Seks Związek

Wszyscy lubimy tę pozycję, a jest wyjątkowo niebezpieczna!

Seksualnie
Seksualnie
17 stycznia 2018
Fot. iStock/GeorgeRudy
 

O czym myślisz, kiedy słyszysz hasło „niebezpieczny seks”? Zapewne o stosunku bez zabezpieczenia? I to w dodatku z kompletnie obcą osobą, potencjalnym nosicielem chorób wenerycznych? Na pewno ostatnie, co przyszło ci to głowy to to, że pozycja seksualna, którą większość z nas uwielbia, może stwarzać jakiekolwiek zagrożenie. Otóż, jak wynika z badań, pozycja na jeźdźca niesie wysokie ryzyko urazu.

No coż, trzeba przyznać, że czasem w trakcie seksu można się zatracić. A jeśli dojdzie do tego brak odpowiedniego opanowania techniki, alkohol czy nadwaga… o nieszczęście nietrudno. To właśnie w pozycji na jeźdźca do złamań penisa dochodzi najczęściej. Druga na liście znajduje się pozycja „na pieska” (no tutaj to panowie mogą mieć pretensje tylko do siebie!), na trzecim miejscu znalazła się pozycja klasyczna.

Dlaczego właśnie pozycja na jeźdźca jest najniebezpieczniejsza? Ponieważ mężczyzna nie ma możliwości kontrolowania, pod jakim kątem penis wsuwa się do pochwy. Do tego dochodzi przeświadczenie, że członka nie można złamać, ponieważ ten narząd nie posiada kości. W przypadku penisa określenie to dotyczy popękania naczyń krwionośnych. Objawia się opuchlizną i zasinieniem. „Złamanie” powoduje silny ból i wymaga wizyty u lekarza. Problem w tym, że większość mężczyzn wstydzi się powiedzieć, co się stało. Między innymi dlatego naukowcy postanowili sporządzić listę niebezpiecznych pozycji. Może dzięki temu uda się przełamać pewne tabu.

Lista najbardziej kontuzjogennych pozycji została opublikowana na łamach „Advances in Urology” i powstała w oparciu o przypadki złamań odnotowane w trzech dużych szpitalach w Brazylii na przestrzeni 13 lat.

Źródło: Telegraph


Seks Związek

Twój popęd seksualny ostatnio osłabł? Powodów może być kilka

Seksualnie
Seksualnie
17 stycznia 2018
Fot. iStock/Oleg_Ermak
 

Czasem już tak w życiu bywa, że pojawia się spadek libido. Jednym wydaje się, że samo przejdzie, drudzy z nadzieją szukają pomocy u seksuologów. Bywa, że zarówno w jednym, jak i drugim przypadku na efekty trzeba trochę poczekać. Zdaniem Iana Kernera, psychoterapeuty i seksuologa z Nowego Jorku, osłabienie popędu seksualnego jest często wynikiem kumulacji kilku czynników. Aby rozwiązać problem, należy przyjrzeć mu się z kilku stron. 

Biologia

„Nie dzisiaj kochanie, boli mnie głowa” – wszystkie to znamy, prawda? Chociaż zdanie to kojarzy nam się raczej z nieudanym związkiem, często zawiera samą prawdę. Nasze ogólne samopoczucie ma ogromny wpływ na popęd seksualny. Kiedy coś nas boli, doznaliśmy urazu lub kontuzji, chorujemy lub zażywamy leki, libido ma prawo spaść. To samo dotyczy kobiet, które zmagają się z zaburzeniami hormonalnymi, np. w okresie ciąży, karmienia piersią czy w trakcie menopauzy.

Psychologia

Twoja kondycja psychiczna również wpływa na libido. Jeśli czujesz się zestresowana, przygnębiona lub zaniepokojona, seks jest prawdopodobnie ostatnią rzeczą, o której myślisz. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Napięty grafik, nadgodziny, nieleczona depresja czy konflikt z partnerem mogą powodować zmniejszenie popędu seksualnego. Nie bez znaczenia jest także twoje podejście do własnego ciała. Jeśli masz masę kompleksów, twoje życie erotyczne nigdy nie będzie tak dobre, jak mogłoby być. Analizy przeprowadzone przez Thomasa Casha, badacza, wykazały, że kobiety, które skupiały się na wyglądzie swojego ciała podczas seksu, zgłosiły orgazmy w 42% przypadków, ale kobiety, które nie przejmowały się nim kompletnie, osiągały orgazm  w 73% przypadków. Zdarza się też, że czasem nieświadomie rezygnujemy z seksu, traktując go jako nagrodę. Coś, na co nie zasłużyłyśmy. Ale bywa też, że robimy to świadomie, w wyniku traumy lub przykrych doświadczeń. Zdrowa psychika i libido idą ze sobą w parze.

Kultura i społeczeństwo

System wartości, w jakim zostałaś wychowana, również ma wpływ na twój popęd seksualny. Np. wtedy, gdy masz inną orientację seksualną albo twoja religia nie pozwala na seks przedmałżeński. Być może tłumisz swoje pragnienia w obawie przed potępieniem ze strony bliskich i nie chcesz naruszyć pewnych, narzuconych społecznie norm.

Relacje

Jeżeli między dwojgiem ludzi coś nie gra, życie seksualne nie będzie satysfakcjonujące. Przy długotrwałych konfliktach, nierozwiązanych problemach i skrywanych żalach spadek libido będzie czymś naturalnym. Chcąc to naprawić, trzeba zacząć od relacji w związku. Nawet pozytywne zmiany, takie jak upragniona ciąża czy kolejne, wyczekiwane dziecko, nowa praca, mogą odbić się na waszej więzi, kondycji fizycznej i psychicznej.

Jeśli zauważyłaś u siebie spadek libido, to już naprawdę dużo. Jeśli chcesz coś z tym zrobić, to jeszcze lepiej. Teraz zastanów się, z czego wynikają problemy z popędem seksualnym. Możesz to zrobić sama, z partnerem, z seksuologiem, a najlepiej – poszukajcie przyczyny we troje. Tak na pewno będzie szybciej i… skuteczniej.

Źródło: CNN


Seks Związek

Wspólny orgazm – czy można zwiększyć swoje szanse?

Seksualnie
Seksualnie
16 stycznia 2018
Fot. iStock/grinvalds

Pierwsze, co przychodzi na myśl – jak można mówić o wspólnym szczytowaniu, gdy tak wiele kobiet ma problem z osiągnięciem orgazmu? Jak wiadomo, udawanie nie wchodzi w grę. I trzeba przyznać, że takie rzeczy są wykonalne tylko w  doświadczonych związkach, w których partnerzy dobrze znają swoje preferencje. 

No bo wystarczy sobie wyobrazić różnice w łatwości osiągania orgazmu przez kobiety i mężczyzn. Jak dokładnego zgrania wymaga to więc od obojga partnerów i czy faktycznie na sens takie przyspieszanie lub opóźnianie szczytowania? Cóż, warto, bo przeżycie jest naprawdę nieziemskie. Jednak nie ma się co oszukiwać – takie atrakcje czekają tylko na wybranych. Trzeba bowiem uzbroić się w cierpliwość i opanować kilka umiejętności.

Reakcje partnerów

Pary, które bardzo dobrze się znają i zwracają uwagę na potrzeby partnera wiedzą, jak odczytywać ich reakcje. Wiedzą, co ich podnieca, a co powoduje niechęć. Wiedzą też, co zrobić, by partner jak najszybciej osiągnął orgazm i potrafią przewidzieć, kiedy do tego dojdzie. To w zasadzie kluczowe.

Opóźnianie wytrysku

Mężczyźni, którzy potrafią kontrolować wytrysk, mają znacznie łatwiej. Jeśli potrafią go opóźnić, mają większe szanse na osiągnięcie orgazmu wraz z partnerką, która na ogół potrzebuje znacznie więcej czasu.

Wielokrotne orgazmy

Kobiety, które potrafią przeżywać wielokrotne orgazmy (i nie ma znaczenia, czy to w wyniku stosunku pochwowego, analnego, pieszczot łechtaczki czy poprzez masturbację), również mają znacznie łatwiej. Szczególnie, gdy silnym bodźcem jest dla nich orgazm partnera.

Jak zwiększyć swoje szanse?

Przede wszystkim należy dbać o relacje w związku. Niewskazana jest presja, za to mile widziana życzliwość i czułość. Każdy z partnerów musi doskonale znać swoje ciało i jego reakcje na bodźce. Jednocześnie smutny i pocieszający jest fakt, że umiejętność kontrolowania wytrysku i wielokrotne orgazmy u kobiet przychodzą wraz z wiekiem. Może to oznaczać, że najlepsze dopiero przed wami, choć wiadomo, że najchętniej przeżylibyśmy wspólny orgazm tu i teraz. A najlepiej przy każdym zbliżeniu…