Związek

Nie porównuj swojego związku do zdjęć na Instagramie! To błąd, który może cię sporo kosztować

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
5 listopada 2021
fot. Pekic/iStock
 

Idealne relacje nie istnieją – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Dlaczego więc, kiedy patrzymy na „doskonałe” pary w mediach społecznościowych, wierzymy, że to prawda? Porównywanie związku do internetowej relacji wpływa na nas negatywnie. Niszczy, rujnuje i doprowadza do łez.

Przyglądanie się życiu innych ludzi nigdy wcześniej nie było tak łatwe. Wystarczy włączyć internet i gotowe. Droga wolna. Zdjęcia, filmiki, relacje… Jednak na zdjęciach
umieszczanych w mediach społecznościowych często maskujemy negatywne rzeczy, a podkreślamy i uwydatniamy te pozytywne. Inni robią dokładnie to samo, o czym niestety
zapominamy. Oglądając przepełnione szczęściem zdjęcia rodziny, przyjaciół i znajomych, z góry zakładamy, że są one szczere i prawdziwe. Analizujemy, porównujemy ten idealny
internetowy obraz z własnym, mniej kolorowym życiem. Zazdrościmy, chcemy tak samo.

Porównanie społeczne

To nic innego jak porównywanie naszych relacji z relacjami innych ludzi, z innymi związkami. Często porównujemy nieświadomie, automatycznie i nieumyślnie. Porównanie społeczne może odbywać się na dwa sposoby. Kiedy porównujemy nasz związek do innego – naszym zdaniem lepszego – mówimy o porównaniu w górę. Z kolei gdy uważamy, że to jednak nasza relacja jest lepsza – porównujemy w dół.

Porównując związek z gorszą relacją, poprawiamy swoje samopoczucie. Czujemy się lepsi, fajniejsi. Jednak porównywanie z relacją lepszą sprawia, że czujemy skrępowani, niedowartościowani i niepewni swojego związku. Nasza samoocena i poczucie własnej wartości spadają. Tym samym media społecznościowe, a dokładniej porównywanie się z innymi, wpływa na nas negatywnie, niekiedy doprowadzając do depresji.

SPRAWDŹ TEŻ: Wątpisz w swój związek? 20 prawd, które musisz natychmiast usłyszeć

Związki „doskonałe” – jakie naprawdę są?

Kobiety, które niemalże nieustannie publikują w sieci romantyczne zdjęcia ze swoim facetem, często nie czują się pewnie w swoim związku. Nie są do końca szczęśliwe.Przepełnia je zazdrość o partnera, która niejednokrotnie jest powodem konfliktów i kłótni. Buziaki, całusy, przytulasy i romantyczne randki – wszystko na pokaz. By wzbudzić zazdrość koleżanek. By udowodnić światu, jakie to są zakochane i szczęśliwe. By podnieść poczucie własnej wartości.

Niestety rzeczywistość bywa inna, z czego najczęściej osoby przeglądające media społecznościowe nie zdają sobie sprawy. A może zdają, ale zapominają? Zazdroszczą tak fajnej, szczerej i prawdziwej relacji. A tak naprawdę to ci, którzy miłosnych zdjęć w mediach społecznościowych umieszczają zdecydowanie mniej lub nie umieszczają ich wcale, żyją w szczęśliwszych i fajniejszych związkach.

Jak radzić sobie z porównywaniem?

Ludzką naturą jest porównywanie się z innymi, a natury jak wiadomo nie da się oszukać. Jeśli jednak to porównywanie i analizowanie ma negatywny wpływ na wasze samopoczucie i
związek, czas z tym skończyć. Jak temu zaradzić?

  • Może warto zrobić sobie przerwę od mediów społecznościowych? Postaraj się ograniczyć czas spędzany na przeglądaniu zdjęć i filmików. Nieustanne oglądanie „idealnych” związków może wywoływać uczucie złości, zawiści co wpływa na samopoczucie psychiczne. Porównywanie z lepszymi związkami niekiedy doprowadza do rozpadu relacji i depresji. Kiedy przestaniesz spędzać tyle czasu w sieci, zwiększysz poczucie własnej wartości, pewności siebie i docenisz relację, którą budujesz z partnerem. Opartą na szczerości i zaufaniu.
  • Zmień myślenie na temat tego, co widzisz w internecie. Uświadom sobie, że ten idealny obraz być może tak naprawdę nie istnieje. Jest przykrywką, kamuflażem dla związku, który wisi na włosku. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale i tak warto zdać sobie z tego sprawę.
  • Porozmawiaj szczerze ze swoim partnerem. Zastanów się, czego ci brakuje? Dlaczego porównujesz i czujesz się gorsza? Dlaczego nie doceniasz tego co masz? Tylko szczera rozmowa pomoże w pozbyciu się kompleksów i chorej zazdrości.

Pamiętaj… media społecznościowe nie odwzorowują rzeczywistego życia. Są przepełnionym szczęściem „sztucznym” światem. To wyselekcjonowane i pozowane zdjęcia, które często
mają na celu wzbudzić zazdrość. Twoją zazdrość. Zamiast porównywać się z innymi, popracuj nad stworzeniem szczerej i fajnej relacji. Takiej, której pragniesz.


Związek

5 języków miłości. Posługujesz się nimi?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
5 listopada 2021
fot. ljubaphoto/iStock
 

Każdy z nas liczy, że spotka swoją drugą połowę, z którą będzie umiał porozumiewać się bez słów. Nie bez przyczyny (prawie) wszystkie opowieści o miłości kończą się, gdy para po wielu perturbacjach postanawia być razem. Któż z nas nie zastanawiał się jednak, co było dalej? Czy istnieje „długo i szczęśliwe”? Popularny poradnik zakłada, że jest to możliwe, o ile właściwie zrozumiemy swojego ukochanego i nauczymy się odpowiednio komunikować nasze pragnienia i potrzeby. W książce ”5 języków miłości” padają pytania: Czy twoja żona przyjmuje wszystkie komplementy w milczeniu, a cieszy się jedynie z biżuterii? A może woli pomoc przy sprzątaniu zamiast romantycznej kolacji? Czy twój mąż marudzi, gdy namawiasz go na weekendowe wyjście ze znajomymi, bo woli spędzić ten czas spokojnie w domu? Jeśli nie rozumiecie, dlaczego tak odmiennie lubicie okazywać sobie miłość, to znaczy, że posługujecie się różnymi językami miłości i powinniście się lepiej zgrać!


Mówi się, że jest to jeden z najbardziej popularnych poradników dla par na świecie. Sprzedał się w 11 milionach egzemplarzy.  Naukowcy jednak przebadali wiele par i odkryli, że wcale nie trzeba być dopasowanym pod względem okazywania sobie uczuć, by mieć szczęśliwy związek. Czyżby autor poradnika nabił nas w butelkę?

Chapman twierdzi, że jest pięć języków miłości.

Gary Chapman to amerykański duchowny, który oprócz służby wspólnocie jako pastor, jest również pisarzem i terapeutą. Od ponad 20 lat wspiera pary, pomagając im w naprawie relacji. Inspiracją do rozpoczęcia tej drogi był jego własny kryzys małżeński, który udało mu się przezwyciężyć.

1. Język afirmacji i akceptacji

O miłości można mówić wprost: „Jestem w tobie po uszy zakochany”, „Zwariowałem dla ciebie” itp. Taka osoba kocha wspierać partnera słowem – chwali go i prawi komplementy. Afirmować może wygląd fizyczny, cechy osobowości, umiejętności i osiągnięcia.

2. Wspólny czas

Ktoś, kto „kocha” w tym języku, nie będzie szczęśliwy, gdy z partnerem ogląda w ciszy teleturniej. Jemu chodzi o czas zaangażowany, kiedy może pogadać o ważnych sprawach podczas spaceru czy romantycznej kolacji.

3. Dotyk

Przytulanie, całowanie, czułości, trzymanie za rękę – tak wyraża miłość ten, dla kogo dominującym językiem okazywania miłości jest dotyk.

4. Prezenty i niespodzianki

Taka osoba uznaje prezenty i niespodzianki za wyraz swoich uczuć. Nie chodzi o to, aby upominki były kosztowne, ale aby były pomysłowe i od serca. Polny kwiatek zerwany podczas spaceru z psem czy liścik na lodówce sprawia, że taka osoba poczuje się zauważona.

5. Drobne przysługi

Wzajemna pomoc, wyręczanie w sprzątaniu, zatankowanie samochodu, zrobienie czegoś specjalnie dla drugiej osoby – oto wyraz miłości kogoś, kto uwielbia działać na rzecz innych.

Chociaż możesz używać dowolnego z pięciu języków, aby okazać partnerowi miłość, według Chapmana masz jeden dominujący styl. Ostatnie badania wykazały, że najbardziej preferowanym językiem miłości był czas (40,8%), następnie dotyk (40,0%), słowa (22,7%), przysługi (13,6%) i prezenty (4,0%). Według poradnika, gdy oboje partnerzy posługują się tym samym dominującym językiem miłości, ich związek przebiega gładko. Jednakże, jeśli ich języki są niedopasowane, to pojawiają się trudności z komunikowaniem się i zrozumieniem, co osłabia związek.

Nie tylko seks. 8 głęboko intymnych rzeczy, które budują związek

Co o „pięciu językach miłości” mówi nauka?

Niestety okazuje się, że przesłania Chapmana są najprawdopodobniej błędne. Problem w tym, że dopiero teraz ta teoria została przebadana. Dwie naukowczynie Zoe Hazelwood i Selena Bunt postanowiły sprawdzić, czy partnerzy z pasującymi językami miłości mają lepsze relacje. Zgromadziły heteroseksualne pary w wieku około 20 lat i poprosiły każdą osobę o wypełnienie „pomiaru zadowolenia” ze związku i stylu miłości (np. „Mam tendencję do wyrażania swoich uczuć, załatwiając dla niej/niego sprawunki”). Zgodnie z sugestiami Chapmana określiły podstawowy język miłości każdego partnera na podstawie tego, który z pięciu języków uzyskał najwyższy wynik. Następnie porównały partnerów, aby sprawdzić, czy ich główne języki miłości pasują do siebie (np. obaj ocenili najwyżej dotyk), czy też nie pasują (np. jedna osoba zakreśliła dotyk, podczas gdy druga – czas).

Według Chapmana osoby z wyrównanymi językami miłości powinny mieć lepsze relacje. Tak jednak się nie okazało. Pary z niedopasowanymi językami miłości miały relacje tak samo dobre, jak pary, które zostały dopasowane. Co z tego wynika? Uważajcie: nawet jeśli staramy się znaleźć wartościowe informacje w popularnych książkach, trudno nam stwierdzić, jak wiele z nich jest wspierane przez naukę. Języki miłości są proste do zrozumienia i łatwe do wdrożenia. Ale powstały tylko w głowie jednego człowieka. Zupełnie intuicyjnie.


Związek

Włókniaki – czym charakteryzują się te zmiany i czy trzeba je usuwać?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 listopada 2021
Włókniaki
Fot. iStock

Włókniaki to charakterystyczne zmiany skórne, przypominające odstające pofałdowane wyrostki. Zazwyczaj za decyzją o ich usunięciu stoją względy estetyczne, ponieważ nie zagrażają one zdrowiu. Istnieje kilka bezpiecznych metod usuwających te zmiany, Co warto wiedzieć o włókniakach?

Czym są włókniaki?

Włókniaki są często spotykanymi zmianami niezłośliwymi wywodzącymi się z tkanki łącznej. Tworzą się z nadmiernie namnożonych fibroblastów, które gromadzą się w wybranym fragmencie skóry. Pojawiać się mogą w każdym wieku. Zazwyczaj ich średnica nie przekracza 2 mm, ale bywa, że sięga nawet 5 cm. Włókniaki mogą niepokoić, jednak nie powodują przerzutów i nie zagrażają zdrowiu. Ich obecności nie towarzyszą żadne dolegliwości.

Włókniaki

Fot. iStock/Włókniaki miękkie

Włókniaki dzielą się na dwa główne typy:

  • włókniaki miękkie — tworzą się na skórze, jako zazwyczaj małe, często pofałdowane narośla o kolorze skóry lub nieco ciemniejszym od niej. Mogą pojawić się na całym ciele, ale najczęściej tworzą się na boku szyi, na karku, na powiekach, w okolicach pach, pachwin. Zazwyczaj nie przekraczają wielkości 1 cm;
  • włókniaki twarde, czyli podskórne, są zazwyczaj gładkie, ruchome w stosunku do podłoża, wyczuwalne pod palcami. Można je dostrzec jako wybarwioną (od czerwonego do ciemnobrązowego) i uniesioną skórę. Najczęściej tworzą się na kończynach. Ich powstawaniu sprzyja starszy wiek. Ważne jest przy tym, by włókniaki twarde o ciemnym zabarwieniu pokazać dermatologowi, ze względu na możliwość pomylenia tych zmian z czerniakiem złośliwym. Na szczęście w większości przypadków zmiany okazują się niegroźnymi włókniakami.

Przyczyny tworzenia się włókniaków

Włókniaki miękkie mają charakter wrodzony, choć istnieją pewne okoliczności, które mogą powodować tworzenie się włókniaków. Zaliczamy do nich: zaburzenia gospodarki hormonalnej, cukrzycę, otyłość i ciążę. Podejrzewa się również, że podrażnienia mechaniczne (np. zadrapania) mogą zwiększać ryzyko tworzenia się włókniaków, podobnie jak ukąszenia owadów oraz zapalenie mieszków włosowych. Również pacjenci zakażeni wirusem HIV, oraz chorzy przyjmujący leki immunosupresyjne, częściej od innych osób zauważają u siebie włókniaki.

Włókniaki

Fot. iStock/Włókniaki

Jak bezpiecznie usunąć włókniaki?

Włókniaki mogą niepokoić, ponieważ nie wykazują tendencji do samoistnego ustępowania. Ale nie powodują również przerzutów i nie zagrażają zdrowiu, stąd też decyzja o ich usunięciu zapada zazwyczaj ze względów kosmetycznych. Zaleca się także usuwanie włókniaków w przypadku, gdy podlegają one stałemu drażnieniu przez element bielizny, np. w pachwinie lub na karku. Przed tym jednak konieczna jest konsultacja z lekarzem specjalistą, który potwierdzi, że mamy do czynienia z włókniakiem miękkim, a nie innym tworem. Zmiany trzeba pokazać lekarzowi także wtedy, gdy włókniaki:

  • powiększają się; 
  • zmieniają kolor;
  • uległy urazowi; 
  • krwawią.

Wycięcie chirurgiczne włókniaków

Stosuje się je w znieczuleniu miejscowym, aby usunąć ze skóry duże włókniaki. W zależności od wielkości usuniętych zmian mogą zostać założone szwy. Ta metoda umożliwia pozyskanie materiału do badania histopatologicznego, które pozwala wykluczyć ewentualne złośliwe zmiany. Okres rekonwalescencji po wycięciu chirurgicznym wynosi ok. 1 tygodnia.

Kriochirurgia na włókniaki 

Kriochirurgia to zabiegi polegające na wymrażaniu zmian skórnych, w tym włókniaków, przy pomocy ciekłego azotu o temperaturze ok. -140 stopni. Zabieg jest krótki i bezbolesny, a także skuteczny. Zmiana jest wymrażana i odpada po 10 dniach od zabiegu. Krioterapia jest alternatywą dla chirurgicznego nacięcia skóry. Z tego rozwiązania mogą korzystać także kobiety ciężarne oraz dzieci.

Elektrokoagulacja

Podczas tego zabiegu stosowany jest prąd zmienny o dużej częstotliwości, który prowadzi do uszkodzenia białek obecnych w tkance. Elektrokoagulacja trwa od kilku do kilkunastu minut i może powodować ból, niewielkie krwawienie i tworzenie się strupka. Przykre doznania bólowe można ominąć dzięki zastosowaniu znieczulenia miejscowego. Czas gojenia się miejsca po elektrokoagulacji waha się od kilku dni do trzech tygodni.

Włókniaki

Fot. iStock/Włókniaki

Radiofrekwencja

Zastosowaniem fal radiowych to nowoczesna metoda, polecana do usunięcia włókniaków miękkich. Promieniowanie elektromagnetyczne o zakresie fal radiowych wywołuje efekt termiczny w tkance. Żele chłodzące skórę chronią ją przed negatywnym wpływem temperatury.

Laser CO2 (laser frakcyjny) na włókniaki

To metoda często stosowana do usuwania znamion skórnych, do których jest pewność, że nie są zmianami złośliwymi. Użycie lasera prowadzi do usunięcia zmiany skórnej przez jej odparowanie wiązką promieni laserowych. Metoda jest bezkrwawa, ale w miejscu pracy lasera powstaje strup. Cały okres gojenia wynosi 3-4 tygodni.


źródło: www.medonet.pl, www.kliniki.pl 

Zobacz także

„Bo co jej powiesz? Że to nie jej wina, że seks nie sprawia ci żadnej przyjemności? Przerabiałem to już tak wiele razy”

Byłam zaręczona z narcyzem, udzielę ci kilku rad. List do nowej dziewczyny mojego narzeczonego

Drogi Były, dziękuję ci za to, że wiem, jak nie chce żyć. Za co możemy być wdzięczne swoim eks?