Zdrowie

Czas przestać leczyć objawy choroby, tylko szukać przyczyn naszego słabszego samopoczucia. Na czym polega holistyczne podejście do zdrowia?

Wyższy Poziom Zdrowia
Wyższy Poziom Zdrowia
10 stycznia 2020
Fot. iStock

Boli cię głowa, bierzesz pigułkę. Masz kaszel – przyjmujesz receptę od lekarza. To takie normalne. Pojawia się problem i należy znaleźć szybko rozwiązanie, nawet jeśli chodzi o nasze zdrowie. Nie zastanawiamy się nad przyczyną objawów, skupiamy się na tym co tu i teraz, by pozbyć się jak najszybciej dolegliwości. Czy to działa? Czy sprawia, że ból głowy, pleców, brzucha znika bezpowrotnie? Czy czujemy się zdrowi mając pewność, że nasze ciało dobrze nam służy, a my dbamy o nie właściwie?

We współczesnym świecie nieustannie gdzieś się spieszymy. Chcemy być bardziej wydajni, by móc sprawdzić się w pracy, w życiu rodzinnym. Dajemy z siebie sto procent nie licząc się zupełnie z konsekwencjami naszego stylu życia. Aż przychodzi załamanie. Opadamy z siły, nie chce się nam wstać z łóżka. Albo zaczynamy chorować, odwiedzać lekarzy, którzy nie wiedzą, co nam dolega.

Tymczasem już tysiąc lat temu mówiono, że na człowieka trzeba patrzeć jak na całość. Holistyczne podejście do zdrowia, bo o nim mowa, nakazuje, by zamiast skupiać się na chorobie lub określonych częściach ciała, wziąć pod uwagę całą osobę i jej interakcję z otoczeniem.

Czym jest medycyna holistyczna?

Medycyna holistyczna to system opieki zdrowotnej, której początki sięgają  tysięcy lat wstecz. Składają się na nią trzy podstawowe elementy filozofii.

  1. Postrzega człowieka jako całość

Medycyna zachodnia często koncentruje się na leczeniu objawów, a nie zawsze stara się ustalić przyczyny choroby, na których skupia się medycyna holistyczna. Holistyczne podejście do zdrowia zakłada, że umysł, ciało i wewnętrzne emocje są ze sobą powiązane i w całości składają się na zdrowie człowieka.

  1. Koncentruje się na naturalnym leczeniu 

Holistyczne podejście do zdrowia nie wyklucza korzystania z podstawowej opieki zdrowotnej, leków, ingerencji chirurga. Zwraca jednak uwagę, że na kondycję naszego organizmy wpływa: odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, dbałość o sferę psychiczną (relaks, czas na przyjemności). Z definicji medycyna holistyczna dotyczy zmian stylu życia, nieinwazyjnych środków zaradczych i poprawy przepływu energii życiowej człowieka, a także poprawy zdolności organizmu do samoleczenia.

  1. Umacnia pacjenta w zdrowiu

Holistyczne podejście do zdrowia to przede wszystkim styl życia. Nie zaczyna się, gdy wchodzisz do gabinetu lekarza i nie kończy, gdy z niego wychodzisz. Tu chodzi o to, by każdego dnia dbać o swój umysł, ciało i ducha i zrozumieć, że jest to niezwykle ważne, by móc cieszyć się zdrowiem.

Jak rozwinęło się holistyczne podejście do zdrowia

Starożytne tradycje lecznicze sprzed 5000 lat w Indiach i Chinach podkreślały, że najważniejszy jest zdrowy tryb życia w zgodzie z naturą. Już w IV wieku p.n.e.Sokrates ostrzegał przed leczeniem tylko jednej bolącej części ciała.

Dlaczego dziś odeszliśmy od starej sprawdzonej nauki? Otóż okazuje się, że postępy naukowe w dziedzinie medycyny spowodowały radykalną zmianę koncepcji zdrowia. Uznano, że zarazki są zewnętrznym źródłem wywołującym choroby. Odzyskiwanie zdrowia stało się zatem procesem zabijania mikroskopijnych najeźdźców za pomocą zsyntetyzowanych leków. Ludzie wierzyli, że mogą porzucić zdrowy styl życia, bo współczesna medycyna „naprawi” wszystkie konsekwencje takiej decyzji.

Małgorzata Drabek, lekarz medycyny, pediatra uważa, że współczesna medycyna weszła w ścieżkę mechanicznego postrzegania człowieka. Pediatra porównuje lekarzy trochę do mechaników samochodowych, którzy zajmują się poszczególnymi częściami auta. – Rozdrobnienie specjalizacyjne jest tak ogromne, że pacjent z chorobą chodzi od jednego specjalisty do drugiego i każdy z nich patrzy tylko na odcinek swojej specjalizacji – mówi  dr Drabek podkreślając, że niewątpliwie medycyna ma swoje osiągnięcia, postęp jest ogromny, ale głównie w sferach technologicznych. – Mamy fantastyczną diagnostykę, umiemy znajdować, badać, drążyć. Jednak to nie wszystko, bo należy zwrócić uwagę na odhumanizowanie medycyny, czyli niepatrzenie na człowieka jak na całość ciała, umysłu, ducha, emocji. A przecież tylko w takim ujęciu człowiek może pozostawać w zdrowiu, czyli w równowadze. Już WHO od lat definiuje zdrowie nie brakiem choroby, ale ogólnym dobrostanem fizycznym, psychicznym i społecznym człowieka – tłumaczy lekarka zwracając jednocześnie uwagę, że obecny w naszym życiu paradygmat kartezjański „zapomina” o wzajemnych zależnościach zjawisk biologicznych, psychologicznych i społecznych.

W praktyce lekarskiej Małgorzata Drabek zwraca uwagę na choroby psychosomatyczne, o których mówi się coraz głośniej, a które pokazują, że na nasze zdrowie mają wpływ emocje, doświadczenia, traumy. – Jestem pediatrą, ale też zajmuję się dorosłymi, jeśli chodzi o homeopatię. To właśnie homeopatia jest dla mnie drogą, która daje mi możliwość popatrzeć na pacjenta inaczej, nie tylko w ujęciu biologicznym, ale też wysłuchać, co czuje i jak przeżywa swoją chorobę. Pacjenci opowiadają, że ich stan zdrowia pogorszył się odkąd  np. zmarł ich ojciec, stracili pracę. W homeopatii dążymy do znalezienia źródła, czynnika spustowego zwłaszcza gdy chodzi o chorobę przewlekłą.

Małgorzata Drabek podkreśla także, że w przypadku holistycznego podejścia do zdrowia i homeopatii niezwykle istotne jest indywidualne podejście do pacjenta. – Mówiąc: “zawsze choruję w klimatyzowanym pomieszczeniu”, albo: “mój syn nie chodzi na basen, bo potem zawsze choruje”, pokazujemy, jakie mamy skłonności. Jako lekarz z holistycznym podejściem, który swoją praktykę wspiera homeopatią, dążę do poznania sytuacji, które wyzwalają proces chorobowy oraz odczuć pacjenta związanych z dolegliwościami. Homeopatia służy do wzmacniania własnych sił obronnych organizmu w dążeniu do przywrócenia równowagi. To jest wielka zaleta tego sposobu leczenia, tu nie ma ingerencji, która zostawia działania uboczne. Wszystko odbywa się zgodnie z naturalnym rytmem zdrowienia organizmu wspieranym lekiem homeopatycznym.

Pediatra zwraca uwagę, że właśnie brak działań ubocznych ma tu ogromne znaczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o bezpieczeństwo dzieci, kobiet w ciąży, matek karmiących. – Współczesna medycyna często prowadzi do zaleczenia, a nie wyleczenia. Wsłuchanie się w siebie, uważność na to, co nam podpowiada organizm, dbanie o siebie na poziomie naturalnych potrzeb takich jak sen, relaks, odpowiednia dieta, to jest coś, co możemy zrobić dla nas samych już dziś, by móc spojrzeć na siebie całościowo.


Zdrowie

13 seriali, które musisz obejrzeć w tym roku… Bo warto!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 stycznia 2020
Fot. iStock / lolostock
 

Pamiętacie jeszcze wypożyczalnie wideo? Ha, to były czasy! Można było się nawet zapisać w kolejkę na jakąś nowość. A potem pierwsze satelity, kablówki i pierwsze HBO? Jasne, że dla wybranych, ale zdarzały się promocje – odblokowany na próbny miesiąc sygnał, pamiętacie? Dziś mamy do wyboru naprawdę sporo, zwłaszcza biorąc pod uwagę platformy streamingowe i VOD. Dlatego, przygotowałyśmy dla was małą ściągawkę na początek tego roku – 13 seriali (i jeden film), które musicie obejrzeć… bo warto! Wybór bardzo subiektywny!

Santa Clarita Diet – Netflix

Zacznę nieco przewrotnie, bo Santa Clarita Diet to nie nowość, ale pozycja tak genialna w gatunku czarnego humoru, że nie sposób o niej nie wspomnieć. Tak, jest obrzydliwie, ale stopień zakręcenia i pomysłowości scenarzystów zasługuje na peany. Stworzono tysiące opowieści o zombie, ale jeszcze nikt tak trafnie i wciągająco tego nie obśmiał. Kreacja Drew Barrymore to istny majstersztyk – zresztą nie wierzcie mi na słowo, koniecznie zobaczcie! Dlaczego tak się nią zachwycam? Bo jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem – wcześniej nie przepadałam za jej postaciami, jednak to, co pokazała w tym bardzo nietypowym serialu jest genialne!

Santa Clarita Diet wędruję na listę „do obejrzenia” z etykietą: „Odjechane – będziesz płakać ze śmiechu”.

Dracula – Netflix

Jeszcze cieplutki i pachnący nowością! Jeśli zastanawiacie się, czy warto zrobić sobie mini maraton z hrabią Draculą – podpowiadamy – tak, warto! Twórcy dobrze znanego serialu o Sherlocku Holmesie i tym razem oddali w nasze ręce świetnie opowiedzianą historię. Gwarantuje Wam, że takiego Draculi jeszcze nie znacie! Szkoda tylko, że produkcja tak szybko się kończy – ten dość nietypowy serial, składa się bowiem jedynie z trzech części (odcinków). Każdy z nich trwa około półtorej godziny.

Nie będziemy Wam spojlerować zakończenia – ale choć niektórych zakończenie jest nieco rozczarowujące, miałyśmy inne wrażenie. To nie rozczarowanie, a niedosyt. Całość jest świetnie zrealizowana, opowiedziana i zagrana. Warto było się nie wyspać!

Czarnobyl – HBO 

Mini serial HBO od samego początku zbiera laury – i nic dziwnego! Jeśli jeszcze nie obejrzeliście tej produkcji nie traćcie czasu. Jestem zdania, że każdy, absolutnie każdy powinien go obejrzeć – co najmniej z kilku powodów. Historia, którą opowiedzieli twórcy to znacznie więcej niż relacja z największej katastrofy XX wieku, to opowieść o tym, co ludzie potrafią zrobić ze światem. Opowieść o kłamstwie.

Genialny od początku do końca na każdym poziomie! Aktorsko, scenariuszowo i inscenizacyjnie. Od kryształowej popielniczki cioci Wandzi po nakreślenie emocji, jakie towarzyszyły zwykłym ludziom żyjącym w strachu o represje ZSRR. Czarnobyl to pięć odcinków, które krok po kroku opowiadają, co kryje się za 26 kwietnia 1986 roku.

Oczywiście spotkacie się z opiniami – że nie wszystko jest prawdziwe. Jedyne, o czym warto pomyśleć to fakt, że to serial a nie film dokumentalny, a owe szczegóły są raczej zabiegiem fabularnym i nie zmieniają praktycznie nic w całym obrazie katastrofy w Czarnobylu.

Dobry Omen – Amazon Prime Video

Błyskotliwy, przekorny i po prostu szalenie śmieszny. I obiecuję Wam, że żarty prezentują bardzo zadowalający poziom. Jeśli macie ochotę miło spędzić czas i nieco się pochichrać – Dobry Omen to strzał w dziesiątkę.

Anioł i Demon – co musiałoby się stać, żeby tacy jak oni trzymali sztamę? Coś do bólu prostego. Wyobraźcie sobie, że ta dwójka bardzo polubiła ziemskie uciechy, jedzenie, ludzi i to wszystko, z czym obcują od stworzenia świata. Wiecie, jak to jest w korpo, dostajecie przydział i ani się obejrzycie, jak wsiąkacie w stanowisko całym sobą. 😉 . Ale ktoś na górze (i na dole) już dawno zaplanował jakąś apokalipsę… Okazuje się, że i demon i anioł, mogą sobie nieco pomóc. Cel? Wyrolować szefów w tym wielkim, bosko-diabelskim korpo.

The Crown – Netflix

Royalsi od zawsze wzbudzają emocje. A co, gdy nadarzy się okazja, żeby podejrzeć nieco więcej? Trzeci i wyczekany sezon The Crown, zabiera nas w dalszą podróż po życiu najsłynniejszej, współczesnej monarchini. Poprzednie serie tej produkcji zdobyły ogromną popularność. Za pewne ich istotnym atutem, było osadzenie rodziny królewskiej w świecie emocji.

Tych nie brakuje. Zdecydowanie warto spojrzeć na tzw. drugą stronę medalu, którą przedstawili twórcy w tej produkcji.

Czy nowa obsada daje radę? Choć trzeba się do zmiany przyzwyczaić, serial nie traci na jakości. Śmiało możecie zaplanować wieczór „z koroną”.

Zagubieni w kosmosie – Netflix

Oglądaliście pierwszą serię? Tak – cudownie! Nie? Jeszcze lepiej – czeka Was jeszcze więcej dobrego oglądania. Zagubieni w kosmosie to jedna z popisowych produkcji Netflixa i jak na dobry serial przystało – wciąga na całego.

Choć całość jest z gatunku fantastyki, nie brakuje tam dobrze rozplanowanej akcji i świetnie zbudowanych relacji. Jeśli wyklucz czynnik „kosmosu” – to tak naprawdę, dobre lustro rodzinnych relacji oraz zwykłe życia. Problemy, trudności i dochodzenie do ich rozwiązania, choć osadzone w realiach walki o życie, są bardzo uniwersalne. Uniwersalne, nie mylić z nudne! Akcja została dobrze zbudowana, a napięcie scenarzyści dawkują idealnie od pierwszych sekund serialu po finałowy odcinek.

Jeśli zagubić się w kosmosie – to tylko z Robinsonami!

Watchmen – HBO Go

O rany! Watchmen to mnóstwo emocji i jeszcze więcej zwrotów akcji! Przy tym serialu nie będziecie się nudzić!

Świetna fabuła łącząca w sobie odpowiednią ilość akcji i genialnie wkomponowaną w zwykły świat fantastykę. Umiejętność pogodzenia ze sobą rzeczy zwyczajnych, dobrze znanych z tymi nierealnymi sprawiła, że Watchmen jest bardzo wciągający. Przez cały czas nie wiemy, dokąd zmierza finał, kto jest dobry, a kto zły. W dodatku zbudowanie świata fantastycznego na realistycznych kotwica, sprawia, że nawet największe abstrakcje nie są groteskowe, przerysowane.

W tej produkcji nie brakuje też bardzo ludzkich emocji i bagażu, który niosą na plecach bohaterowie.

Wiedźmin – Netflix

Jest i on, Wiedźmin… Najbardziej wyczekiwany i najbardziej obsmarowany serial ostatnich tygodni. Warto czy nie warto?

Myślę, że jestem jedną z niewielu osób, które dość bezstronnie to zarekomendują. 😉 Nie czytałam oryginału, nie grałam w Wiedźmina i nie obejrzałam polskiej ekranizacji. Zwyczajnie mnie to nie kręciło. Spotkanie  z Geraltem na Netflixie, było więc dziewicze. Może dlatego nie ani nie rwałam włosów z głowy ani nie piałam z zachwytu. Uważam, że obejrzeć Wiedźmina warto, choć początek tego serialu jest naprawdę kiepski.

Pierwszy odcinek był dla mnie męczarnią. Było zwyczajnie nudno – a że nie znałam fabuły, nie czekałam na wielkie bum. Jednak chcąc nie chcąc, jako nie jedyny użytkownik telewizora… sami rozumiecie. Drugi odcinek oglądałam jednym okiem, drugiem zajmowałam się czymś innym. Ale  w okolicach 4 odcinka zaczęłam się wciągać. I muszę przyznać, że ostatnie odcinki były naprawdę fajne! Nawet jeśli od razu się wam nie spodoba, warto zacisnąć zęby i przebrnąć do końca.

Mam kilku zarzutów i kilka pochwał. Początek był nudny – przegadany i jednocześnie słabo wprowadzający w historię. Nie urzekła mnie też gra aktorska i przedstawienie postaci – to słaba strona tego serialu, miałam wrażenie pewnej przaśności, niższego poziomu. Polski dubbing… po 5 minutach przełączyliśmy na lektora. Dramaturgia i egzaltowanie wręcz rozpraszały – ja osobiście tego nie lubię. Przerysowany. Ach i Yennefer – naprawdę piękna aktorka i bogata rola ale… Ogromnie przeszkadzał mi fakt ustylizowania jej a współczesną insta-lalkę. Przerysowaną, z wyeksponowanymi ustami, w teatralnym makijażu. Totalnie mi to nie pasowało – nie tak wyobrażam sobie femme fatale. Choć to oczywiście kwestia gustu. Mnie drażniło.

Dopiero teraz dodałam do planów czytelniczych Sapkowskiego – jestem szalenie ciekawa, czy rzeczywiście to taki hit i czekam na drugą serię w przyszłym roku – mam nadzieję, że tym razem nie powtórzą się błędy tego debiutu. Bo końcówka pierwszej serii była naprawdę obiecująca.

Irlandczyk – Netflix, to nie serial, ale warto 😉

Jeśli nie lubicie „Chłopaków z ferajny”, nie oglądajcie. To jedna z tych produkcji, do których trzeba mieć serce. Wyczekana i powalająca efektami nowa produkcja Martina Scorsese zasługuje jednak na szansę. Po pierwsze, ten film ma wszystko czego trzeba, by zostać tzw „klasyką kina”, po drugie, to pierwsza taka produkcja – jedyna, w której wszyscy główni bohaterowie, musieli zostać komputerowo odmłodzeni!

W rolach głównych zobaczycie dobrze znanych, filmowych mafioso, czyli: Roberta De Niro, Ala Pacino i Joe Pesci. Po raz pierwszy w tak klasycznym filmie, użyto takiej technologii. Efekt onieśmiela.

To długa i pięknie usnuta opowieść o amerykańskich gangstearch. Stara szkoła przestępców rodem z Ojca chrzestnego. I stara szkoła budowania fabuły. Irlandczyk to nie film z wielkim i przewidywalnym BUM na zakończenie. To bardzo dobrze opowiedziane historie kilku ludzi. Tu bohaterem jest sposób prowadzenia narracji.

Dobra, dobra, a teraz zapytacie, jak u licha je obejrzeć, gdy jeden serial tam, a drugi siam… Jak zawsze można i to pogodzić nie zakładając miliona kont do streamingu.

T-Mobile ma wyjątkowo fajną ofertą, która łączy wiele opcji. Jest Netflix i Amazon. Jest Ipla – gdzie znajdziecie do wyboru sporo klasycznych kanałów telewizyjnych – tak, nie musicie rezygnować z dostępu do tego, czego potrzebujecie lub lubicie. Dodatkowo jest i bonus w postaci sprzętu.  T-Mobile wyszedł naprzeciw potrzebom konsumenta. Mają mały, zgrabny dekoder do telewizora, dzięki któremu skorzystasz z dostępu do abonamentów czy aplikacji na telewizorze, bez potrzeby dodatkowego zakupu takiego streamera. Samo urządzenie jest niewielkie, a pakiety w bardzo korzystnych cenach. Sam abonament Netflixa na jedno urządzenie to ok.35 zł – w T-Mobile za 99 zł macie: Netflixa (lub Amazon do wyboru), abonament na telefon, 5GB internetu mobilnego i światłowód do 300 Mb. A jeśli wolicie wersję bez telefonu, to koszt pakietu Netflix lub Amazon+światłowód spada do 69 zł.

To zdecydowanie pozwala ciąć koszty! Zwłaszcza, że decydując się na pakiet z Netflixem możemy dokupić sobie za 26 zł dostęp do Amazon Prime Video – na jednym rachunku, bez niespodzianek związanych z przewalutowaniem (ceny za Amazon podawane są na platformie w euro – miesięczny dostęp kosztuje 5,99). Ułatwiajmy sobie życie!

Fot. Materiały prasowe

Dlaczego T-Mobile swoją ofertą rozbiło bank? Są co najmniej cztery powody!

  1. Najlepiej wyselekcjonowana rozrywka
  2. Wszystko w jednym miejscu i na jednym rachunku
  3. Najwyższa jakość usług komórkowych, internetowych i rozrywki
  4. Intuicyjny i szybki dekoder w pakiecie

A jeśli macie ochotę na jeszcze więcej, w zimne styczniowe wieczory – koniecznie zaplanujcie obejrzenie starych, dobrych hitów! 

Stare, dobre hity – jeśli jeszcze ich nie obejrzałaś, nie zwlekaj!

Są takie seriale, które zawsze są dobre 🙂 Kilka mniej lub bardziej oczywistych strzałów!

Stranger Things – Netflix

Serial, który śmiało zasługuje na miejsce wśród klasyków. Trzecia seria nie rozczarowuje, a ma w rękawie kilka asów. Dodajcie do swoich filmowych planów!

PS: no i oczywiście boskie lata 80-te skradną Wam serca!

Jak poznałem waszą matkę – Netflix

Tego serialu nie da się nie kochać. Jest stary, oj tak. Ale uwierzcie, jest kultowy i przezabawny! Spokojnie może konkurować ze słynnymi „Przyjacielami”.

 

Wikingowie – Netflix, Ipla, History

Akcja, pikanteria i Wikingowie… czego chcieć więcej? Czy wiecie, że pierwszy sezon tej wyjątkowej produkcji wcale nie aspirował na serial wszech czasów? Obejrzyjcie koniecznie!

Narcos – Netflix

To ten typ story, który zawsze porywa. Zajrzyjcie do domu i życia Pablo Escobara. Uwaga, wciąga szybciej niż kokaina – a są aż cztery sezony!

Russian doll – Netflix

To moje odkrycie. Serial z gatunku bardzo czarnego humoru, po którego obejrzeniu pytasz sam siebie: „co trzeba mieć w głowie, żeby to wymyślić?!” – i nie wiesz. 🙂 Obejrzyjcie zwiastun!

 


Artykuł powstał we współpracy z T-Mobile


Zdrowie

7 sygnałów, które świadczą o tym, że on przestał już kochać

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2020
Fot. iStock/andrej_k

Mój przyjaciel, który po 7 latach małżeństwa rozwiódł się z żoną, powiedział mi kiedyś, że miłość umiera w ciszy. Bardzo często nie potrafimy nawet powiedzieć kiedy to się stało. W którym momencie tak naprawdę przestaliśmy kochać? A kiedy w końcu gaśnie długo staramy się temu zaprzeczyć. Tak jedna, jak i druga strona. Odpieramy wtedy od siebie sygnały, które wysyła nasz partner i nie pod żadnym względem nie chcemy dopuścić ich do swojej świadomości. Oto 7 z nich…

1. Nie odzywa się po ważnym dla ciebie spotkaniu

Kiedy ktoś rzeczywiście cię kocha przeżywa z tobą każde istotne wydarzenie w twoim życiu. Może akurat wyszłaś z rozmowy o pracę, albo miałaś test, którego wyniki zaważą o przyszłości twojej kariery. Jeśli kocha to zadzwoni, jeśli nie. Wiesz już co to oznacza.

2. Nie chce zobaczyć cię taką, jaką jesteś

Jeżeli on nie jest w stanie zaakceptować cię taką, jaką naprawdę jesteś, to powinnaś zastanowić się, czy miłość kiedykolwiek „tam” była. Macie być na dobre i na złe, pamiętasz? Nie tylko na dobre…

3. Nie bawią go twoje żarty

Jedną z pierwszych oznak na to, że uczucie zaczyna między wami gasnąć jest fakt, że twoje żarty przestały go śmieszyć. Wbrew pozorom poczucie humoru to istotny czynnik dla przyszłości związku. Jeśli nie bawią was te same rzeczy, nie będzie wam razem „za wesoło”.

4. „Boi się” zaangażować

Kiedy twój partner mówi ci, że „boi się” zaangażować, zazwyczaj chodzi mu po prostu o to, że nie chce się zaangażować, ale boi się tobie o tym powiedzieć. Nie trać swojego czasu. Bardzo wątpliwe, że kiedykolwiek miałoby się to zmienić.

5. Nie daje znaku życia od tygodnia

Pewnie, że po kłótni dobrze jest sobie trochę pomilczeć, żeby emocje mogły ostygnąć. Ale jeśli on od tygodnia nie daje nawet znaku życia, to prawdopodobnie problemem nie jest tylko to, o co się pokłóciliście.

6. Nie pamięta szczegółów na twój temat

Zakochując się w drugiej osobie automatycznie zaczynamy zwracać uwagę na drobne szczegóły na jej temat. Wiemy na przykład, że kawę pije z mlekiem i łyżeczką cukru, a jak pizza to tylko ta na chudym cieście. Jeśli on nie pamięta albo nie zwraca uwagi na małe rzeczy, które cię uszczęśliwiają , bardzo możliwe, że jego uczucie nigdy nie było prawdziwe.

7. Iskierka w jego oku wygasła

To, czy ktoś cię kocha najłatwiej zobaczysz w jego oczach. Jeśli on nie patrzy już na ciebie tak jak kiedyś, prawdopodobnie światło, które je rozświetlało dawno już wygasło.

Źródło: ridiculously.com

 


Zobacz także

Nie możesz poradzić sobie ze stresem i zmęczeniem? Wcale nie musi być winna jesienna aura. Jak walczyć z niedoborem magnezu

Trzymasz dietę, ćwiczysz, ale wciąż nie chudniesz? Być może za mało śpisz

Trzymasz dietę, ćwiczysz, ale wciąż nie chudniesz? Być może za mało śpisz

Zadbaj o mocne kości, to twój kapitał na przyszłość