Związek

okiem mężczyzny

Midoblog
Midoblog
19 listopada 2015
 

Każdy, każda z nas dokładnie wie, jak bardzo różnią się od nas mężczyźni. Na co dzień, mamy niejednokrotnie wrażenie, że slogan „mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus” ma pokrycie w 100%. Ale czy rzeczywiście, aż tak bardzo różnimy się we wszystkim…? spójrzmy na to innym okiem, okiem mężczyzny…

Na ich głowę spadło w ostatnim czasie sporo. Najważniejszym wydarzeniem, jak pokazują minione dni, okazała się przeprowadzka. On do dziś nie rozumie, dlaczego to wszystko tak wygląda. A ona wciąż milczy, unika tematu.
Ale od początku.
Znają się… już sam nie pamięta od kiedy. Czasem odnosi wrażenie, że zna ją od zawsze, że nawet jak nie byli razem to ją już znał. Dziś wie o niej wszystko. To znaczy, tak myślał jeszcze do niedawna. Nie przypuszczałby nawet, że takie wydarzenia błahe, przyziemne, wyostrzą jej pewne cechy. Cechy, z którymi on nie potrafi sobie poradzić. Zaczyna nawet podejrzewać ją o najgorsze. Tak, nie dla wszystkich zdrada w związku jest najgorsza… ale dla niego jest. Patrzy na nią i wciąż nie rozumie. Przecież tworzą wspólne nowe mieszkanie…
Pamięta, jak kiedyś doradzał koleżance, że najgorsze kłótnie to te toczone o pieniądze. Nigdy ich za wiele, a zawsze zbyt mało. Myślał, że właśnie to ich dopadło. Jakby nie patrzeć, na samym początku sprzeczek, cichych dni właśnie o pieniądze chodziło. Ale teraz… o co właściwie chodzi?
Na co dzień widują się sporadycznie. Mijają się w drzwiach. Weekendami ona wciąż ma prace, projekty, spotkania, imprezy. Więc on żyje wtedy sam. A kiedy już są razem, nie potrafi udawać, że jest dobrze. Stara się podjąć rozmowę… Chciałby po prostu zrozumieć, wiedzieć… Niestety wtedy słyszy, że „wymyśla”, że „znów szuka problemów”, że „jej jest dobrze” i „właściwie o co mu chodzi”.

A co jeśli naprawdę wymyśla? Może ludzie właśnie tak żyją… kiedy mają mnóstwo spraw na głowie i gonią za pieniędzmi? Tak, pieniądze teraz są dla nich bardzo ważne, bo bardzo potrzebne, ale czy to naprawdę ma definiować ich relacje? Nigdy nie chciał tak żyć. Patrzył na pary obok i zawsze się cieszył, że ich to nie dotyczy…
Teraz zastanawia się kim dla niej jest. Dla kobiety, która zawsze była przede wszystkim jego przyjaciółką. Dziś nie potrafią ze sobą szczerze porozmawiać. na co dzień stara się zbyt dużo, zbyt często o tym nie myśleć. W weekendy go dopada. Tęskni za ciepłem i bliskością. Teraz już o tym milczy. Woli nie usłyszeć znów, że „wymyśla”. Przecież odczuć nie można wymyślać. Je się po prostu czuje.

Myśl, że jej się znudził, że znalazła sobie kogoś pojawiła się nagle. Zagłusza ją, jak tylko może. Coraz częściej na daremnie. Jednak, właśnie przez te myśli inaczej na nią patrzy. Te myśli doprowadziły go do momentu, w którym zaczął się zastanawiać, czy nie zapytać jej wprost. Chociaż jedyne, o co potrafiłby ją zapytać to czy chce z nim zamieszkać. Odpowiedź oznaczałaby jedno…


Związek

Bez smartfona w tle

Midoblog
Midoblog
24 listopada 2015
 

Uzależnienia. Ale nie takie zwyczajne, jak ja to mówię. Te, o których każdy mówi. Można być uzależnionym od alkoholu, słodyczy (i owszem), od zakupów, ale od urządzeń przenośnych? Dokładnie. Takie codzienne zerkanie, sprawdzanie, trzymanie w ręce, przeglądanie, chodzenie z telefonem wszędzie (nawet do ubikacji). Syndrom naszych czasów? To na pewno. Podobno, dopóki człowiek jest świadomy, że może to być uzależnieniem i dopóki zauważa, że robi to zbyt często, to jeszcze jest z nim w miarę dobrze. Podobno, ale nie jestem pewna, czy tak jest.

Na co dzień wystarczy mi zwykła szkolna przerwa, żeby zauważyć, jak bardzo jesteśmy pochłonięci przez smartfony. Wystarczy ten moment, tuż przed dzwonkiem, kiedy młodzi ludzie zaczynają szukać telefonu w swoim plecaku. A nikt inni, jak dorośli dajemy swoim je swoim dzieciom. Dla bezpieczeństwa – zapewne.

 

Wyjdźmy troszkę dalej

Restauracja. Ludzie wychodzą, żeby ze sobą pobyć, spędzić czas, dobrze zjeść, porozmawiać. Jak się okazuje, jak się temu bliżej przyjrzeć, to pobyć, spędzić, zjeść i owszem, ale pobyć obok a nie ze sobą. Często gęsto ich towarzyszem wspólnych obiadów, kolacji, lunchów jest smartfon. Zresztą wystarczy usiąść gdziekolwiek w dowolnej galerii i poobserwować. Zrobić w głowie ankietę. Zebrać przykładowa grupę badawcza (statystyka jednak się przydaje). Nie, nie trzeba nawet robić podziału na wiek, czy też płeć. Powoli wiek przestaje być wyznacznikiem częstotliwości korzystania z urządzeń przenośnych. Jak sądzicie, co możemy zaobserwować?

Matka i telefon

Najgorsze, że czasem sama się łapię z telefonem w ręce, kiedy Ann o coś pyta. Nie podnoszę wzroku znad ekranu. Odpowiadam „zaraz”, „poczekaj”. Całe szczęście, że jeszcze się orientuję, że coś jest nie tak. Ale bywają dni, kiedy nadmiar obowiązków, nerwów powodują, że smart-cokolwiek pozwala mi nie myśleć, skupić się na innych, poczytać jakieś bzdety, które niestety nic nie wnoszą w moje życie.

Ostatnio, nomen omen korzystając ze smartfona, znalazłam świetne zdjęcie.

343dd15f-3ead-4ffa-8504-b5d2d7366975

Długo szukać nie musiałam (ta dzisiejsza niezawodność internetu). Wpisałam coś w stylu „zdjęcia z usuniętymi telefonami„. I voila. Okazało się, że to projekt amerykańskiego fotografa Erica Pickersgilla „Removed”(usunięte). Powstał on  przypadkiem. Eric siedząc w kawiarni przyglądał się małżeństwu z dwiema córkami, które siedziało razem z telefonami, nie ze sobą. Tylko kobieta nie miała swojego telefonu. Patrzyła smutno w okno. Eric nie potrafił o tym zapomnieć. Zrozumiał, że widzi tą rodzinę wszędzie.  Ile razy spotykamy takie pary, jak często sami musimy uderzyć się z tego powodu w pierś i jak najgłębiej schować telefon do torebki. Eric stwierdził, że nawet we własnym łóżku widzi tą rodzinę, zasypiając obok swojej żony… czasem daleko nie trzeba szukać.

 

Ze sobą osobno

Każdy z nich ma swój świat. Mała przestrzeń wykreowana na tablecie, telefonie. Wszędzie mamy natychmiastowy dostęp (byle by tylko było wi-fi). Przepływ informacji jest zdumiewający. Dzięki temu, trzeba przyznać, powinniśmy mieć o wiele więcej czasu na wszystko. Ale to tylko złudzenie. Ten świat wciąga. Najpierw szukamy czegoś, co jest nam potrzebne, istotne, ważne… Często kończymy na głupotach. Żyjemy coraz częściej obok siebie. Nasze relacje polegają na wymianie informacji. A świat to nie internet. W nim potrzebne są emocje, które tak łatwo ukryć w telefonie. Emotikonki to nie to samo, co prawdziwy uśmiech, złość czy łzy. Spojrzymy i idziemy dalej.

Na co dzień coraz trudniej nawiązać nam szczere relacje. Mówimy, że nie mamy na to czasu… A może po prostu prawdziwych relacji coraz częściej się obawiamy…. Może wiemy, że stworzenie prawdziwej zażyłości nie jest takie łatwe.. Na pewno o wiele trudniejsze niż klikanie literek na klawiaturze, które układają się w zdania (chociaż nie zawsze poprawnie złożone).

 


Związek

coraz bliżej święta…

Midoblog
Midoblog
13 listopada 2015

To już ten czas! Oj tak. Uwielbiane, najwspanialsze dla mnie święta nadchodzą wielkimi krokami. Już odliczam. Zresztą, nie można inaczej. Z każdej strony – witryny w sklepach, reklamy, nawet w pracy zaczyna się tworzenie ozdób, wianków, bombek na Jarmark Świąteczny.

O przygotowaniach, o uczuciach, które im towarzyszą jeszcze napiszę. Dziś chciałabym się z Wami podzielić filmami, które dopiero teraz odkryłam. Szkoda, że tak późno. Jednak radość moja jest ogromna. Każdy z tych filmów jest po prostu piękny. Filmy te rok rocznie wypuszczane są w listopadzie przez dom handlowy John Lewis.

W tym roku film opowiada o samotności i braku zrozumienia, które towarzyszą starości. Zresztą zobaczcie:

Spot ten nawiązuje również do organizacji charytatywnej AGE UK, którą firma Lewis wspiera, a która działa na rzecz poprawy jakości życia seniorów. Końcowe napisy „Pokaż komuś w te święta, że jest kochany” mówią same za siebie. Trudno mi powstrzymać emocje. Myślę, że każdy z nas ma dookoła starszych ludzi, którym warto to pokazać i powiedzieć.

I tak przeglądając kolejne filmy, natrafiłam na ten zeszłoroczny:

Rozjechałam się kolejny raz. „Podaruj komuś święta o jakich marzy”. Lewis tą reklamą trafia prosto w serce. Każdą. Każdą na swój, nietuzinkowy, niepowtarzalny sposób.

 

 

„Daj komuś święta, jakich nigdy nie zapomni”. I pamiętajmy, że w święta cuda zdarzają się naprawdę. Zwłaszcza wtedy, kiedy sami je tworzymy.