Zdrowie

Naturalnie wyjść z choroby

Midoblog
Midoblog
6 listopada 2015
 

Za oknem piękna, słoneczna pogoda. Marzenie. A ja… przeziębiona. Niestety, moja praca niesie ze sobą to ryzyko. Zarazki w szkole rozprzestrzeniają się w sposób porównywalny do prędkości światła. Dosłownie – dzieci w szkole są zawsze wszędzie. Szczęście w nieszczęściu – ze mną zaprzyjaźnił się tylko katar. Chociaż, szczerze, strasznie z niego upierdliwy przyjaciel.

Walczę z nim sposobami typowo naturalnymi. Żadnych tabletek, jakiś „- exów”. Katarem się zaczęło i na nim się kończy, w nic  poważnego się nie przeobraził, jak to zazwyczaj bywa.

Dziś podam Wam kilka sprawdzonych, krążących w pokoju nauczycielskim, metod na szybkie wyzdrowienie.

  1. cytryna + miód + czosnek + jeszcze więcej czosnku  Jedni robią z tego konsystencję do picia i od okresu mniej więcej września przez całą zimę piją codziennie jedną łyżkę stołową. Inni – jak ja – stosują dawkę uderzeniową w postaci musu i zajadają (oczywiście wieczorem). Proporcje wedle uznania.
  2. kiszonki – ogórki, kapusta. Dzięki zawartości sporej witaminy C zwiększają odporność, a także odkwaszają organizm – co jest częstą przyczyną osłabienia, złego samopoczucia, ospałości. Oczyszczają nasz przewód pokarmowy z pasożytów oraz bakterii, które również zaburzają naszą naturalną odporność. Oczywiście nie wystarczy zjeść jednego ogórka, to dieta długotrwała.
  3. olejek eukaliptusowy ten olejek eteryczny niszczy wirusy, grzyby, bakterie i roztocza. Szczególnie polecany jest przy stanach zapalnych górnych dróg oddechowych. Ułatwia odkrztuszanie, a przede wszystkim działa udrażniająco na zatoki. Nota bene – leży u mnie w szafce nadal w opakowaniu, tak gdzieś od wiosny, nie używany. Kupiłam żeby zadbać o zatoki… Dopiero teraz nadszedł jego czas. Codziennie łykam łyżeczkę wody z kilkoma kroplami olejku. Oprócz tego smaruję też okolice zatok ocznych. O wiele lepiej mi się oddycha, ale zapewne na bardziej spektakularne efekty typu koniec problemów z zatokami przyjdzie mi jeszcze poczekać.
  4. chrzan! chrzan! chrzan! To co o nim wyczytałam, wyszperałam samą mnie zaskoczyło. Nasz polski NATURALNY ANTYBIOTYK jest doskonale znany na świecie. Co więcej, są kraje, w których jest na liście leków. Dobrze wiemy, że dziś na wszystko (nawet na katar) można dostać antybiotyk. Zażywamy ich coraz więcej i niestety, coraz więcej bakterii uodparnia się na antybiotyki. Kółeczko się zamyka. Może więc warto… Wystarczy kromka chleba ze świeżo startym chrzanem. Było ciężko ale udało mi się zdobyć świeży korzeń chrzanu! Za rok muszę wcześniej pomyśleć o zapasie.

Ale właściwie co takiego potrafi ten chrzan?

  • wzmacnia odporność
  • zwalcza katar (oj tak), oczyszcza zatoki
  • wspomaga leczenie zapalenia oskrzeli i płuc
  • wspomaga leczenie kaszlu, jako lek wykrztuśny
  • wspomaga leczenie anemii
  • obniża cholesterol
  • odkwasza organizm
  • pomaga również w trawieniu, leczeniu wątroby
  • jest moczopędny

Zawiera także olejek eteryczny, składniki mineralne (min. potas, wapń, fosfor, magnez, żelazo), błonnik oraz witaminy (min. A, B, B1, B2, C, E). To takie najważniejsze, a przynajmniej te właściwości, które dla mnie przemawiają całkowicie za włączeniem chrzanu do diety.

Na samym końcu, chociaż u mnie powinien być na samym początku jest olej kokosowy. Ostatnio, przyznam, zapomniałam o nim, mimo, że codziennie po niego sięgam – ale jako dodatek do kawy. A pamiętam jak dobrze się czułam, kiedy codziennie na czczo płukałam nim usta. Miałam wrażenie, że wręcz czuję oczyszczanie zatok. Więc teraz ze zdwojoną siłą biorę się za ich oczyszczenie – olej kokosowy + olej eukaliptusowy.

Codzienna herbatka z sokiem z aronii czy też malin (oczywiście myślę tu o prawdziwych sokach a nie syropach z cukrem w tle)  jest idealna na zimne już, jakby nie było, wieczory.

IMG_0701

Powyższe metody to tylko część. Internet to skarbnica przepisów i naturalnych sposobów leczenia, więc najdziecie tam o wiele więcej. Ja o tych słyszałam,  te mam sprawdzone i szczerze je polecam. Może i Wy macie swoje pewne sposoby?


Zdrowie

To nieprawda, ze zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest

Midoblog
Midoblog
10 listopada 2015
 

Profil – matka, żona, kobieta po 30, a nawet 35…

Cechy charakterystyczne – otwarta, miła, sympatyczna, pozytywnie nastawiona do życia…

Mimo tego, że życie nie raz już dotkliwie ją zaskoczyło. Swoje przeżyła. I kiedy już myślała, że będzie dobrze, że teraz już „z górki”, bo sobie wszystko poukładała… „BUM” nie dała rady, nie udźwignęła – odeszła z pracy. Bo, co? Bo jest za słaba? Oj nie, co to, to na pewno nie! Wszystko tylko nie to. Jak dla mnie to był szczyt odwagi. Przecież najbardziej w życiu, mimo wszystko – mimo naszej otwartości na świat, bycia ciągle w biegu i nieustannej zachłanności na to, żeby się coś działo, boimy się właśnie zmian. Niby ich chcemy, ale jak przychodzi podjąć ryzykowne decyzje, to mało kto ostatecznie i bez wątpliwości je podejmuje. Lubimy mocno stąpać po ziemi, na dodatek po tej, którą doskonale znamy.

Wykazała się odwagą i dojrzałością. Podjęła decyzję o zmianie sytuacji, w której tkwiła, a która powodowała, że zaczynała źle się czuć sama ze sobą. Odnosiła wrażenie, że zatraca szacunek do samej siebie. Nie chciała już więcej się na to godzić. Nie chciała tkwić w strachu. Codzienność stawała się jedynie znoszeniem własnego losu. Na szczęście miała oczy szeroko otwarte. Nie udawała przed nikim, a przede wszystkim przed sobą, że jest jej dobrze tak, jak jest. To był pierwszy jej krok. Krok do zmiany. Zmiany, którą zamieniła w szansę. Dała sobie chwilę na złapanie oddechu, spojrzenie na siebie z boku. Teraz po prostu działa.

Dawno temu przyjaciółka poleciła mi książkę Spencera Johnsona „Kto zabrał mój ser?” . W tej prostej, alegorycznej przypowieści okrywa najgłębsze prawdy o zmianach dokonujących się w naszym życiu. W przedstawionym labiryncie żyją cztery postaci: dwie myszy – Nos i Pędziwiatr, ludzie – Bojek i Zastałek. Ich poczuciem bezpieczeństwa jest … ser. Pewnego dnia Bojek zaczyna zauważać, że coś niedobrego dzieje się z Serem – zaczyna znikać.Co więcej, dostrzega, że od dłuższego czasu na swojej drodze nie spotkał ani Nosa, ani Pędziwiatra. Zaczyna rozumieć sytuację bardzo powoli. Zastałek niestety nie ułatwia mu tego. Wręcz przeciwnie – nie wierzy Bojkowi, dla niego „ser im się po prostu należy” i zawsze będzie. Nadchodzi czas dezorientacji. Jednak Bojek przezwycięża strach i wyrusza wgłąb labiryntu w poszukiwaniu nowego sera lub czegoś, co go zastąpi. Z czasem przekonuje się, że samo poszukiwanie, odkrywanie nowego staje się dla niego wartością samą w sobie.

To właśnie Bojek i Zastałek reprezentują postawy najczęściej spotykane wśród nas. Świat jednak nieustannie się zmienia. Najważniejsze to umiejętność dostosowania się do tych zmian. To od naszego nastawienia zależy, jaką rolę w naszym życiu odegra zmiana – czy będzie traktowana, jak porażka, czy, jak szansą na nowe możliwości.

Opowiadałam tę historię już kilku kobietom. Słyszałam różne opinie. Większość mówiła, że „podziwia”. A ja po prostu trzymam za nią kciuki i wierzę, że jej się uda.
„To nieprawda, ze zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest. Otwórz się na zmiany, nie walcz z nimi.”.


Zdrowie

Kolorowanki – idealne na długie wieczory i nie tylko

Midoblog
Midoblog
3 listopada 2015

Koleżanka z pracy jakiś czas temu przyniosła do pracy kolorowanki. Co więcej, dla dorosłych. Od tamtego czasu robią one u nas w szkole furorę wśród uczniów…. gimnazjum. Dokładnie tak. Dziś sama skserowałam sobie obrazki do domu i oto mam –  wieczór, który już się kończy, a ja nic pożytecznego nie zrobiłam. No może poza jednym – czuję się odprężona i zrelaksowana.  Jak się okazuje, te kolorowanki dobre są również na jesienna chandrę.

FullSizeRender(6)

Jaki jest początek tych kolorowanek? Jak zwykle, to moda, która przyszła do nas z zachodu. Na Wyspach Brytyjskich po raz pierwszy w 2011 roku wydano „Tajemny ogród” (podobne kolorowanki powstawały już od kilku lat ale nie zawojowały światem).  Niepozorna książeczka z czarnymi konturami rysunków stała się hitem. Historia jest o tyle zaskakująca, że jej autorka Johanna Basford wydała książkę w powodu kryzysu finansowego. Jej studio, które miało projektować tapety ścienne, straciło racje bytu ze względu na krach finansowy. „Tajemniczy ogród” był próba wydania czegoś nowego, czegoś w co sama nie wierzyła. Cały nakład rozszedł się, jak świeże bułeczki.

Idea kolorowanek brzmi „uwolnij wewnętrznego artystę i odstresuj się, kolorując i personalizującej te piękne, egzotyczne wzory”.

Można by wymieniać przypadłości, które „leczą” te kreatywne książeczki, ich lista jest dość długa:

  • na uspokojenie
  • na odprężenie
  • na pobudzenie pasji
  • na dobry sen
  • na wyciszenie myśli
  • na ćwiczenia uważności i dokładności

Psychologowie zgodnie podkreślają, że kolorowanie ma bardzo dobry wpływ na psychikę, jak i nastrój człowieka. Sama dziś miałam okazję się przekonać, jak bardzo szczegółowe i precyzyjne są te obrazki. Ich pokolorowanie wymaga nie lada cierpliwości i skupienia. Niektórzy porównują to do granicy transu. Kolorowanie pobudza w mózgu fale alfa, które ułatwiają odprężenie. Poza tym, porządkuje myśli i pomaga pozbyć się ich natłoku. Dla mnie bomba. I myślę, że dla tych, którzy pracują umysłowo, tym bardziej się sprawdzi. Okazuje się, ze również osoby, które lubią mieć zajęte ręce w trakcie zebrań, wykładów, wykazują większą koncentrację w trakcie kolorowania.

Książek w chwili obecnej jest do wyboru, do koloru. Począwszy od małych obrazków – dla początkujących, skończywszy na dużych „dziełach”. Najczęściej są to motywy kwiatowe, mandale (okrągłe wypełnione geometrycznymi wzorami), szlaczki, zwierzęta, ornamenty. W odniesieniu do nowej formy obrazków powstały nowe terminy. Możemy znaleźć tu takie określenia, jak:

„zentangle” (znane też jako „zendoodle”) – czyli znane obiekty, przykładowo zwierzęta, które są wypełnione geometrycznymi wzoramiwp_20140219_004

„zendala” często wygląda jak okrągłe witraże, w których znajdują się jakieś obiekty – mogą to być rośliny

thz-4-Zendala-4-mandala-ink-watercolor-chriscarterartist-color-schemes-042414-600webt4

W poszukiwaniu różnych form i ciekawych wzorów do kolorowania, natrafiłam na pozycję „Kreatywność i mindfulness”. Jak widać, dzięki kolorowaniu można zyskać MINDFULNESS, czyli uważną obecność tu i teraz. Mogłoby się zatem wydawać, że to zwykłe, dziecinne kolorowanie… a okazuje się, że może mieć na nas zbawienny wpływ. Nie pozostaje mi nic innego, jak zainwestować w porządne kredki. Może też spróbujesz?

P.S. Dla wtajemniczonych wśród tytułów można znaleźć także „Fraktalną geometrię piękna”. Dla matematyków coś wspaniałego.