Rozwód Związek

Dlaczego mężczyźni tak podle zachowują się podczas rozwodów? Trzy sceny z sali rozpraw

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
31 marca 2022
rozwód
Fot. iStock/lolostock
 

Rozwód budzi w nich potwora. Oczywiście, że nie wszyscy tacy są. Niektórzy mężowie potrafią rozwodzić się z klasą, myśląc o tym, by ich dzieciom nie stała się krzywda. Do byłej kobiety też podchodzą z empatią i szacunkiem. Ale niestety wiele pań opowiada, że ich mężowie podczas rozwodu zmieniają się nie do poznania. Stają się kompletnie nieczuli, jakby bez serca. Zachowują się, jakby kobiety, z którymi spędzili dwadzieścia lat życia, były ich największymi wrogami. Izolują się od współczucia. Budują mur. A co gorsza, zastraszają i manipulują oraz nie ukrywają kolejnych kochanek. Odcinają się nawet od dzieci. Stają się obcy, bezwzględni i zimni jak lód. Dlaczego?

Zamiana w biznesmena

„Mój rozwód to była gehenna, która ciągnęła się latami. W końcu poczułam się tak zastraszona, że przystałam na wszystkie jego warunki. Robił, co chciał. Wynajął drogich prawników. Straszył, że ograniczy mi prawa rodzicielskie, bo nie stwarzam dzieciom odpowiednich warunków do życia. A ja po prostu mało zarabiałam. Zabrał mi samochód. Zaparkowałam jednego dnia pod pracą, on podjechał, miał kluczyki zapasowe i po prostu go sprzedał. Mówił mi, że jak będę walczyć w sądzie, to mnie „zmiażdży”. Zaczęłam się go zwyczajnie bać. Nagle zmienił się we wściekłego człowieka, walczącego o każdy grosz. Plotkował na mój temat ze wspólnymi przyjaciółmi, próbował ich przeciągać na swoją stronę, opowiadając o mnie niestworzone rzeczy, że odmawiałam mu seksu, że zależało mi tylko na jego pieniądzach. Nie dość, że byłam zastraszana, to jeszcze czułam się potwornie upokorzona”, opowiada Grażyna.

Chłopców uczy się, jak być twardymi. Chłopcy nie płaczą i nie okazują słabości. Aby mogli czuć się akceptowani, już na wczesnym etapie życia ukrywają swój strach, smutek, a często nawet empatię. Potem jako dorośli faceci starają się udawać twardzieli i manipulantów, bo wiedzą, że to im się opłaca, zwłaszcza w pracy. Dlatego rozwód to po prostu kolejna sytuacja, w której postępują podobnie, idą już utartą ścieżką. Wierzą, że prawdziwy mężczyzna musi radzić sobie ze wszystkim, nie może pozwolić się oszukać, powinien wygrywać. Dlatego często zachowują się dupki, którzy nie wykazują już ciepłych uczuć wobec byłej żony, ani nawet własnych dzieci. Te cechy, które pomagają im budować karierę, podejmować trudne decyzje biznesowe, teraz ranią najbliższych.

Zmiana w singla

„Mój mąż podczas rozwodu zmienił się nagle i nie do poznania. Jest jak mój najgorszy wróg, choć to on mnie zdradził. Nie ma w nim żadnej chęci do zaopiekowania się mną i dziećmi. Warunek jest taki, mamy jak najszybciej wyprowadzić się, wtedy dostanę na dzieci alimenty. Ale nie mam praw do mieszkania, bo ono zapisane jest na jego ojca. Nigdy nie pracowałam i mam natychmiast szukać innego mieszkania z trójką dzieci. W dodatku godziwe alimenty są obiecane tylko w sytuacji, jeśli nie będę orzekać o winie. Nie mam siły na tę batalię z nim . Jestem przerażona, nie poznaję tego człowieka. Teraz wiem, że własne dzieci traktuje jak swoich podwładnych i klientów w pracy. Przestał się z nimi spotykać.  Jest jak singiel. Brak mu skrupułów”, opowiada Dorota.

Niektórzy mężczyźni mają tendencje do tego, by wszystko układać w szufladkach. Nie udało mu się z tobą, jest rozwód, a on ma teraz chęć założyć inną rodzinę, to wpadasz do szufladki z napisem – intruz. Kobieta natomiast w sytuacji rozwodu nadal postrzega byłego partnera, jako człowieka, którego kiedyś kochała, z którym dzieliła łóżko i marzenia. Mężczyźni częściej widzą w byłej partnerce po prostu już tylko przeciwnika na rozprawie. Mało tego, może ich męczyć tak wielkie poczucie winy, że separują się od swoich dzieci. Kiedyś niby troskliwi tatusiowie, teraz zrywają kontakt. Wszystko dlatego, że czują się winni, a oni nie maja ochoty patrzeć prawdzie w oczy. Wolą przed nią uciekać. Dlatego skupiają się na finansowych aspektach rozwodu, nawet kosztem dobra dzieci. Może brzmi to jak stereotyp, ale wielu panom łatwiej niż kobietom oddzielić emocje od swoich działań.

Zamiana w lovelasa

Mój były mąż już podczas rozwodu założył sobie konto na Tinderze i wcale nie ukrywał, że spotyka się z różnymi kobietami. Najgorsze, że przychodził z nimi nawet na spotkania z naszymi dzieci. Za każdym razem syn i córka w towarzystwie innej pani szli na plac zabaw albo na obiad do pizzerii. Kompletnie oszalał. Nic nie robił sobie z tego, kiedy prosiłam, by nie w ciągał w swoje miłostki dzieci. Odpowiadał: „Rozwodzimy się. Nie twoja sprawa, co robię w czasie prywatnym. Dzieciom krzywda ze mną się nie dzieje”. Nie pomagały tłumaczenia, prośby, nawet mediacja z psychologiem”, opowiada Irena.

Rozwód to trudne i często izolujące doświadczenie. Może sprawić, że mężczyzna nie chce z tego powodu kontaktować się ze swoją wrażliwą częścią osobowości, czyli odczuwać smutku, straty lub strachu przed samotnością. Dlatego natychmiast szuka kolejnej partnerki, która pomoże mu czuć się zakochanym, wesołym i na haju. Jednak to nigdy nie jest dobry pomysł. Bo kiedy jesteśmy w trakcie huraganu i zakrętu życiowego, nie mamy szansy na spokojnie wybrać dobrej dla siebie osoby. Być może kolejna kobieta pomoże mu przetrwać samotne noce i będzie dla niego pocieszeniem oraz rozrywką podczas rozpraw sądowych, ale jest niewielka szansa, że w takich emocjach narodzi się szczera i silna więź. Ta kobieta jest jak chwilowo naklejony plaster na ranę. Sensowniej byłoby tę ranę najpierw wyleczyć, a potem szukać już bardziej rozważnie nowej miłości.

 


Rozwód Związek

„Kobieta to organizm ultradoskonały. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
31 marca 2022
rozwój, samorozwój, kobieta
fot. Andrey Sayfutdinov/iStock
 

W tytule słowa Katarzyny Nosowskiej – autorki ścieżki dźwiękowej naszego życia. Dziś w świece, gdzie kobiety są niezależne, stawiają na rozwój, mogą robić to, co chcą. Ciężko nam wrócić wyobraźnią  do czasów, kiedy nasze prababcie nie mogły głosować. Dziś na świecie nadal są miejsca gdzie kobiety są traktowane nie jako równy mężczyźnie członek społeczeństwa, a jako przedmiot handlu, czy wymian. Fakt ten powinien skłonić nas, kobiety wolne, do tego by doceniać możliwości jakie dał nam świat i wykorzystać je najlepiej, jak umiemy. Na własny oryginalny i piękny sposób.

Pewna bardzo mądra kobieta z mojej rodziny powiedziała mi kiedyś „Jeśli sama nie polubisz siebie, nie pokochasz siebie, to nikt inny też tego nie zrobi”. Wtedy  miałam piętnaście, może szesnaście lat i wydawało mi się że te słowa, choć mądre, to mało realne, bo przecież kiedy wszyscy Cię lubią, to ważniejsze niż to, co ja o sobie myślę.

Dziś, kiedy mam 39 lat wiem, że te słowa to jedna z najmądrzejszych i najważniejszych rzeczy jakie nauczono mnie o kobiecości. Często mówi się o tym, jak ważna jest pewność siebie, ale odpowiedzmy sobie tak szczerze: czy zawsze należy i czy zawsze da się być pewnym siebie? Czy nie jest przypadkiem tak, że zbytnia pewność siebie prowadzi do próżności i tego, że z czasem zacznie nam się wydawać, że już wszystko wiemy i umiemy, a to moim zdaniem hamuje nasz rozwój. A nie tego, nie pewności siebie nauczyło mnie to zdanie. Nauczyło mnie zaakceptować siebie na tyle, na ile potrafię. Zrobiłam to. Zastanowiłam się nad rzeczami, które w sobie lubię, nad cechami, które uważam, że są wartością. Zrozumiałam wtedy, że jestem lepsza niż mi się do tej pory wydawało. Oczywiście znalazłam też wady, ale uznałam, że użalanie się nad nimi nie ma sensu, trzeba nad nimi pracować. Na tyle, na ile to możliwe, a jeśli nie, to akceptacja swoich wad jest jedyną słuszną drogą, bo nie ma ludzi idealnych. I tutaj muszę wejść w polemikę z Panią Nosowską, bo uważam, że nikt nie jest ultra doskonały. Ani my, ani mężczyźni, bo nie ma ludzi idealnych. Jednak myślę, że kilka naszych kobiecych cech zbliża nas do ideału bardziej, niż mężczyzn.

Myślę że mamy w sobie moc. Taki ładunek, który, jeśli jest dobrze pielęgnowany przez nas same i nasze otoczenie, ma szansę na spektakularny wybuch. To tak, jakby mieć ziarno najlepszej rośliny, jeśli mamy słońce, odpowiednią glebę i wodę, to roślina wyrośnie i wyda dobre plony. Tak jest z nami. Jeśli pracujemy nad sobą i mamy wokół życzliwych nam ludzi, to nasza kobieca siła wybuchnie. Erupcja tej siły może być różna, tak jak my jesteśmy różne.

Niektóre kobiety chcą być dobrymi matkami, żonami. Tkie jest ich marzenie i sens życia. I fajnie, nie wszystkie musimy zmieniać świat, a one, mimo wszystko zmieniają, może nie ten wielki świat ale świat swoich rodzin. Jeśli kobieta jest kochana, szanowana, czuje spełnienie, to w znamienitej większości przypadków zrobi dla ukochanej osoby wszystko. Każda dobra matka też. Zrobi wszystko dla swoich dzieci, męża dla swojej rodziny. Takie są super mamy. Ale te supermamy potrzebują też siebie, by rozwój mógł się dziać. Mam takie marzenie, by polskie mamy zaczęły bardziej dbać o siebie, bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko, szczęśliwa rodzina. I pamiętajcie o sobie mamuśki, bo bez was ani rusz.

Inne kobiety stawiają na siebie, na swój rozwój, chcą spełniać się w pracy, pracować nad sobą i żyć według własnego planu. Bardzo szanuje takie kobiety. Pokazują siłę, to że jeśli bardzo czegoś chcemy, to potrafimy. Czasy się zmieniły, dziś coraz więcej kobiet zajmuje najwyższe stanowiska W tym roku jedną z głównych kandydatek w wyborach prezydenckich jest kobieta! To coś mówi, o tym że, się zmienia na lepsze. Nie wiem czy wygra, ale sam fakt, że jest silną konkurencją dla mężczyzn daję nadzieję na to, że z tymi zmianami pójdziemy o krok dalej. Mamy pełne prawa, ale czy na pewno? Czy kobiety na wyższych stanowiskach zarabiają tyle, co ich koledzy na tym samym stanowisku? Otóż nie i to jest praca domowa dla nas drogie Panie. Należy zrobić wszystko, by skończyć z tą niesprawiedliwością.

Jest jeszcze jedna rzecz w nas, kobietach która mnie, zachwyca. Potrafimy tworzyć między sobą fantastyczne związki. PRAWDZIWA, kobieca przyjaźń istnieje i ma się dobrze. Istnieje dość popularna opinia co do tego, że kobiety są kłótliwe, czy fałszywe. Nie zgadzam się z tym. Fakt, zdarza się, że my kobiety nie do końca umiemy się ze sobą dogadać i, w przeciwieństwie do mężczyzn, nie rozwiązujemy takich konfliktów od razu. To czasami powoduje ich nawarstwianie się, nieprzyjemną atmosferę między dwiema stronami. Jednak  znam prawdziwe i piękne przyjaźnie między kobietami. I nie mówię tu tylko o przyjaźniach z pracy, szkoły, podwórka. Sama mam to szczęście, że moimi dwiema najlepszymi przyjaciółkami są kobiety z mojej rodziny, są moją inspiracją. My, kobiety potrafimy być dla siebie powierniczkami, terapeutkami, ale jeśli trzeba potrafimy się nawzajem kopnąć w … I to jest właśnie siła prawdziwej kobiecej przyjaźni Bo kiedy spotkają się dwa kobiece wulkany, to erupcja może być jeszcze bardziej spektakularna, prawda?


Rozwód Związek

Mąż marzy o seksownej damskiej bieliźnie. Co z tego? Tylko że on chce mieć ją na sobie!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 marca 2022
bielizna, ubrania
Fot. iStock/Maciej Bledowski

Damska bielizna – on chce ją nosić i się w niej kochać! Nie powiedział mi o tym od razu. Dowiedziałam się kompletnie przez przypadek. A raczej dowiadywałam się po kawałku przez 16 lat naszego małżeństwa.

Scena pierwsza: Przeglądanie się w lustrze

To było jeszcze, kiedy oboje studiowaliśmy. Obudziłam się w środku nocy i z zamkniętymi oczami poszłam do łazienki zrobić siku. Kiedy otworzyłam drzwi, nagle zobaczyłam, że on stoi przed lustrem w mojej najbardziej seksownej koszulce. Rozumiecie? To była moja bielizna. Czarna z cekinami i siateczką na dekolcie. Parsknęłam śmiechem, on też zaczął się śmiać. I tyle. Nie wracaliśmy do tematu. Mieliśmy wtedy pewnie po 23 lata i byliśmy bardzo zakochani. Pomyślałam sobie… No właśnie, co ja wtedy sobie pomyślałam? Chyba, że go zainteresowała ta koszulka, bo była jedyną seksowną rzeczą, jaką posiadałam w tamtych czasach. A mój facet miał naturę człowieka jednak bardzo zwariowanego. Więc, czemu nie!

Scena druga: Gdzie on, do cholery, jest

Po trzech latach bycia razem wzięliśmy ślub. Fajne z nas było małżeństwo, przynajmniej tak na tamtym etapie mi się wydawało. Ale mniej więcej wtedy, czyli po ślubie z moim mężem zaczęło się dziać coś dziwnego. Znikał na noce. Nie często, najpierw tak raz na dwa, trzy miesiące. Potem tłumaczył się, że pił z kolegami i już nie miał ochoty wracać zawiany do domu. Ponieważ nie była to na początku sytuacja nagminna, nie niepokoiłam się. Byliśmy młodzi, wyluzowani, nie mieliśmy jeszcze dzieci.

Ale kiedy zaszłam w ciążę, mój ukochany zaczął znikać na noce przynajmniej dwa razy w miesiącu. I nie mogłam się do niego kompletnie dodzwonić. Potem opowiadał mi jakieś brednie, że wypił trzy piwa i zasnął na ławce w parku, skąd ściągnęła go policja na izbę wytrzeźwień i zabrali mu telefon. Za każdym razem miał jakąś kretyńską wymówkę, a to ukradli mu na imprezie telefon, a to został na noc u mamy i nie miał ładowarki.

Zaczęłam się naprawdę martwić, co się z nim dzieje. Nie wydawało mi się, że ma jakiś problem alkoholowy, bo w domu nie pił wcale. Robiłam więc drakońskie awantury, że po urodzeniu synka wszystko musi się zmienić. Jest mi potrzebny, nie może żyć jak student. Musi natychmiast wydorośleć. Wtedy na kilka lat naprawdę opanował się i wydawało się, ze wszystko zmierza ku dobremu.

Scena trzecia: Odkrycie w piwnicy

Nasz syn miał wtedy kilka lat. Pamiętam ten dzień jak dziś! Zeszłam do piwnicy, by poszukać starych słoików na konfitury. Ponieważ mieszkaliśmy w starej kamienicy, nigdy nie schodziłam tam sama. Bałam się tej atmosfery, a przede wszystkim tego, że przez przypadek natknę się na szczura. Poza tym to było królestwo mojego męża. Tam spędzał wieczory, by skręcać rowery na sprzedaż. Jednak tym razem bardzo potrzebowałam słoików i nie chciało mi się czekać aż on wróci z pracy, więc zeszłam sama.

Zaczęłam szperać po kartonach i nagle… odkryłam, że w jednym jest pełno bielizny, kobiecych fatałaszków: koszulek z koronkami, majtek, stringów, body. Wszystko używane jakby z lumpeksu. W kolejnym to samo – bielizna. W trzecim jakieś boa i buty na gigantycznej szpilce. Co to, do k…y nędzy, jest? – pytałam siebie. Oczywiście, że potem była awantura i rozmowa z mężem. Ale on, patrząc mi prosto w oczy, powiedział, że przechowuje znajomemu jakieś pudła po przeprowadzce. Nawet nie wie, co w nich jest. A co to za ludzie? Po co im taka masa badziewnej bielizny? – pytałam. Przyrzekam jednak, że przez głowę na tamtym etapie nie przebiegła myśl, że to wszystko jest arsenał do przebierania dla mojego męża. Nawet przez sekundę o tym nie pomyślałam. Do czasu!

Scena czwarta: Ukryte porno

Wszystko ułożyło się w całość, gdy nasz syn miał jakieś 12 lat. Wstałam w środku nocy i zobaczyłam, że mąż usnął przy biurku. Podeszłam, by go zbudzić, ale to, co zobaczyłam na ekranie, po prostu ścięło mnie z nóg. To było mega dziwne. Kobieta kochała się z facetem ubranym w damskie fatałaszki. Nagle, w jednej sekundzie zaczęłam łączyć fakty. Mąż na długie godziny znika w piwnicy, niby reperować stare rowery, a tak naprawdę przebiera się za kobietę. Matko, czy ja związałam się z gejem? – to było moje pierwsze pytanie. Kolejne to już tylko złość, że tyle lat mnie oszukiwał. Następnie wątpliwości, czy ja jestem normalna, że wcześniej tego nie odkryłam. W łóżku wszystko było między nami normalnie. Przynajmniej tak mi się wydawało. Zero kłopotów ze wzwodem. Seks raz lub dwa razy w tygodniu. O co w tym wszystkim chodzi?

Mąż, pytany o powody oglądania takich scen, zbywał mnie. Mówił, że zrobił to raz i z ciekawości i nie wszystkie fantazje trzeba realizować i że wszyscy mężczyźni oglądają porno. Pokazywał mi nawet statystyki w Internecie, które świadczyły o tym, że ma rację, bo tylko jakiś niewielki promil panów twierdzi, że nie ogląda filmów erotycznych. Jednak to wszystko mnie nie uspokajało. Myśl, że on latami przebierał się w piwnicy w damską bieliznę, spowodowała, że nie byłam w stanie mu już ufać, a tym bardziej chodzić z nim do łóżka. A może robił coś jeszcze gorszego? Zalewałam się łzami i nie potrafiłam się do tego przyznać nawet najlepszej przyjaciółce. Myślałam tylko o tym: „Jaki to jest cholerny wstyd!”

Scena piąta: Wizyta u seksuologa

Postawiałam mu więc ultimatum – idziemy do specjalisty. To byłą istna pielgrzymka po seksuologach, psychologach i psychiatrach. Aż w końcu trafiliśmy na osobę, która naprawdę się na tym temacie znała. O dziwo, terapeutka bardzo mnie uspokajała. Po kilku sesjach terapeutycznych zrozumiałam, że taka jest po prostu tożsamość seksualna mojego partnera. Nie oznacza to, że on chce mnie zdradzać z mężczyznami. Nie oznacza, że on w ogóle chce mnie zaradzać. On twierdzi, że nie jest transwestytą ani drag queen. Oznacza tylko tyle, że on chce uprawiać ze mną seks jak byśmy były dwiema lesbijkami i on podczas tych aktów marzy, by mieć na sobie seksowną kobiecą bieliznę. Mąż jest, jak to się fachowo mówi, coross-dresserem i niestety nic tego nie zmieni!

Po rozmowie z terapeutką okazało się, że mam kilka wyjść z sytuacji. Mogę spróbować takiego seksu i dowiedzieć się, czy dla mnie jest to coś nowego i ciekawego. Mogę powiedzieć mężowi, że potrzebuję czasu, bo w tym momencie nie potrafię mu odpowiedzieć: „tak”. Poczytać na ten temat, oswoić się, uspokoić i być może kiedyś zechcę spróbować. Kolejna opcja to zaakceptowanie sytuacji, co oznacza, że pozwalam mężowi na oglądanie porno i jego wycieczki do piwnicy, a raz na jakieś czas – jak to było do tej pory – uprawiamy „zwyczajny seks”. No i rozwiązanie ostateczne: rozstanie. Jak myślicie, co wybrałam?

Zdecydowałam się na opcję drugą. Nie uprawiamy więc z mężem seksu już od ośmiu miesięcy. A ja ciągle zastanawiam się, co robić dalej. Czy spróbować? Nie, to chyba mnie przerasta! Jestem bardzo tradycyjną osobą. Z drugiej strony, kocham tego człowieka. Ale nie potrafię mu wybaczyć, że tyle lat mnie oszukiwał. Nie ufam mu już i nie wiem, czy kiedyś to zaufanie wróci. Rozstać się? Po tylu latach wspólnego życia? Nie wiem, czy mam siłę, by zaczynać wszystko od początku.

Ciągle płaczę po cichu. Nie zwierzyłam się z tej tajemnicy nikomu. Dalego piszę ten list. Jestem ciekawa, co myślą na ten temat zwykli ludzie. Tacy jak ja. Proszę, doradźcie, co mam zrobić. Co byście zrobili na moim miejscu?


Zobacz także

16 kroków do rozstania, czyli jak z kochanków stać się obcymi ludźmi

Nie baw się miłością

Nie baw się miłością…

Dlaczego żona wybiera męża, a nie kochanka. To przecież jasne