Psychologia Samorozwój

Źle myślisz o sobie? Boisz się swoich uczuć? Być może jesteś dorosłym, który doświadczył zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 listopada 2019
Fot. iStock / MangoStar_Studio
 

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, co jest źródłem naszych problemów w dorosłym życiu. Nie zastanawiamy się nad tym, skupiając się bardziej na tym co tu i teraz nas trapi, z czym nie dajemy sobie rady, niż na szukaniu przyczyny takiego stanu rzeczy.

Nie sięgamy do naszych wspomnień, nie analizujemy naszego dzieciństwa, bo też raczej nie mamy narzędzi i umiejętności, żeby sami ze sobą rozprawić się z tym, co było. To jest niezwykle trudne. Jednak pomimo tych trudności warto na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć się sobie, swoim emocjom, mechanizmom, które nami rządzą. Być może jestem dorosłym, które w dzieciństwie było emocjonalnie zaniedbane przez rodziców, choć w twoich wspomnieniach pochodzi z ciepłego i dobrego domu.

Zaniedbanie emocjonalne ma miejsce, gdy twoi rodzice nie zauważali i nie reagowali wystarczająco na twoje emocje i potrzeby. I nie chodzi tu o jakieś traumatyczne doświadczenia. W rzeczywistości zaniedbanie emocjonalne jest niezwykle subtelne, wręcz niezauważalne i niemożliwe do zapamiętania, dla kogoś kto nie jest tego świadomy.

W wielu rodzinach rodzice po prostu nie zauważają, emocji swoich dzieci, nie rozmawiają z nim o uczuciach, nie pytają jak ono się czuje. I możecie wierzyć lub nie, ale wychowanie w takim właśnie emocjonalnym zaniedbaniu może pozostawić wyraźny ślad w naszym dorosłym życiu.

Dorosłym zmagającym się z zaniedbanie emocjonalnym towarzyszą:

  • Uczucie pustki
  • Brak niezależności
  • Brak samoświadomości
  • Brak współczucie odczuwanego w stosunku dla siebie (za to pewnie dużo współczucia dla innych)
  • Tendencja do poczucia winy i wstydu
  • Gniew skierowany na siebie i obwinianie się
  • Głębokie poczucie bycia niekompletnym lub różnym od wszystkich innych
  • Trudności z identyfikacją, nazewnictwem i zrozumieniem, emocji, jakie kierują innymi i nami

Znasz to? Ile z powyższych rzeczy możesz przypisać sobie? Jeśli więcej niż połowę, wygląda na to, że dorastałaś z rodzicami, którzy ignorowali twoje uczucia. Bardzo szybko zdałaś sobie sprawę, że emocje nie były zbyt mile widziane w twoim domu. Jak sobie poradziłaś? Zbudowałaś mur, aby zablokować swoje uczucia. W ten sposób możesz je ignorować i niszczyć i sprawić, by twój gniew, zranienie, smutek lub potrzeba nie przeszkadzały rodzicom i tobie.

Teraz jako dorosła, żyjesz ze swoimi uczuciami po drugiej stronie tej ściany. One są zablokowane i nietrudno to wyczuć. Gdzieś w głębi czujesz, że coś jest nie tak, że czegoś ci brakuje. Właśnie dlatego towarzyszy ci uczucie pustki i niskie poczucie własnej wartości.

Po tym, gdy jako dziecko nie dostawałaś od rodziców wsparcia emocjonalnego, trudno ci dziś prosić innych o cokolwiek, boisz się oczekiwać pomocy i zrozumienia twoich emocji. Ponieważ dorastałaś z niewielką świadomością własnych uczuć, teraz odczuwasz dyskomfort, gdy przychodzi ci się mierzyć z silnym emocjami, które towarzyszą tobie lub twoim bliskim.

W takiej sytuacji, nie będąc w kontakcie ze swoim życiem emocjonalnym, nie wiesz, gdzie przynależysz, tak naprawdę nie masz pojęcia, czego chcesz, czego potrzebujesz. I co najgorsze – wydaje ci się to bez znaczenia.

Przeczytaj poniższe stwierdzenia i zastanów się, czy często ich używasz.

  • Nie chcę przeszkadzać.
  • Nie potrzebuję żadnej pomocy.
  • Nie mam nic do powiedzenia.
  • Nic nie czuję.
  • Przepraszam.
  • Jestem leniwa
  • Jaki to ma sens?
  • Niczego nie potrzebuję.
  • To nie ma dla mnie znaczenia.
  • Nikogo nie potrzebuję.
  • To moja wina.
  • Nie wiem, jak się czuję.
  • Sama sobie z tym poradzę.
  • Nie jestem tak inteligentny/atrakcyjny/zdolny jak inni .
  • Nigdzie nie pasuję.
  • Dlaczego nie możesz być szczęśliwy?
  • Nie wiem czego chcę.

I jak? Pamiętaj, że zaniedbanie emocjonalne nie jest drogą donikąd, że można to odwrócić. Co zrobić?

Zacznij słuchać siebie. Kiedy to zrobisz, zaczniesz słyszeć, co mówisz. To pozwoli ci uświadamiać sobie, co czujesz do siebie i życia i pokaże ci, jak zaniedbanie emocjonalne zniekształca twój ogląd siebie i świata. To wszystko może pomóc ci zrozumieć, że warto coś zmienić w swoim nastawieniu.

Kiedy już zdasz sobie z tego sprawę, możesz zacząć coś robić. Zacznij cenić i zwracać uwagę na swoje uczucia i akceptować swoje emocje. Bo właśnie traktując siebie i swoje uczucia w nowy i inny sposób, zaczniesz zupełnie bezwiednie żyć inaczej, a twoje „Nie wiem, czego chcę” zamieni się na: „Znam swoje potrzeby, wiem, jaką drogą chcę iść”. Tego życzę ci z całego serca.


Psychologia Samorozwój

Gdyby jego miłość była prawdziwa… Czy on cię naprawdę kocha, czy to tylko iluzja miłości? Jesteś w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 listopada 2019
Fot. iStock / mammuth
 

Miłość jest ciągłym procesem i jednocześnie niewątpliwie najgłębszym ze wszystkich ludzkich doświadczeń, które nadają sens naszemu życiu. Z miłości budujemy związki, tak przynajmniej chcemy wierzyć, że to miłość kieruje każdym z nas. Związek oparty na miłości jest czymś wyjątkowym, opartym na równowadze, który daje nam siłę do rozwoju, który nas inspiruje, w którym czujemy się kochani każdego dnia.

Prawdziwa miłość idzie ramię w ramię z tęsknotą za ukochaną osobą, z potrzebą bycia postrzeganym w duecie, a nie osobno. Miłość to ulica dwukierunkowa. To tango wymagające dwóch osób do pary.

Nie wszystko jednak, co nam się miłością wydaje, jest nią naprawdę. Niestety często wchodzimy w toksyczne relacje, tkwimy w związku opartym na iluzjach, na naszych wyobrażeniach, które mało mają wspólnego z codziennością. Takie związki często tworzymy z narcyzami, osobami z zaburzeniami osobowości, które są niezdolne do empatii, które nami manipulują dla własnych korzyści, czują pogardę do miłości, do naszych starań stworzenia dobrego związku.

Narcyzi są niezdolni do miłości i żadne najsilniejsze uczucie nie jest w stanie tego zmienić. Oni nie angażują się w relacje, które wymagają emocjonalnej intymności.

Narcyzm jest deficytem miłości, stanem umysłu i ciała, który oszukuje narcyza, że jest on lepszy od innych, że zasługuje najwięcej, po prostu, bez jakichkolwiek na to dowodów. Jego zdaniem ludźmi można bezkarnie manipulować, albo wykorzystywać ich do manipulowania innymi. W rezultacie jego zachowania są oparte są na gorliwej ochronie postrzegania jego wyjątkowości i podziwiania jej przez innych.

Właśnie dlatego powinniśmy mieć świadomość, że kiedy narcyz mówi „kocham cię”, to nie ma nic wspólnego z tym, czego my oczekujemy od miłości. „Miłość” narcyza dotyczy przedmiotów, seksu i władzy. Polega na gromadzeniu przyjemności i zadawaniu bólu, aby zachować pełną kontrolę nad swoją ofiarą. Narcyz uwielbia chaos i utrzymywanie konfliktu. Zrobi wszystko, by odsunąć się od najbliższych, by wepchnąć cię w poczucie winy, by skutecznie podkopać twoje poczucie własnej wartości, byś zwątpiła w to, co czujesz, co myślisz. Byś była jedną wielką wątpliwością myśląc o swoich potrzebach i oczekiwaniach.

Niestety, wiele kobiet tkwi w związku z narcyzem, bo nie chce zobaczyć, uwierzyć, a nawet wziąć pod uwagę, że związała się z facetem niezdolnym do miłości. Co więcej – wiele z nich uparcie wierzy, że go zmieni, że je miłość go zmieni, że dzięki niej nauczy się prawdziwie kochać. Drogie panie, nic bardziej mylnego. Ja sama nie znam narcyza, który by się zmienił. Nie tkwijcie w toksycznych związkach. Zadbajcie o swoje szczęście. A jeśli nadal nie chcecie przyjąć do wiadomości, że związałyście się z narcyzem, cóż… jest pięć sposób na to, by stwierdzić, czy on cię kocha, czy to jedynie narcystyczne złudzenie.

Gdyby jego miłość była prawdziwa…

Gdyby jego miłość była prawdziwa uszczęśliwiałaby go, a on robiłyby wszystko, żebyś i ty była szczęśliwa, dawał ci to, czego chcesz, czego potrzebujesz. Twoje szczęście byłoby jednym z jego priorytetów.

Gdyby jego miłość była prawdziwa nie krytykowałby cię nieustanie, nie przekręcał twoich słów, nie podważał emocji, nie próbowałby ci wmówić, że jesteś wariatką, chorą psychicznie kobietą, która powinna się leczyć.

Gdyby jego miłość była prawdziwa traktowałby ciebie, twoje słowa, twoje opinie jako bezcenną obecność w jego życiu, która zmusza go do refleksji, do pracy nad sobą, która go inspiruje.

Gdyby jego miłość była prawdziwa nie dbałby nieustannie to, żeby tylko on i jego potrzeby były widoczne. Nie sprawiałby, że zaczynasz zaprzeczać swoim pragnieniom, zmieniasz swoje plany i przekonania tak, by on je zaakceptował, czego oczywiście nigdy nie zrobi.

Gdyby jego miłość była prawdziwa, byłaby dla niego zaszczytem, a nie konkursem, nieustającą rywalizacją i udowadnianiem, że o on jest lepszy. Gdyby była szczera pozwoliłaby wam budować wspólne życie, rozwijać się i zmieniać tak, by wasz związek stawał się coraz bardziej dojrzały i trwały.

Gdyby jego miłość była prawdziwa, to uśmiechałby się na twój widok, pytał, jak się czujesz, i słuchał tego, co masz mu do opowiedzenia. Przy nim czułabyś się bezpiecznie, bez poczucia, że musisz dawać z siebie więcej i więcej, by zdobyć jego aprobatę i uwagę.

Gdyby jego miłość była prawdziwa, byłby kochany, wspierany i podziwiany przez twoją rodzinę, dzieci i przyjaciół, bo oni widzą, czy ktoś kocha cię szczerze i daje ci szczęście, bo im na twoim szczęściu zależy naprawdę.

Gdyby jego miłość była prawdziwa, nie czytałabyś tego tekstu, nie szukałabyś odpowiedzi, potwierdzenia dla tłamszonych w tobie emocji. Byłabyś szczęśliwa i nie potrzebowałabyś wskazówek, jak uwolnić się z relacji, w której w głębi duszy nie chcesz być. I nie musisz. Niczego nie musisz. Możesz tylko od niego odejść. Tylko i aż.


Psychologia Samorozwój

Nie jesteś wycieraczką dla innych. Jak wyjść ze współuzależnienia? Najpierw zrób pierwszy krok

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 listopada 2019
Fot. iStock / MangoStar_Studio

Współzależność. Najczęściej kojarzymy ją z alkoholizmem i kobietami, które trwają przy swoich mężach, choć oni piją i nie chcą się leczyć. Ale to zbyt wąskie postrzeganie współuzależnienia. Syndromy współuzależnienia możemy zauważyć w związkach przemocowych, toksycznych, z partnerami, którzy wykazują zaburzenia osobowości.

Współzależność może sabotować nasze zdrowie, szczęście i relacje. W pewnym momencie zaniedbujemy siebie, żeby dbać o drugą osobę. Tracimy naszą indywidualność, próbując zadowolić innych. Nie pytamy siebie, czego potrzebujemy – i często też nie wiemy, czego chcemy. Mamy obsesję na punkcie problemów innych ludzi. Martwimy się nadmiernie.Boimy się powiedzieć „nie” lub wyznaczyć granice, więc jesteśmy wykorzystywani lub krzywdzeni. Często czujemy się niekochani, mało wartościowi

Te współzależne zachowania i uczucia oparte są na zniekształconych myślach i fałszywych przekonaniach. Są one negatywne, niedokładne i nikomu nieprzydatne. Wydają się nam jednak zupełnie naturalne, ponieważ od długiego czasu nam towarzyszą.

Co możemy zrobić? Najlepiej wzmocnić w sobie myśli i zachowania, które pomogą nam się wyrwać z błędnego kręgu współuzależnienia. To pierwszy krok, który możesz zrobić dla siebie.

Zacznij od myślenia:

Nie mogę kontrolować innych ale mogę kontrolować swoje reakcje

Logicznie wszyscy wiemy, że nie możemy kontrolować innych, ale to nie zawsze powstrzymuje nas przed próbowaniem! Jednak próba nakłonienia kogoś do zmiany lub zrobienia tego, czego my chcemy, nigdy nie działa. W końcu wszyscy stają się sfrustrowani lub urażeni. Bardziej efektywne jest skupienie się na tym, co ty możesz kontrolować, czyli zmienić swoje reakcje na zachowania innych. Tak naprawdę zmiana reakcji, zmienia całą dynamikę reakcji.

Dobrze jest mieć własne pomysły, uczucia, zainteresowania, cele i wartości

Nie musisz myśleć i czuć tego, co wszyscy. Nie jesteś tylko przedłużeniem rodziców lub partnera. Masz prawo być wyjątkową osobą i rozwijać silne poczucie własnej wartości, niezależnie od tego, czy podoba się to innym, czy nie.

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za własne życie

Naprawianie innych lub rozwiązywanie ich problemów nie jest twoim zadaniem. W większości przypadków jest to niemożliwe do zrobienia, choć się upieramy mając wrażenie, że doprowadzi nas to do szaleństwa. Tyle tylko, że zamiast tego powinniśmy skupić się na zarządzaniu własnymi problemami, uczuciami i życiem.

Nie jestem bezsilna

We współuzależnieniu często nie dostrzegamy możliwości naszych własnych wyborów albo nie chcemy ich widzieć. Musimy jednak pamiętać, że wybór mamy zawsze, co oznacza, że nie jesteśmy bezsilni, że zawsze możemy zmienić swoją sytuację, a nawet ją poprawić.

Mogę powiedzieć „nie” i nadal być miłą osobą

Wbrew powszechnemu przekonaniu ustalanie granic nie jest z natury podłe ani niesprawiedliwe. W rzeczywistości dobrze jest ustalić jasne oczekiwania i dać znać innym, w jaki sposób chcesz być traktowany.

Opieka nad innymi nie powinna odbywać się kosztem własnego samopoczucia

Nie muszę się poświęcać, aby troszczyć się o innych. Mogę o nich dbać jednocześnie ustalając granic tak, by chronić swoje zdrowie fizyczne, psychiczne.

Zasługuję na życzliwość taką samą, jaką daję innym

Nie jestem gorszy, mniej zasługujący na życzliwość niż ci, którym ją okazuję. Wszyscy jesteśmy godni tego, by traktować nas z szacunkiem.

Moja samoocena nie jest oparta na moich osiągnięciach

Wysokie poczucie wartości jest niezwykle istotne w naszym życiu. Tyle tylko, że nie zależy ono od tego, ile się osiągnęło. Każdy z nas ma swoje mocne strony i określone zdolności i nie podlega to ocenie lepszy-gorszy. Różnimy się i to nigdy nie powinno być powodem wartościowania.

Moja samoocena nie zależy od aprobaty innych ludzi

Bez względu na to, jak bardzo się starasz, nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich. Kiedy jednak opierasz swoją wartość na tym, co myślą inni, oddajesz im swoją moc. Zamiast tego możesz zacząć doceniać bez względu na to, co myślą inni. Możesz budować swoją samoocenę, nauczyć się kochać i doceniać siebie, dostrzegając swoje mocne strony, wybaczając sobie swoje błędy, a co najważniejsze, pamiętając, że miłości nie trzeba zdobywać.

Robienie tego, co jest dla mnie dobre, nie jest egoistyczne

Wiele współuzależnionych osób błędnie uważa, że robienie tego, co jest dla nich dobre – niezależnie od tego, czy spędzają wakacje z dala od rodziny, czy też nie pożyczają pieniędzy przyjacielowi, który nigdy ich nie spłaca – jest samolubne. Robienie rzeczy dla innych, gdy jest to szkodliwe dla twojego dobrego samopoczucia, to bycie wycieraczką – a nie bycie samolubnym. To, że w sytuacjach kryzysu, konfliktu, musimy swoje dobro postawić na pierwszym miejscu, nie jest egoizmem. Jeśli ktoś próbuje ci wmówić, że jest inaczej, to znaczy, że chce manipulować twoimi uczuciami.

Nie muszę być idealna, aby być kochana

Bycie doskonałym nie jest kluczem do bycia kochanym. Miłość przewyższa nasze wady i często to właśnie nasze niedoskonałości przybliżają nas do siebie i sprawiają, że stajemy się bardziej związani i kochani. Dlatego bądź sobą. Wtedy będą kochać cię ci, których miłość będzie szczera i prawdziwa.

 


Zobacz także

Jak radzić sobie z agresywnymi ludźmi. Nie daj się wciągnąć w manipulację, nie pozwól się kontrolować

Ciągle tłumaczysz się stresem? A może to coś więcej? Zwróć uwagę na te niepokojące znaki

Wybierz sowę i dowiedz się jaką prawdę skrywa twoja podświadomość