Psychologia Samorozwój

Kasia Kucewicz: mamy takie magiczne pragnienie, by wszystko to, co złe, zostało już zamknięte pod szyldem 2020

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 grudnia 2020
Fot. iStock / svetikd
 

– Ostatnio często słyszałam: niech to się skończy. Ale myślę sobie, że owo „to” tyczy się pandemii, obostrzeń, a nie samego roku. Wszyscy, nawet ci bardzo cierpliwi, mają już dość. I żyją nadzieją, że nowy rok będzie jak nowy przełożony, który przyjdzie i wprowadzi wreszcie porządek, tak żebyśmy mogli wyjść na prostą i odetchnąć z ulgą – mówi psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, z którą rozmawiamy o tym, jak nas zmienił i co nam dał ten z pewnością na długo niezapomniany 2020 rok.

Wydaje się, że na koniec tego roku czekaliśmy bardziej niż zwykle. Słychać było co chwilę głosy: niech to już się skończy. Faktycznie czekamy na nowe, ale czy z taką samą nadzieją, jak co roku? 

Kasia Kucewicz: Myślę, że pokładamy wielkie nadzieje w 2021 roku. Jak nigdy większość z nas ma poczucie, że mijający rok był trudny, ciężki i mamy takie magiczne pragnienie, by wszystko to, co złe, zostało już zamknięte pod szyldem 2020.

Większość z nas pewnie nawet nie marzy, żeby było lepiej, tylko żeby było chociaż tak jak w 2019. Zobaczyliśmy, co oznacza brak wolności, gros z nas poczuła gorzki smak samotności i izolacji.

Doświadczenie pandemii wielu z nas zapamięta do końca życia, jak coś bardzo dotkliwego i męczącego nawet, jeśli nikt z naszych bliskich nie zachorował.

Ja również słyszałam słowa: niech to się skończy. Ale myślę sobie, że owo „to” tyczy się pandemii, obostrzeń, a nie samego roku. Wszyscy, nawet ci bardzo cierpliwi, mają już dość. I żyją nadzieją, że nowy rok będzie jak nowy przełożony, który przyjdzie i wprowadzi wreszcie porządek, tak żebyśmy mogli wyjść na prostą i odetchnąć z ulgą.

Pojawiają się też głosy mówiące: “chcę już zapomnieć o tym koszmarnym roku 2020”.Ale może warto jednak się zatrzymać i zapytać siebie: ok, było ciężko, ale przecież ile się nauczyliśmy, jak bardzo siebie poznaliśmy, jaka to była lekcja życiowa dla nas. Warto, myślę jednak, zapamiętać ten rok i wyciągnąć z niego wnioski dla siebie

Odchodzący rok pokazał nam, że jakiekolwiek planowanie czegoś na przyszłość może nie mieć kompletnie sensu. Że ważne jest to co tu i teraz, z tego powodu możemy mieć problem z noworocznymi postanowieniami? Czy może one się zmienią?

Sądzę, że dalej będziemy nawykowo planować to samo: schudnę, będę więcej czytać i aktywniej odpoczywać, plus zarabiać dobre pieniądze. Takie postanowienia robi sobie większość z nas co roku, choć podświadomie wiemy, że jak zawsze może nam nic z tego nie wyjść, bo te postanowienia wynikają nie z naszej potrzeby zmiany, tylko z poczucia, że skoro idzie nowy rok, to TRZEBA coś zmienić.

Taka motywacja podszyta presją i brakiem przemyślanej strategii zwykle nie wystarcza. Bo, żeby wprowadzić zmianę w życie, trzeba ją zaplanować, przemyśleć, przygotować się do niej, a nie myśleć magicznie, że sama zmiana daty w kalendarzu spraw,i że gwiazdy zaczną nam sprzyjać.

Z pewnością wiele osób myśląc o postanowieniach noworocznych, ma przed oczami zeszłoroczny styczeń i te wielkie plany, które całkowicie zniweczyła mała drobniutka cząsteczka – wirus. Dlatego dzisiaj, siadając do postanowień, częściej będziemy brać pod uwagę, że mimo swojej mocy nie jesteśmy w stanie wszystkiego kontrolować, przewidzieć i zaplanować.

To jest tak, że wcześniej wpajano nam „możesz wszystko”, „jeśli czegoś bardzo chcesz – osiągniesz”. Dzisiaj wiemy, jak ważne są czynniki dookoła, czasem niezależne od nas. Wirus nauczył nas pokory i tego, że jesteśmy zniszczalni. Że człowiek nie zdominował natury tak do końca.

Czy ten stary rok nas zmienił? To doświadczenie, które nas spotkało? 

Sądzę, że bardzo. Każdy człowiek przeżywa jednak tę zmianę po swojemu. Mamy różne definicje straty w związku z pandemią. Jedni stracili bliskich, inni własne zdrowie, jeszcze inni pracę, poczucie bezpieczeństwa, bo musieli zupełnie zmienić plany na życie.

Każdemu z nas, na całym świecie, pandemia coś zabrała i ograniczyła. Ale też z pewnością wiele osób mówi o ubogaceniu wewnętrznym. O zatrzymaniu się. O docenieniu zdrowia, bliskości innych, posiadania rodziny, przyjaciół.

Pandemiczna sytuacja ograniczyła nasze bodźce, dając nam więcej czasu, by po prostu móc pomieszkać w swoim domu, posiedzieć, pomyśleć. W tamtym życiu byliśmy zabiegani, w ciągłym ruchu. Teraz siłą rzeczy wszyscy są bardziej przy sobie, przy swoich uczuciach, przy swoich refleksjach. Sama znam sporo osób, które zaczęły się baczniej sobie przyglądać: pisząc pamiętnik, zapisując się na terapię, czytając książki samorozwojowe. Wcześniej mogło nie być na to czasu w napiętym grafiku.

Jak przekuć to, co było, co się wydarzyło w coś dobrego? Mówi się, że w kryzysie wzrastamy, jesteśmy w stanie dostrzec nowe możliwości, użyć w końcu często ukrytych w nas gdzieś głęboko umiejętności i kompetencji?

Ten wzrost jest często spotykany po doświadczeniu kryzysu. Zaczynamy przewartościowywać nasze życie i dojrzewamy. Co oznacza, że zaczynamy lepiej odróżniać rzeczy ważne od błahostek oraz zyskujemy odwagę i wiarę w swoje możliwości.

W myśl: skoro pandemię przetrwaliśmy, to już nic nam nie groźne, gros osób w tym czasie wydobyła się z własnej strefy komfortu. Na przykład osoby wcześniej nie znoszące wideoczatów, nagle zaczęły z nich korzystać i odkrywać ich potencjał. Zaczęliśmy uczyć się, że przez internet można robić zakupy, rozmawiać, a nawet oglądać sztuki teatralne na żywo.

Część osób była zmuszona zmienić pracę. Znam kilka takich historii, gdy ktoś, dzięki pandemii, wreszcie się odważył zająć promowaniem swojej marki osobistej, postawił na siebie (wcześniej zaś się bał, dopiero w pandemii poczuł: jak nie teraz to kiedy?).

Widząc, że życie jest kruche, a świat może nagle dać nam prztyczka w nos, część ludzi zmieniła też swoje życie osobiste, zamykając na przykład toksyczne związki, czy kończąc inne relacje, które im nie służyły. W obliczu takiego zagrożenia ludzie mają często ochotę porządkować swoje sprawy. To dobre podejście. Lepsze myśle niż podejście „zajmę się tym po pandemii”. W przypadku naszego zdrowia, takie myślenie może nas wiele kosztować.

Czego, jako psycholog życzyłbyś innym na nowy rok? 

Życzyłabym wszystkim osobom, które się boją, żeby poczuły ulgę i spokój i zaufały nauce. Mówiąc o zaufaniu do nauki, mam na myśli zaufanie do szczepień, bo odnoszę wrażenie, że często niechęć do nich wynika z naszego braku  poczucia bezpieczeństwa, wiary bardziej w teorie spiskowe, a nie w naukę i twarde dane, które płyną do nas z ośrodków naukowych z całego świata. A dane mówią jedno: ta szczepionka to dla nas dzisiaj jedyny ratunek. nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego ale i psychicznego.

Osoba, która czuje że ma na sobie zbroję, wraca powoli do emocjonalnej równowagi, może zacząć realizować siebie w pełni. I tego właśnie: równowagi, spokoju i harmonii bardzo wszystkim życzę na Nowy Rok.


Psychologia Samorozwój

„Co dla mnie oznacza rodzina? To właśnie bliskie osoby, które mnie otaczają…”. Rodzina to najlepszy prezent

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 stycznia 2021
Fot. iStock
 

List nadesłany w konkursie „Rodzina to najlepszy prezent, jaki możemy otrzymać!”

Drogie czytelniczki, drogie dzieci – tak napiszę z racji mojego wieku do wszystkich adresatów, a w tym moich dzieci!

Mijają lata, świat widzę przez duże szkła okularów, a gdy je zdejmę jak za mgłą. Nie oznacza to jednak, że jestem obojętna na to co dzieje się wokół. Zmienia się moje macierzyństwo, moje miejsce w rodzinie. Coraz więcej wiem, co znaczy troska rodzica dziecka, ale i dorastających pociech, czas rozłąki, ale i czas wspólnych spotkań.

Co dla mnie oznacza rodzina? To właśnie bliskie osoby, które mnie otaczają, to więzi, które są między nami. Choć, czasem trudne, to jednak mimo wszystko prawnie jesteśmy rodziną. Tak zdecydowałam i tak zostało. Pamiętam, gdy z kwotą 400 zł poszłam z dziećmi na zakupy, a miałam kupić sobie buty, wróciłyśmy i z butami i prezentami dla moich pociech. Serce matki nie pozwoliło, by nie obdarować swoich nastoletnich wtedy córek, nawet kosztem obuwia, w których miałam sama chodzić. Dałam się ponieść przyjemności, urokowi rzeczy dla córek, wyszłam z roli swoich potrzeb, logiki, wzorców postępowania – w końcu osobie starszej należy się najpierw to, na co zarobiła.

„Niczego nie żałuję” to rzekomo słowa wielkiej francuskiej piosenkarki – Edith Piaf – w kontekście macierzyństwa ta kobieta urodziła dziecko nie będąc pełnoletnią, jej córka młodo zmarła.

”Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała – dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała.” To słowa Jana Pawła II – który pełnił dla niejednego rolę przywódcy duchowego.

Te osoby są, a właściwie były osobami publicznymi, ich złote myśli są cytowane i udostępniane w mediach, powstały filmy, utwory muzyczne – taki kontekst patrzenia na miłość do bliźniego, kontekst uczuć w rodzinie jest powszechnie znany. A ”Mamo, czy będziesz zawsze?”-słowa przytoczone przez Panią Małgorzatę Ohme, autorstwa własnego dziecka. Moje dzieci pytały podobnie, pytają nadal, choć wiele nas już dzieliło, z każdym rokiem coraz więcej dzieli i jednocześnie coraz więcej łączy.

Dlaczego takie wybrane fragmenty z popkultury? Czy nie jedne z najbardziej pospolitych i powtarzanych w wielu środowiskach?

Wcześniej straciłam rodzica, więc wiem, jak to jest szukać wzorców, ale i cieszyć się chwilą. W końcu nie wiadomo jak długo życie będzie jeszcze trwać… Jakbym była za siebie odpowiedzialna aż do końca mojego życia, to chciałabym mieć pewność i ją mam, że w chwilach niedołężności to ja zapytam dziecko, ”czy zawsze będziesz?” I pragnę mieć przy sobie ten uścisk dłoni, tę uwagę wzroku, bliskość ciała, którą, kiedyś obdarzało się dziecko – nie tylko z wdzięczności, ale i przyzwoitości.

To jedne z najpiękniejszych polskich słów ”czy zawsze będziesz?” – bo w końcu tak bardzo się zna swoje dziecko, tak się je wychowało, że się wie, krzywdy nie zrobi. I tej fizycznej, ale i psychicznej. Gdy, przychodzi rozstanie z bliską osobą, wtedy ja uświadamiam sobie poczucie straty. Tu na Ziemi, na zawsze już nigdy razem nie porozmawiamy, nie będziemy się spotykać – wtedy tak myślę o członku rodziny.

Mama B.


Zadanie konkursowe:

Napisz do nas list! 

Opowiedz o tym, co oznacza dla ciebie rodzina, ile dobrego ci daje. Opisz, co czujesz, jak kochasz, o czym marzysz.

Wybrane listy opublikujemy, a wśród nadesłanych wybierzemy trzech laureatów, do których powędrują wyjątkowe nagrody – bluzy Łukasza Jemioła  – FAMILY IS THE BEST GIFT (w wybranym przez laureata rozmiarze i kolorze* –  zwycięzca ma prawo do wyboru jednej bluzy.)

Prace przesyłajcie na adres [email protected] wpisując w temacie wiadomości „RODZINA” oraz z informację, jak chcecie zostać podpisane (w przypadku braku informacji, list podpiszemy pierwszą literą imienia lub nicku).

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora oraz Sponsorów konkursu, swoich danych osobowych, uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.

Nagrody:

3 x BLUZA FAMILY IS THE BEST GIFT

(w wybranym przez laureata rozmiarze i kolorze* –  zwycięzca ma prawo do wyboru jednej bluzy.)


New Winter Collection 2020/2021. Nowy projekt FAMILY IS THE BEST GIFT. Ocieplana bluza z haftowanym napisem i kapturem. Idealny pomysł na prezent!

Konkurs trwa od 21.12.2020 r. do 31.12.2020 r.. Wyniki zostaną opublikowane do 15.01.2021 r. na stronie www.ohme.pl.

Regulamin znajduje się tutaj.

*  Zastrzegamy sobie możliwość zaproponowania innej bluzy Łukasza Jemioła (w momencie niedostępności wybranego, przez Zwycięzcę, modelu i rozmiaru bluzy z kolekcji Family is the best gift.



Zobacz także

Lepiej płakać w Ferrari niż na rowerze? Nieprawda, nie tak definiuje się szczęście

test Freuda

Krótki test Freuda: Jaki jest twój prawdziwy stosunek do życia?

Mateusz Grzesiak: „Przeciętność nienawidzi wyjątkowości – ludzie, którzy nie osiągnęli sukcesu, nienawidzą tych, którzy go mają”