Zdrowie

Froteryzm – uważaj kto się o ciebie ociera! To zaburzenie seksualne

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
8 września 2022
fot. Pyrosky/iStock
 

Froteryzm to rodzaj dewiacji seksualnej, która polega na ocieraniu się o obce osoby w zatłoczonych miejscach publicznych, w celu osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Kogo najczęściej dotyczy froteryzm i jak wygląda leczenie?

Czym jest froteryzm?

Termin froteryzm pochodzi z języka francuskiego frottage i oznacza pocieranie. Należy do zaburzeń preferencji seksualnych. W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 został zakwalifikowany jako parafilia, która objawia się tym, że jedynym lub najbardziej pożądanym sposobem na osiągnięcie satysfakcji seksualnej jest ocieranie się o obcą osobę. Osoba zmagająca się z froteryzmem najchętniej ociera się o piersi, brzuch, uda, pośladki lub biodra drugiego człowieka, który niedobrowolnie w tym uczestniczy. O froteryzmie mówimy wówczas, gdy ocieranie się o niechętną lub do końca nieświadomą tego osobę trwa minimum pół roku.

Froteryzm – czym się wyróżnia?

Froterysta, bo tak nazywa się osoba zmagająca się z froteryzmem, poszukuje tłumu, gdzie bez problemu znajdzie „ofiarę”, o którą będzie mogła się otrzeć. W tłumie np. autobusie, tramwaju, trudniej być przyłapanym, przecież wszyscy się pchają i ocierają o siebie. Froteryzm powoduje dyskomfort i sprzeciw. Narusza przestrzeń osobistą, prywatność i nietykalność cielesną. Ocieranie nie zawsze jest zauważane przez „ofiarę”, często wydaje się, że ma charakter naprawę przypadkowy.

Zobacz również: Petting – kiedy pieszczoty sprawiają ogromną przyjemność

Froteryzm w Polsce

Wspomniane zboczenie seksualne omawiane było już w przedwojennej Polsce – zyskało wówczas miano kategorii fetyszyzmu. Albert Dryjski, warszawski psychiatra, nadał mu wywodzącą się z języka francuskiego nazwę – froteryzm. Specjaliści od dziesiątek lat wnikliwie zajmują się ocieractwem, jednak geneza tego rodzaju zaburzeń preferencji seksualnych nie została jeszcze poznana. Zdaniem niektórych froteryzm jest skutkiem zaburzeń rozwoju seksualnego. Inni  twierdzą, że to ucieczka przed nawiązaniem prawdziwej, bliskiej relacji. Froteryzm powiązany jest z niedojrzałością emocjonalną i psychoseksualną, zaburzeniem osobowości, lękiem przed kobietami czy nerwicą lękową. Do potencjalnych czynników mających wpływ na pojawienie się tej parafilii zaliczamy również zaburzenia pedofilne, choroby psychiczne, hiperseksualność, czy regresję do form seksualności z dzieciństwa.

Kogo dotyczy?

Froteryzm to wciąż nieczęste zjawisko. Najczęściej dotyczy mężczyzn między 15. a 25. rokiem życia. Sporadycznie zmagają się z nim kobiety. Obserwowany jest szczególnie w dużych miastach, gdzie łatwo być anonimowym, a transport publiczny ułatwia ocieranie się o drugiego w tłumie. W kontekście froteryzmu wyróżnia się szczególnie Japonia, która należy do jednego z gęściej zaludnionych krajów na świecie. Zaburzenie tam jest na tyle powszechne, że powstały dwa różne pojęcia – chijo (kobieta foroterystka), chikan (mężczyzna fortersyta). Z racji tego, że ofiarami są głównie kobiety, to w japońskim metrze znajdują się wagony przeznaczone tylko dla pań.

Jak wygląda leczenie?

Froteryzm to zaburzenie preferencji seksualnych, którego leczenie uzależnione jest od przyczyn problemu. Często osoby zmagające się z ocieractwem nie odczuwają potrzeby zmiany, nie uważają swojego zachowania za patologiczne. Do seksuologa, psychoterapeuty czy psychiatry zgłaszają się dopiero wówczas, gdy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli np. dochodzi do konfliktu z prawem.

Zobacz również: Anorgazmia – kiedy nie możesz osiągnąć orgazmu. Przyczyny, leczenie

Froteryzm a prawo

Choć ocieranie o drugą osobę nie wydaje się przestępstwem to można zaklasyfikować je jako pewien rodzaj molestowania seksualnego, które wykracza poza prawo. Froteryzm to naruszenie strefy prywatnej i przekroczanie pewnej granicy. Zgodnie z prawem, sąd za przestępstwo związane z zaburzeniem preferencji seksualnych, może skierować na pobyt w zakładzie psychiatrycznym.


Zdrowie

Kochane kobiety, dlaczego tak rzadko chwalimy swoich mężczyzn? Uderzmy się w piersi!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 września 2022
nie chwalimy mężczyzn
Fot. iStock / lisegagne
 

Niektóre z nas naprawdę potrafią czule i szczerze komplementować swoich partnerów, ale jest też całkiem spora grupa pań, które chwaląc, świadomie manipulują. Najwięcej z nas prędzej pochwali swoje dziecko niż męża. Raczej skomplementuje przyjaciółkę niż partnera. Z dużym prawdopodobieństwem doceni teścia, czy szefa, niż swojego faceta. Dlaczego tak trudno nam to przychodzi?

Niedawno rozmawiałam z koleżanką, która opowiedziała mi taką historię… Była na wyjeździe z grupą przyjaciół. W pewnym momencie kobiety postanowiły bez partnerów pojechać do Sopotu, by pospacerować po molo. Kłopot w tym, że odjechały zaledwie kilometr i złapały gumę. Trzeba było zmienić koło. Singielki natychmiast zakasały rękawy, a te dziewczyny, które były w związkach, powiedziały: „Dajcie spokój, trzeba zadzwonić do facetów”. Na co singielki oburzyły się: „A co, my jakimiś łamagami jesteśmy?”.

Więc trzy mężatki najpierw uległy, ale ponieważ dwóm singielkom koła zmienić się nie udało, partnerzy i mężowie jednak przyjechali i prężąc muskuły zrobili to szybciutko. Jedna z żon zaczęła więc piać z zachwytu, mówiąc do męża, że jest wspaniały. Druga zaś powiedziała jej, by się uspokoiła, bo to jakaś manipulacja i traktowanie dorosłego faceta jak naiwnego dziecka. Na co ta pierwsza żona, obruszona zakomunikowała: „Przecież to żadna ujma na honorze prosić w takich sytuacjach o pomoc. Oni naprawdę lubią być przydatni. Kochają walczyć, pomagać i dbać o swoje kobiety. Tylko trzeba im na to pozwolić i chwalić, chwalić”. Jedna z singielek miała całkiem inną  perspektywę: „Nie lubię tego udawania, że faceci są do życia niezbędni. Tego robienia przed nimi wielkich naiwnych oczu, że niby jestem taka nieogarnięta i potrzebuję samca, bo życie mnie przerasta”. I które z pań miały rację?

Pewnie po trochu wszystkie.

1. Bo bierzmy za pewnik

Czasem zachowujemy się tak jakbyśmy kompletnie nie dostrzegały, ile czasu i wysiłku zajmuje ich facetom np. jeżdżenie z samochodem do warsztatu, szukanie tańszych części zamiennych, płacenie rachunków, wożenie dzieci na zajęcia pozalekcyjne. Po prostu traktujemy męskie obowiązki jak oczywistość. Jedna z moich przyjaciółek, Natasza, po rozwodzie była po prostu zdruzgotana, kiedy dowiedziała się, ile wynosił ich czynsz za mieszanie. Miała też okrągłe ze zdziwienia oczy, gdy obliczyła, o ile droższe są zakupy, które musi sama zamawiać teraz przez Internet. Wcześniej nie zwracała uwagi, że jej Marek jeździł do supermarketu co tydzień i wnosił gabarytowe produkty na trzecie piętro (mieszkanie bez windy) i jeszcze wszystko układał w szafkach. Dopiero po rozwodzie zauważyła, że nigdy nie doceniała swojego męża za te działania. „Traktowałam go jak swoją własność. Wydawało mi się, że pracowanie na rzecz rodziny to oczywistość, która nie wymaga mojej wdzięczności. Po prostu myślałam, że to mi się należy”, mówi dziś gorzko.

2. Bo on też tego nie robi

Tyle że Marek też raczej był powściągliwy. Nigdy nie chwalił Nataszy, choć moim zdaniem miał za co. Mógł choćby powiedzieć: „A moja żona to tak pięknie nakrywa do stołu, jak goście przychodzą”. W ogóle pokolenie ludzi urodzonych w latach 70 i 80- tych kompletnie nie potrafi komplementować swoich partnerów. Tak zostaliśmy wychowani przez rodziców, którzy nie okazywali sobie zbyt wiele czułości. Byli chłodni wobec siebie. Nie znali tej zasady, że jak ty zaczniesz mówić partnerowi miłe rzeczy, jest spora szansa, że on się tego nauczy. Procedura jest prosta: gdy kogoś chwalisz, jemu jest przyjemnie, więc najprawdopodobniej będzie chciał się odwdzięczyć.

3. Bo boimy się, że nam się zepsuje

Natasza twierdzi, że dziś żałuje, że nie komplementowała męża. Po zastanowieniu twierdzi, że być może dlatego, że Marek jest bardzo przystojny. „To głupie, ale wydawało mi się, że jak będę mu mówić, jaki jest piękny, szybko odbije mu palma i pójdzie na podryw. Dlatego chyba przez lata milczałam. Wolałam cichą aprobatę, niż przyznać, że fajnie się ubiera i zawsze ma genialną fryzurę. A potem mi to jakoś automatycznie przeniosło się na inne dziedziny naszego życia. Nie chwaliłam Marka za wiele rzeczy, które robił dla domu. Nawet nie mówiłam mu, że mieliśmy fajny seks. Jakbym podświadomie bała się, że dobre słowo wszystko zepsuje”, opowiada.

4. Bo walczymy jak na froncie

Po kilku latach między Markiem i Nataszą naprawdę się popsuło. Oczywiście z różnych przyczyn. Kiedy zaczęli walczyć, już nie było najmniejszej szansy, by w oczach partnera widzieć podziw lub wdzięczność za cokolwiek. A aprobata przecież działa jak „dobry nawóz dla miłości”. „Pamiętam, jak kiedyś chciało mi się zakładać tylko dla niego tę piękną czerwoną sukienkę, bo wiedziałam, że się mu w niej podobam. Wtedy nawet nie wstydziłam się, że robię to dla niego. Ale kiedy w naszym związku doszło do zdrady, to miesiącami, a potem latami czułam w sobie taki zapieczony ból, że byłam w stanie tylko mu dokuczać. Bombardowałam w niego oskarżeniami: że jak zawsze przychodzi spóźniony, że zapomniał z supermarketu przynieść tych jogurtów, które uwielbia córka, że chrapie, że nie myje się wieczorem, tylko rano”, opowiada Natasza. Pretensje, pretensje, pretensje. Te dla odmiany są jak stonka dla ziemniaków.

5. Bo nie chcemy ich traktować jak dzieci

Kiedy sobie tak rozmawiałyśmy o tym wszystkim z Nataszą, ona nagle wyparowała: „Wkurza mnie, że w tych wszystkich kobiecych poradnikach radzi się kobietom, by chwaliły chłopów. Jakby to był jakiś tajny patent, który pomaga nam manipulować męskim rodem. Pochwal go, a dostaniesz kasę na szminkę. Wmawiaj mu, że jest taki męski, a jutro zrobi zakupy. Nie uważasz, że to jest chore?”. Chwilę obie zawiesiłyśmy się nad tematem. A potem doszłyśmy do wniosku, że manipulowanie, żerujące na niskim poczuciu wartości faceta oraz na jego naiwności, niewątpliwie jest nadużyciem w związku. Z drugiej strony potrzeba bycia docenionym, podziwianym, szanowanym wydaje się taka naturalna i organiczna dla każdego człowieka. Wtedy rośniemy w siłę, wtedy nam się bardziej chce, wtedy mnoży się dobro.

Warto! Chociażby dlatego, że chwalenie wraca. A mężczyźni bardzo tego potrzebują, może nawet bardziej niż kobiety. Wtedy dostają wiatru w żagle, by dbać o swoją kobietę. Spróbujcie. Najwyżej, jak to się wam nie sprawdzi, wrócicie do starej flauty i chłodu w temacie.


Zdrowie

Królowa Elżbieta II nie żyje. Była silna i niezłomna

Redakcja
Redakcja
8 września 2022

Królowa Elżbieta II była filarem monarchii brytyjskiej. Ta niezwykła i silna kobieta jest jedną z najbardziej znanych osób na świecie. Uwielbiana przez poddanych, nieustannie przyciągała tłumy turystów, będąc symbolem Wielkiej Brytanii.

Karol przejmuje tron Zjednoczonego Królestwa

W oświadczeniu nowego władcy czytamy: „Głęboko opłakujemy odejście umiłowanego Władcy i kochanej Matki. Wiem, że ta strata będzie głęboko odczuwana w całym kraju, Królestwach i Wspólnocie Narodów, a także przez niezliczoną liczbę ludzi na całym świecie”

„Clarence House potwierdził w czwartek, że nowy monarcha Wielkiej Brytanii będzie znany jako król Karol III” — podaje Agencja Reutera. Karol potwierdził wybór swojego oficjalnego imienia.

Elżbieta II – dzieciństwo i młodość

Elżbieta II, a właściwie Elżbieta Aleksandra Maria Windsor urodziła się 21 kwietnia 1926. Przyszła królowa pierwsze imię dostała w spadku po matce, drugie po prababce, trzecie po babce. Co ciekawe, już mała Elżbieta odznaczała się twardym charakterem. Była znana z dokładności wykonywanych zadań oraz dbałości o swoją pozycję i rangę od maleńkości. Była zorganizowana, poważna, wręcz pedantyczna. Przyszła królowa odebrała odpowiednie wykształcenie, ze szczególnym naciskiem na historię i geografię. Jednak nie była od początku wychowywana na przyszłą władczynię Wielkiej Brytanii. Elżbieta II w chwili urodzenia była dopiero trzecia w kolejce do brytyjskiego tronu. Gdy miała 10 lat, umarł jej dziadek, Jerzy V, więc ruszyła do przodu kolejka do korony. Na tron wstąpił Edward VII, jej stryj, który abdykował niespełna rok później. W związku z tym królem został jej ojciec, Jerzy VI, przez co księżniczka Elżbieta została bezpośrednią następczynią tronu, co ponoć ją bardzo zachwyciło.

królowa Elżbieta II życiorys

Fot. iStock/królowa Elżbieta II

Po wybuchu II wojny światowej Elżbieta wstąpiła do kobiecej służby wojskowej, w której odebrała przeszkolenie jako kierowca i mechanik, otrzymując stopień kapitana. Podczas trwania wojny poddani mogli ją podziwiać w wojskowym uniformie. Przyszła królowa była naprawdę gotowa do wszelkich poświęceń dla walczącego kraju.

Elżbieta II – małżeństwo

Elżbieta II ponad 70 lat spędziła w małżeństwie u boku księcia Filipa. Ich związek nie ucieszył rodziców młodej Elżbiety. Oboje byli przeciwni kwitnącej relacji z księciem Filipem, którego rodzina była blisko związana z nazistami. Książę Filip nie był najlepszą partią także z innego powodu. Jego majątek był roztrwoniony, a prezencja i momentami zachowanie również odbiegało od idealnego. Mimo wyraźnej niechęci rodziców, Elżbieta i Filip zaręczyli się. Niedługo po tym ojciec Elżbiety wysłał ją w daleką podróż do Afryki licząc na to, że córka zmieni zdanie i zrezygnuje z tego małżeństwa. Tak się jednak nie stało. Ślub pary książęcej odbył się 20 listopada 1947 roku i rozpoczął trwające dotychczas siedem dekad małżeństwo, które jednak trudno określić mianem idealnego.

Książę Filip miał nie zawsze zachowywał się tak, jak należy, a mimo wszystko królowa Elżbieta wybaczała. Sam książę, miał o niej po latach wspólnego życia powiedzieć:

Po pięćdziesięciu latach mam ogromną pokusę, by udzielać rad, najważniejszą lekcją jaką odebraliśmy od życia jest wiedza, że tolerancja stanowi podstawę szczęśliwego małżeństwa. Wierzcie mi, Królowa jest niezwykle wyrozumiała”.

królowa Elżbieta II życiorys

Fot. iStock/królowa Elżbieta II i książę Filip

Życie rodzinne królowej Elżbiety II

W trakcie małżeństwa Elżbiety i Filipa na świat przyszła czwórka ich dzieci – książę Karol, księżniczka Anna, książę Andrzej oraz książę Edward. Obecnie są kojarzeni nie tylko z monarchią, ale także ze swoim burzliwym życiem uczuciowym i licznymi skandalami. Książę Walii Karol, urodzony 14 listopada 1948 roku, jest obecnie następną tronu, który najpewniej przejmie po swojej matce. Wiadomo, że królowa nie była specjalnie wylewną i bardzo czułą matką, jednak nigdy nie była głucha na potrzeby swoich dzieci.

Elżbieta II szczególnie ukochała sobie wnuki – najmocniej związana była z najstarszym synem księcia Karola i zmarłej księżnej Diany, księciem Wiliamem oraz jego młodszym bratem, Harrym. To właśnie w Wiliamie upatruje się nadziei na wzmocnienie pozycji monarchii, gdy w swoim czasie obejmie panowanie.

Na marginesie warto wspomnieć, że królowa Elżbieta II od zawsze ciepłymi uczuciami darzyła zwierzęta. Szczególnie bliskie są jej konie, na których jeździ po dziś dzień, oraz psy rasy corgi, którymi chętnie się otaczała.

Elżbieta II – koronacja i panowanie

Elżbieta II na czele Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej stała 70 lat. Władzę objęła 6 lutego 1952 roku, po śmierci ojca, natomiast do uroczystej koronacji doszło  2 czerwca 1953 roku. 21 grudnia 2007 królowa została ogłoszona najstarszym brytyjskim monarchą. Jako królowa Zjednoczonego Królestwa była najwyższym zwierzchnikiem Kościoła Anglii i protektorem Szkockiego Kościoła Prezbiteriańskiego, a sama wiara była  dla niej niezwykle ważna.

Fot. CC Search / oneredsf1 / CC BY

Dla królowej Elżbiety monarchia była misją i sensem życia – w tej materii żadnej wątpliwości nie mają biografowie królowej. Co prawda królowa nie rządziła krajem, bo od tego jest rząd, lecz niezaprzeczalnie stanowiła filar państwa, jego ważny symbol. Wielu Brytyjczyków uważało królową za instytucję samą w sobie. Mimo licznych skandali pojawiających się w rodzinie królewskiej, przez lata potrafiła utrzymać powagę urzędu oraz utrzymać więzy z ludem. Elżbieta II do końca cieszyła się wysoką pozycją i ogromnym szacunkiem wśród poddanych, choć nie brakuje również głosów krytyki. Często gani się monarchię za przestarzałość oraz generowanie ogromnych kosztów na utrzymanie dworu i rodziny królewskiej. Nie da się jednak ukryć, że generują oni także niemałe zyski płynące z turystyki.

królowa Elżbieta II życiorys

Fot. iStock

królowa Elżbieta II życiorys

Fot. iStock

Sama królowa uwielbiała podróże i będąc w sile wieku zwiedziła wiele państw na całym świecie. Co więcej, już po ślubie wyruszyła z mężem w 6-miesięczną podróż dookoła świata, jako pierwszy monarcha w historii.

„Królowa Elżbieta II zmarła spokojnie tego popołudnia w Balmoral”.

 


źródło: zyciorysy.info , www.polskieradio.pl , pl.wikipedia.org 

Zobacz także

7 „superfood” poprawiających koncentrację i pamięć

Skąd mieć pewność, że pijemy zdrową wodę? Odpowiada dietetyk

Przedszkola i żłobki tylko dla dzieci z obowiązkowymi szczepieniami