicznego szczęścia. Dlatego właśnie nowy związek dość często wydaje się nam czymś wyjątkowym. Oto siedem zmian, które mogą zadziać się w twoim mózgu, kiedy wchodzisz w nową relację.

Uzależnienie od partnera

Na początku związku nasz organizm wyzwala dopaminę, która zlewa mózg. To dzięki niej czujemy się dobrze po pysznym jedzeniu, picu, seksie i innych formach przyjemności i.. uzależniamy się od tego uczucia.

Brak świadomości wad partnera

Dopamina powoduje także, że stajemy się ślepi na wady naszego partnera. Kiedy osiągamy wysoki poziom dopaminy wywołany romansem, możemy zignorować ważne szczegóły dotyczące drugiej osoby. Dzieje się tak, ponieważ dopamina zagraża temu obszarowi naszego mózgu, który jest odpowiedzialny za odczytywanie reakcji innych, ich emocji, zachowań. Ten hormon odbiera nam zdolność racjonalizacji, zagłusza sygnały ostrzegawcze, które mówią: nie pakuj się w ten związek.

Przywiązanie

Kiedy wchodzimy w nowy związek, nasz organizm uwalnia oksytocynę, która sprawia, że czujemy przywiązanie do naszego partnera. Oksytocyna to chemia odpowiedzialna za poczucie bezpieczeństwa i budowanie więzi. Ten hormon miłości wiąże między innymi matkę z dzieckiem już przy porodzie.

Rosnąca aktywność mózgu

Zakochanie może powodować zwiększoną aktywność mózgu. U kobiet jest to instynkt, pamięć i wyobraźnia, a u mężczyzn rozwija się obszar wizualno-przestrzenny, kiedy to patrzenie na ukochaną kobietę staje się niezwykle istotne.

Zmniejszenie bólu

Wiecie, że zakochanie pomaga opanować ból? Intensywna, namiętna miłość, według badań, może zapewnić ulgę w bólu, podobną do tej, jaką dają środki przeciwbólowe i kokaina. Obszary, na które wpływ ma miłość, to te, które mogą nam pomóc radzić sobie zarówno z bólem fizycznym, jak i emocjonalnym.

Zsynchronizowanie mózgu

Kiedy jesteś w związku z kimś, kogo kochasz, wasze mózgi zaczynają działać jak zsynchronizowane. Jedno z przeprowadzonych badań nad związkami wykazało fizjologiczne wyrównanie aktywności mózgu podczas sesji terapeutycznych, nawet gdy partnerzy nie mieli ze sobą fizycznego kontaktu. Takie dopasowanie autonomicznego układu nerwowego jest jak „szósty zmysł” między wami.

Aż dziwne, że miłość można aż tak rozłożyć na czynniki pierwsze, prawda?


Związek

Małgorzata Ohme: Czasem pada śnieg, czasem deszcz. Czasem ma to znaczenie, czasami kompletnie nie

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
23 grudnia 2018
Fot. iStock / gpointstudio
 

Czasem pada śnieg, czasem deszcz. Czasem ma to znaczenie, czasami kompletnie nie. Jest nas dużo, rodzinnie albo zostajemy sami, choć w głowie się to innym nie mieści. Jest choinka, kolorowe światełka, kolędy w tle. Albo też gramofon, winyle i primitivo. Czasami jest to wybór a czasami konieczność. Ludzie różnie spędzają święta Bożego Narodzenia. Pamiętajmy o tym.

Problem polega na tym, że święta są częścią wszystkich dzieciństw, a więc jesteśmy z nich poniekąd zbudowani. Większość z nas pamięta zapachy, krzątaninę, jakąś babcię lepiącą pierogi, mamę fukającą, by nie zbliżać się do szafy, gdzie ukryła prezenty, nawet zwierzęta przyklejone do nogi domowego kucharza (co by im skapło na podłogę kawałek mięska na pasztet) – są w sposób nadzwyczajny podekscytowane. Nie da się oszukać tych wspomnień. Boże Narodzenie to element magii naszego dzieciństwa.

Często słyszę, że ktoś nienawidzi świąt. Chciałby się gdzieś zaszyć, wyjechać, raczej liczy na przetrwanie. Zasłania się komercyjnością, nie chce być konsumentem idiotą i tak dalej. Jest w tym sporo racji. Ale jest w tym też tęsknota i smutek choć przykrywa racjonalnymi argumentami. Tak, większość z nas w supermarketach wygląda jak z familijnego amerykańskiego filmu, a jak wrzucimy selfie w czapce Mikołaja to jest koniec świata. Stajemy się zakochanymi idiotami. Czy istnieją jednak emocje lepsze zakochanego idioty?

Od lat toczę swoje wojny na temat świąt. Kiedy trzy lata temu przed świętami zmarł nagle mój tata, myślałam że świąt nie przeżyję. Siedziałyśmy w milczeniu z moim siostrami, z choinką w tle i cichym graniem- a jednak ogarnęła nas radość. Radość, że był, kochał, jesteśmy razem, żyjemy dalej. To były naprawdę wyjątkowe święta. W tym roku z różnych powodów te święta są dla mnie bardzo trudne. Mam w sercu smutek i każda czynność, każde wspomnienie, każda cicha noc – kłuje jak ość ryby w gardle. Piekę pierniki, sernik, pasztet, bo tak trzeba. Ozdobiłam cały dom światłami. Lecą kolędy w tle, tak, amerykańskie hity. I spokojnie przez to przechodzę, jak ktoś kto znów musi nauczyć się chodzić. I to się dzieje. Bo dziać się musi.

Moja babcia zawsze trzymała papierosa w ustach. Nawet to robiła z gracją i arystokratycznym gestem. Stała nad drewnianą stolnicą i wałkowała z tą fajką ciasto. Zastanawiam się, ile popiołu zjadaliśmy w uszkach 😜. Babcia opowiadała mi różne historie i najdłużej utrzymywała, że Święty Mikołaj istnieje. Szybko stałam się dość logiczna, więc wciąż pytałam ją o dowód. Dowód jego istnienia. Pamiętam, że babcia powiedziała mi wtedy, że to, co mam w sercu jest jedynym dowodem. Jeśli kogoś kochasz to on istnieje. Trochę jak w Małym Księciu: „Kiedy ktoś pragnie baranka, stanowi to dowód, że istnieje naprawdę”. Jeśli kochasz Świętego Mikołaja, on będzie zawsze istniał dla ciebie – tak mi tłumaczyła moja babcia.

Tego się trzymam. Nasze serca pełne są uczuć, dobrych i złych. Nasze myśli potrafią przywołać tych, których już nie ma. Możemy kreować swoją rzeczywistość w dowolny sposób. Także święta Bożego Narodzenia. To co trzeba zrobić – będzie zrobione. Reszta jest naszą prywatną przestrzenią. Chcesz pobyć w ciszy, wyłącz się na świat. Chcesz kolędować do rana, śpiewaj głośno. Można być narratorem tych świąt, jego uczestnikiem lub też obserwatorem. Można podglądać wigilię sąsiadów ze swojego okna, uśmiechnąć się do siebie i pomyśleć o tym wszystkim co czeka w kolejnym roku. Tysiąc możliwości, spotkań, nadziei, że tym razem postarasz się jeszcze bardziej i będzie pięknie!

Albo i nie. Postarasz się mniej, a dobre przyjdzie samo. Bez łachy. Bez proszenia. Bez pustych obietnic. Po prostu zjawi się w Twoim domu, bo nic nie będzie ważniejsze niż Ty.

Tego Ci życzę, tego też życzę Sobie. By miłość wypełniła nasze serca. Najpierw do siebie, potem do innych. Wlejmy w siebie dużo miłości, kochani. Wystarczy przypomnieć sobie małe dziecko, które domaga się wciąż czegoś dla siebie. Uwagi, prezentu, czasu, zabawy, wreszcie miłości. Dzieci wiedzą jak kochać siebie. Po prostu zapomnieliśmy jak to robić.

Co się życzy na święta? Spokojnych. A więc spokoju. Mój kolega pisze mi, że wszyscy jego bliscy umierali w święta. Chciałby te święta przeżyć w spokoju. Ktoś jest zmęczony i zamyka swój najtrudniejszy rok. Ktoś ma burzę w swoim sercu. Niech się to wszystko uspokoi.

Prawdziwych. Cokolwiek to znaczy. Ale na pewno w zgodzie z tym, co w nas. Jak radosne to radosne, jak smutne to smutne. Nie zakłamujmy rzeczywistości. Święta są częścią naszego życia, jego kontynuacją, nie wyimkiem.

Wesołych? Okej, niech będą i wesołe. Dzięki żartom przy stole, atmosferze lub dzięki serialowi na Netflixie. Uśmiechnijmy się do siebie choćby.

Kłaniam się świątecznie wszystkim uśmiechniętym twarzom, suto zastawionym stołom, wszystkim szczęśliwym rodzinom. Przytulam wszystkie złamane serca, wszystkie samotności i wszystkie trudy ludzkie. Przytulam Was w tym roku wyjątkowo mocno. Czasem pada śnieg, czasem deszcz. Będzie dobrze Kochani.

Wszystkiego dobrego!


Związek

Zdrowy związek oparty jest na szacunku, zaufaniu i trosce. Ubliżanie i obrażanie jest formą przemocy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 grudnia 2018
Fot. iStock / sankai

Kłótnie i konflikty są nieodzownym elementem każdej relacji. To normalne, że w związku nie zawsze się zgadzamy, że mamy odmienne zdania, czasami mijamy się w naszych oczekiwaniach. To jednak nie zmienia faktu, że powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, jak partner nawet pod wpływem złości się do nas odzywa. Mówimy o przemocy fizycznej, ale często w związku mamy do czynienia z nadużyciem psychicznym, gdy słowa ranią nas i podkopują naszą wartość, bardziej niż siniaki.

Słowa potrafią być obelżywe, potrafią upokorzyć, poniżyć. Nie musimy się na nie godzić, ale najpierw potrzebna jest nam świadomość, kiedy dochodzi do przemocy werbalnej, jakich słów partnera nie możemy tolerować.

„To wszystko przez ciebie”

Jeśli słyszysz, że to twoja wina, że on jest zdenerwowany, że cię obraża, że to ty zawsze prowokujesz wszystkie kłótnie i wyzwalasz w nim złość, powiedz stop. Każdy z nas jest odpowiedzialny za własne emocje i zachowania. On nie ma prawa obarczać cię winą za to, jak się zachowuje i co mówi. Jesteśmy dorośli, mamy wybór, czy chcemy się nakręcać daną sytuacją, czy zmierzyć się z nią w sposób odpowiedzialny.

„Co ty bredzisz?”

I inne tego typu: „Coś ci się myli”, „Pamięć ci szwankuje”, „To nigdy nie miało miejsca” są przejawem nadużycia, zwłaszcza, gdy partner próbuje ci wmówić, że twoje argumenty są wyssane palce, a sytuacje, które przywołujesz, nigdy nie miały miejsca. Taka forma przemocy bliska jest gaslightingowi. To słowne znęcanie się na tobą, manipulacja, która sprawia, że przestajesz czuć się pewnie we własnych opiniach, masz wątpliwości co do własnej percepcji.

„Jesteś wariatką”

Jasne, bywa, że taki komunikat ma wydźwięk pozytywny, ale nie podczas kłótni, kiedy powiedziane zostaje to w złości i często użyte z premedytacją. Taki komunikat unieważnia twoje myśli i uczucia, podważa twoje zdrowie psychiczne. Te słowa powinny być dla ciebie sygnałem ostrzegawczym. Uważaj, co on do ciebie mówi. Postaw granicę, nie gódź się na to.

„Jesteś idiotką”

Bez względu na to, jakimi epitetami on cię obrzuca, jakimi słowami obraża, za każdym razem jest to forma przemocy. Idiotka jest delikatną formą w porównaniu z tym, czym może zostać „obdarowana” kobieta. Wyzywanie, ubliżanie jest dowodem na brak szacunku wobec ciebie. Teraz twój ruch, czy chcesz coś z tym zrobić?

„Ty nigdy się nie zmienisz”

Wytyka ci twoje słabości, braki, wszystko to, czego nie potrafisz, za argument mając, że to ty powinnaś si zmienić. Takie zachowanie narusza przede wszystkim zaufanie w związku. Nie możesz przy nim czuć się swobodnie, zastanawiasz się, co zrobić, co powiedzieć, bo obawiasz się, że zostanie to wykorzystane w kolejnej kłótni przeciwko tobie? Zapamiętaj – to nie jest normalne, zdrowe relacje nie funkcjonują w ten sposób.

Ale to także ogromne naruszenie zaufania. „Kiedy narażasz swoje słabości na swojego partnera, ufasz im wrażliwą i być może zranioną częścią siebie i niezależnie od tego, jak zły partner może być z tobą, nadużywanie tych rzeczy sprawia, że ​​czujesz się zawstydzony lub usprawiedliwić ich złe zachowanie „- mówi Williamson.

„Rozstajemy się”

Jeśli on naprawdę tego chce – trudno, niech tak się zadzieje, to pewnie najlepsze wyjście dla was dwojga. Gorzej, gdy używa on tego argumentu jak pustej wydmuszki strasząc cię i przekraczając granice. Te słowa to czyta manipulacja mająca na celu sprawić, żebyś się bała, żebyś zgodziła się na coś, na co nie chcesz się zgodzić. I nie musisz.

I jasne, każdy związek przechodzi swoje wzloty i upadki, ale ten oparty na silnych i dobrych fundamentach ma pewne składowe niezachwiane. Są to szacunek, zaufanie i troska. Jeśli ich brakuje, uważaj, być może tkwisz w toksycznej dla ciebie relacji.


Zobacz także

Czy jesteście dobrani – jak to sprawdzić? Prawdy i mity na temat związku

Czy jesteście dobrani – jak to sprawdzić? Prawdy i mity na temat związku

Osiem sygnałów, że on nie jest tym jedynym, nawet jeśli bardzo tego pragniesz

Wszyscy lubimy tę pozycję, a jest wyjątkowo niebezpieczna!