Psychologia Związek

Kim jest dziś prawdziwy mężczyzna?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 sierpnia 2016
Kim jest dziś prawdziwy mężczyzna?
Fot. iStock/Xavier Arnau
 

Żadne tam drzewo, dom i wcale niekoniecznie syn. Bo niby dlaczego spłodzenie syna miałoby uczynić z faceta prawdziwego mężczyznę? To absurd. Współczesny świat stawia przed mężczyznami o wiele więcej wyzwań niż przekazanie w następnym pokoleniu swojego nazwiska, „zachowanie” rodu. Czasy się zmieniły, panowie są dziś nam potrzebni przede wszystkim jako solidni, godni zaufania i dobrzy partnerzy w związkach, jako znajomi i przyjaciele, którzy wspierają kobiety w walce z seksistowskimi stereotypami, a w życiu zawodowym jako współpracownicy, którzy traktują nas jak równe sobie.

♥ Kim jest zatem dziś prawdziwy mężczyzna? To facet, który:

1. Jest niezależny

Finansowo i emocjonalnie. Co nam po mężczyźnie, który na co dzień może i nawet kieruje dużym zespołem współpracowników i podejmuje ważne strategicznie działania, ale w życiu prywatnym wszelkie decyzje i problemy konsultuje z mamusią?

2. Ma w życiu cel, marzenia

To nie musi być nic wielkiego, spektakularnego, jedynie świadomość, że się wyznaczyło sobie trasę, która gdzieś tam zmierza, która zaprowadzi cię do jakiegoś życiowego, czy zawodowego punkciku, skąd można zaplanować sobie kolejny krok. To rodzaj przyporządkowania życia jakimś dążeniom, zorganizowania go sobie tak, by nie żyć w chaosie, bez sensu, „od tak”, bo „jakoś to będzie”. Prawdziwy mężczyzna nie „błąka się” w życiu jak małe, zagubione dziecko, nie żyje też od przyjemności do przyjemności, ale dba również o swój rozwój.

3. Jest odpowiedzialny

Za siebie, nie przerzucając odpowiedzialności za swoje błędy i niepowodzenia na rodziców czy życiowe okoliczności.  W miłości – również za swoją partnerkę. Jeśli wchodzi z nią w intymną relację, jest świadomy wszelkich konsekwencji: emocjonalnych (seks wiąże dwoje ludzi jeszcze mocniej) i tych zupełnie oczywistych, prozaicznych (nie ograniczy się do powiedzenia jej „ zacznij brać pigułki”, ale odpowiedzialność za tę bliskość weźmie w połowie na siebie).

Kiedy zdecyduje się stworzyć dom, jest odpowiedzialny za rodzinę, nie tylko dlatego, że stara się zapewnić jej (razem z partnerką) bezpieczeństwo materialne. Wie, że dla jego dzieci i żony równie ważne jest bezpieczeństwo emocjonalne. Jest im wierny.

4. Jest feministą

To znaczy rozumie, jak ważne jest respektowanie praw kobiet do samostanowienia o ich ciałach. Szanuje i podziwia mądre kobiety, popiera ich walkę o równość płac i równe traktowanie w we wszystkich dziedzinach życia, nie powiela stereotypów dotyczących płci.

5. Staje w obronie słabszych

Bo tak po prostu trzeba. Bo jest człowiekiem wrażliwym na niesprawiedliwość i krzywdę. Bo nie pozostaje obojętny wobec przemocy i agresji, która wydarza się „tuż za ścianą”. Bo nie jest mu „wszystko jedno”, kiedy widzi czyjeś łzy i cierpienie.

6. Chce być wzorem dla swoich dzieci

Nie, nie tylko dla syna, którego uczy zaradności, ale i wrażliwości na innych, ale i dla córki, która również dzięki niemu wyrośnie na silną i pewną swej wartości kobietę. Dlatego spędza z nimi tyle czasu, na ile pozwalają mu obowiązki, pamiętając, że rodzina jest priorytetem.

7. Czuje potrzebę stabilizacji

I nie oznacza to od razu potrzeby założenia rodziny. To raczej świadomość, że w życiu nadchodzą różne etapy, w których mamy do wykonania różne zadania. Że przychodzi moment, w którym trzeba zacząć myśleć o stworzeniu czegoś, co zapewni nam materialne i emocjonalne bezpieczeństwo, co będzie „nasze”, przez nas wypracowane.

8. Szanuje innych ludzi

W relacjach z innymi przejawia otwartość na odmienne zdanie, rozumie i akceptuje fakt, że ludzie się od siebie różnią. Nie stosuje przemocy (chyba, że w obronie) ani agresji, jest tolerancyjny. Z związku jest partnerem.

9. Ma prawo do słabości

I daje to prawo innym. Jeśli popada w nałóg, potrafi z nim zawalczyć i wychodzi z tej walki obronną ręką, bo nie wstydzi się poprosić o pomoc. Uczy się na swoich błędach.

10. Nie zastanawia się nad tym, czy jest prawdziwym mężczyzną

Jest wartościową osobą, po prostu. Nie tworzy sztucznych podziałów na piękną i brzydszą płeć,  a w kobiecie widzi przede wszystkim drugiego człowieka. Jest autentyczny – nie kreuje wizerunku „prawdziwego macho”, nie zapuszcza na pokaz brody, nie pakuje na siłowni, tylko po to, żeby być „bardziej męski”.

Jeśli znacie takich mężczyzn, koniecznie zaproście ich na kawę. Nie łatwo ich dziś spotkać, bo nie chełpią się swoją wyjątkowością jak ci, którym tylko wydaje się, że są prawdziwymi facetami…


Psychologia Związek

Magazyn dla kobiet Oh!me zatrudni sprzedawcę. Dołącz do naszego zespołu

Redakcja
Redakcja
22 sierpnia 2016
Fot. iStock / serdjophoto
 

Jeżeli kochasz kobiety, lubisz wyzwania i chcesz się rozwijać – dołącz do naszego zespołu. Oferujemy pracę w prężnie rozwijającej się firmie, elastyczne warunki pracy i wolność od korporacyjnych szklanych sufitów. Cenimy sobie miłą atmosferę pracy, otwartość i chęć podejmowania wyzwań. Kochamy naszą pracę! Zapraszamy do naszego świata!

Stanowisko: Sprzedawca

ZADANIA:
– pozyskiwanie nowych oraz utrzymywanie dobrych relacji z już pozyskanymi klientami,
– tworzenie baz kontaktowych nowych klientów,
– negocjowanie warunków współpracy oraz zapisów zawieranych umów,

WYMAGANIA:
– preferowane doświadczenie w sprzedaży produktów lub usług,
– podstawowa znajomość rynku mediów w Polsce,
– dobra organizacja pracy własnej, samodzielność i zdecydowanie w działaniu,

OFERUJEMY:
– atrakcyjne wynagrodzenie
– pracę w komfortowych warunkach i elastyczny czas pracy,

Jesteśmy najlepszym  magazynem dla kobiet w internecie!

Aplikację należy wysłać na adres: [email protected].

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Blum Media sp. z o.o. swoich danych osobowych uzyskanych na potrzeby procesu rekrutacyjnego, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).


Psychologia Związek

Kotku, misiaczku, skarbeńku… Idealny związek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 sierpnia 2016
Kotku, misiaczku, skarbeńku... Idealny związek
Fot. iStock / g-stockstudio

Na pewno macie wśród swoich znajomych choć jedną taką parę. Są nierozłączni, słodkie słówka spijają sobie nieustannie z dziubków i najbardziej wylewnie jak się da, okazują sobie czułości niezależnie czy to miejsce i pora. Dla nich zawsze jest miejsce i pora bo oni są najważniejsi. A, jeszcze jedno, jedyny temat, na jaki możecie z nimi porozmawiać to… oni sami. Na pamięć znacie historię ich pierwszego spotkania, z oświadczyn prawie przeprowadzili transmisję on-line w Internecie. Ze swojej miłości zrobili show i nie wahają się go użyć. Głównie po to, by dokopać innym.

Taki idealny związek

Ona i on. Ona – stylizacja jak u Perfekcyjnej Pani Domu, zresztą dbanie o porządek to jej drugie hobby. Pierwsze to narzeczony, z którym już od roku planuje perfekcyjny ślub. Nie znosi sprzeciwu, nie trawi bylejakości. Starannie dobiera wspólne, idealnie wykadrowane i poprawione filtrem zdjęcia z egzotycznych podróży, weselnych przyjęć i urodzin i umieszcza je na Facebooku. Na każdym jest albo szczęśliwa, albo romantycznie zamyślona. On – to zaradny życiowo pracownik korpo. Przystojny, choć zaczyna mieć lekką nadwagę. Ale spokojnie, do ślubu zrzuci co trzeba. Spróbowałby nie.

Mają już mieszkanie, urządzone przez architekta wnętrz i urządzili wystawną „parapetówkę”. Było pięknie, stylowo i… zupełnie nie dało się wyczuć tam ciepła. A przecież tyle mają miłości! Tyle dotyków, uśmiechów, zapewnień, tyle „kotków, piesków, skarbeńków”…. Niektórym już niedobrze od tej słodyczy między nimi, Tyle zdjęć na kolorowych ścianach, z których patrzą oni – młodzi, ładni. Dream – team. Tyle dbałości o to, by stworzyć z tych fragmentów układanki perfekcyjny obraz. Mają wszystko, co trzeba do szczęścia. Czy na pewno?

Ona z uśmiechem poprawia tylko idealnie dobrane kolorystycznie poduszki, które jeden z gości zmiąchał niemiłosiernie, nieostrożnie siadając na nich z talerzykiem bardzo eleganckiego sernika ze znanej cukierni. Przesuwając je o kilka centymetrów w lewo zaburzył koncepcję idealnej harmonii w tym wnętrzu, w którym wszystko jest tak zaplanowane, że nie ma już miejsca na spontaniczność, luz, swobodę. Na oddech, na przestrzeń między dwojgiem ludzi, którzy postanowili być ze sobą tak blisko, że zapomnieli już dlaczego się w sobie zakochali. Bo takie rzeczy widzi się lepiej z perspektywy, ale oni jeszcze tego nie wiedzą.

Ten dom doskonale odzwierciedla ich związek: poukładany, dopięty na ostatni guzik, bez szans na improwizację, odrobinę szaleństwa. Tu wszystko jest pod kontrolą, wszystko musi „wyglądać” jak z bajkowego romansu. Ale kiedy gasną światła i publiczność opuszcza swoje stanowiska, zostaje smutek, samotność i pustka.

„Doskonałość” kosztuje

Wystarczy, że przyjrzysz się uważniej, a zobaczysz te lekko spuchnięte od płaczu zaczerwienione powieki, tego nie zatuszuje najdroższy podkład. Tę sztuczność uśmiechów, tę nieszczerą słodycz w tonie wyczujesz, gdy zajrzysz dalej niż tam, gdzie ci pozwolą patrzeć. Tę nerwowość w gestach, kiedy ona głaszcząc go po twarzy, opowiada o jego zawodowych sukcesach przekonując jaka jest z niego dumna.

Wystarczy chwila nieuwagi, by stracił kontrolę i odezwał się do niej lekceważąco, oceniająco, wulgarnie. Ale to tylko moment, który skutecznie oboje szybko zatuszują. W nielicznych zostanie wrażenie, że jednak jest jakaś rysa na tym kryształowym lustrze.

Póki co jednak działają jeszcze, jak dwa, świetnie zaprogramowane roboty. I może będą tak działać do końca życia, razem, przekonując się i wszystkich dokoła, że to co stworzyli razem, jest najlepsze.

Tylko że w prawdziwych związkach ludzie pozwalają sobie na prawdziwe słabości, na dystans, na kłótnię, która potrafi przywrócić równowagę.  A przecież jego jedyną słabością, na która ona mu pozwoliła, jest kolekcja korków z butelek po najdroższych winach, z różnych stron świata. A jej jedynym słabym punktem jest obsesyjna dbałość o figurę i siłownia, na którą biega codziennie i katuje się wyczerpującymi ćwiczeniami. I – zapamiętaj – oni się nie kłócą. Oni zawsze myślą tak samo.

Tydzień przed ślubem perfekcyjna narzeczona urządza perfekcyjny wieczór panieński. Żadnego folkloru, żadnych niekontrolowanych niespodzianek, „zwykłe”, eleganckie SPA, czekoladowe fondue i drogie wino. Dużo wina. Tyle, że koło północy wyznaje ze łzami w oczach, że są momenty, w których w tym związku czuje się niekochana, niedoceniania, samotna do bólu. I zaczyna wspominać swoją pierwszą miłość, pierwszego chłopaka z jasnymi włosami. I jak była szczęśliwa.

Ale w dniu ślubu wszystko jest już w najlepszym porządku. Perfekcyjni narzeczeni zostają najlepszym małżeństwem. Niebawem na ich proflu zdjęcia z podrózy poślubnej. Było jak w bajce. A może to jest bajka?


Zobacz także

8 ważnych życiowych lekcji, które dostałam od innych ludzi

Czy wiesz, czego naprawdę potrzebujesz, żeby poczuć się bezpiecznie w związku?

Twój facet jest smutny, sam nie wie czego chce i do tego tyje? Być może cierpi z powodu męskiego PMS