Związek

A wy, wszystkie dupki świata, uważajcie, co mówicie kobietom na odchodne. One to pamiętają, nawet po 20 latach

Listy do redakcji
Listy do redakcji
31 sierpnia 2022
Fot. iStock / Dzhulbee
 

A wiesz, co? Mógłbyś mnie jednak przeprosić. Zadzwoniłeś do mnie po dwudziestu latach od rozstania i zaprosiłeś na piwo. Wymyśliłeś pretekst, a ja przyszłam jak mucha do lepu. W sumie tak między nami zawsze było. Tym razem przyszłam z ciekawości, przyznam się. Byłam ciekawa, jak potoczyło się twoje życie, bo słyszałam od znajomych, że się rozwiodłeś. Byłam też ciekawa twojej motywacji do tego spotkania. Ale nie spytałam. Wiem, dlaczego tego nie zrobiłam. Nie pozwoliła mi na to duma. Bałam się, że zaprosiłeś mnie na to piwo, by się przekonać, czy możesz coś jeszcze do mnie czuć.

Mam też inną koncepcję, że zrobiłeś to z nudów. Choć, gdy opowiadałam o tym mojemu przyjacielowi, powiedział, że jesteś w kryzysie i robisz pewnie jakiś rodzaj remanentu w swoim życiu. Powiedział mi, że faceci żałują tego, co kiedyś powiedzieli swoim kobietom. Podobno żałują tego, jak się z nimi rozstawali i to brzemię ciąży im nawet przez dekady. Czy to możliwe, że ty też żałujesz, że byłeś kiedyś wobec mnie tak okrutny?

A więc spotkaliśmy się na tym piwnie…

Byłeś nawet szarmancki, bo przyniosłeś mi koc, gdy zrobiło się chłodno i nie pozwoliłeś zapłacić połowy rachunku. Ale nie powiedziałeś „przepraszam”.

Śmialiśmy się, żartowaliśmy, było fajnie, momentami smutno, a czasem nostalgicznie. Opowiadaliśmy sobie swoje życia. Nie do końca udane. Ale żadne z nas nie było do końca szczere. Mówiliśmy, że podczas tych dwudziestu lat: rodziły nam się dzieci, zmienialiśmy prace, żegnaliśmy umierających rodziców, rozwiedliśmy się. Ale to były tylko opowieści po wierzchu prawdziwe. Ja pilnowałam, żebyś nie pomyślał, że jestem totalną „luzerką”. Ty chwaliłeś się sukcesami w pracy. Tak naprawdę nie wiem, dlaczego miałoby w tych rozmowach być coś więcej. Przecież po czterdziestce wciągasz brzuch, pudrujesz twarz, robisz hipsterski przedziałek i udajesz, że jednak nie jest tak źle, jak źle jest.

Ale kiedy wróciłam do domu, wszystkie obrazy z przeszłości między nami stały się tak bardzo wyraźne. I zrozumiałam, że choć minęło dwadzieścia lat, ja nadal w sercu noszę tę młodą zranioną przez ciebie dziewczynę. Dziewczynę, którą zaprosiłeś na urodziny kumpla ze studiów, którą wsadziłeś do samochodu jakiejś laski, której nie znała i tak w trójkę pojechaliście na Mazury. Wróciła już sama.

To nie będzie opowieść o wielkiej katastrofie

To będzie historia, jakich miliony. I dlatego właśnie ją piszę. Bo myślę, że takich facetów, jak ty, są tabuny. Dwadzieścia lat temu podczas imprezy szukałam cię całą noc, a gdy znalazłam nad ranem i spojrzałam ci w oczy, już wiedziałam, że byłeś z nią.

Może dziś bym inaczej zareagowała, ale ja wtedy miałam 22 lata i byłam dokładnie w wieku mojej córki. Byłam dzieciakiem, który wierzył, że miłość to miłość. Białe to białe. Czarne to czarne. Zdrada mnie bolała do żywego. Spakowałam się i było mi wszystko jedno. Poszłam na piechotę do najbliższej wsi, by szukać jakiegokolwiek autobusu, który zabierze mnie nawet nie do domu. Chciałam być jak najdalej tego miejsca, gdzie ty i ona migdaliliście się pod krzakiem bzu.

Byłam wtedy taką czystą duszą. Superwrażliwą dziewczyną. Zmiażdżyłeś mnie tym, co zrobiłeś na wiele miesięcy. Już nigdy nie potrafiłam oddać się w miłości w stu procentach. Już nigdy tak nikomu nie zaufałam. Położyłam się w domu do łóżka i w zasadzie stałam się jednym wielkim cierpieniem. Spakowałam wszystkie twoje rzeczy i zadzwoniłam, żebyś po nie przyjechał. Byłam samym bólem. A ty, gdy przyjechałeś, miałeś w sobie taką wyluzowaną atmosferę. Nie umiem tego nazwać, to była energia pod tytułem: nic się nie stało. Miałeś fajną fryzurę, nową modną kurtkę i pachniałeś jakimiś perfumami, których nie znałam.

Co wtedy robi naiwna 22 -latka?

Oczywiście, że pyta swojego pierwszego w życiu chłopka, dlaczego ją zostawił. Doskonale pamiętam twoją odpowiedź, która wryła mi się w czaszkę już na zawsze. Umrę, a nadal będę te słowa pamiętać. Powiedziałeś, że jestem silna, a ona jest delikatna i że ty potrzebujesz opiekować się kobietą, a ze mną to nie jest możliwe. Pomyślałam, sobie wtedy: „Pięć lat byliśmy razem. Człowieku, czy ty naprawę mnie nie znasz? Nie widzisz, jak cierpię i jak nagle się rozsypałam”. Ale ty snułeś dalej swoją chłopięcą opowieść.

No więc dziś zastanawiam się, czy po dwudziestu latach ciążą ci te słowa i twoja głupota. Czy zaprosiłeś mnie na piwo, by powiedzieć „przepraszam”, tylko nie starczyło ci odwagi? A może po prostu się nudzisz? Zadzwoniłeś, bo sprawdzasz, co słychać u twoich byłych kobiet. Może któraś z tobą pójdzie do łóżka? Może potraciłeś wraz z rozwodem część znajomych i teraz próbujesz odzyskać ludzi z przeszłości? Pewnie i to ci się niedługo znudzi.

Po co ja to wszystko piszę?

Mam jeden cel! Jeśli ten tekst czyta choć jeden facet, który kiedyś skrzywdził młodą dziewczynę, zdradzając ją lub robiąc jej inne świństwo, niech się teraz zastanowi, co jej powiedział na odchodne. Pewnie – jak twierdzi mój przyjaciel – powiedział jaką straszną głupotę, która w jego mniemaniu miała ją jak najmniej zranić. Ale… jeśli byłeś kiedyś dupkiem, powiedz jej „przepraszam”. Serio, zrób to. Nawet po 10, 20 latach. Bo może te słowa wryły się w jej czaszkę na wiele lat.

Powiem ci, że z tymi słowami: „jakaś zbyt silna dla facetów” długo nie mogłam się uporać. Zastanawiałam się, co robię nie tak. Może powinnam zgrywać mało zaradną księżniczkę? Może powinnam udawać, że czegoś nie wiem, jak wiem? Obudziłam się, dopiero kiedy kolejny facet powiedział mi dla odmiany, że woli silne kobiety i że ma dość moich humorów i wiecznych kłopotów. Ha, ha, ha! Nawet śmieję się dziś, kiedy to piszę. Mam też i dla siebie wnioski: warto być sobą. Dziś już to wiem, że nie ma czegoś takiego jak „kobieta, której pragną faceci”.  Dla jednego będziesz zbyt delikatna, dla drugiego z byt silna, a dla trzeciego… w sam raz. Wiem, że każdy chce odrobinę czegoś innego. I dobrze! Inaczej świat byłby niezmiernie nudny.

A wy wszystkie dupki świata, uważajcie, co mówicie kobietom na odchodne. One to pamiętają, nawet po dwudziestu latach od rozstania.


Związek

Weronika Książkiewicz: Kiedy jesteś spełniona i spokojna, to czas na miłość przyjdzie. Nie warto skupiać się na szukaniu

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
31 sierpnia 2022
 

– Kobiety powinny zainwestować w siebie w taki sposób, żeby same ze sobą mogły czuć się dobrze. Wierzę, że kiedy jesteś spełniona, szczęśliwa i spokojna, to i czas na miłość kiedyś przyjdzie. Nie warto skupiać się na szukaniu. Może to dziwnie zabrzmi, ale lepiej… skupiać się na sobie, żeby być silną, mądrą, dobrą i uśmiechniętą kobietą – mówi Weronika Książkiewicz, która zagrała właśnie główną rolę w komedii romantycznej „Szczęścia chodzą parami”. Dlatego pytamy aktorkę, czy szukanie miłości ma sens? Czy wierzy, że z pecha może narodzić się coś dobrego? I co dziś pomaga jej skutecznie poprawiać humor?

Mówi się, że komedia jest najtrudniejszą sztuką aktorską. A ty masz do tego niesamowity talent!

– Wydaje mi się, że ludzi wzruszają podobne sprawy, ale każdy ma trochę inne poczucie humoru. Dlatego trudno jest zrobić komedię, która rozbawi wszystkich. Niemniej powiem ci, że „Szczęścia chodzą parami” to film, który może otworzyć nowe ścieżki w myśleniu i głęboko poruszyć. Nie tylko rozśmieszyć. Wierzę, że takie walory mają nie tylko głębokie i skomplikowane dramaty. Dobra komedia, zwłaszcza w tych niełatwych czasach, w których teraz żyjemy, ma wielką wartość. Wszyscy chcieliśmy, by nasi widzowie dostali od nas sporą dawkę śmiechu, dużo relaksu i odpoczynku, bo to właśnie w tej chwili jest nam wszystkim bardzo potrzebne. Dlatego mówimy o tym filmie, że to najbardziej przewrotna komedia w tych przewrotnych czasach.

Na koniec pada jeszcze motto: „Pech czasem przynosi szczęście”. Wierzysz w to powiedzenie?

– Wierzę w to, że my, ludzie, emanujemy energią i w dużej mierze sami kreujemy swoją rzeczywistość. Jeżeli mamy wysokie wibracje, to będziemy przyciągać do siebie podobnych ludzi i sytuacje. Natomiast jeżeli nasze wibracje są obniżone, czyli jesteśmy zabiegani, nieskupieni i gdzieś daleko od samych siebie, to wtedy zdarzają się nam niefortunne wypadki.

Dasz jakiś przykład?

– Opowiem ci coś śmiesznego. Do ostatnich chwil przed wejściem na plan nie było wiadomo, czy wezmę udział w tym filmie, bo właśnie miałam serię różnych nieszczęśliwych wypadków. Zaczęło się od tego, że uderzyłam zderzakiem samochodu w zaparkowany skuter. To nie była wielka kraksa, ale jednak. Potem zostawiłam klucze do mojego domu w zupełnie innym mieście, a ostatecznie musiałam jechać do szpitala.

Fot. Jarosław Sosiński / ZYGFRYD STUDIO

Co się wydarzyło? Dlaczego musiałaś jechać do szpitala?

– Słuchaj, ja wpadłam do toalety! Uwierzyłabyś?

Właśnie miałam jechać na przymiarki kostiumów, a… musiałam zadzwonić do reżysera i powiedzieć: „Bartek, ja nie dam rady przyjść”. „A co się stało?” spytał reżyser i wyobraź sobie, że wtedy usłyszał ode mnie: „Bartek, ja wpadłam do toalety”. Sytuacja była banalna, bo nakładałam balsam na nogi i jedną stopę oparłam o brzeg sedesu. Nagle palce ześlizgnęły się i cała noga wpadła do środka, a druga w tym samym czasie uniosła się i runęłam na podłogę. Milimetry głową od brzegu brodzika prysznica. Leżałam tak chwilę i przez głowę przebiegła mi jedna myśl: „Nie, jest już po filmie w ogóle!”. Moja stopa była potłuczona, sina, spuchnięta i wyglądała jak noga słonia. Bartek Prokopowicz stanął jednak na wysokości zadania i zabrał mnie natychmiast do szpitala. Szczęście w nieszczęściu, okazało się, że tylko się okropnie potłukłam. Gdyby noga była złamana, to niestety teraz byśmy nie rozmawiały o tym filmie. (śmiech).

Jak ci się pracowało na planie z Bartoszem Prokopowiczem?

– Niesamowite było dla mnie spotkanie z całą familią Prokopowiczów. Bartek reżyserował, Jeremi robił zdjęcia, Wiktor, najmłodszy z braci, był drugim reżyserem. Już od samego początku na etapie zdjęć próbnych między nami zaiskrzyło. Złapaliśmy nić porozumienia. Bartek miał swoją wizję, ale pozwalał nam też na wymyślanie, kreowanie i lekkie zmienianie scenariusza. On wierzy, że do dobrej komedii trzeba się dobrze przygotować, bo w tej dziedzinie po prostu pójście na żywioł i improwizacja nie zawsze się sprawdzają. Komedia to tak naprawdę matematyka. Ja to najlepiej widzę w teatrze na przykładzie sceny, podczas której widownia zawsze wybucha salwami śmiechu. Czasem zdarza się, że jak zgubimy rytm, nagle zapada cisza. Dlatego mówię, że komedia, to ścisłe wyliczenia, tu wszystkie puzzle muszą do siebie pasować.

Bardzo przewrotnym pomysłem było wybranie Michała Żurawskiego na twojego partnera romantycznego. Michał zupełnie nie kojarzy się widzom z komediowym amantem.

– I właśnie to było wspaniale. Wybór Michała nie był oczywisty, ale dzięki temu nasza komedia jest zupełnie inna. Michał zagrał Brunona bezpretensjonalnie. Jestem przekonana, że jego dobro i ciepło sprawią, że niejedna kobieta zatęskni za fajną miłością.

Bardzo polubiłam też twoją bohaterkę, Malwinę. Masz krótko ostrzyżone włosy, nie nosisz romantycznych sukienek na ramiączkach i przede wszystkim jesteś kobietą niezależną, która nie szuka miłości.

Moja bohaterka jest skupiona na swojej pracy, karierze i marzeniach. Malwina jest grafikiem, projektantką przedmiotów użytkowych i dotychczas dostawała zlecenia, które nie były dla niej zbyt interesujące. Aż nagle otrzymała możliwość stworzenia karoserii samochodu, co zawsze było jej ogromnym marzeniem, bo od dziecka spędzała z tatą czas w warsztacie samochodowym. Ponieważ na tym etapie życia była absolutnie pochłonięta spełnianiem tego marzenia, to szukanie drugiej połówki nie było dla niej istotne.

Fot Jarosław Sosiński / ZYGFRYD STUDIO

Jest taka teoria, że miłość można znaleźć, dopiero kiedy przestaje się jej szukać. Wierzysz w to?

– Słyszałam o tym, ale tych teorii na temat znajdowania miłości jest tak wiele, w dodatku sprzecznych, że nie potrafię się pod żadną definitywnie podpisać. Mam taką jedna rzecz, w którą wierzę. Miłość bywa naszym lustrem, bo ta druga osoba zazwyczaj okazuje się naszym odbiciem. Jak to wytłumaczyć? Po prostu przyciągamy do siebie dokładnie to, co mamy w środku. Jeżeli nam wydaje się, że partner ma wątpliwości, to może okazać się, że wątpliwości tak naprawdę są, ale po naszej stronie.

Dlatego kobiety powinny zainwestować w siebie w taki sposób, żeby same ze sobą mogły czuć się dobrze. Wierzę, że jak jesteś spełniona, szczęśliwa i spokojna, to i czas na miłość kiedyś przyjdzie. Nie warto skupiać się na szukaniu. Może to dziwnie zabrzmi, ale lepiej… skupiać się na sobie, żeby być silną, mądrą, dobrą i uśmiechniętą kobietą.

A ty jak dziś inwestujesz w siebie?

– Medytuję, choć nie nazwałabym się żadną znawczynią tematu. Wyraźnie jednak czuję, że dzięki temu mam teraz więcej energii, spokoju i widzę wiele rzeczy z dystansem. Od momentu, kiedy zaczęłam tę swoją wewnętrzną podróż, wszystko wokół mnie zaczęło się powoli zmieniać. Ludzie, którzy od dawna byli w moim życiu, odeszli, a pojawili się zupełnie nowi. Nawet zawodowo dostaję teraz zupełnie inne propozycje ról do zagrania.

Medytacja nauczyła mnie też w dużej mierze panować nad swoimi emocjami. Jeśli w moim życiu wydarza się dziś coś smutnego, to nie idę na sam dół, tylko dzięki medytacji i „byciu tu i teraz” potrafię się do góry wyciągnąć.

A na poprawę humoru zawsze najlepsza jest fajna komedia!

– Żebyś wiedziała! Dlatego zapraszam do kin nie tylko singli i poszukiwaczy miłości. Od 2 września.


Związek

Sztuka cyrkowa w nowoczesnym wydaniu. Już we wrześniu druga edycja festiwalu OWACJE w Julinku

Redakcja
Redakcja
31 sierpnia 2022

Najlepsi polscy artyści sztuk cyrkowych, spektakle, pokazy tańca w powietrzu, warsztaty i animacje dla najmłodszych – już we wrześniu odbędzie się budzący emocje Festiwal Sztuki Cyrkowej na terenie Parku Julinek. To już druga edycja niesamowitego widowiska promującego ideę nowoczesnego cyrku, bez udziału zwierząt. 10 i 11 września teren dawnej bazy cyrkowej rozkwitnie kolorami, emocjami, artyzmem i pięknem tej dziedziny sztuki. Punktem kulminacyjnym Festiwalu będzie konkurs OWACJE skierowany do najlepszych artystów cyrkowych. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Co zaplanowali organizatorzy?

Akrobatyka, żonglerka, manipulacje, toczenie, balans, fire show, ekwilibrystyka, klaunada, taniec w powietrzu, akrobatyka w kole cyra oraz kole reńskim – te i wiele więcej różnorodnych sztuk cyrkowych zaprezentują doświadczeni i utalentowani artyści podczas zbliżającej się II edycji Festiwalu Sztuki Cyrkowej OWACJE w Julinku. Wydarzenie czerpie garściami z cyrkowych tradycji, jednocześnie poszukując, eksperymentując oraz odważnie patrząc w przyszłość, pozostawiając ograne schematy i tworząc zupełnie nową jakość.

– Poprzez Festiwal Sztuki Cyrkowej chcemy zaprosić gości do świata cyrku, ale nie tego owianego złą sławą. Chcemy pokazać odbiorcy jego odmienną, nowoczesną twarz, posiadającą dziedzictwo i historię. W ramach wydarzenia, już po raz drugi, zaplanowaliśmy mnóstwo atrakcji, zaprosiliśmy grono wspaniałych polskich artystów cyrkowych, którzy zaprezentują swoje umiejętności. Wszystko po to, by dać gościom możliwość poznania lub odkrycia na nowo piękna sztuki cyrkowej – mówi Janusz Sejbuk, ekwilibrysta, od najmłodszych lat związany z cyrkiem, obecnie kustosz Wystawy Sztuki Cyrkowej w Julinku.

Festiwal odbędzie się w Parku Julinek, który zlokalizowany jest na terenie dawnej bazy cyrkowej. Przez długie dziesięciolecia Julinek był ośrodkiem sztuki i rozrywki cyrkowej o znaczeniu globalnym. Na kilkudziesięciu hektarach rozmieszczone są różnorodne atrakcje, a także dwie zrewitalizowane areny cyrkowe, na których aktualnie regularnie pojawiają się artyści cyrkowi prezentujący swoje występy.

OWACJE, czyli jedyny taki konkurs w Polsce

Podobnie jak rok temu, najważniejszym punktem festiwalu będzie Konkurs OWACJE, czyli Ogólnopolskie Wyzwania Artystów Cyrkowych Jutra. Z ponad 50-ciu zgłoszeń, komisja wybrała 10-ciu artystów, którzy w trakcie finałowej potyczki zaprezentują swoje najlepsze numery przed jury oraz publicznością. Wśród finalistów znaleźli się: Grupa Akrobatyczna Ale Circus Dance Company, Filip Bogusławski, Duo Avatar, Duo Acro Art, Duo One, Garouaz, Agata Łysakowska, Marta Mądry, Anna Wróbel oraz Emilia Dawiec. Wszystkie osoby zakwalifikowane do finału wyróżniają się niesamowitym opanowaniem ciała, a ponadto posiadają wieloletnie doświadczenie cyrkowe.

Zwycięzców pierwszych trzech miejsc w konkursie wybierze jury w składzie: Grzegorz Kondrasiuk, Marta Kuczyńska, Lidia Król-Pinder, Piotr Tomczak, Izabela Kraj, Irma Tomaszewska, natomiast opiekunem merytorycznym festiwalu jest Janusz Sejbuk, ekwilibrysta oraz kustosz Wystawy Sztuki Cyrkowej w Julinku. Co ważne, swojego faworyta wybierze także publiczność oraz dziennikarze. Wręczenie nagród odbędzie się podczas uroczystej gali, w niedzielę 11 września 2022 r. o godz. 17:00, na Dużej Arenie w Julinek Parku.

Cyrkowe emocje na najwyższym poziomie

Podczas zbliżającego się festiwalu, każdy będzie miał możliwość poznać bliżej dziedzictwo sztuki cyrkowej, a nawet poczuć się jak prawdziwy artysta. To wszystko dzięki przygotowanym specjalnie na tę okazję warsztatom cyrkowym dla osób w każdym wieku oraz zajęciom z animatorami kultury. Możliwe będzie także zwiedzanie wozu cyrkowego z 1925 roku czy jedynej w Polsce Wystawy Sztuki Cyrkowej. Swoje mury dla odwiedzających otworzy także słynna Państwowa Szkoła Sztuki Cyrkowej w Julinku.

Nie zabraknie wyjątkowych występów odbywających się „pod chmurką”. Wśród nich m.in. klaunowska etiuda, pantomima, żonglerskie show i wiele więcej. Uwagę widzów z pewnością przykuje konkurs „Igrzyska ogniowe”, podczas którego artyści cyrkowi zaprezentują umiejętności żonglowania, manipulowania i zabawy ogniem. Zwycięzcę konkursu wyłoni publiczność, a laureat otrzyma nagrodę finansową.

Na potrzeby festiwalu wyreżyserowany i wystawiony zostanie specjalny, dedykowany spektakl – „Romantyczność”. Będzie to widowisko muzyczno-akrobatyczno-multimedialne inspirowane i oparte na tekście „Ballad i Romansów” Adama Mickiewicza, w wykonaniu polskich aktorów i artystów Nowego Cyrku. Spektakl bogaty będzie w elementy sztuki cyrkowej, jak żonglerka, akrobatyka wieloosobowa i powietrzna, chiński maszt, wieloosobowy german wheel, wizualizacje, efekty świetlne i laserowe, współczesna klaunada, teatr fizyczny oraz pantomima. Przedstawienie przyniesie nie tylko wiele emocji i wzruszeń, ale także skłoni do refleksji.

– Ubiegłoroczna, pierwsza edycja Festiwalu OWACJE, zakończyła się ogromnym sukcesem. Przyciągnął ponad 3500 osób – wspomina Karina Jarecka, kierownik działu marketingu Julinek Park. – Jesteśmy przekonani, że nadchodząca odsłona także przerośnie nasze oczekiwania. Najlepsi polscy artyści powracają do Julinka, kolebki polskiego cyrku, miejsca pełnego historii i wspomnień. Nie ma wątpliwości, że to najlepszy sposób na przybliżenie wszystkim idei cyrku nowoczesnego bez udziału zwierząt, gdzie ważna jest sztuka, teatr, piękno oraz iluzja – dodaje Karina Jarecka.

Wstęp na II edycję Festiwalu Sztuki Cyrkowej OWACJE w Julinku jest darmowy. Organizatorami festiwalu są Stowarzyszenie RKIK oraz Julinek Park. Partnerami: Samorząd Województwa Mazowieckiego, Fundacja PZU, Powiat Warszawski Zachodni, Gmina Leszno oraz Państwowa Szkoła Sztuki Cyrkowej w Julinku.

Więcej informacji o Festiwalu OWACJE znajdziesz TUTAJ!

Julinek Park to miejsce oferujące jakościową rozrywkę dla całej rodziny położone w Lesznie, ok. 30 km od Warszawy. Park zlokalizowany jest na terenie dawnej bazy cyrkowej na obszarze prawie 30 ha. Znajduje się tam szereg atrakcji dla gości w każdym wieku, m.in. największy w regionie park linowy, ścianka wspinaczkowa, kraina dmuchańców, pole do minigolfa czy ekologiczny plac zabaw. Do dyspozycji gości jest także wypożyczalnia rowerów i nowoczesnego sprzętu sportowego, strefa restauracji i punktów gastronomicznych oraz obiekt noclegowy B&B Julinek Park dysponujący 60-cioma komfortowymi pokojami oraz apartamentami rodzinnymi. W czerwcu 2022 roku oferta parku została rozszerzona o nowoczesny park wodny pod gołym niebem. Julinek Park to także miejsce występów cyrkowych i teatralnych znanych artystów z telewizyjnych talent-show, cyrkowców, akrobatów i aktorów. Więcej informacji:https://www.julinek.com.pl/


Zobacz także

silna kobieta

Denerwują się, szukają ucieczki. 9 powodów, dla których mężczyźni źle znoszą silne kobiety

„Chodź, zrobię ci dobrze”. O mężczyźnie, który sprawił, że nie muszę udawać orgazmu

Kiedy on nie chce odejść