Związek

Rezygnacja z małżeństwa, które niszczy cię od lat nie jest porażką, może być zwycięstwem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 maja 2019
Fot. iStock/gaiamoments
 

Poznałaś uroczego faceta, zakochałaś się. Był uważny, charyzmatyczny i sprawiał, że czułaś się wyjątkowo. Ślub wzięliście dziesięć miesięcy później, a następnego lata urodziłaś córeczkę.  Nie widziałaś czerwonych flag. Patrząc wstecz, zadajesz sobie pytanie, jak mogłaś być tak naiwna, tak ufna, tak ślepa. Powoli, ale konsekwentnie, twój świat się zmienił.

Pierwszy raz zdenerwował się na ciebie, bo w nocy odciągałaś mleko. Bolały cię piersi, mała nie była już głodna. Zdziwiona siedziałaś na kanapie starając się robić to najciszej, jak można. „Może po prostu miał zły sen i jest niespokojny” – pomyślałaś, kiedy z krzykiem zatrzasnął przed tobą drzwi waszej wspólnej sypialni.

Drugi raz był wtedy, gdy nazwał cię dziwką, bo założyłaś ładną bluzkę na wasze wspólne spotkanie z jego przyjaciółmi. „Może rzeczywiście wyglądam wyzywająco” – uznałaś i zamieniłaś bluzkę na bawełnianą koszulkę z krótkim rękawem.

Ale tych momentów było coraz więcej i więcej, a ty coraz częściej zastanawiałaś się, czy może jednak on nie ma racji.

Nadszedł dzień, kiedy trudno już ci było dostrzec piękno w sobie i w nim. Wszystko zmieniło się tego jednego wieczora. I już nigdy nie będzie takie samo. Osoba, która przyrzekała cię kochać, chronić i być przy tobie zraniła cię słowami, których nie zapomnisz.

„Nikt inny cię nigdy nie będzie chciał” – zadrwił wtedy, a jego oczy były pełne pogardy i obrzydzenia. „Matka z dziećmi z dwóch różnych ojców” śmiał się sam do siebie. „Jesteś zwykłą dziwką, magazynem spermy”.

Skuliłaś się na podłodze, jak mały embrion, czując się, jakby ktoś dźgnął cię nożem w brzuch. Szlochałaś, ale nie słyszałaś swojego płaczu.

„Jesteś grubą, leniwą suką” – brnął w to dalej. To chyba  w tym momencie poczułaś, jakby twoje ciało podzieliło się na dwie połówki. Część ciebie odłączyła się, by pozostać w tym życiu. Ta druga część zaczęła umierać.

Dni zmieniały się w tygodnie. Czas stał w miejscu. Czułaś, że umierasz trochę bardziej każdego dnia. Wycofałaś się, zamknęłaś w sobie, a wraz z upływem czasu, każdy uśmiech kosztował cię coraz więcej. Tak jak udawanie, że życie jest normalne i wspaniałe.

Wielu przyjaciół nie zrozumiało. Wyglądali na mocno zszokowanych, kiedy im powiedziałaś. „Ale myślałam, że jesteś bardzo szczęśliwa z tym twoim mężem?” – spytała znajoma, najwyraźniej niezdolna zrozumieć, jakim koszmarem stał się dla ciebie związek z człowiekiem, którego pokochałaś.

Zrezygnowałaś, odpuściłaś te tłumaczenia. W głębi serca wciąż przecież czułaś, że to moja wina. Może to ty nie umiałaś go uszczęśliwić?

Pewnego wieczoru rozgniewał się na twoją starszą córkę, która urodziła się niewidoma na jedno oko, i nazwał ją Cyklopem. Pamiętasz dobrze, jak pocieszałaś ją wtedy próbując objąć ją jednym ramieniem i podtrzymując drugie dziecko na biodrze. Byłaś tak wyczerpana brakiem snu i depresją poporodową, że nie byłaś w stanie zareagować.

Nigdy nie czułaś się taka samotna; tak odizolowana, tak beznadziejna. Tej nocy dokonałaś wyboru.

Następne dni były pełne jego nienawistnych i okrutnych uwag i komentarzy. Wiedział już, że odejdziesz, że to naprawdę koniec. Wiedziałaś, że musisz to zrobić dla siebie, jeśli nie dla siebie, to dla twoich dzieci. Zasłużyły na coś lepszego.

Minęło pięć lat odkąd się rozstaliście. Jesteś silna, odporna i wdzięczna za rozstanie.

Nadal jesteś optymistką i wciąż widzisz piękno w każdym człowieku. Teraz jednak zatrzymujesz się na dłużej i uważniej oceniasz sytuacje. Zyskanie twojego zaufania wymaga znacznie więcej czasu, niż osiem lat temu, kiedy to zakochałaś się zbyt szybko, nie rozpoznając kim naprawdę jest osoba kryjąca się za tą uroczą fasadą.

Wielu ludzi, w tym twoi rodzice, było rozczarowanych twoim nieudanym małżeństwem. A raczej, twoją decyzją o odejściu.

Niektóre osoby modliły się o ratunek dla twojego małżeństwa. Przez długi czas czułaś się jak porażka.

W końcu zrozumiałaś, że postąpiłaś najlepiej, jak mogłaś. Bo ten związek był toksyczny i szkodliwy. Jesteś wdzięczna za życzliwość, dobre myśli, modlitwy. Ale to ty kierujesz swoim życiem. Udało ci się.


Związek

13 sygnałów, które pomogą ci uniknąć kłopotów i nie wiązać się z Piotrusiem Panem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 maja 2019
fot. iStock/Petar Chernaev
 

Wydawał ci się fajny, zabawny, nie tak sztywny, jak wszyscy faceci, których dotychczas znałaś. Pomyślałaś, że życie z nim musi być wesołe, daleki od rutynowej sztampy. Cóż… jednak na życie okazał się być trudnym partnerem, który wielu rzeczy nie traktuje poważnie, na którego ciężko liczyć. Być może twój facet cierpi na syndrom Piotrusia Pana?

Kim jest dorosły Piotruś Pan? To ktoś, komu nie chcę się pracować, brać na siebie żadnej odpowiedzialności, oczekuje, że wszyscy wokół będą popierać jego styl życia. Ale pamiętaj, to, że twój partner kocha komiksy, nie oznacza, że jest Piotrusiem Panem. To zdecydowanie bardziej złożona osobowość, która przede wszystkim odnosi się do niedojrzałości emocjonalnej. I nie ma co ukrywać, że dobrze by było trzymać się z daleka od tego typu mężczyzn.

13 sygnałów, które pomogą ci uniknąć kłopotów i nie wiązać się z Piotrusiem Panem

Nie potrafi sam zadecydować

Dojrzali mężczyźni nie mają problemu z podjęciem decyzji, co zrobić, aby stać się kimś lepszym. Ale mężczyźni, którzy wykazują osobowość Piotruś Pan, nadal mają z tym problem. Przykład? Nadal pozwalają swoim matkom podejmować decyzje za nich, tak jakby byli czterolatkami.

Nie zrozumcie mnie źle, konsultowanie decyzji z naszymi mamami jest fajne i pełne szacunku. Ale dorosły człowiek powinien wiedzieć, że jego matka nie ma ostatniego słowa.

Nie opłaca rachunków

To jest bardzo symptomatyczne. Nie wiadomo dlaczego, ale faceci z syndromem Piotrusia Pana nie płacą rachunków, może czekają aż ktoś to zrobi za nich. Nie mają poczucia pilności i odpowiedzialności, ponieważ żyją w Nibylandii.

Uważaj na niego, niestety sposób, w jaki traktuje zobowiązania, przeniesie się na waszą relację.

Nie jest sam

Piotruś Pan często jako dorosły człowiek, nim nie zwiąże się na stałe z kobietą, która nabierze się na jego dziecięcy urok, mieszka z rodzicami. Co więcej, wciąż korzysta z maminej kuchni i pralki. Jest obsługiwany przez swoją mamę.

Nie potrafi podjąć prostego zobowiązania

Taki facet a nie jest w stanie podjąć się nawet niewielkiego zaangażowania. Wszystko, czego chce, to życie w dzikiej fantazji. On postrzega cię tylko jako swoją „przygodę”, która, kiedy skończy, po prostu przestanie dla niego istnieć. Pamiętaj, nie twoim obowiązkiem jest go naprawiać.

Pozwala ci płacić za wszystko

Płacisz za każde wasze wyjście do restauracji, kina teatru, a nawet za wyjazd na wakacje? On tłumaczy się tym, że zapomniał portfela, karty kredytowej? Serio, wierzysz w to? On nie chce brać na siebie żadnej odpowiedzialności i żyć w prawdziwym świecie. Co gorsza, polega na tobie finansowo i emocjonalnie.

Unika pracy

Czy twój mężczyzna zmienia co chwilę pracę? Tłumaczy, że akurat to stanowisko jest poniżej jego możliwości albo nie lubi swojej pracy? Cokolwiek to jest, pokazuje, że on nie buduje swojej przyszłości na poważnie.

Jest przebiegły

Pamiętacie, jak Piotruś Pan oszukiwał kapitana Hooka? Cóż, jest niewątpliwie przebiegły i czarujący. Nie wierz jednak w jego wybryki. Człowiek z syndromem Piotrusia Pana żyje niedojrzale i prędzej czy później skończysz z mało atrakcyjnym facetem, który będzie myślał, że jest uroczym młodzieńcem – szpiegiem.

Jego przyjaciele to grupa chłopców, którzy również nie chcą dorosnąć

Nie zdziw się, jeśli jego przyjaciele są również niedojrzałymi mężczyznami, jak twój partner. To oznacza, że twój mężczyzna nigdy nie zostanie sam.

Nie potrafi poradzić sobie z konfliktem

Człowiek z syndromem Piotrusia Pana ucieka przed pierwszymi oznakami konfliktu. Wychodzi z domu, trzaska drzwiami, zamyka się w pokoju. Jeśli nadal drążysz temat, potrafi w afekcie mieć napady złości, gdy krzyczy, wyzywa, to jego jedyny sposób na obronę.

Dobrze się bawi

Ponieważ nie chce dorastać, wciąż skupia się na swoich przygodach. Świetnie się bawi wydając pieniądze na używki, alkohol i do tego oglądając seriale na Netflixie. Dobra zabawa – to jego główny cel każdego dnia.

Nic nie robi w w domu

Piotruś Pan polega we wszystkim na tobie – finansowo, emocjonalnie, a nawet wykonując prace domowe. Jeśli nie na tobie, będzie liczył na wsparcie swoich rodziców.

Zawodzi

Nie jest przy tobie, kiedy najbardziej go potrzebujesz, on sam jest dla siebie zawsze ważniejszy od innych, nawet ciebie. Nawet jeśli określisz, co dla ciebie jest ważne, może to nie mieć dla niego najmniejszego znaczenia.

Jest egoistą w 100%

Oto cała prawda o facecie z syndromem Piotrusia Pana, który uważa, że jeśli coś nie jest to dla niego naprawdę ważne, to wcale nie jest ważne. Jedyną osobą w tym związku, na którą możesz liczyć, jesteś sam.

Jeśli twój facet wykazuje większość wymienionych powyżej cech, licz się z tym, że zawsze w waszym związku będziesz traktowana jako zbędny element, którego można użyć do zaspokojenia pragnień i potrzeb twojego partnera.


Związek

Nie zawsze chodzi o seks. 4 formy niefizycznej zdrady

Redakcja
Redakcja
28 maja 2019
Fot. istock/skynesher

Zdrada nie zawsze przybiera jedną, fizyczną formę. Emocjonalne oszustwo jest czymś o wiele gorszym. Oczywiście, samo słowo kojarzy się nam najbardziej z zaangażowaniem się z kimś w relację erotyczną, ale przecież to nie jedyny sposób, w jaki możemy zawieść ukochaną osobę. To, co uważasz za nieszkodliwe i niewinne, może być naprawdę obraźliwe i krzywdzące dla twojego partnera. Możesz założyć, że to, co robisz, jest w porządku, ale twoja połówka to samo działanie uzna za akt zdrady.

4 formy niefizycznej zdrady, która boli równie mocno

Zdrada emocjonalna

Emocje łączące nas z osobami trzecimi są najbardziej niebezpieczne dla związku, ponieważ nie zawsze są… oczywiste. Możesz bardzo łatwo nawiązać emocjonalny romans z kimś, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Niebezpiecznie jest wtedy, gdy zaczynasz powierzać swoje uczucia i emocje komuś innemu niż partner.

Zdrada wirtualna

Media społecznościowe ingerują w świat emocji. Znajomość online łatwo przeradza się w romans, nawet jeśli myślisz, że twoja wirtualna relacja jest niewinna i „czysta”. Wiadomości, których nie powinniśmy wysyłać, zdjęcia, których nie powinniśmy pokazywać… Rozmowy, które nie powinny mieć miejsca. Czujesz, kiedy przekraczasz granice.

Romantyczne spotkania

Seks nie jest potrzebny, by kogoś zdradzić. Miłosne wyznania, obietnice, pocałunki, czas spędzony wspólnie z kimś innym niż partner, gdy czujesz, że z tą osobą zaczyna cię łączyć romantyczne uczucie również jest zdradą. Oznacza to, że istnieją emocje, które mogą poważnie zagrozić  twojemu związkowi.

Zdrada „nie – zdrada”

Nie chodzi tu o uczucie, które łączy cię z innym człowiekiem, ale o sytuację, w której spędzasz czas zaniedbując partnera. Może chodzi o hobby, pracę, projekt, który pochłania cię za bardzo, twoje zainteresowania lub cokolwiek innego. Zdrada ma miejsce wtedy, gdy zaczynasz narażać jakość swojego związku i czas spędzony z partnerem. Zawsze dobrze jest mieć życie poza twoim związkiem. Ale nadal powinieneś nadać priorytet swojemu relacji z ukochaną osobą.


Na podstawie: relrules.com


Zobacz także

Dobrze widzi się tylko sercem? Bzdura. To, co najważniejsze, powinno być widoczne dla oczu!

Trzy trudne prawdy o miłości. W życiu trzeba chcieć więcej niż tylko „kochać”

Pięć najczęstszych pytań, jakie zadajemy u wróżki